Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy do Mu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy do Mu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, kwietnia 21, 2026

Humbak

 (…) I widzisz, moja kochana Krowo, też obserwuję akcję ratowania humbaka uwięzionego na bałtyckich mieliznach. Tzn. zerkam od czasu do czasu: żyje jeszcze czy nie żyje. Bo przecież wpływu nie mam, tylko trzymam kciuki, żeby mu się udało. Są aktywiści, którzy próbują pomóc. To zaś, co mnie irytuje, to narracja ze strony naukowców, przynajmniej taka, którą promują media. Wynika z niej, że naukowcy nieskorzy są do pomocy, ale jakby można coś z tego dla siebie wycisnąć, to może przylepmy mu nadajnik. A tak w ogóle to nie ma szans, bez sensu się męczyć, może wysadzić, może uśpić, ale nie, bo to i tamto, takie gadki-szmatki, które w niczym nie pomagają, ani gdy się walczy o życie, ani tym bardziej, gdy się aktualnie umiera (pomijam fakt, że jeśli ktoś umiera, to naprawdę psychiczna niewygoda laików jest umierającemu równie przydatna jak rybie rower). Zauważyłam ze złością, że podawane nazwiska naukowców należą głównie do panów. Zastanawiałam się, czy u nich w domu jest jakiś chomik, kot, pies, żywa istota, powiedzmy choćby dziecko… które jest tam pod czyjąś opieką, podczas gdy oni tu pierdolą i zamartwiają się swoją pozycją w świecie. Podstawową funkcją nauki jest jej użyteczność w rozkminianiu świata, użyteczność dla tego świata, ale nie pojmowana w sposób kapitalistyczny, tylko użyteczność dla ducha, tak se myślę. To, czy ktoś dostanie grant i wyprzedzi innego pana z chomikiem zaopiekowanym przez Bezimiennego, w ogólnym rozrachunku jest naprawdę bez znaczenia. Co ty na to?

Mysz bez nastroju

wątpiąca aktualnie w świata ratowanie

poniedziałek, grudnia 30, 2024

Jazda obowiązkowa

Zaraz rok 2025, Mu,

(...) i wiesz, co ci powiem? Tyle się nawija o tym, że petardy płoszą zwierzęta, zabijają je, szkodzą, jest to wiedza tak powszechna, tak obgadana, i tyle ludzi kiwa na to łbami, jakby się im zaraz miały urwać, że myślę sobie, że po prostu w części osób jest czyste zło. Złe dzieci, źli rodzice, źli dziadkowie, źli ludzie, przeżarci złem, więc mogą potakiwać, a potem robić swoje, według schematu, że w święta wujek rzyga po alkoholu, a w Sylwestra bachory córki wyją jak potępieńcy i biegają od okna do okna, bo tak zawsze było i tak się obchodzi. Żeby im urwało paluchy. Amen.

Mysz coraz starsza,
          coraz bardziej uczulona na obłudę

piątek, marca 01, 2024

Zielony ład

 (...) ja wszystko, droga Mu, rozumiem. Każdy ma prawo protestować. Stopa życiowa i inne sprawy. Ale czytałam tak o tym Zielonym Ładzie. I np. wyczytałam, że rolnicy protestują, żeby nie było ugorowania części gruntów (czyli, żeby pustynia dla żywych stworzeń, którą tworzą uprawy intensywne, była jeszcze większa). Rolnicy protestują przeciw planom zmniejszenia użycia pestycydów o 50% do roku 2030 (kapuję, że mogą mieć w nosie moje zdrowie, ale rak i choroby autoimmunologiczne u ich własnych dzieci też im nie przeszkadzają?). Nie pasuje im postulat zmniejszenia stosowania nawozów sztucznych (podobnie, uj z rakiem, ważne, żeby spłacić Deere). I ty mi wytłumacz, bo ja może coś przegapiam: jaki ja mam interes, żeby jako konsumentka ten element protestu rolników popierać?

Mysz z ogonem w pytajnik.

PS. O tym gościu od hodowli norek i idiotach z transparentem antyukraińskim na drogim traktorze nawet nie wspominajmy :I

wtorek, listopada 10, 2020

Don Stanislao

Obejrzałam, droga Mu, tak jak mi poleciłaś. (...) ale dobrze wiesz, że czytałam już na ten temat wiele i (prawie) nic mnie nie zaszokuje. Widzę więc policzki wieprzowe stosujące te same triki co zawsze, i oczka nad nimi maleńkie, świdrulki zdumione, że AD 2020 triki te nie działają. Kij tam jednak z nimi, nie mój to świński pasterz. Ale o tych, którym przewodzi myślę. Na kolejny po dwóch odsłonach sekielskich reportaż na temat rzeczywistości kościoła widzę dziś dwie podstawowe reakcje wiernych. Reakcja pierwsza — udawanie, że reportażu nigdy nie było, czyli metoda à la donstanislao. Reakcja druga — przeobrażenie. Oto na naszych oczach Karol Wojtyła, (poprzedź każdy rzeczownik przymiotnikiem "wybitny") papież, filozof, poeta, orator, poliglota, dramaturg, pedagog, taternik i aktor niezawodowy, staje się w nowej narracji porażonym Parkinsonem tatuńciem-wariatuńciem. Okazuje się, że tak jak dla postsowietikusa enigmatyczna jest idea wolności, tak dla wyznawcy katopolo zbędna jest idea kontaktu z rzeczywistością, nazywana w niektórych kręgach prawdą. Obydwie szczytne idee przegrywają z korzyściami doczesnymi, z zupą, z wkładką mięsną, z pokrzepiającym zapewnieniem o życiu wiecznym. Ryś, biskup pomocniczy nic nie słyszał ... nie, po prostu nie. Nie wierzę! I tak widzisz, raport na temat Theodore McCarricka jest już dostępny, ale nie chcę go dzisiaj czytać (ja wiem, że piszę Ci, jak mnie to nie interesuje, a potem i tak o tym czytam, ale na dzisiaj naprawdę wystarczy).

Mysz pilnująca swoich myszy.

niedziela, października 25, 2020

Historie rodzinne

 (...) i czytam słowa Matki Bożej z Akita, kolejnej gaduły, która się po setkach lat od powstania Nowego Testamentu w końcu wyrobiła w mowie:

Aby świat mógł poznać Jego gniew, Ojciec Niebieski przygotowuje karę dla ludzkości. Wiele razy interweniowałam z Synem, by złagodzić gniew Ojca. 

Czy można się dziwić, droga Mu, że ta mitologia wchodzi bez zbędnych pytań, szybko i naturalnie, osobom, których ukochany ojciec/dziadek pił, a ukochana matka/babcia codziennie modliła się w kościele o jego niepicie? Sigh. A nie musi tak być. Można zadać pytania. Zawsze można.

Mysz z suchego domu.

PS. Dla współuzależnionych może być Al-Anon. I nie wciągajmy w to dzieci!

niedziela, września 06, 2020

Polityczna kopulacja

(...) bo jak inaczej zinterpretować to, co dzieje się w sprawie "stref wolnych od LGBT", droga Mu? Pamiętasz szkolne apele w PRL-u? W zasadzie nie musimy się rozmarzać, apele ku czci nadal wyglądają tak samo - dzieci wygłaszają wiersze, których nie rozumieją i które nic ich nie obchodzą, nauczyciel robi za suflera, a na widowni w pierwszym rzędzie jest miejsce dla przedstawiciela władzy, bywa, że puste, nie ważne, musi być. To wstęp, przyuczenie. Trening przydaje się niektórym (nie wszystkim, bywają i tępi uczniowie w szkole życia), gdyż ciężko jest, nie czeka się już na sobotę tak jak dawniej, niesie się krzyż, i żeby sobie ułatwić, załatwić, trzeba po prostu ustawić to krzesło dla przedstawiciela władzy. Najsampierw palec poślinić i wystawić, wyczuć skąd wiatr wieje, później zagryźć zęby, wykazać konsekwencję - trening był za młodu, jeśli wykonywany w celu zadowolenia i pozyskania miłości dorosłego, zaowocuje. Już tam przedstawiciel władzy centralnej sam wybierze sobie dziurkę, a partner bierny w tym czasie mówi głośno o tym, czego ani nie rozumie, ani nie chce zrozumieć w takt aktualnego posuwania. Ja sobie umiem wyobrazić, że dla wielu osób jest to niezbyt wygórowana cena za udział we władzach samorządowych, może i za awans, przecież wszyscy znają te sobeckie twarze, one musiały się tam wyżej jakoś podciągnąć. Takoż w wielu gminach powstały strefy wolne od LGBT, bo wieje wiatr. Drogą uchwały, która nie ma mocy prawnej, ale "cieszysz się wujku, że powiedziałem ci wierszyk?". To ma być słodkie pierdnięcie, pluszowy hejt, władzy centralnej witanej chlebem, solą i lubrykatem ma być dobrze, intelektualne rozbieranie tego na części nie jest natomiast wskazane. Kopulatorzy mają rodziny, a wiatr historii może się zmienić. Dziwi Cię, droga Mu, że jak Bart Staszewski dokleja pod nazwami miejscowości tabliczki z informacją o uchwale przyjętej przez samorządowców, to ciż sami samorządowcy są niezadowoleni i szukają pomocy prawnej, bo tabliczki mówią to, co zostało przez nich uchwalone. A mnie nie dziwi wcale. Rechot historii słyszę, i szelest naciąganych gaci.

Mysz Niezdziwiona
zerka na scenę z tylnych rzędów i coś tam chrupie.

piątek, sierpnia 07, 2020

Punkty za pochodzenie

(...) Stuhr i Gajos, na ten przykład, droga Mu. Ale to nie ma nic wspólnego z tym, co mówią poza ekranem. Stuhr to "Wodzirej", "Amator", "Bohater roku", "Kingsajz", "Trzy kolory: biały", "Historie miłosne". Gajos to "Ucieczka z kina Wolność", "Kolacja na cztery ręce", "Żółty szalik", "Jasminum", "Saksofon", "Body/Ciało". Wielcy aktorzy. I nie muszę się z nimi zgadzać, bo z aktorem nie trzeba się zgadzać. Taka Beata Smoleńska Fido, nie chodzi o to, w czym gra, tylko, że jest w tym tak marna, a jej opis na wikipedii tak rozbudowany w porównaniu z jej marnością, że trudno się nie śmiać. To jeden ze sposobów tworzenia efektu komicznego - kontrast. Wracając do ulubionych aktorów. Stuhr ostatnio chorował, co nie wzbudziło w trollach zachwytu. Gajos coś powiedział, co nie wzbudziło w trollach zachwytu. I żeby nie było, taki kontrast, ja się z nim nie zgadzam. To nie mały podzielił społeczeństwo, to jest nietrafna diagnoza, choć wyjęta z trzewi, z emocji, i jak się ma osiemdziesiąt lat, to można sobie na nią pozwolić. Społeczeństwo zawsze jest podzielone, zawsze są głupi i mądrzy, ci na fali i ci którzy "na fali" udają owijając się w niedopasowane garnitury z poliestru. Chodzi o to, że władza pod hasłem szacunku dla niedowartościowanych wyniosła chama na piedestał, zrobiła z niego wzorzec z Sèvres. W Niemczech w latach 30-tych wygodniej było nie być "von", za PRL-u podobnie, teraz lepiej nie być zbyt warszawkowym, krakówkowym, breslauowym, zbyt europejskim. Lepiej sypać za sobą słomę z butów, być Właściwym Inteligentem z Właściwej Uczelni, kochać lud publicznie i dawać mu całusa z języczkiem jak Breżniew, a awans w strukturach rządowych murowany. Wzorcem jest mierność, ale wierność. Dlatego nie zgadzam się z Gajosem. Mały niczego nie podzielił, on przyznał punkty za nijakość i nijakość się stawiła na zawołanie, w mediach, w rządzie, na pochodach powstańczowarszawskich. Taka to sytuacja, kochana.

Mysz, którą łamie w krzyżu
(czyżby to pierwszy etap nawrócenia?).

środa, czerwca 24, 2020

Kompleks amerykański i finisz wyborczy

(...) Nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie, droga Mu.
W Supraślu "Amerykanin z Wirginii" zadaje Trzaskowskiemu pytanie po angielsku. Trzaskowski orientuje się, że gość nie ma amerykańskiego akcentu. Nie ma, bo to pan, który studiował na AM w Białymstoku, tylko lubi, żeby wołać na niego Luke. Luke skarży się, że został zhejtowany, a wytykanie mu akcentu to rasizm. Nie tłumaczy, dlaczego w Polsce podchodzi do Polaka i mówi do niego w obcym języku.  Myślę, że teraz to sam już tego nie wie. Tymczasem w jedynej dobrej telewizji "Wiadomości" chwalą prezydentową Kornhauser-Dudę za styl. Nie tylko Prawdziwi Polacy tak myślą, mamy i gościa z zagranicy, amerykańskiego projektanta mody. Niejaki Christian Paul okazuje się być kilka godzin później panem Farbańcem, analitykiem, ale też wg własnego opisu na instagramie, pisarzem. Bo w końcu kto mu zabroni być pisarzem, ja też w którymś z takich dni zostanę pisarką. Christian Paul Designs właśnie powstały w mediach. W sensie: wczoraj. A tzw. dziennikarka, która robiła wywiad z panem Farbańcem, znika z twittera. Nie jest taka chitra, nie wykorzysta 5 minut sławy, porządna kobieta. Pomiędzy tymi dwoma błyskotliwymi posunięciami medialnymi, pan Duda musi zapłacić 720zł kosztów zastępstwa procesowego za pozew w trybie wyborczym złożony w piątek, który sąd ocenił jako zawracanie głowy. Tymczasem Andrzej Duda jest już w USA, za chwilę stanie w fosforyzującym blasku Pomarańczowego. Oczywiście, pod warunkiem, że testy na koronę wyjdą negatywnie.
Pytasz mnie, kiedy będzie inaczej (...).

Mysz z zagranicy.

poniedziałek, marca 09, 2020

Statystyki clash z geografią

Wiesz Mu, że lubię sprawdzać mapy. I co ja widzę? (...). Przyglądając się wczoraj mapie, na której ktoś w Stanach pracowicie nanosi te wszystkie koronawirusy zauważyłam, że jest logiczny problem z rozróżnieniem Irlandii i Republiki Irlandii. Komuś tam za wielką wodą wydaje się, że Republiki jest bardziej i więcej, podczas gdy faktycznie Republiki jest mniej, a trzy przypadki wirusa w Północnej zapisują się na konto Zjednoczonego Królestwa, które oddzielone jest od nienaszej Północnej morzem. Znaczy się Irlandia jako wyspa nie jest jednym państwem. Jak tak człowiek uruchomi racjonalne myślenie, dziwactwo. Ale chyba idziemy w dobrym kierunku, bo dzisiaj Republika zniknęła i jest już tylko Irlandia. Ma więcej koronawirusów, ale za to jest bez granic. Wszystko ma swoją cenę ...

Mysz zaintrygowana.

poniedziałek, lutego 17, 2020

Puk puk ...

... i właśnie tak z samego rana w sam poniedziałek, czytam sobie Mu, że niejakie Saint-Jean-de-Braye (to we Francyi jest) nie jest już miastem partnerskim z podtarnowskim Tuchowem. A dlaczegóż to tak? A dlategóż, że
Mimo że wiedzieliśmy, że polski rząd propaguje homofobię, byliśmy zdumieni, gdy odkryliśmy, że miasto Tuchów przegłosowało tę uchwałę - mówi France Info Colette Martin-Chabbert, doradczyni mera gminy Saint-Jean-de-Braye ds. międzynarodowych.
Mowa oczywiście o uchwale o strefie wolnej od LGBT, poprzez którą radni wielu gmin w Polsce usiłują podlizać się rządowi i Kościołowi.
W naszym regionie Loiret były trzy obozy koncentracyjne. Ten w Jargeau był przeznaczony dla Cyganów i homoseksualistów. Nie możemy akceptować decyzji takich jak ta, podejmowanych z lekceważeniem praw człowieka - kontynuuje doradczyni mera Saint-Jean-de-Braye. Colette Martin-Chabbert dodaje, że koledzy z gminy Tuchów "nie zareagowali zbyt dobrze". Byli zaskoczeni i urażeni naszą decyzją, ponieważ jej z nimi nie skonsultowaliśmy. Jakie konsultacje mieliśmy przeprowadzić? Przecież oni przegłosowali tę uchwałę. Myślę, że nie rozumieją, dlaczego nas to szokuje - mówi Francuzka.
I tak widzowie TVPis bezustannie zaskoczeni. Ale przecież nie będzie ich Francuz uczył jedzenia widelcyma. Przez moment chciałam napisać, że z całą pewnością radni Tuchowa odtrąbili "nic się nie stało", bo ważniejsze było partnerstwo z Tăuții-Măgherăuș, ale stwierdziłam, że to byłoby bezpodstawne nabijanie się z Rumunów. Nie zawsze widać na oko, kto jest bardziej cywilizowany.

Mysz,
nasłuchująca pukania do Polski z Europy.

poniedziałek, grudnia 09, 2019

Hołownia na prezydenta?

(...)... i niby każdy byłby lepszy od Maliniaka, droga Mu. Tak czuję, tak chcę wierzyć, że po Maliniaku tylko światło. Obserwuję jednak miotania się Polaków w wieku emerytalnym: jedni Maliniak, drudzy Kidawa. Zdecydowanie Hołownia łamie szeregi tym drugim, bo już się przecież rozkochali, spolaryzowali do imentu ... i co teraz? Nie zazdroszczę. Przeróżnym katolickim Krystynom na stronach prawicowych belka w oku nie przeszkadza skomentować drzazgi u nowego kandydata ... czynią to z miłością nadszyszkownika Kilkujadka wyniesioną z poprzedniego systemu. Ja zaś jeszcze nic nie wiem, i tylko stare-nowe pytanie mi wybrzmiewa: czy naprawdę naszego narodu nie stać na kogoś, kto nie grałby kartą wiary i mimo to został prezydentem w bezpośrednich wyborach?

Mysz.

poniedziałek, czerwca 24, 2019

Dulszczyzna ma się dobrze

Gdy się nie mówi, tzn. że nie ma.
Tak się składa, że Michał Macherzyński zrezygnował z bycia księdzem akurat w czasie, gdy czytam "Dzieci księży" Marty Abramowicz. Lektura miło do ludzi nie usposabia — dulskość, małoduszność, we łbie może być nasrane, byle rączki były złożone przykładnie. Przypadek tego akurat księdza jest jak światełko mówiące: są dobrzy księża, nie robią z gęby cholewy bredząc o wartości rodziny, dupą nie trzęsą, gdy przychodzi miłość, nie kłamią, nie zmyślają, nie zasłaniają się "dobrem" Kościoła (chcę wierzyć, chcę w to wierzyć). Tymczasem okazuje się, że takie postawienie sprawy wielu wiernym nie odpowiada. Woleliby oni, żeby było po cichu (pomijam panie, które gilała między nogami myśl, że ks. Michał do nich głównie się na mszy uśmiecha — że takich nie brakowało, tego jestem pewna na 100%). Bo im to niewygodnie wiedzieć. Chcą być okłamywani, chcą pomagać w kłamstwie. Dlaczego tak? Zachodzę w głowę ...

Prawda nas wyzwoli, mówisz, a jakbyś powiedział: sranie nas wyzwoli.

Żeby do końca nie było negatywnie, moja droga Mu, Tokarczuk odebrała honorowe obywatelstwo Wrocławia. O! Taka nagła zmiana tematu.

Mysz Futerkowa.

środa, kwietnia 03, 2019

O co chodzi nauczycielom?

(...) i na tej kawie z X (przy drugim stoliku trzy koleżanki po fachu akurat spożywały przed wyjazdem na szkolenie nauczycielskie), droga moja Krowo, X mi oświadczyła, że jej fizjoterapeutka ją zapytała o co jej chodzi. Tzn. o co nauczycielom chodzi. Dlaczego i po co nauczyciele strajkują, bo ona (fizjoterapeutka) nie wie. Przecież jest (im) dobrze. Następnie wypiłyśmy kawę i zjadłyśmy po ciastku. A potem X wstała, żeby zapłacić i przewróciła się, bo ktoś nie umył dokładnie podłogi, która świeciła się w tym miejscu od tłuszczu. (...)

Pozdrowienia i uściski,
Mysz.
(która nie musi tego nikomu tłumaczyć,
ponieważ złożyła wypowiedzenie i teraz na jej miejscu
jest ktoś inny, kto też już dwa razy złożył wypowiedzenie)

wtorek, lutego 19, 2019

"Mów mi Marianna" i sytuacja osób transpłciowych w Polsce

(...) i sobie o tym zapomniałam, droga Mu, co miałam Ci onegdaj napisać, a to już luty po półmetku. Otóż, dokument Bielawskiej, nagradzany w Polsce i na świecie, miał pod koniec stycznia pójść w polskiej TV. Nie poszedł, chociaż tak przewiduje umowa (TVP jest współproducentem). Do tej pory nie widzę w sieci żadnego uzasadnienia. Oczywiście wiem, że penisy ich twarde tylko na widok "prawdziwej" kobiety. Znalazłam za to wywiad z główną bohaterką, Marianną, która była Wojtkiem do 47 roku życia. Możesz go przeczytać TUTAJ (wywiad Anny Tatarskiej dla gazety.pl). A powiem Ci, że ja czytam ze zjeżonym futerkiem. Sędziowie decydujący o losach człowieka, nie znają podstawowych zagadnień z tematu, który aktualnie procedują. Rodzice kochają wybiórczo i są w stanie w imię "miłości" niszczyć drugiego człowieka. Dzieci się odwracają, bo wstyd coś powiedzieć znajomym (ale, gdy w domu jest pijący alkoholik, gdy sama pijesz, bo depresja iwogle, Polacy zrozumieją, pożyczą cukru, skomentują Ci na blogu, że oni też od czasu do czasu lubią sobie golnąć). Przez to wszystko do głowy piosenka Kultu mi się przyczepiła i teraz taki mam soundtrack na wtorek. A zaczęłam od Bacha i miało być kulturalnie.

Uściski,
Twoja Mysz mrucząca ... polska, mieszkam w polsce ...

wtorek, stycznia 01, 2019

Nowy rok 2019

Witaj moja Mu w nowym roku 2019,

(...) i od samego rana musi mnie zemdlić, gdy czytam, że Kurski chwali się oglądalnością Sylwestra w Zakopanem, a faszysta zostaje wiceministrem. Mdli mnie, gdy na apele nieużywania fajerwerków większość pozostaje ślepa i głucha, albo gdy durnie cieszą się z zamrożenia cen energii, chociaż wiadomo, że i tak wszyscy za to zapłacą. Triumfalny, przyklejony uśmiech niejakiego Sławomira jest dla mnie symbolem tych czasów w Polsce. Chcecie przygłupa? Będę przygłupem, mówi Sławomir, pecunia non olet. I tak triumfy święcą cepy z genów i przekonania, i cepy zawodowe, które swój talent poświęcają dla kariery. A jeszcze czytam dyskusję o tym, czy należy gości pozbawiać butów i mnie tam nic do tego, jaki kto ma zwyczaj w domu, ale jak ktoś udawać próbuje paniusię w kapeluszu i z dębowym parkietem, któremu rzekomo zagrażają gościnne szpilki, a nie dociera do niej, że ściąganie butów w cudzym domu to zwyczaj chłopskiej biedoty, to mam ubaw po pachy. Tobie to wszystko mogę napisać Mu, bo jesteś krową ze wsi i wiesz różne rzeczy.

A ze spraw prywatnych, wczoraj odnalazłam niezgubiony telefon, oczywiście zostawiłam w pracy. Więc mogę Ci teraz pokazać jak pięknie było w zeszły piątek nad morzem w czasie bezwietrznego przypływu:



Taka ta nasza zima.
Z noworocznych postanowień tylko realne, innych nie zapiszę. Powstanie tu zakładka z książkami, które przeczytałam, żeby było widać jak mało i żeby było mi wstyd. Reszta życia będzie się wydarzać trybem zwyczajnym, przez zaskoczenie lub w krótkim planie. Przywitaliśmy nowy rok z miłym przy otwartym oknie, zielonymi herbatami, słuchając Davida Bowie, Grechuty i Piwnicy - poszła tylko jedna zabłąkana petarda, bo to prowincjonalny kraj z dużą ilością krów i dlatego tak mi się tutaj podoba. Przyjmij ode mnie życzenia wielu zielonych pastwisk z widokiem na morze i góry.

Twoja Mysz Futerkowa,
coraz bardziej przyprószona siwizną.

środa, lipca 18, 2018

Ci Szwedzi to są dziwni

Pewnie słyszałaś, droga Mu, że tegorocznej literackiej nagrody Nobla nie będzie. Nu nu. Decyzja taka została podjęta z powodu "zmniejszonego zaufania publicznego do Akademii". W praktyce z 18 członków akademia skurczyła się do 10 i nie było w niej dość literaturoznawców. W czymże problem? Akademikom przeszkadzało to, że mąż jednej z członkiń został oskarżony o molestowanie seksualne oraz że mógł być źródłem przecieków na temat nazwisk laureatów w latach poprzednich*.

Co się robi w takich przypadkach w cywilizowanym społeczeństwie? Się mówi będąc żoną, że to wszystko ukartowana gra polityczna określonych kół, spisek spowodowany niesamowitymi wprost sukcesami oraz ogromną rolą opiniotwórczą żony tejże. Nawet jeśli ten Twój niedo*bany członek rodziny jest odchodem, jesteś męczennicą narodową. Albowiem pamiętajmy, że jedna czarna owca nie przekreśla godności jaką niesie ze sobą wspólnota (karmienie gwałciciela czy złodzieja jest zwykłym przypadkiem rozciągniętym na każdy dzień tygodnia i miesiąca - nie zapominajmy o wrodzonej godności każdej istoty ludzkiej w szczególności w rodzinie bogiem silnej). A gdy społeczeństwo zaczyna być niemiłe i na wsi gadają, to się wywozi członka rodziny do jakiegoś tam Kłodzka. Lub wzywa się go to Watykanu, potem przenosi do kliniki Gemelii z powodu złego samopoczucia. Z kliniki Gemelii można przecież nie wyjść i sprawa sama się zamyka.

Ale Ci Szwedzi to są ... 
Jakieś tam zaufanie publiczne ... doprawdy. Przecież to tylko książki, who cares?

Mysz,
Głęboko Wstrząśnięta Islamskimi Dzielnicami Oraz Innymi Dziwactwami Szwedów.

PS. Jeszcze Ci chciałam napisać, że w związku z tym nasza Tokarczuk ma szansę na Alternatywnego Nobla ogłoszonego przez ... szwedzkich bibliotekarzy. Jest na liście 46 osób, obok nazwisk takich jak Atwood i Murakami, na które można głosować do 14 sierpnia. Z wyłonionej przez czytelników czwórki nazwisk jedna osoba zostanie laureatem (ogłoszenie w październiku). Jeśli czytasz książki i masz maila, możesz demokratycznie zagłosować TUTAJ
_______________

* sprawa sądowa się dzieje a ja nie feruję wyroków - równie dobrze mąż pani F. może się okazać zupełnie niewinny - raczej bawi mnie kulturowa różnica podejścia do sprawy, bo tak poważnie, kogo by to w Polsce obeszło w sytuacji, gdy mówimy o dorocznych produkcjach instytucji, która jest marką narodową?

niedziela, czerwca 17, 2018

(...) słuchając

"The Silent Corner and the Empty Stage" Petera Hammilla bawimy się myślą, droga Mu, co by to było gdyby Zenek Martyniuk nieświadomie podpisał kontrakt na cover jakiegoś utworu z tej płyty. (...)

Cebula na gulasz łzę mi wyciska.

(...) A wiesz, podobno w Szczecinie jest od wczoraj nowy pomnik w pozie dynamicznej. Ostatnio siedzieliśmy pod takim jednym pomnikiem z Kraciastym ... powiem Ci, że gołębie i gawrony to piękne ptaki. W Szczecinie to pewnie jeszcze i mewy. Przytul do piersi mewę, a  potem puść, niech leci, hen hen wysoko, nad pomnik, nad pomnik.

lekko wzruszona takimi myślami,
Mysz.

niedziela, maja 13, 2018

Protest dorosłych niepełnosprawnych

I widzisz, droga Mu, dopiero komentarz do tekstu Wolanda uświadomił mi to, co w tytule. Nie tylko protest opiekunów dzieci, ale przede wszystkim protest dorosłych niepełnosprawnych trwa w Sejmie. Od 18 kwietnia.

Wstyd mi, że tak łatwo ulegam własnym stereotypom: na wózku znaczy nie do końca samodzielny, lekko upośledzony intelektualnie czyli nie do końca dorosły, mający problem z mówieniem  czyli niezdolny do samodzielnego życia. O każdym z nich łatwiej tak pomyśleć - nie tylko niezdolny, ale nawet niechcący tego samodzielnego życia, rozmiłowany w tym, że matka mu zmienia pampersa, pozbawiony pragnień wyższych. Przecież po co mu 500 złotych na rehabilitację? Po co się rehabilitować? Po co komu dofinansowanie psychologa, seksuologa? Bilet do Lichenia, albo w inne święte miejsca, może raz na kilka lat do Medjugorie, ale z talonami na jedzenie w ośrodkach kościelnych. Jak się wyrehabilituje to jeszcze nie będzie tak ładnie wychodził na zdjęciu jeden z drugim wśród radosnych zakonnic. Jeszcze stanie prościej i jak to będzie wyglądało?

Jak to jest, że pieniądze dla tzw. wszystkich są na 500+ natomiast niepełnosprawni i ich rodziny podejrzewa się o to, że będą wydawać na coś innego niż własne potrzeby, które potrafią prawidłowo zdefiniować? Dla potencjalnych wyborców czyli półobywateli przekupna kasa na piwo i grilla, dla osób w potrzebie będziemy pampersiki wydzielać i zapewniać pierwszeństwo w kolejkach, których nie ma. Niech znają swoje miejsce, niech widzą, jacy jesteśmy wspaniałomyślni.

Jak to jest, że Wanda Tkaczyk-Stawska nie tylko nie jest do protestujących dopuszczona w budynku, który jest opłacany przez podatników i którego jedynym sensem istnienia jest to, że istnieją podatnicy, ale nawet nie może usiąść w pobliżu? Czy coś by zmieniło jej publiczne zapewnienie, że codziennie słucha Radia Maryja?

Jak to jest, że politycy mówią o nich, dorosłych niepełnosprawnych i ich opiekunach, słowa jakie mówią i im nie wstyd?  Bo co, za bardzo z domu wychodzą i przesiadują w miejscach publicznych bez sensu? ... podczas gdy bóg się nie myli i dlatego wszystko jest symetryczne.

Nie będzie trzech stron wykładu, bo mówię Ci Mu,
to do chuja niepodobne.

Mysz.