Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

sobota, listopada 22, 2025

O nawyku

I am your constant companion.
I am your greatest helper or your heaviest burden.
I will push you onward or drag you down to failure.
I am completely at your command.
Half the things you do, you might as well turn over to me,
and I will do them quickly and correctly.

I am easily managed – you must merely be firm with me.
Show me exactly how you want something done,
and after a few lessons I will do it automatically.

I am the servant of all great people, and, alas, of all failures as well.
Those who are great, I have made great.
Those who are failures, I have made failures.

I am not a machine, though I work with all the precision of one.
I work by rule of thumb, but the rules you give me.
You may run me for profit or run me for ruin
— it makes no difference to me.

Take me, train me, be firm with me, and I will place the world at your feet.
Be easy with me, and I will destroy you.

Who am I?

Adolph von Menzel, "Atelierwand", 1872, (niemiecki realizm)

Temat uzależnień jest dla mnie interesujący z jednego powodu: ponieważ uzależnienie będąc zjawiskiem tak destrukcyjnym, bazuje na mechanizmie prostym jak konstrukcja cepa: na nawyku. W zasadzie zawsze, gdy rozmawiamy sobie o tym z moim mężem, ja ze swoich powodów, on ze swoich, rozdrażnieni są tym ciągle ci sami ludzie. Co przypomina mi powiedzonko, nie wiem z której uczelni: jeśli będziesz wyrzucać przez okno skórki od banana, codziennie będą wywijać na nich orły ci sami ludzie ...

Nie jest ważne jak siebie opiszemy na profilu bloggera, jesteśmy w gruncie rzeczy tym, co w kółko robimy, a nie tym, czym myślimy, że jesteśmy (czy ja sobie przypadkiem nie przeczę?). Prowadzi mnie to do konstatacji, że trzeba uważać z zastyganiem w jednej roli, bo czy nie jest tak, że powstańcy dają się infekować brutalnością zaborców, nauczyciele prześmiergają ignorancją swoich uczniów, a pracownicy fabryki opon, jeśli nie dość są ostrożni w wybieraniu swojego pozapracowniczego stylu życia, finalnie robią się tak ekscytujący jak ich półzautomatyzowane stanowisko przy taśmie? Odnoszę też wrażenie, że świat matek kurczy się i infantylizuje podczas opieki nad dziećmi, choć może to być też moim zupełnie prywatnym uprzedzeniem.

Jeśli dobrze rozumiem, Kant uważał nawyk za zagrożenie, bo postępowanie moralne musi być według niego oparte na decyzji świadomej, a nie na automatyzmie takim samym jak bezmyślne wzuwanie kapci, czy mycie zębów. Bywam z Kantem na bakier. Chyba jest mi bliższa koncepcja Deweya, gdzie praktykowanie refleksji samo w sobie może stać się nawykiem, czymś pożytecznym, prowadzącym do lepszych wyborów.

piątek, listopada 14, 2025

O bezmyślności


— Anthony de Mello, "Śpiew ptaka", str. 81, Verbinum, 1990. 

Sama książka jako zbiór anegdotek taka sobie, ale powyższy przykład bezmyślności skrytej za racjonalizacją trafny.

niedziela, listopada 02, 2025

O zmianie (lub jej braku)

Szybciutko przeczytałam kolejną opowieść Fossego, "To jest Ales". Bardzo ciekawa rzecz, o odchodzeniu, śmierci, przewijaniu się tych samych wątków w kilku pokoleniach ludzi mieszkających w Starym Domu. Świat wyobraźni Fossego chwilowo mnie fascynuje, na pewno kupię książkę-wywiad z autorem, zapowiadaną na listopad. 

Dzisiaj, kiedy odświeżałam sobie niektóre wątki z nowelki, pomyślałam, że cechą tego świata wyobraźni jest bardzo ograniczona zmiana, brak nowości, powtarzalność indukowane przez pozostawanie w tym samym miejscu. Gdy nie zmieniamy krajobrazu, nieuchronnie mielimy te same myśli. Stąd bierze się zarówno przekonanie, że podróże wzbogacają, jak i terapeutyczne zalecenie dla osoby trzeźwiejącej, aby zmieniła środowisko życia. Nic nowego, postać stworzona przez Jane Austen, główna bohaterka "Perswazji" mówiła, że kobiety kochają dłużej, bo pozostają w domu. Mam też taką obserwację osobistą, że wielość doświadczeń pozwala ruszyć z dołu, który z innej perspektywy, z innego krajobrazu, najpierw staje się dołkiem, a potem znika z pola widzenia. Ludzie, którzy długo rozpaczają, lub pozostają na wcześniejszym etapie rozwoju umysłowego znacznie ponad należny im wiek, zazwyczaj rzadko zmieniają swoje krajobrazy. Wielu jest w takiej sytuacji bez własnej winy, można być przecież uwięzionym w domu pod czułą opieką najbliższych. Panta rhei kai ouden menei, ale hamujemy piętą czyniąc sobie tym więcej szkody, niż pożytku.

Niemożność ucieczki od miejsca jest potencjalnym więzieniem dla ducha? Myślę, że można być duchem wolnym, którego ciało nie zmienia miejsca, ale to wymaga pewnego rodzaju heroiczności. Zmiana, ruch, to czego tak się boimy, mają moc uzdrawiającą.

piątek, października 31, 2025

O obecności

i oczywiście Mistrz Eckhart ma rację, że człowiek równie dobrze może spotkać Boga w stodole, jak w kościele, i ma rację, że wielu z tych, którzy nie wierzą w Boga, w rzeczywistości wierzy, natomiast ci, którzy robią rozmaite rzeczy, ażeby pokazać, że wierzą w Boga, wierzą po prostu w coś innego niż Bóg, w bożka, bo wierzą w dobre uczynki, w pokutę i post, w sakramenty, liturgię, w to, że taki czy inny sposób życia zaprowadzi ich bliżej Boga, tak, większość tych, którzy są w środku, jest na zewnątrz, a większość tych, którzy są na zewnątrz, jest w środku, pierwsi będą ostatnimi 

(...) 

no i myślę, że dość już tego, i wołam Bragego, i on się podrywa z miejsca, gdzie leży przy moich stopach, i patrzy na mnie, i jego oczy błyszczą w ciemności
Ja nic z tego nie rozumiem, mówię
i Brage patrzy na mnie tymi błyszczącymi oczami, tymi swoimi psimi oczami, i zamykam oczy
Mój kochany Brage, mówię

— Jon Fosse, "Nowe imię" (tłum. Iwona Zimnicka), str. 59 i 62, ArtRage, 2025.

sobota, października 18, 2025

O pośpiechu i autentyczności

Ciekawy mieliśmy przypadek z Karyną. Pewna Karyna w Puławach wyprzedziła nas na ostatniej prostej w drodze do lokalnego szewca. Wiedziała, że zmierzamy w tym kierunku, ciepły poranek, czas taki, że ani to moment przed typową pracą, ani nic (możliwe, że Karyna była po prostu w pracy, i jak to drzewiej bywało, szybko, szybko, kochany pamiętniczku, dwie pieczenie, niby idę do biura, ale przecież obok szewca przechodzę, to uszczknę z tej pracy choć 10 minut, przycwaniaczę, załatwię, wygram na punkty z Dżesiką), w każdym razie, dynamicznie wcięła się przed nas, pierwsza chwyciła za klamkę. Jaki proces zachodził w jej głowie? Interesujące. Co jej to dało? (finalnie sprawy z panem szewcem po swej myśli nie załatwiła, ale przecież musiało jej to coś dać). Czy naprawdę aż tak się spieszyła, czy to testament po matce? 

Zaciekawiło mnie, co na ten temat filozofowie i chciałam sobie wypisać parę myśli do przewałkowania. A ponieważ chyba się spieszyłam :D, użyłam ChataGPT do znalezienia ciekawych sentencji ze znanych mi autorów. Aplikacja podała mi cytatów całkiem sporo, byłabym je zapewne opublikowała bardzo z siebie kontenta, gdyż myśli starożytne rzeczywiście brzmiały znajomo, w końcu czytało się to i owo, ale ... zaczęłam drążyć Kierkegaarda. Pierwsza refleksja, pierwsze stwierdzenie, że to nie cytat, tylko parafraza, drugie podejrzenie, drugie trafienie, w końcu wszystkie rzekome cytaty podane mi przez sztuczną parainteligencję objawiły się jako strzępki memów, parafrazy z dostępnych w Internecie opracowań, a nie dokładne, słowo w słowo, cytaty tłumaczeń. O tempora, o mores! Kochany Mózgu, który nadal rozczarowujesz mnie tylko trochę i nie codziennie! O poczucie ważności, które kierujesz mnie ku prawdzie, miast ku szybkiej nagrodzie!

Montaigne oczywiście mnie nie zawiódł pisząc w Księdze trzeciej swoich "Prób":
"festinatio tarda est"; pośpiech sam sobie podstawia nogę, pęta się i wstrzymuje; "ipsa se velocitas implicat".
(autor przywołał tu łacińskie powiedzenie znaczące tyle, co "pośpiech jest powolnością" oraz cytat ostatniego zdania z 44 listu Seneki z "Listów moralnych do Lucyliusza": po angielsku tłumaczenie Richarda M. Gummerre'go tego fragmentu brzmi "the faster you go, the worse you are entangled" — im szybciej idziesz, tym bardziej się plączesz. Prawda.

Dygresja: AI pogłębia problem nieautentyczności w blogosferze. Do regularnych kłamców, blogerów, którzy kreują się na boleści i założeniu, że autentyczny jest w sieci ten, kto jest smutny, doszli wzmożeni tfórcy generujący słowotok za pomocą aplikacji kompilujących słowa w zdania. Bywa i tak, nie każdy jest choćby przeciętnie inteligentny i czuły na takie fałszywki. Tym bardziej przykry jest dla mnie widok osób mi znanych, które dyskutują z opiniami wygenerowanymi przez ChatGPT nie mającymi choćby pozoru autentyczności. Pisałam już o tym szerzej rok temu, mniej więcej o tej samej porze. Dręczy mnie to, bo problem się pogłębia, na Wordpressie zaczęły mnie w większej liczbie obserwować jakieś odpowiedniki Karyny z Puław, które w życiu nie napisały jednego słowa od siebie. Jak im wyjaśnić, że nie walczę o złotą patelnię w temacie ilości obserwatorów, gdy odezwać się do nich nie chcę, ponieważ interakcja ze mną to nagroda na którą nie zasługują?

Wracając jednak do pośpiechu, sporo znanych mi osób puchnie z dumy, kochany pamiętniczku, że umi szybko szybko i wygrywa z innymi w mistrzostwach o złotą patelnię. A jak już się na tę patelnię napatrzy, narzekać poczyna, że pośpiech to prawdziwa plaga XXI wieku, że dziecka czasu dla nich nie majo, że trudno aż tak. Łgarstwo — wiek XXI czy XX nie ma nic do tego. Jestem przekonana, że pośpiech jest odziedziczoną traumą. Nic w tym nowatorskiego, pewnie zrobiono o tym multum badań, których nie chce mi się teraz szukać. Bo nie. Jest weekend. Zwalniam mentalnie po pełnym emocji tygodniu. Mimo wszystko do pracy i z pracy szłam wolno, mam nadzieję, że nikomu, choćby z polskiego przyzwyczajenia, nie zabiegałam drogi. 

Kiedy ponad tydzień temu na dobre wyjeżdżaliśmy z miasta, po zapakowaniu sakwojaży wróciłam jeszcze na ścieżkę, żeby spojrzeć na liście brzozy i zrobić to zdjęcie:


Karyna szła dzień wcześniej po sąsiedniej ścieżce. Ciekawe, jakie były jej obserwacje i czy w ogóle była wówczas człowiekiem.

wtorek, maja 11, 2021

Reflecting on the unconscious

Ponieważ podgrzewam sobie sconesa w przerwie w pracy.

Talking Heads — Once In A Lifetime.

wtorek, grudnia 03, 2019

Porozmawiajmy o wartościach

Czas świąteczny zawsze gdzieś jest jakiś, temat natomiast ponadczasowy.
Jakie wartości są dla Was ważne? 
I co to znaczy, że ważne — czy, a jeśli tak, to jak je realizujecie w życiu? 
Nie mam zamiaru nikogo ograniczać do polecenia "wymień jedną, dwie, trzy", tak po prostu, napiszcie mi tyle, ile uważacie za istotne, może wywiąże się z tego interesująca dyskusja.

czwartek, lutego 28, 2019

486 urodziny Michela de Montaigne'a ...

i pewnie zacytowałabym jakieś jego zdanie o dobrym życiu, ale jestem o tej porze (po 22-ej) zajęta jedzeniem obiadu. Tyle się człowiek naoglądał reklamy słodko-kwaśnego sosu Uncle Ben's i przyszedł dzień testu. Może być. Myślę też, że dobre życie idzie mi całkiem nieźle. Nie wszystkie rady wzięłam sobie do serca, Mistrzu, nawet gorzej, trochę pozapominałam szczegółów. Pomimo tego, nieco pochylona na jedną stronę, ale jestem na szlaku bardziej niż kiedykolwiek 😏
Happy birthday!

środa, stycznia 16, 2019

A jednak Słońce



Właśnie na przekór wszystkiemu,
wpadło mi przez okno mnóstwo fotonów (cząstki elementarne z grupy bozonów).

Nie ma czystego Dobra i Zła,
są tylko dobre lub złe nasze czyny.