Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breslau. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breslau. Pokaż wszystkie posty

piątek, lipca 05, 2024

W filiżance ...

Dom, Kot, Jelenia Góra, napitki w Karkonoszach, suszarnia i Wrocław. To jeszcze filiżanki, kubki, szklanki sprzed tygodnia i dwóch. Według starego, słusznego zwyczaju, trzeba chwilę posiedzieć. Pięknie było. Dekompresja zakończona.

 

środa, lutego 24, 2021

In a cup of ...



black tea with honey and lemon.
Location: friend's apartament in Carlingford, Co. Louth.
Time: Saturday evening.

My collection of mugs with ungulates on them is growing. We were discussing panic attacks and other dysfunctions, the past, dieting, house plants, importance of regular health check-ups and such.

***
Nie zdążyłam się wgłębić w tę sprawę a już się "wyjaśniła". Faszysta został szefem wrocławskiej delegatury IPN i nawet był coś o tym, że oni tam mają w tym IPN-ie pluralizm i to dlatego, ale w końcu ktoś się podrapał po głowie i oprócz łupieżu wydrapał, że Greniuch już szefem nie jest, w każdym razie nie tam (nie oszukujmy się, kumple mu zajęcie znajdą, jak to w PRL-u). Brunatna ropa się kamufluje, jestem zmęczona pisaniem o tych wszystkich durniach, wolę rozmawiać z kotem o jedzeniu, pogodzie i wysokości trawnika.

Having said that, lockdown w Irlandii jest przedłużony przynajmniej do początku kwietnia. Coś tam się rusza w kwestii mojego zatrudnienia, więc myśli skupiam łatwo na tym, a nie innych tematach, które chętnie pchają się w pole uwagi, żeby mnie zdołować. Pomimo lockdownu od poniedziałku rząd stopniowo otwiera szkoły. Przez cały ten czas nadal możemy przemieszczać się bez sensu tylko w promieniu 5 km i musimy nosić maseczki w sklepach i urzędach. Nieporywające, ale zapisuję dla potomności. Jestem już tym zmęczona, niech praca mnie uratuje. Rano dowiedziałam się, że w Stanach osoby 60+ dostają tzw. government cheese, ser rządowy, raz na miesiąc blok o wadze 32 uncji, złożony ze zmielonych serów różnego typu i ulepszaczy, żeby obywatel był duży i silny. Taka ciekawostka. My tu sera w Irlandii nie dostajemy, cheddar w Tesco trza se kupić samemu.

Inny temat poranny, to wypowiedź Terlikowskiego. Nie chcę z tego robić osobnego posta, ale napiszę, że chyba szatan go opętał, bo kolejny już raz się z nim zgadzam (z Terlikowskim znaczy). Oczywiście nie w sprawie aborcji, ale gdy piszę, że się z kimś zgadzam, to mam na myśli konkretny temat, nie znam przecież głębi człowieka. Chodzi o sprawę molestowań dokonywanych przez hierarchów kościelnych i myśl, że tak jak w alkoholizmie, sięgnięcie dna Kościołowi pomoże, bo jego działania w chwili obecnej to deliryczne mechanizmy obronne. Polecam tekst Terlikowskiego na Wyborczej (gdy klikasz na link w tle chór śpiewa "czarna mewa goni białą mewę" i "szatan szatan") "Wszyscy wiedzieli o Dymerze. Osoba walcząca o jego ukaranie przyszła do arcybiskupa. Usłyszała: won". Pisze się teraz o tym, co od pokoleń szeptano po kątach. R z e c z y bowiem są stare jak świat, a newspaper to złożenie news i paper, świeży wynalazek.

niedziela, lipca 05, 2020

Wykrasnalaj

Warszawka.
Krakówek.
Wrocławek.
Duda mówił w Breslau o zmianie konstytucji w temacie adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (które w Polsce nie istnieją prawnie, ale jak widać prezydent myśli o ich powołaniu dla potrzeb tego jednego przepisu). Moje poglądy w temacie wyraziła @Asenata. Wystarczy mi na dzisiaj wkurwu dzięki info, że od 2017 roku tylko dwa ośrodki w Polsce zajmują się adopcją zagraniczną, obydwa katolickie, choć to, że katolickie kompletnie nie miało znaczenia dla nie-rządu przy podejmowaniu decyzji, bo chyba nie spodziewacie się czegoś innego? W imię Ojca, i Syna, i Ducha świętego, ament. To co się liczy w życiu?

czwartek, października 10, 2019

Olga Tokarczuk ma Nobla

Brzmi to podobnie do "Olga Tokarczuk ma jobla" i
zapewne jeszcze wczoraj wielu z jej nieczytelników tak myślało, by dzisiaj powiewać polską flagą.
My-śmy, Polacy, dostali Nobla!

Wiadomość wspaniała, obdarował mnie nią chłopak-mąż  w trakcie (mojej) przerwy w pracy.
Jeszcze z rana, z zapuchniętymi oczami, przygotowywałam wpis ogólny o tegorocznych  noblistach.
Ale nie, bo dzisiaj chcę się cieszyć. Myślę też o tym, jakby cieszyła się Eileen.
Tłumaczenie literatury ma wielką moc - daje książkom świat, a światu nowe historie.
I nawet pan Gliński, ten taki bardziej misiaczek-pysiaczek z rodzeństwa, pan minister od kultury i dziedzictwa, powiedział, że doczyta. To dobrze dla niego.

Kilka dni temu, w moje urodziny,
Tokarczuk dostała odznaczenie "Zasłużona dla Powiatu Kłodzkiego". Radni przyznali je pisarce pomimo protestów pewnych członków Parti Obecnie Rządzącej w Polsce. Niech historia ich zapomni.

A tymczasem, do końca tygodnia w komunikacji miejskiej Wrocławia na "bileciki do kontroli" będzie można się wylegitymować książką Tokarczuk. I to jest piękne 😸😸😸

fot. Łukasz Giza

PS. Mój Jedyny tak się przejął, że natychmiast napisał o Noblu dla Tokarczuk tekst, umieścił go na innym blogu, niż chciał, i zauważył to dopiero po kilku godzinach. Możecie tekst poczytać TUTAJ.

czwartek, września 19, 2019

In a cup of ...



flat white.
Miejsce: Costa na Lotnisku Kopernika we Wrocławiu, ulica Graniczna 190.

Moje stado dzisiaj około trzeciej. Miasto żegnało nas deszczem i gniewnymi chmurami, za to lot był spokojny i dość klarowny. Bardzo wyraźnie widzieliśmy góry Snowdonii. Nie ominie Was dalsza część filiżankowa z podróży poślubnej, ot, chciałam zaznaczyć, że otworzyliśmy dom i czekamy na kota. Richard, gdzie jesteś?

poniedziałek, czerwca 24, 2019

Dulszczyzna ma się dobrze

Gdy się nie mówi, tzn. że nie ma.
Tak się składa, że Michał Macherzyński zrezygnował z bycia księdzem akurat w czasie, gdy czytam "Dzieci księży" Marty Abramowicz. Lektura miło do ludzi nie usposabia — dulskość, małoduszność, we łbie może być nasrane, byle rączki były złożone przykładnie. Przypadek tego akurat księdza jest jak światełko mówiące: są dobrzy księża, nie robią z gęby cholewy bredząc o wartości rodziny, dupą nie trzęsą, gdy przychodzi miłość, nie kłamią, nie zmyślają, nie zasłaniają się "dobrem" Kościoła (chcę wierzyć, chcę w to wierzyć). Tymczasem okazuje się, że takie postawienie sprawy wielu wiernym nie odpowiada. Woleliby oni, żeby było po cichu (pomijam panie, które gilała między nogami myśl, że ks. Michał do nich głównie się na mszy uśmiecha — że takich nie brakowało, tego jestem pewna na 100%). Bo im to niewygodnie wiedzieć. Chcą być okłamywani, chcą pomagać w kłamstwie. Dlaczego tak? Zachodzę w głowę ...

Prawda nas wyzwoli, mówisz, a jakbyś powiedział: sranie nas wyzwoli.

Żeby do końca nie było negatywnie, moja droga Mu, Tokarczuk odebrała honorowe obywatelstwo Wrocławia. O! Taka nagła zmiana tematu.

Mysz Futerkowa.

środa, czerwca 05, 2019

In a cup of ...



americano.
Location: Hartes of Kildare, Market Square, Kildare Town, Co. Kildare.
Time: last Monday, lunch aftermath.

Zanim jeszcze napiłam się pierwszej herbaty dowiedziałam się, że nowy minister oświaty jest przestępcą urzędniczym. Porządny chłopak z Sielca (liczba ludności 208 osób), wyrwał się, od tego czasu chodzi z zaciśniętymi ustami. Spójrzmy pozytywnie ... nie mój minister.

A to, co widzisz na zdjęciu to kawa po obiedzie w hrabstwie Kildare. Byliśmy wzruszeni znalezieniem zielonej sukienki. Życie prywatne na tyle wprawia nasze szare komórki w ruch, że nie politykuję blogowo za wiele, ale przecież pamiętam, że wczoraj minęło 30 lat od pierwszych wolnych wyborów. Zresztą wczoraj obchodzili też imieniny Braturad i Gostmił a oprócz rocznicy wyborów do Sejmu i Senatu, było wspomnienie pogromu Żydów w Sewilli (1391), premiery "Mizantropa" (1666) i utworzenia Instytutu Pasteura (1887). Dziś zaś mija kolejna rocznica (1968) odsłonięcia jedynego pomnika papieskiego, jaki lubię — pomnika Jana XXIII projektu Nitschowej we Wrocławiu. Przypomina mi hrabiego Draculę Beli Lugosiego 😈

***
Skończyłam czytać jedną książkę Abramowicz, zaczynam drugą i wiem, że napiszę o obydwu za kilka dni ("Zakonnice odchodzą po cichu", a teraz "Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica"). W głośnikach leci Bukartyk. Dzień szary, deszczowy, dzień bardzo dobry 😘

wtorek, marca 19, 2019

Taki teatr

Sezon 2015/16 pod znakiem protestów w związku ze spektaklem "Śmierć i dziewczyna" - zaczęło się we Wrocławiu.  W zeszłym roku pod miejskim ratuszem w Słupsku modlitwy i zbieranie podpisów pod petycją w sprawie odwołania "Klątwy" wystawianej przez Nowy Teatr. Ostatnio rzeszowski Teatr Maska miał problemy z "#chybanieja" - spektakl został oprotestowany przez kurię. Z kolei radny PiS, jest wzburzony sztukami wystawianymi w Teatrze Osterwy w Lublinie, "Braćmi Grimm dla Dorosłych" i ... "Panem Tadeuszem". Był w tym teatrze 2 lata temu i twierdzi, że "przyjemnie nie było".

To tylko kilka przykładów z brzegu. Pytanie: Po co ludzie chodzą do teatru?
A może cytat z klasyka "w życiu bym do teatru nie poszedł ..."?

sobota, grudnia 22, 2018

Rydygiera

Podrzucam link do onetowskiego artykułu o oknie życia na ulicy Rydygiera:
"Przepraszam Cię, skarbie. Mama" autorstwa Brzozowskiej.
Zupełnie rozumiem dlaczego dla niektórych osób zakon to jedyna rodzina i dom. A śmieję się z fragmentu o "hipsterskim bistro z wegańskim jedzeniem" (brzmi to jak oskarżenie). Pamiętasz, Kraciasty ...? To właśnie tam, obok jest równie hipsterska kawiarnia. Sprawy zaczynają się w różnych miejscach ...

Na tej ulicy był sławetny szpital, aż do 2002 roku, gdy trzebnicki zakon boromeuszek odzyskał budynek.
Moje miejsca.
Dzieńdoberek.

sobota, listopada 24, 2018

In a cup of ...


flat black.
Miejsce: Costa na Lotnisku Kopernika we Wrocławiu, ulica Graniczna 190.
Czas: ostatnia środa po południu.

Na zdjęciu siedzę z rodzicami przed odlotem (kiedyś się mówiło "posiedźmy przed wyjściem"). Potem była długa podróż ciemną nocą do domu. Ale już jesteśmy oboje, Kraciasty dojechał w piątek. Bilety do Polski od wczoraj wieczorem kupione (w styczniu Warszawa). A teraz daję się porwać pracy. Nie jest to wicher pasji, ale płacą mi pieniążki 😘

Poranne refleksje i hipotezy po przeciągnięciu się i obczytaniu blogosfery:

  • katolicyzm jest religią wybitnie wykluczającą;
  • im mniej żyjemy swoim życiem tak jak chcemy lub im mniejsze poczucie ogólnego, choćby cudzego, sensu, tym bardziej lękamy się śmierci i wszystkiego co jest z nią związane (nawet gdy to tylko zdjęcie);
  • poniedziałek kreuje się u nas na najlepszy dzień tygodnia, dopiero wtedy wezmę się za pisanie. Czegoś.

poniedziałek, listopada 19, 2018

Nagroda dla Klaty, deszcz, miłość

W sobotę Jan Klata otrzymał w Petersburgu nagrodę Nowe Rzeczywistości Teatralne. Do tej pory jej jedynym polskim laureatem był Krzysztof Warlikowski. Nagroda jest przyznawana od 1990 roku za tworzenie nowego języka teatru, równolegle z Europejską Nagrodą Teatralną (przyznawaną od 1987, jej lauretem został w 2009 roku Krystian Lupa).
Myślę, że Petersburg jest znakomitym miejscem, by mówić o wolności w polskim teatrze. Mam nadzieję, że ona nie zniknie wskutek mniej lub bardziej ukrytej cenzury: tej wprost, ekonomicznej, lub bardziej zawoalowanej, dzielącej sztukę na rzekomo lepszą, bo pokazującą to, co jest i tę niedobrą, bo podobno nastawioną na skandal. Mam nadzieję, że w Polsce nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której artysta zostanie uwięziony w domu.
- tyle Klata, były dyrektor Starego Teatru Modrzejewskiej, który niestety nie prowadził zajęć na Uniwersytecie Papieskim, ani nie pisał tekstów do podręczników szkolnych, więc przestał być dyrektorem robiąc rok temu miejsce M. Mikosowi.

Przy tej okazji moje myśli wracają do Teatru Polskiego we Wrocławiu, zarządzanego przez dobrze opłacanego statystę. Jak długo jeszcze? Pod skrzydłami Glińskiego sztuka polska staje się coraz bardziej zrozumiała, jej obrazy są jednoznaczne i moralnie właściwe jak Jezus i Maryja na obrazkach wręczanych podczas kolędy. I równie ładna ... nie może być przecież tak, że a nuż spodoba nam się coś totalnie niezrozumiałego, co przy bliższej inspekcji okaże się, mój borze, zawierać myśl krytyczną.

***
Za oknem zimny deszcz.
Na śniadanie placki ziemniaczane z ospą i masełkiem.
Bo babcia nas kocha.

poniedziałek, września 10, 2018

In a cup of ...


zielonej herbaty.
Miejsce: Polskie Smaki, Piłsudskiego 74, Wrocław.
Czas: piątek, po południu.

Po cmentarnym spacerze, herbata i na deser cukierek z nietoperzem.
Zaczyna się sezon samych przyjemności i pewnie żal mi będzie wyjeżdżać, gdy pogoda jest taka dogodna, słoneczno-dyniowa. Kocham jesień, mam wtedy urodziny, mogę się opatulać w kocyki bez zwracania na siebie uwagi. Sezon halloweenowy jest the best.


kawy (drip z czegoś południowoamerykańskiego)
Miejsce: Kawiarnia CIŻ Cafe, Pawła Włodkowica 9, Wrocław.
Czas: piątek, po południu.

Jeszcze jedno wspomnienia z miejsca o którym już pisałam. Do kawy miodownik, ale dość nietypowy, nie spodziewałam się takiego smaku i konsystencji. W plecaku Karolek, który od przyjazdu tutaj zwiedza ze mną świat i pilnuje, żebym nie pogubiła dokumentów. 
Szana Towa! 😘

Dzisiaj za chwilę wpadnę do starej pracy, potem spotkanie z koleżankami na obiedzie. 
Tylko założę kapelusz.

piątek, września 07, 2018

‏Już za chwilę ‏Rosz ha-Szana

wczoraj byliśmy z Kraciastym obejść miasto
i tak dziwnie obeszliśmy
otóż

po wyjściu z szynobusa pewną stopą udaliśmy się na ulicę Slężną 37/39
(tzn. najpierw zjedliśmy śniadanie we Wroclavii, bo wyszliśmy z domu bezśniadaniowo)
a tam nam mówią, że jest czwartek, a w czwartki można chodzić za darmo
zrobiliśmy więc dobry biznes spacerując po starym cmentarzu żydowskim na Ślężnej
bo jest we Wrocławiu coś takiego jak Muzeum Sztuki Cmentarnej, więc
przy ruchliwej ulicy za murem szemrzą zraszacze.


następnie w Polskich Smakach zjedliśmy obiad, penne były niedogotowane.
Piłsudskiego 74, wcześniej Świerczewskiego, a nawet Garten Straße.
dostałam cukierka z nietoperzem.

następnie zaszliśmy do Teatru Capitol.
Kraciasty sprezentował mi koszulkę z Mistrzem i Małgorzatą.
na budynku wiatraczki jak swastyki reklamują premierę "Blaszanego bębenka".

Minęliśmy betonowego mężczyznę w kapeluszu,
i drugiego, w zasadzie samą głowę, z ptakami we włosach.

Trafiliśmy do Dzielnicy Czterech Wyznań i
w CIŻu zamówiliśmy dripy.
(Centrum Informacji Żydowskiej)
Włodkowica 9. Wallstraße. Kalendarz na ścianie poinformował mnie, że za chwilę Nowy Rok
pięć tysięcy siedemset siedemdziesiąty dziewiąty.


w domu czekały na nas dwa małe jeże, jeszcze nie otworzyły oczu.
A ty, pobożny człowieku, dbaj troskliwie o swoją winnicę i każdy jej owoc duchowy, nie plugaw jej doczesną pożądliwością, albowiem kolczasty diabeł czyha i skraść chce wszystkie owoce twego ducha i nabić je na swe igły, ciebie pozostawić zaś nagiego i ogołoconego jak łodyga bez owoców.
— "Physiologus".

Muahahahaha (słychać w tle głos szatański).

niedziela, sierpnia 12, 2018

Czwarta nad ranem

Przewracam się z boku na bok, lepiej wstać i poczytać.

Czytam więc, że faszysta nie będzie jednak startował na prezydenta Wrocławia. Sam mówi, że jeszcze nie. I to uświadamia, że szczury siedzą w kanałach i czekają, cały czas. W tym miejscu chciałam przeprosić szczury za to uwłaczające porównanie, chodziło mi raczej o szukanie figury retorycznej. Biedna ta Ziemia.

Zaskakuje mnie jeszcze inna informacja.
VS Naipaul — wiadomość pojawiła się po północy, zmarł wczoraj w Londynie.
Naipaul to nie Remigiusz Mróz, nie załata szybką fabułą jałowości wieczorów, bezwładności życia, więc domyślam się, że częściej niż czasem who's Naipaul?
Nobel 2001, Vidiadhar Surajprasad, urodzony w Trynidadzie, postkolonializm, moja mgr z angielskiego,
choć o tym ostatnim pewnie nie wiedział (uśmiecham się na smutno).
Dobranoc, panie Naipaul.

czwartek, sierpnia 09, 2018

Breslau

Ten moment, gdy wstaję, popijam wodę z cytryną i czytam,
że rasista, antysemita, szowinista i katolicki fundamentalista
rozważa kandydowanie na prezydenta mojego Wrocławia.

Rozważa.
Z propozycją wystąpił jeden z przywódców kiboli Śląska Wrocław.
Zaczyna mnie mdlić, gdy słyszę o futbolu.

poniedziałek, sierpnia 06, 2018

Rozmyślania podczas oglądania pornografii

Tak mam, że nie zapamiętuję tego, co z perspektywy czasu chciałabym zapamiętać (pewnie dlatego zapisuję, bo inaczej w cholerę bym się w tym moim życiu nie rozeznała).

Na przykład siedzę sobie w suszarni we Wrocławiu, Rynek 46, piętro przy oknie (czyli dla wrocławiaków jasne jest, że  to musiało być zanim zamknęli Kobo), a dwa metry ode mnie siedzi aktor od "Pograbka" i "Pogrzebu kartofla" (albo mylę go z kimś innym) i sprzedaje z panem-kimś-ważnym takie smuty, że aż mi suszi nie smakuje i jestem zażenowana, że wysłannicy X muzy tak nisko przy podłodze. Gdy napomykają coś o kobietach w końcu nawiązuję kontakt wzrokowy "ale nie wszystkie kobiety są takie ..." mówi pan-ktoś-ważny patrząc na mnie, "gdzieżbym śmiała podsłuchiwać" ... no kurcze, ludzie, nawijacie mi do ucha jak te przekupy spod Świebodzkiego od pół godziny, ... kim był ten pan-ktoś-ważny? Ba, teraz bym chciała wiedzieć, gdyż pornografia inspiracją mą.

Albo byłam na spotkaniu z reżyserem, jeszcze w czasach gdy do Radia Wrocław się chodziło na zajęcia ze zblazowanym dupkiem (podobno sławny, zamiast prób mikrofonowych gość godzinę gadał o sobie, nazwisko jakie, zabij mnie, nie wiem), i od lat zastanawiam się, który reżyser to był. Tylko scenę z jego filmu zapamiętałam. No ok ... po seansie domowym stoję sobie wczoraj, a w zasadzie dzisiaj pod prysznicem (bo to był kwadrans do pierwszej), słyszę sąsiadów imprezujących za oknem (skończyli o piątej) i mi się przypomniało, że w tym filmie oprócz Fronczewskiego mógł grać prof. Bardini. Jestem bliska rozwiązania zagadki, która mnie męczy od kilku lat. A to wszystko dzięki pornografii. Polecam. Dobry film.

Dzień dobry, wolny dniu :)

piątek, sierpnia 03, 2018

Martens industrial i powstanie wrocławskie

Czarne
Skórzane
Antypoślizgowe
Z metalowymi noskami
Piękne takie, że muszę pokazać, bo w życiu takiego obuwia do pracy nie posiadałam, a jak patrzę na te metalowe noski to wierzcie mi, żałuję bardzo:


Moja Luś tymczasem mi mówi, że ona więcej na powstanie warszawskie we Wrocławiu nie pójdzie, bo tyle tam było nazioli.

A ja jak zwykle czegoś nie rozumiem ...
po co obchodzić rocznicę PRZEGRANEGO POWSTANIA w innych miastach naszego kraju?

wtorek, lipca 24, 2018

In a cup of ...


black coffee.
Miejsce: Znasz Ich Cafe-Bistro, Ludwika Rydygiera 25 B, 50-248 Wrocław, Poland
Czas: 26th of May, 2017.

It was a warm, sunny day, my love, and since then we've had a splendid year. In this picture I didn't know that in two months I'd go to Ireland for the first time in my life. 

Rozmemłało mi się, jestem pewna, że od ciasteczka i kawy.
Polecam płytę Lubomskiego, kawę, szelki, dobre życie ...

czwartek, lipca 19, 2018

In a cup of ...


zielonej herbaty.
Miejsce: Costa na Lotnisku Kopernika we Wrocławiu, ulica Graniczna 190.
Czas: dokładnie tydzień temu w czwartek 😊

Wygląda na to, że lądujemy tu za każdym razem, gdy wylatujemy z Polski. Nawet rurka z kremem i kajmakiem została oswojona. W międzyczasie dużo w tą i z powrotem się wydarzyło.


... najlepszy sposób na podróż.

czwartek, lipca 05, 2018

Gucwińscy

Wgryzam się w temat kolejnego egzaminu i przygotowuję się do sobotniej bilokacji. I tak od słowa do słowa, od informacji o nazwaniu stadionu olimpijskiego im. Goeringa do informacji, że Kamaleon nazywał się Petersdorff ... napisałam gdzie indziej, że jeszcze w Afrykarium nie byłam, i z tego powodu ... czytam wywiad z Gucwińskimi w Gazecie Wrocławskiej. No co? To też dawno było.