W Szwecji, zanim kobieta zdecyduje się na usunięcie ciąży, przechodzi przez testy psychologiczne, rozmowy z pracownikami opieki społecznej. Ewentualny zabieg jest traktowany jako osobista tragedia, w której trzeba kobietę wesprzeć. Ustala się, czy naprawdę nie ma warunków na urodzenie, proponuje adopcję. W naszym kraju dzięki ustawie antyaborcyjnej daje się łapówkę płatnym mordercom, bo skrobanka jest według hipokrytów zabiciem dziecka przez mafię ateistów.— Manuela Gretkowska, "Europejka", str. 120, Znak, 2004.
Książka sprzed lat dwudziestu, zanim weszliśmy do Unii Europejskiej. Nadal aktualne? Minęło pokolenie.
Drugi temat: nadużywanie w mediach pojęcia samobójstwa rozszerzonego*. Znowu przeczytałam, że gdzieś (tym razem w Rabie Wyżnej), mężczyzna zabił kobietę, a ponieważ później sam odebrał sobie życie, mamy rzekomo do czynienia z samobójstwem rozszerzonym. Ludzie! W samobójstwie rozszerzonym napastnik (bo przyszły samobójca jest nadal napastnikiem, pozbawia kogoś życia bez zgody tejże osoby) rzutuje na innych swój zły stan psychiczny i morduje ich z litości, żeby nie było im źle i fatalnie po tym jak on/a umrze (wyobraża sobie, że będzie im tak źle, że śmierć jest dla nich wybawieniem). Samobójstwo rozszerzone najczęściej dotyczy członków rodziny i najczęściej ma miejsce, gdy ofiara jest w jakiś sposób osobą zależną (człowiek niesamodzielny: dziecko, osoba obłożnie chora). Nie można mówić o samobójstwie rozszerzonym, gdy ktoś jest na kogoś zły, nie widzi przed sobą żadnej przyszłości, więc przed skończeniem ze sobą strzela żonie/mężowi w łeb, żeby im nie było w życiu za dobrze, albo też inaczej: morduje żonę/męża, następnie odbiera sobie życie ze strachu przed konsekwencjami. To jest zabójstwo.
* pomijam tu cały wątek, gdzie odchodzi się od pojęcia "samobójstwo rozszerzone" na korzyść pojęcia "zabójstwo rozszerzone", czyli na takie, które nie uprzedmiatawia ofiar samobójcy, bo jak ktoś przytomnie stwierdził: doprawdy, dla osoby zamordowanej nie ma żadnego znaczenia, że mordercy było smutno, więc potem zabił też siebie.


