Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologia morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biologia morza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, kwietnia 21, 2026

Humbak

 (…) I widzisz, moja kochana Krowo, też obserwuję akcję ratowania humbaka uwięzionego na bałtyckich mieliznach. Tzn. zerkam od czasu do czasu: żyje jeszcze czy nie żyje. Bo przecież wpływu nie mam, tylko trzymam kciuki, żeby mu się udało. Są aktywiści, którzy próbują pomóc. To zaś, co mnie irytuje, to narracja ze strony naukowców, przynajmniej taka, którą promują media. Wynika z niej, że naukowcy nieskorzy są do pomocy, ale jakby można coś z tego dla siebie wycisnąć, to może przylepmy mu nadajnik. A tak w ogóle to nie ma szans, bez sensu się męczyć, może wysadzić, może uśpić, ale nie, bo to i tamto, takie gadki-szmatki, które w niczym nie pomagają, ani gdy się walczy o życie, ani tym bardziej, gdy się aktualnie umiera (pomijam fakt, że jeśli ktoś umiera, to naprawdę psychiczna niewygoda laików jest umierającemu równie przydatna jak rybie rower). Zauważyłam ze złością, że podawane nazwiska naukowców należą głównie do panów. Zastanawiałam się, czy u nich w domu jest jakiś chomik, kot, pies, żywa istota, powiedzmy choćby dziecko… które jest tam pod czyjąś opieką, podczas gdy oni tu pierdolą i zamartwiają się swoją pozycją w świecie. Podstawową funkcją nauki jest jej użyteczność w rozkminianiu świata, użyteczność dla tego świata, ale nie pojmowana w sposób kapitalistyczny, tylko użyteczność dla ducha, tak se myślę. To, czy ktoś dostanie grant i wyprzedzi innego pana z chomikiem zaopiekowanym przez Bezimiennego, w ogólnym rozrachunku jest naprawdę bez znaczenia. Co ty na to?

Mysz bez nastroju

wątpiąca aktualnie w świata ratowanie

środa, stycznia 15, 2025

Morze, 12:31

Gdy tak sobie szliśmy z moim Kochanym przed siebie, natknęliśmy się na wiele wyrzuconych przez fale szczątków. Było wśród nich całe mnóstwo muszli i pancerzyków, szkielet sporej ryby, oraz coś czego nie widziałam nigdy wcześniej. Kilkucentymetrowy, owalny kształt, z futerkiem/igłami mieniącymi się zielenią i błękitem. Mysz morska! Afrodita aculeata:

Fale musiały nieść tę akurat mysz już jakiś czas. Dopiero po powrocie do domu doczytałam, że jest to drapieżny wieloszczet bytujący tuż pod strefą przybrzeżną (lubi piaszczyste dna w których się zakopuje, żeby sobie tam spędzać czas swojego życia, dokazując i jedząc przysmaczki). Jeśli pojawia się na plaży, zazwyczaj nie było to w jego planach. Zapewne i w tym przypadku za niechcianą wędrówkę martwej myszy odpowiada zimowy sztorm. Takie oto środowe odkrycie.

piątek, grudnia 16, 2022

Akwarium

W Berlinie pękło największe cylindryczne akwarium świata, AquaDom znajdujące się w hotelu Radisson Blu (Berlinie, doprawdy, co za nowobogacka głupota). 

O ile jako tako potrafię przetrawić rozumem logikę budowania dużych zbiorników wodnych w celach edukacyjnych i ochrony gatunków, o tyle akwaria w hotelach, restauracjach, a nawet sklepach rybnych (ryby zjadam, ale nie znajduję przyjemności w ich torturowaniu) nie są przez mój mózg przyswajane bezkonfliktowo. Brew mi podnoszą również niektórzy akwaryści-amatorzy, którzy sądzą, że spoczywa na nich mniejsza odpowiedzialność stworzenia odpowiednich warunków do życia zwierzętom, które zachcieli nabyć drogą kupna, niż np. na właścicielach psów. Nietrudno więc się domyślić, że poranne wiadomości natychmiast podminowały mnie swoim antropocentryzmem. W zbiorniku było ok. 1500 morskich stworzeń, tymczasem pierwsze notatki prasowe informowały o tym, że wylała się woda i (uwaga!) mogą być poszkodowani. Może jakiś człowiek został ranny, albo zamokły mu buty, lub ktoś spóźnił się do pracy. Trzeba było czekać cały dzień na o wiele bardziej istotne komunikaty, że kilkadziesiąt ryb przeżyło w zagłębieniach wypełniających się wodą po wypadku, a jeszcze później, że może 400-500 okazów da(ło) się ocalić w mniejszych zbiornikach pod hotelowym lobby. Wiem oczywiście, że wojna, że są różne zmartwienia, ale mój mózg dziwaka bardzo mocno rozdziela sytuacje, kiedy istnienia mogą wybrać (i niech nie pierdolą, że nie mogą), a kiedy nie mogą wybrać, bo ktoś wybrał za nich w sposób zdecydowany i oczywisty (w takiej sytuacji jest większość zwierząt, innych niż człowiek, rzuconych w świat ludzi).

Á propos ludzi, którzy uważają, że żyją w akwariach: zdaje się Wam, keep swimming, keep swimming, przed siebie. Zobaczycie, że nie. 

sobota, listopada 26, 2022

niedziela, lipca 18, 2021

In cup of ... / Słoneczny patrol







flat white.
Location: kawa we wsi, Co. Louth.
Time: yesterday morning, after breakfast.

Przygrzało nam. Wczoraj kawa z widokiem na morze i słoneczny patrol (brodzenie bosymi stopami w ciepłej wodzie, gadanie, wrzucanie żyjątek tam skąd przyszły). Dzisiaj znaleźliśmy np. coś takiego:


Echinocardium cordatum, ziemniak morski, popularny tutaj rodzaj morskiego jeża, którego częściej spotykam w czasie moich spacerów w wersji pośmiertnej, jako pustą, bielejącą na piasku skorupę po mewim lunchu. Dzieje się tak pewnie dlatego, że żywy ziemniak morski zakopuje się w piasku i pilnuje swoich spraw. 

czwartek, października 22, 2020

Krab pustelnik

Takiego dzielnego gościa wypatrzyłam na piasku kilka godzin przed przypływem. 
Czekał, aż woda zabierze go w inne miejsce. 
Życie na krawędzi jest trudne. 
Czasami spotyka się ludzi, którzy wrzucą do wody, czasami takich, którzy nadepną. Albo mewę.

Na plaży pustki. Jesień. Lockdown.

niedziela, sierpnia 09, 2020

Nierówność

Wcale się panu Szczygłowi nie dziwię, one ↓ też nie słyszały o ideologii LGBT.

Za to Krystyna słyszała i wie wszystko. Córka lub syn po czterdziestce nie mają partnera. To dlatego, że uwielbiają opiekować się Krystyną. Dziecka są robotne i w pracy wszyscy je lubią.

Jeszcze nie skończyłam przetrawiać czwartkowego spaceru po Bray, a już było co innego, i moja głowa nie nadąża. Nie jestem jednak tak oderwana od rzeczywistości, żeby nie dobiegały mnie wieści z mojego Kraju Na Psychotropach. I o aresztowaniu Margot czytam, i o wypuszczeniu z aresztu skazanego za pedofilię Piotra M., księdza z zawodu, o uroczystym otwarciu przez toruńskiego Inkasenta parku, na którym pojawiła się cała pisowska wierchuszka, również. Kasa na to poszła już 5 lat temu, czyli moja także. Niech będzie pochwalona Maryja, zawsze Dziewica-I-Lepiej-Tego-Nie-Sprawdzajmy-Ani-Nie-Myślmy-O-Tym-Zbyt-Długo.

Muszla znaleziona wczoraj na plaży przy przeprawie promowej w Greencastle:

Sądzę, że to muszla ostrygi, ale nie mogę znaleźć potwierdzenia nazwy dla tego konkretnego podgatunku. Przy okazji rzuciła mi się na oko nierówność ludzkiej myśli, jak fałd na kocyku, prawie niezauważalny. Szukam nazwy tego mięczaka i szukam, znaleźć trudno, bo najczęściej natrafiam na zdjęcia mięsa w środku. Inne małże mają także piękne muszle, a w przypadku ostrygi głównie mięso i mięso.

Pogoda była wczoraj wspaniała, ale spieszę upewnić fankę, bywającego tutaj lurkera, że nadal cierpiałam. Niech Ci ta myśl rozświetli niedzielę.

Aaaa ... i jeszcze od dwóch dni śpiewam sobie w głowie piosenkę:
Jeśli niedźwiedź ma wąsy i na imię mu Janusz.
A kapelusz kowbojski zdobi jego skroń.
Jeśli niedźwiedź ma wąsy, powłóczyste spojrzenie.
To nie lękaj się, ujmij jego dłoń.

To takie samo dobre słowo na niedzielę, jak kużden inien. Bywajcie :)

piątek, stycznia 31, 2020

Der letzte Tag im Januar

Heute zeigen sich einige Wolken und Niederschlag ist nicht in Sicht, +13 °C.
Wir haben viele Gelbe Haarquallen am Strand gefunden. Wahrscheinlich waren sie schon längst tot.
Wie immer hoffe ich, dass sie schaffen es bis zum nächsten Hochwasser.

piątek, października 12, 2018

Jesień

Wczorajszy widok wieczornej plaży, godzinę przed szczytem odpływu.
Jest już naprawdę zimno, wieczorami i w nocy coraz częściej wieją porywiste wiatry,
stąd i widok dość bezludny. Szarość wkradła się na stałe, 
                                                   tylko gdzieniegdzie pozwala się przetykać promieniami słońca.
A tu trzeba w południe nos wystawić na świat w celach zarobkowych. 

Na dłoni Kraciastego ... needle whelk?
Bittium reticulatum. Maluchy trzymające się tych wybrzeży, nasze kolory jesieni.

PS. Tymczasem nadal przechodzi nad nami sztorm Callum.
Słychać w górze jego pomruki, w nocy był alarm pomarańczowy.

poniedziałek, sierpnia 20, 2018

Chciałam Cię poinformować, że ...

nad morzem byłam.
Po drodze widziałam w trawie tego kotka co wiesz,
i wymieniliśmy spojrzenia "ej, znam Cię".
Już z Nadbrzeżnej widać było na rozmazanym horyzoncie cztery wielkie statki, które nudziły się czekając na przypływ.

Na plaży natrafiłam na naszą Doris 12-31, jak wtaczano ją do domku dla łodzi i myto jej brzuszek. Musiała kilkanaście minut wcześniej zostać wyholowana z morza. Doris jest jedną z 38 łodzi klasy mersey, 8 przeszło już na emeryturę. Nadal rozwija prędkość do 17 węzłów i ratuje ludzi.

Pomiędzy tysiącami piaskówek, które sadziły swoje piaskowe kupy, znalazłam trzy wielkie, galaretowate ciała, za duże i zbyt brązowe, żeby to mogły być chełbie modre, aurelia aurita, nazywane tu księżycowymi meduzami, moon jelly.


Po przeszukaniu internetu znalazłam parę identycznych podobizn, które upewniły mnie, że jest to bełtwa festonowa, cyanea capillata, nazywana lwią grzywą, lion's mane jellyfish. Dość często można je znaleźć na naszym spokojnym wybrzeżu. Każda z trzech, które miały dziś pecha, nie przekraczały pół metra średnicy, ale są to największe meduzy na świecie i mogą mieć czułki o długości kilkudziesięciu metrów.

Pamiętasz?, liczyliśmy kiedyś, że jedna taka dotrwa do przypływu.
Cni mi się bez Ciebie 😞

niedziela, sierpnia 19, 2018

Niedziela dla rodziny 2


To na górze to chyba resztka omułka jadalnego, mytilus trossulus, bay/foolish mussel, z pąklami. Pąkle, balanus, całe dorosłe życie spędzają na gruncie do którego raz doczepią się w młodości. Jak wielu ludzi. 

Ten na dole obstawiam, że to jadalna pobrzeżka pospolita, littorina littorea, albo po angielsku common periwinkle. Pukaliśmy, czy ktoś jest w domu, niby nikogo. Pobrzeżka ma dwa rzędy zębów, w każdym po siedem sztuk 😀. Morze Litorynowe, czyli nazwa czwartej fazy rozwoju Morza Bałtyckiego, pochodzi od nazwy przodków tej żarłocznej, zębatej istoty. 
"Periłinkl", czy to nie brzmi ładnie?

***
Czytam w sieci, że prezes także spaceruje.
Joachim, mąż i ojciec, tłituje, że jest z nim i jest świetnie. 
Pąkle machają tiulowymi rączkami budząc we mnie więcej sympatii: