Ciekawy mieliśmy przypadek z Karyną. Pewna Karyna w Puławach wyprzedziła nas na ostatniej prostej w drodze do lokalnego szewca. Wiedziała, że zmierzamy w tym kierunku, ciepły poranek, czas taki, że ani to moment przed typową pracą, ani nic (możliwe, że Karyna była po prostu w pracy, i jak to drzewiej bywało, szybko, szybko, kochany pamiętniczku, dwie pieczenie, niby idę do biura, ale przecież obok szewca przechodzę, to uszczknę z tej pracy choć 10 minut, przycwaniaczę, załatwię, wygram na punkty z Dżesiką), w każdym razie, dynamicznie wcięła się przed nas, pierwsza chwyciła za klamkę. Jaki proces zachodził w jej głowie? Interesujące. Co jej to dało? (finalnie sprawy z panem szewcem po swej myśli nie załatwiła, ale przecież musiało jej to coś dać). Czy naprawdę aż tak się spieszyła, czy to testament po matce?
Zaciekawiło mnie, co na ten temat filozofowie i chciałam sobie wypisać parę myśli do przewałkowania. A ponieważ chyba się spieszyłam :D, użyłam ChataGPT do znalezienia ciekawych sentencji ze znanych mi autorów. Aplikacja podała mi cytatów całkiem sporo, byłabym je zapewne opublikowała bardzo z siebie kontenta, gdyż myśli starożytne rzeczywiście brzmiały znajomo, w końcu czytało się to i owo, ale ... zaczęłam drążyć Kierkegaarda. Pierwsza refleksja, pierwsze stwierdzenie, że to nie cytat, tylko parafraza, drugie podejrzenie, drugie trafienie, w końcu wszystkie rzekome cytaty podane mi przez sztuczną parainteligencję objawiły się jako strzępki memów, parafrazy z dostępnych w Internecie opracowań, a nie dokładne, słowo w słowo, cytaty tłumaczeń. O tempora, o mores! Kochany Mózgu, który nadal rozczarowujesz mnie tylko trochę i nie codziennie! O poczucie ważności, które kierujesz mnie ku prawdzie, miast ku szybkiej nagrodzie!
Montaigne oczywiście mnie nie zawiódł pisząc w Księdze trzeciej swoich "Prób":
"festinatio tarda est"; pośpiech sam sobie podstawia nogę, pęta się i wstrzymuje; "ipsa se velocitas implicat".
(autor przywołał tu łacińskie powiedzenie znaczące tyle, co "pośpiech jest powolnością" oraz cytat ostatniego zdania z 44 listu Seneki z "Listów moralnych do Lucyliusza": po angielsku tłumaczenie Richarda M. Gummerre'go tego fragmentu brzmi "the faster you go, the worse you are entangled" — im szybciej idziesz, tym bardziej się plączesz. Prawda.
Dygresja: AI pogłębia problem nieautentyczności w blogosferze. Do regularnych kłamców, blogerów, którzy kreują się na boleści i założeniu, że autentyczny jest w sieci ten, kto jest smutny, doszli wzmożeni tfórcy generujący słowotok za pomocą aplikacji kompilujących słowa w zdania. Bywa i tak, nie każdy jest choćby przeciętnie inteligentny i czuły na takie fałszywki. Tym bardziej przykry jest dla mnie widok osób mi znanych, które dyskutują z opiniami wygenerowanymi przez ChatGPT nie mającymi choćby pozoru autentyczności. Pisałam już o tym szerzej rok temu, mniej więcej o tej samej porze. Dręczy mnie to, bo problem się pogłębia, na Wordpressie zaczęły mnie w większej liczbie obserwować jakieś odpowiedniki Karyny z Puław, które w życiu nie napisały jednego słowa od siebie. Jak im wyjaśnić, że nie walczę o złotą patelnię w temacie ilości obserwatorów, gdy odezwać się do nich nie chcę, ponieważ interakcja ze mną to nagroda na którą nie zasługują?
Wracając jednak do pośpiechu, sporo znanych mi osób puchnie z dumy, kochany pamiętniczku, że umi szybko szybko i wygrywa z innymi w mistrzostwach o złotą patelnię. A jak już się na tę patelnię napatrzy, narzekać poczyna, że pośpiech to prawdziwa plaga XXI wieku, że dziecka czasu dla nich nie majo, że trudno aż tak. Łgarstwo — wiek XXI czy XX nie ma nic do tego. Jestem przekonana, że pośpiech jest odziedziczoną traumą. Nic w tym nowatorskiego, pewnie zrobiono o tym multum badań, których nie chce mi się teraz szukać. Bo nie. Jest weekend. Zwalniam mentalnie po pełnym emocji tygodniu. Mimo wszystko do pracy i z pracy szłam wolno, mam nadzieję, że nikomu, choćby z polskiego przyzwyczajenia, nie zabiegałam drogi.
Kiedy ponad tydzień temu na dobre wyjeżdżaliśmy z miasta, po zapakowaniu sakwojaży wróciłam jeszcze na ścieżkę, żeby spojrzeć na liście brzozy i zrobić to zdjęcie:
Karyna szła dzień wcześniej po sąsiedniej ścieżce. Ciekawe, jakie były jej obserwacje i czy w ogóle była wówczas człowiekiem.