Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nobel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 19, 2025

Nobel'25 i inni

W czasie tygodnia Noblowskiego byłam w Polsce, zajęta swoimi sprawami, nie odnotowywałam laureatów. Po czasie, uśmiechnęła mnie Pokojowa Nagroda Nobla dla Marii Coriny Machado, polityczki z dręczonej populizmem Wenezueli. Przez tygodnie czytałam o nadziejach/oczekiwaniach Pomarańczowego i nie uznawałam ich za realne, ale to co mi się zdaje, nie musi być tym, co jest, tym bardziej więc nieobecność prezydenta USA na liście najnowszych Noblistów mnie ucieszyła. Szczególną uwagę zwróciłam jednak na literaturę: László Krasznahorkai. Czy ktoś z wpadających tu komentatorów zna, i czy to jest dobre?

Typy Noblowskie bywają cenne. Dwa lata temu pisałam, że nie znam Fossego. Aktualnie, jestem nim oczarowana, czytam wszystko, co mogę dostać tego autora, po polsku i angielsku. 

Obranie kierunku na Norwegię spowodowało, że przez przypadek odkryłam dla siebie rówieśniczkę Jona, Vigdis Hjorth. Polecam, dla mnie bomba. Odrywając się od Skandynawii i Nobli, czytam wszystko Masłowskiej, lubię Tokarczuk, choć ostatnio daję pierwszeństwo Joannie Bator. W czasie urlopu w Polsce wyszłam z Empiku z "Mykwą" Zyty Rudzkiej, znam tylko jej "Ten się śmieje, kto ma zęby", ale jakoś czuję, że to może być kolejna autorka-pewniak, do której będę wracała. Z klimatów irlandzkich, absolutną petardą są dla mnie zbiory opowiadań Claire Keegan. W lżejszych klimatach, czekam na najnowszą Szymiczkową. Kobiety górą (wiem, oczywiście, że Szymiczkowa to tak naprawdę Dehnel z Tarczyńskim :)).

sobota, października 07, 2023

Jon Fosse

Kotłowanina w mojej głowie, a oto niepostrzeżenie jest następna jesień i kolejny Nobel z literatury. Jak można było się spodziewać, autora nie znam, na dodatek przywalona frustracją egzaminacyjną, na razie niczego poza opracowaniami pytań czytać nie zamierzam. Zostawiam tu dwa wywiady z Jonem Fosse, jeden niedawny, z okazji wydania w Polsce Septologii, drugi po norwesku, więc nie mam pojęcia o czym jest (ale dlaczego by nie? pomysł nagrania wywiadu w ciemnym kącie jest dla mnie wystarczająco zachęcający).

wywiad z SITE Zones

piątek, października 14, 2022

Dzień Edukacji Narodowej

Z tygodnia noblowskiego najbardziej utkwił mi w głowie Svante Pääbo z Noblem z medycyny (ale nagrodzony za badanie ewolucji człowiekowatych i zsekwencjonowanie genomu neandertalczyka) oraz Annie Ernaux z Noblem z literatury. Ciekawość. Poza tym byłam w Polsce przez tydzień, co umożliwiło mi złapanie covida. 

W Irlandii dzień edukacji narodowej (w zasadzie World Teacher's Day) był w zeszłym tygodniu, w Polsce jest dzisiaj. Jak kto ciekawy ile nauczyciele zarabiają w Europie, tudzież w Kraju Mlekiem i Miodem Płynącym, polecam link do artykułu na ten temat w euronews. Wszystko po anglisku, ale tabelki z liczbami są. Gdy czytam o specjalnej misji w tym zawodzie, wychodzę. Misja to uwertura do zdziadzienia i upodnóżkowienia.

W Rosji np. nauczyciele składają na uczniów skargii do MSW za przejawy "dyskredytacji" dzielnej rosyjskiej armii. Nie ma zlituj, donoszą nawet na dziewczynki z piątej klasy, żeby kto inny na nich samych nie doniósł, że nie donieśli. We Fiutinowskim kraju wprowadzono do szkół w tym roku lekcje ideologiczne, na których porusza się "ważne sprawy" oraz można na nich podyskutować, oczywiście, jeśli dyskutant zgadza się z nauczycielem. Dzieci, którym się wymsknie jakaś uwaga krytyczna, są używane do inwigilowania postaw rodziców, czy aby są właściwe, bez moralnej skoliozy, prowolnościowych tendencji tak obrzydłych Najlepszemu Narodowi Kochanemu Przez Wszystkich Rozsądnych. Nie jest to zjawisko nowe/tegoroczne, administracja szkolna zacieśniała kontrolę nad młodymi głowami już od kilku lat, można się więc spodziewać, że i nauczyciele są odpowiednio uformowani. Jest misja, jest wizja, są wykonawcy. Czy to nie przypomina próby ograniczania wolności szkoły w Kraju Mlekiem i Miodem Płynącym? Kupa z HIT-em czy zapowiedzi uczynienia religii od przyszłego roku szkolnego przedmiotem obowiązkowym to przecież tylko dwa z mnóstwa przejawów nacisku ideologicznego w którym nauczyciele będą brali czynny udział jako misjonarze. I w Polsce nie są to sprawy o których nigdy nie słyszano. Większość starszych, milusich nauczycielek, które teraz klepią paciorki, w czasach PRL-u mówiły na historii, polskim czy geografii takie rzeczy, że głowa mała. Teraz co poniektórym coś się tam przypomina, że one zawsze nauczały prawdy. Że pierniczyły kocopoły nie przypomina się żadnej, bo tak to już jest z pamięcią. 

Ludziom pozostającym w zawodzie życzę, żeby zarabiali mnóstwo kasy, bo ta daje wolność, i siły moralnej, żeby dać odpór poronionym płodom umysłu aparatczyka Czarnka, który przeminie, jak wszystko.

sobota, października 01, 2022

Październik pora zacząć

Nadal lubię ten miesiąc, chociaż zaczynam go z bólem pleców, który pojawia się, znika i znowu jest. Za chwilę tydzień noblowski, będę nasłuchiwała wiadomości na temat Nobla z literatury (6 października) w nadziei, że tym razem nazwisko cośkolwiek mi się o uszy obiło (zeszłoroczny laureat, Abdulrazak Gurnah, pozostaje do nadrobienia kiedyś tam, gdy mój rozwój literacki nadąży za współczesnym światem). 

Z ciekawych rzeczy, które ostatnio wyczytałam, mogę Wam zapodać informację z dalekiej przeszłości o tym, ile wzrostu miał Władysław I Łokietek. 152-155 cm, tak podpowiadają endoskopowe badania królewskiego grobu. Zadeptywacze historii, jak ci nieszczęśni kamieniarze przekuwający twarz Łokietka na jego nagrobku, nadal bardzo mnie złoszczą i to się raczej nie zmieni.

Uważam, że media zbyt dużo czasu poświęcają Fiutinowi. Wprawdzie nie wychwalają go już pod niebiosa jako wybitnego stratega, natomiast zainteresowanie dla małpy biegającej z granatem nadal pompuje w nią znaczenie, którego owa małpa nie posiada. Oczywiście, że Fiutin może zniszczyć świat, należałoby w tej sytuacji rozglądać się, czy w jego otoczeniu jest ktoś z kaftanem, zamiast analizować czy małpie lepiej czy gorzej (też odnosicie wrażenie, że eksperci od mowy ciała to plaga sezonu?). Może przetrwamy październik.

Ponieważ ostatnio dzięki komentatorowi odżył lipcowy temat religijno-obyczajowy, niżej satyryczne ujęcie moralności, bycia dobrym lub złym członkiem społeczeństwa, czyli teoria wózkowa opowiedziana ze szkockim akcentem:

 

poniedziałek, lipca 18, 2022

Literatura nie jest dla idiotów?

Nie przepadam za inbami, szczególnie jak rozkręca je pewna pani od wskazywania kto jest terfem, ale dobra, pójdę tym tropem, bo to jest ciekawe zagadnienie. Cytat z Tokarczuk z Festiwalu Góry Literatury:

Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów. Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, trzeba jakby mieć wrażliwość pewną, pewne rozeznanie w kulturze. Te książki, które piszemy, tak jak mówiłam, one są gdzieś zawieszone, zawsze się z czymś wiążą (...). Nie wierzę, że przyjdzie taki czytelnik, który kompletnie nic nie wie i nagle się zatopi w jakąś literaturę i przeżyje tam katharsis.

Fatalnie to brzmi, język mało inkluzywny jak na aktualne trendy w popkulturze. A jednak, ja też nie wierzę, choć jednocześnie nie zgadzam się, że nie ma literatury dla idiotów. Można oczywiście niektóre słowo pisane nazywać nie-literaturą, tylko po co. Skoro jest muzyka przeznaczona dla różnego poziomu percepcji, to jest i literatura adekwatna do poziomu odbiorcy. Można argumentować, że nie ma idiotów. I tutaj od razu zaoponuję, bo idioci są, wiem, bo niektórzy ogłaszają się idiotami na blogach i szeroko się na ten temat rozpisują, dopóty ktoś, zgodnie z ich samoopisem nie nazwie ich po imieniu. Wtedy śmiertlenie się obrażają i cokolwiek smutnieją. Ale to w zasadzie off topic 😉. Zastanawiam się, jak fakt istnienia literatury, która wymaga czytelnika wyrobionego, można opisać w taki sposób, żeby osoby z zawodu obrażone w zastępstwie nie poczuły się obrażone w zastępstwie. Odbieram to jako temat tabu.

"Literatura nie jest dla idiotów" brzmi dla mnie źle głównie dlatego, że przypomina hasło pewnej sieci supermarketów. Różnica w intencjach jest taka, że właściciele superketów chcieli zachęcić do kupowania, a tymczasem wierzę Tokarczuk, że ona nie chce, aby każdy ją czytał. Jeśli kiedykolwiek poszliście do kina, żeby z przyjemnością obejrzeć film, a na widowni pojawili się tego dnia "wszyscy", to pewnie też wierzycie. Zdarza mi się podejmować próby rozmowy na jakiś temat i gdy widzę, że moje intencje nie wypalają, to zwyczajnie nie ma sprawy. Nie ma sprawy. Ja w zasadzie nawet nie uważam Tokarczuk za najwybitniejszego polskiego pisarza, ale czyta mi się ją dobrze. Jak się komuś czyta źle, to co mam zrobić? No nic, kończymy rozmowę na ten temat, jeśli to jest problem, zaczynamy o czymś innym. Od czasu do czasu w różnych miejscach jest przywoływane to nieszczęsne "de gustibus ...", z którym się nie zgadzam, bo ja mogę godzinami dyskutować na temat tego, co mi się podoba i nie podoba. Ale ludzie są różni, łapanki nie będzię. Wśród moich dobrych znajomych są osoby, które lubią rozmawiać też o twórczości (a nie tylko zwyczajnie, o innych ludziach w czasie ich nieobecności), reszta wcześniej czy później wypada. No to jak z tymi idiotami i literaturą?

***

To jeszcze filmik, luźno w temacie. "Marie Curie Answers The Web's Most Searched Questions And Gets Utterly Disappointed" by Karolina Żebrowska:

piątek, października 09, 2020

Nobel dla Glück. The Red Poppy

W zeszłym roku tak byłam podekscytowana zaległym Noblem dla Tokarczuk za rok 2018,
że nie odnotowałam wygranej na rok 2019, (kontrowerysjnego podobno) Petera Handkego.
Nadrabiam za to wczorajszego Nobla dla Louise Glück.
Łatwe to i niełatwe. 

***
The great thing
is not having
a mind. Feelings:
oh, I have those; they
govern me. I have
a lord in heaven
called the sun, and open
for him, showing him
the fire of my own heart, fire
like his presence.
What could such glory be
if not a heart? Oh my brothers and sisters,
were you like me once, long ago,
before you were human? Did you
permit yourselves
to open once, who would never
open again? Because in truth
I am speaking now
the way you do. I speak
because I am shattered.


— z tomu "The Wild Iris", 1992.

czwartek, października 10, 2019

Olga Tokarczuk ma Nobla

Brzmi to podobnie do "Olga Tokarczuk ma jobla" i
zapewne jeszcze wczoraj wielu z jej nieczytelników tak myślało, by dzisiaj powiewać polską flagą.
My-śmy, Polacy, dostali Nobla!

Wiadomość wspaniała, obdarował mnie nią chłopak-mąż  w trakcie (mojej) przerwy w pracy.
Jeszcze z rana, z zapuchniętymi oczami, przygotowywałam wpis ogólny o tegorocznych  noblistach.
Ale nie, bo dzisiaj chcę się cieszyć. Myślę też o tym, jakby cieszyła się Eileen.
Tłumaczenie literatury ma wielką moc - daje książkom świat, a światu nowe historie.
I nawet pan Gliński, ten taki bardziej misiaczek-pysiaczek z rodzeństwa, pan minister od kultury i dziedzictwa, powiedział, że doczyta. To dobrze dla niego.

Kilka dni temu, w moje urodziny,
Tokarczuk dostała odznaczenie "Zasłużona dla Powiatu Kłodzkiego". Radni przyznali je pisarce pomimo protestów pewnych członków Parti Obecnie Rządzącej w Polsce. Niech historia ich zapomni.

A tymczasem, do końca tygodnia w komunikacji miejskiej Wrocławia na "bileciki do kontroli" będzie można się wylegitymować książką Tokarczuk. I to jest piękne 😸😸😸

fot. Łukasz Giza

PS. Mój Jedyny tak się przejął, że natychmiast napisał o Noblu dla Tokarczuk tekst, umieścił go na innym blogu, niż chciał, i zauważył to dopiero po kilku godzinach. Możecie tekst poczytać TUTAJ.

poniedziałek, października 08, 2018

Tydzień noblowski 2018. III

Wiemy już wszystko.
Wcześniej, że nagrody z literatury nie będzie z takiego powodu,
że Szwedzi przejmują się wiarygodnością Akademii.
Gdy ją odzyskają, może w następnym roku Noble będą dwa.
Mam taką nadzieję, szczególnie jeśli miałoby to oznaczać jakieś literackie odkrycie
(dla mnie byli takimi Naipaul i Munro).

W piątek Nobel Pokojowy -
Denis Mukwege z Rep. Konga i Nadia Murad z Iraku
za walkę z przemocą seksualną jako narzędziem wojny.

Przy okazji tej nominacji poruszane są ważne tematy społeczne, ale
moim zdaniem to najmniej miarodajny Nobel.

Dzisiaj z kolei Nobel z ekonomii -
William Nordhaust i Paul Romer z USA ...
na temat którego niewiele mam do powiedzenia. Wiem, że tym razem to nagroda
dla makroekonomistów. Oraz że, począwszy od 1968 roku, jest fundowana przez
Narodowy Bank Szwecji.

Łącznie z zeszłym czwartkiem dzień w dzień byłam w pracy, że aż mi głupio ...
dzisiaj to już wyjątkowo rano nie chciało się zwlec, z okazji poniedziałku oczywiście.
I teraz głowa się kiwa ... ale już cieszy mnie plan weekendowej wyprawy do kina.
Zgadnijcie na co 😛

środa, października 03, 2018

Tydzień noblowski 2018. II

Pisałam już, że w poniedziałek Nobla z medycyny dostali naukowcy dzięki pracy których
możliwe stały się terapie zaawansowanych postaci raka za pomocą
tzw. inhibitorów punktów kontrolnych.

Wczoraj Noble z fizyki -
Artur Ashkin z USA oraz Donna Strickland z Kanady i Gerard Mourou z Francji
za przełomowe wynalazki w dziedzinie fizyki laserowej.

Ich badania umożliwiły postęp nie tylko w przemyśle, ale także w medycynie (operacje oczu).
{A potem ludzie mówią "dziękuję Bogu"}

Strickland jest zaledwie trzecią kobietą z noblem z fizyki.
Pierwszą była Skłodowska-Curie.

Do tej pory nie została profesorem zwyczajnym na swojej uczelni,
do wczoraj nie miała profilu na Wikipedii,
jeszcze w maju edytor odrzucił artykuł o niej ponieważ nie była nikim ważnym.
To tyle na temat tego, jak adekwatnie kobiety są oceniane za swoje dokonania.

Dzisiaj Nobel z chemii -
Frances H. Arnold oraz George P. Smith z USA i Gregory P. Winter z UK,
Arnold za przeprowadzenie pierwszej kontrolowanej ewolucji enzymów,
panowie za opracowanie fagowej ekspresji peptydów i co za tym idzie
produkcji nowych substancji farmaceutycznych.
{A potem ludzie mówią "dziękuję Bogu"}

Nagrodzeni wykorzystali zasady ewolucji, która jak wiadomo, nie istnieje 😲

Arnold jest piątą kobietą z noblem z chemii.
Pierwszą była Skłodowska-Curie.

poniedziałek, października 01, 2018

Tydzień noblowski 2018. I

😊Wracam z pracy do domu, włączam net, a tam na polskich stronach niezbędne mi o tej porze info,
co jakiś kretyn powiedział.
O czymkolwiek.
Np. kretyn filmu nie widział i nie zamierza oglądać, ale i tak recenzuje,
bo przeca go panowie z gazety zapytali,
i porównuje do czego tam sobie chce porównać.
Takie mamy czasy, że głupotą i brakiem gustu chwalić się jest trendy.
Wyłączam się na to.
Piękny tydzień się zapowiada ...

po pierwsze osobą mą własną obchodzę urodziny,
po drugie od poniedziałku do poniedziałku będą ogłaszani kolejni laureaci Nagrody Nobla.
Z przyjemnością poświęcę temu kilka następnych postów w rodzaju yea or nay.

Tak więc dzisiaj fizjologia lub medycyna -
Jamesa P. Allisona z USA i Tasuku Honjo z Japonii
za odkrycie nowej metody walki z rakiem, która polega na regulowaniu odpowiedzi immunologicznej organizmu.

Immunoterapia to coś takiego, że gdy zdarzy się naturalnie,
to ludzie chcą widzieć w tym cud.
A to żaden cud, bo cudów nie ma. Natura w służbie medycyny, panie!

Bywało oczywiście w historii tej nagrody, że uzasadnienie można sobie dzisiaj w d* wsadzić.
Tak jest np. z Noblem dla António Egasa Moniza "za odkrycie terapeutycznej wartości lobotomii w pewnych psychozach". Kontrowersje są, bo Nobel to zjawisko żywe, a nie martwa pożywka dla bakterii. Jutro fizyka 😊

niedziela, sierpnia 12, 2018

Czwarta nad ranem

Przewracam się z boku na bok, lepiej wstać i poczytać.

Czytam więc, że faszysta nie będzie jednak startował na prezydenta Wrocławia. Sam mówi, że jeszcze nie. I to uświadamia, że szczury siedzą w kanałach i czekają, cały czas. W tym miejscu chciałam przeprosić szczury za to uwłaczające porównanie, chodziło mi raczej o szukanie figury retorycznej. Biedna ta Ziemia.

Zaskakuje mnie jeszcze inna informacja.
VS Naipaul — wiadomość pojawiła się po północy, zmarł wczoraj w Londynie.
Naipaul to nie Remigiusz Mróz, nie załata szybką fabułą jałowości wieczorów, bezwładności życia, więc domyślam się, że częściej niż czasem who's Naipaul?
Nobel 2001, Vidiadhar Surajprasad, urodzony w Trynidadzie, postkolonializm, moja mgr z angielskiego,
choć o tym ostatnim pewnie nie wiedział (uśmiecham się na smutno).
Dobranoc, panie Naipaul.

środa, lipca 18, 2018

Ci Szwedzi to są dziwni

Pewnie słyszałaś, droga Mu, że tegorocznej literackiej nagrody Nobla nie będzie. Nu nu. Decyzja taka została podjęta z powodu "zmniejszonego zaufania publicznego do Akademii". W praktyce z 18 członków akademia skurczyła się do 10 i nie było w niej dość literaturoznawców. W czymże problem? Akademikom przeszkadzało to, że mąż jednej z członkiń został oskarżony o molestowanie seksualne oraz że mógł być źródłem przecieków na temat nazwisk laureatów w latach poprzednich*.

Co się robi w takich przypadkach w cywilizowanym społeczeństwie? Się mówi będąc żoną, że to wszystko ukartowana gra polityczna określonych kół, spisek spowodowany niesamowitymi wprost sukcesami oraz ogromną rolą opiniotwórczą żony tejże. Nawet jeśli ten Twój niedo*bany członek rodziny jest odchodem, jesteś męczennicą narodową. Albowiem pamiętajmy, że jedna czarna owca nie przekreśla godności jaką niesie ze sobą wspólnota (karmienie gwałciciela czy złodzieja jest zwykłym przypadkiem rozciągniętym na każdy dzień tygodnia i miesiąca - nie zapominajmy o wrodzonej godności każdej istoty ludzkiej w szczególności w rodzinie bogiem silnej). A gdy społeczeństwo zaczyna być niemiłe i na wsi gadają, to się wywozi członka rodziny do jakiegoś tam Kłodzka. Lub wzywa się go to Watykanu, potem przenosi do kliniki Gemelii z powodu złego samopoczucia. Z kliniki Gemelii można przecież nie wyjść i sprawa sama się zamyka.

Ale Ci Szwedzi to są ... 
Jakieś tam zaufanie publiczne ... doprawdy. Przecież to tylko książki, who cares?

Mysz,
Głęboko Wstrząśnięta Islamskimi Dzielnicami Oraz Innymi Dziwactwami Szwedów.

PS. Jeszcze Ci chciałam napisać, że w związku z tym nasza Tokarczuk ma szansę na Alternatywnego Nobla ogłoszonego przez ... szwedzkich bibliotekarzy. Jest na liście 46 osób, obok nazwisk takich jak Atwood i Murakami, na które można głosować do 14 sierpnia. Z wyłonionej przez czytelników czwórki nazwisk jedna osoba zostanie laureatem (ogłoszenie w październiku). Jeśli czytasz książki i masz maila, możesz demokratycznie zagłosować TUTAJ
_______________

* sprawa sądowa się dzieje a ja nie feruję wyroków - równie dobrze mąż pani F. może się okazać zupełnie niewinny - raczej bawi mnie kulturowa różnica podejścia do sprawy, bo tak poważnie, kogo by to w Polsce obeszło w sytuacji, gdy mówimy o dorocznych produkcjach instytucji, która jest marką narodową?