piątek, maja 08, 2026
100 lat
poniedziałek, września 23, 2024
Na bieżąco
Gajos kończy 85 lat!
Jak to się mogło stać, zapytałabym jeszcze jakiś czas temu. Ale w lipcu umarł Stuhr, młodszy od Gajosa o osiem lat, więc wiem, że takto i nie ma co stawiać głupich pytań retorycznych. Czas nie czeka. Gajos to jest wielki aktor, powtórzę za Łomnickim ;) A przecież zaczynał od "Czterech pancernych i psa" i na wydział aktorski dostał się za czwartym razem. Jeden z moich ulubionych.
***
Jeszcze w temacie powodzi, różne miejsca zbierają na sprawy ważne i potrzebne. Polska Fundacja Rozwoju Ratownictwa (można sprawdzić KRS 0000794758) zbiera na oczyszczanie jeziora Pilchowickiego, jednego z najbardziej malowniczych zbiorników zaporowych w Polsce.
Numer konta: 85 1020 2124 0000 8402 0231 5257
Tytuł przelewu: Powódź 2024
Zbiórkę ogłosił Tomasz Czaplicki, kajakarski mistrz Polski i Europy, który mieszka w tym zalanym regionie i od początku powodzi bardzo spokojnie, bez zbędnej sensacji pokazywał jaki jest stan na zaporze. Oni już tam są i działają, ta kasa pomoże im robić to, co i tak robią (usuwają skutki powodzi w regionie, który utrzymuje się głównie z turystyki). Czaplicki ma stronę firmową na FB, tam możecie się upewnić czy warto.
sobota, listopada 11, 2023
Niepodległa
Są plany na dzisiaj oraz plany na później, wszystko to są bardzo dobre plany, wyrażone w języku polskim, bo najczęściej myślę po polsku i to się raczej nie zmieni. Wypracowujemy nowe zwyczaje domowe, bez obecności osoby, której zabrakło, więc też wracamy z mężem do komentowania rzeczywistości politycznej.
Przyglądaniu się tej rzeczywistości towarzyszy często, jak to o Polsce, uśmiech politowania. Gdzieniegdzie, w dziwnych zaułkach Internetu, już obywatele przeżywają straszny kryzys za obecnych rządów Wszechmogącego Tuska, inni nadal kompletują z Pinokiem rząd, przekonani, że teraz jak ktoś nie będzie chciał pomagać, to zupełnie jest bez honoru. Uaktywnili się też symetryści zamartwiający się, że pisowi przestępcy będą karani bez poszanowania zasad demokracji przegapiając, że nadal rządzi PiS, który rżnie wszystkich w dupę i przedłuża tę agonię szukając dróg ucieczki z ciepłych posadek państwowych na inne ciepłe posadki oraz wyprowadzając tyle funduszy z Niepodległej na prywatne konta, ile się da. A co ja wiem? Mija 13 lat jak umarła Wacława. Czarny, ruchliwy nos i oczy pod futrem przyprószonym siwizną, rozumiejące wszystko. Pamiętam Cię, dobry psie. Ja i moje stado, mój głos oddany w wyborach, moje przekonanie jak jest dla mnie najlepiej - dlatego interesuję się polityką, żeby robić swoje i naprawiać, co da się na prawić. Z okazji święta państwowego, takie zapisuję sobie marzenia o (prawie) idealnym kraju. Chciałabym:
- żeby przepisy dotyczące spraw gospodarczych nie zmieniały się co sezon - żeby były trwałe, choć reagujące na oddolną informację zwrotną (konsultacje społeczne się kłaniają, których w Polsce nie ma od zawsze, bo władza nie radzi sobie z krytyką), tak aby przedsiębiorcy mogli zaplanować rozwój biznesu na lata do przodu;
- żeby zmieniono przepisy grzebalne ludzi i innych zwierząt - aby zmarłych można było pochować gdziekolwiek (za zgodą właściciela gruntu) lub nie pochować wcale (trzymać prochy w urnie tam, gdzie chcemy lub rozsypać);
- żeby promowano uwrażliwienie na wybór, a zapytanie "Jak chcesz?" było normalnym pytaniem w usługach, szczególnie tych finansowanych przez rząd (dobre praktyki odgórne);
- żeby balans pomiędzy płacą minimalną a zapomogą dla bezrobotnych powodował, że bezrobotny nie zastanawiałby się czy warto iść do pracy, bo przecież ma pomidory do podwiązania i inne ważne rzeczy (więc się przecież nie wyrobi!);
- żeby orzecznictwo o niepełnosprawności oderwano od znajomości (orzekanie tylko na podstawie dokumentów, bez oglądania chorego) i przyznawano je na stałe (ciąganie osób z niepełnosprawnością po komisjach, które kilka razy sprawdzają, czy komuś odrosła noga jest obelgą), oraz aby w głowach obywateli niepełnosprawność przestała być jednym ze sposobów na "załatwienie" sobie dochodu;
- żeby rozdział kościołów od państwa był realny, a nie tylko na papierze (a duchowny był takim samym obywatelem, jak każdy inny, z takimi samymi prawami i obowiązkami, ugruntowany w rzeczywistości, nie traktowany przez instytucje publiczne jak ołtarz);
- żeby dla prawa rodzinnego priorytetem było dobro dziecka, dopiero później dobro grupy (marzy się mi, by środowiska zaniedbujące swoje dzieci na stałe traciły prawa do mieszania w ich życiu dostając jasny sygnał jaka jest definicja i norma miłości - sranie komuś na głowę miłością nie jest);
- żeby pozwolenie na broń wydawano po rzetelnych i cyklicznych badaniach psychologicznych dotyczących wszystkich zainteresowanych (bez wyłączania myśliwych i żołnierzy).
- żeby kobiety i mężczyźni mieli w praktyce równe prawa w temacie nietykalności cielesnej (co obecnie nie zachodzi ze względu na przepisy aborcyjne);
- na koniec, życzyłabym sobie, żeby zakończono hocki-klocki z najazdem na osoby nieheteronormatywne i dano im możliwość zawierania małżeństw. Tolerancja promowana odgórnie - to się mi marzy. Nie twierdzę, że żyję w takim kraju - jest to zapis tego, co ja uważam dla swojego stada za dobre i chwalebne.
środa, lipca 26, 2023
Happy birthday!
Sinéad O’Connor nie żyje!
czwartek, stycznia 06, 2022
Noc wielkiego sztormu
Trzaskanie drzwi od schowka (podejrzliwie obeszłam domek, żeby się przekonać, że to wiatr się wzmógł i tak zagrał dla mnie) przypomniało mi, że dzisiaj kolejna rocznica (rok 1839) wielkiego irlandzkiego sztormu, Oíche na Gaoithe Móire, którego wspomnienie na stałe weszło do iryjskiego folkloru.
Najpierw po okresie łagodnej pogody w noc 5 stycznia spadł śnieg, nie za częste wydarzenie meteorologiczne na wyspach, po którym rano 6 stycznia nastąpiła morska cisza (temperatura podobno przekroczyła nagle 20°C). Nad Atlantykiem budował się w tym czasie chłodny niż, który uderzył w wyspę kolejnej nocy — pierwsze raporty o sztormie pojawiły się około południa w hrabstwie Mayo, stamtąd nawałnica poczęła się powoli przelewać przez kraj do wschodniego wybrzeża z każdą godziną przybierając na sile. O północy wiatr osiągnął siłę huraganu. Tamtego dnia w roku 1839 ok. 250-300 straciło życie (większość z nich na morzu, jako że zatonęło ponad 40 statków).
Nawet solidne budynki doznały konstrukcyjnych szkód (w Dublinie byla to ¼ zabudowań), a co dopiero mówić o tradycyjnych chatach pokrytych strzechą. Zniszczeniu uległy zapasy siana i kukurydzy, co wieszczyło idący za sztormem głodowy pomór bydła. Wielu bogobojnych Irów sądziło, że oto nadszedł Dzień Sądu. Nikt, kto stał tutaj blisko ryczącego morza, śmiać się z tego nie będzie — w Noc Wielkiego Sztormu porywy wiatru przekraczały 100 węzłów, czyli 185 km/h.← Gdy na początku XX wieku w Irlandii ustanowiono emeryturę dla 70-latków, Noc Wielkiego Sztormu była punktem orientacyjnym, który pozwalał określić wiek — ponieważ przed 1863 rokiem niewielu Irlandczyków dysponowało aktami urodzenia, jednym z pytań pozwalających oszacować wiek obywatela było pytanie o to, czy pamięta ten sztorm.
No i tak ... nasz sąsiad przyniósł nam dzisiaj świeży połów, dorsza złowionego na północnych wodach, informując mnie dość zaaferowanie, że kutry już wróciły ze Szkocji. Sąsiad sam był rybakiem i nadal takie rzeczy przeżywa. Idzie wielkie bujanie wody, w sobotę ostrzeżenie dla małej floty obejmie całe wybrzeże Irlandii, co pewnie znaczy, że nasz porcik wypełni się szukającymi schronienia "krewetkowcami", a Michael, wioskowa łódź ratownicza, będzie czekał na sygnał do wypłynięcia. Nam nic to ... zakupy z Tesco, w domu ciepło regulowane termostatem, muzyka z amplitunera, a gdy nie ma prądu, książka przy pełnym brzuchu. Zaiste żyjemy w najlepszych czasach :)
niedziela, stycznia 10, 2021
5 lat minęło
poniedziałek, listopada 11, 2019
środa, czerwca 05, 2019
In a cup of ...
americano.
Location: Hartes of Kildare, Market Square, Kildare Town, Co. Kildare.
Time: last Monday, lunch aftermath.
Zanim jeszcze napiłam się pierwszej herbaty dowiedziałam się, że nowy minister oświaty jest przestępcą urzędniczym. Porządny chłopak z Sielca (liczba ludności 208 osób), wyrwał się, od tego czasu chodzi z zaciśniętymi ustami. Spójrzmy pozytywnie ... nie mój minister.
A to, co widzisz na zdjęciu to kawa po obiedzie w hrabstwie Kildare. Byliśmy wzruszeni znalezieniem zielonej sukienki. Życie prywatne na tyle wprawia nasze szare komórki w ruch, że nie politykuję blogowo za wiele, ale przecież pamiętam, że wczoraj minęło 30 lat od pierwszych wolnych wyborów. Zresztą wczoraj obchodzili też imieniny Braturad i Gostmił a oprócz rocznicy wyborów do Sejmu i Senatu, było wspomnienie pogromu Żydów w Sewilli (1391), premiery "Mizantropa" (1666) i utworzenia Instytutu Pasteura (1887). Dziś zaś mija kolejna rocznica (1968) odsłonięcia jedynego pomnika papieskiego, jaki lubię — pomnika Jana XXIII projektu Nitschowej we Wrocławiu. Przypomina mi hrabiego Draculę Beli Lugosiego 😈
Skończyłam czytać jedną książkę Abramowicz, zaczynam drugą i wiem, że napiszę o obydwu za kilka dni ("Zakonnice odchodzą po cichu", a teraz "Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica"). W głośnikach leci Bukartyk. Dzień szary, deszczowy, dzień bardzo dobry 😘
czwartek, lutego 28, 2019
486 urodziny Michela de Montaigne'a ...
Happy birthday!
niedziela, stycznia 27, 2019
74 rocznica wyzwolenia Auschwitz
piątek, sierpnia 10, 2018
I rok
Skończyłam dzisiaj pracę o 20.30 i
dostałam bukiet, większy nawet niż wtedy na powitanie.
Kraciasty obok stuka w klawisze i zaciera ręce, coś tworzy.
Odświeżona, najedzona, zadowolona :)
