Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, sierpnia 16, 2026

Czystość? Wychowanie patriotyczne?

Czystość jest cnotą klasy robotniczej. Budżet nie jest żadnym wyznacznikiem. On ma lepszy samochód od niej. Równie ładny dom. Stać go na te same rzeczy. Ale czystość wszystkiego jest dla niego ważniejsza. Porządek, schludność. W tym tkwi różnica. To wielka wolność, nie skupiać się zbytnio na schludności, czystości i szacunku do samego siebie jako podstawie egzystencji. Różnice klasowe nie tkwią w finansach, lecz w stylu, w smaku. I w rozmowie. I w perspektywie.

— Vigdis Hjorth, "Wbrew regułom", str. 60 (pdf), Pi, 2014.

:D Hjorth potrafi włożyć kij w mrowisko. Jak się objawiają różnice klasowe ... dlaczego disco polo? dlaczego tuje? Nie oceniaj, nie oceniaj. Oczywiście społeczeństwo norweskie jest inne od polskiego pod tym względem, że różnice klasowe są u nas przefasonowane przez lata PRL-u, np. nie ma na Zachodzie inteligencji jako specyficznej warstwy społecznej, która w Polsce powstała po drugiej wojnie dzięki możliwości ekspresowego katapultowania się ze środowiska chłopsko-robotniczego do warstwy średniej. Ogólnie rzecz biorąc, wiele spraw da się przyspieszyć, ale prawie nigdy nie bez konsekwencji. 

A tak po wczorajszych obchodach i długim przemówieniu Batyra, niech se przypomnę, kto bronił Monte Cassino:

źródło: Sekcja Gimnastyczna

sobota, lipca 25, 2026

Urlop w lipcu'26

Ile można filiżanek? Dużo.
Ile spotkań z ludźmi? :)

Dobre jest życie? Dobre.

niedziela, czerwca 28, 2026

Słowa na niedzielę

Prostaczków, Adso, nie stać na wybranie sobie własnej herezji, przyłączają się do tego, który głosi kazania w ich stronach, który przechodzi akurat przez ich wieś lub przez plac w ich mieście.
— Umberto Eco, "Imię róży", rozdział "Dzień trzeci, nona".

Oraz stary (rok 2025) wpis Joyce Carol Oates na Twitterze o/do Musku/a:
So curious that such a wealthy man never posts anything that indicates that he enjoys or is even aware of what virtually everyone appreciates – scenes from nature, pet dog or cat, praise for a movie, music, a book (but doubt that he reads); pride in a friend’s or relative’s accomplishment; condolences for someone who has died; pleasure in sports, acclaim for a favorite team; references to history. In fact he seems totally uneducated, uncultured. The poorest persons on Twitter may have access to more beauty & meaning in life than the ‘most wealthy person in the world.’

Tymczasem w Polsce pojawiły się fragmenty książki-wywiadu z Batyrem, obecnym prezydentem, w której pan Nawrocki popłynął (nie po raz pierwszy, ale badanie granic wyczucia absurdu u prostaczków to praca bez końca) w temacie rzekomej próby otrucia podczas kampanii prezydenckiej. Dziwne. Chyba nikomu wówczas nie zależało na wezwaniu pogotowia i wszczęciu dochodzenia, ale wyznawcy nie zadają pytań. Bojaźń i drżenie, pomódlmy się.

sobota, maja 02, 2026

Alternatywna rzeczywistość skansenów

Ach, bardzo ciekawa rozmowa o estetyce polskiej wsi, o tym, co nam, konsumentom estetyki rodem z peerelowskiej Cepelii potwierdzanej w większości skansenów, wydaje się że jest odzwierciedleniem wielopokoleniowej tradycji. Jak naprawdę wyglądał typowy chłopski dom w XIX wieku :) Kamil Janicki & Ola Zaprutko-Janicka:

 

Bardzo ciekawe. Skąd więc mit gospodyni utrzymującej doskonały porządek? (kiedy się narodził? wbrew pozorom mity nie potrzebują do zaistnienia wsparcia tradycji, skupiska ludzkie potrafią wyprodukować zmyślenie infekujące kulturę w bardzo krótkim czasie). Poza tym wnioski płynące z rozmowy naprowadzają na wyjaśnienie, tak sądzę, dlaczego polska wieś jest pełna współczesnych koszmarków estetycznych (rozwiązania estetyczne wymagają pewnej praktyki, wyrobienia).

niedziela, grudnia 21, 2025

Najkrótszy dzień

Delektuję się nim wstawszy wcześniej niż trzeba. 

Mamy XXI wiek (brzmi mi echem niejasny cytat z jakiejś opowieści przecież mamy XIX wiek!), ale nie oznacza to, że każdy w Europie definitywnie uciekł od domowego niewolnictwa na tle którego Ja się nie znam na polityce, ale mąż powiedział, że ... jest zdaniem całkiem normalnie brzmiącym dla wypowiadającego (postęp to sprawa ulotna, będą się z nas kiedyś śmiały przyszłe pokolenia). Stąd też pochodzą, z tego zapyziałego zakątka męskiej władzy, tak myślę, pytania na złą melodię, co niewierzący obchodzą w czasie świąt Bożego Narodzenia. Potrzeba, aby podzielić świat na grupy my-oni, jakbyśmy nie byli wystarczająco oddzieleni, gdzie my to ci lepsi, ci "a mąż powiedział", "a córka taka mądra (onanizuje się do zdjęcia świętego Charliego Kirka)", "a proboszcz to na mnie przed kościołem czekał (jestem wybrany, jestem namaszczony, ludzie tak mi zazdroszczą, zerkają, mówią oj oj)" wynika z jakiegoś cierpienia, ale cóż, podstawowa zasada brzmi: nie rzucać się z pomocą na ludzi, którzy o to nie proszą. Od jakiegoś czasu poczynam obserwacje następujące: przesycony religijnym mistycyzmem język Irlandzkich kobiet nie dotyka mnie negatywnie. God bless you. Niech bless. Biorę bless jakim jest, nie odwracając monety słowa na wszystkie strony. Inaczej mam w Polsce: nakładam na siebie pewne ograniczenia w temacie wyrażania własnej duchowości, żeby mnie dusze nieszczęsne nie uznały za "poszukującą", żeby im nie zaszkodzić, nie utwierdzić w błędzie, żeby się do mnie nie przylepiły, nie zaczęły nade mną "pracować", żeby nie stać się centrum cudzej nadziei o niczym, albo milczącym słupem z grupy "my".

Winter Solstice live streaming Newgrange.

Winter Solstice live streaming Stonehange.

sobota, listopada 29, 2025

Psychologiczny matriarchat

Rozwody i separacje zdarzają się rzadko i są zwykle piętnowane. Kobieta powinna się ćwiczyć w znoszeniu cierpienia. Nawet jeśli odejście od męża przychodzi jej do głowy, nie jest w stanie się uniezależnić. Zwykle w takim przypadku nie znajduje oparcia w swojej rodzinie, ponieważ ślubowała przed ołtarzem i nie wolno jej zerwać sakramentu, a do tego wszystkiego posag, który wniosła, teraz w połowie należy do męża. Pcha więc swój małżeński wózek, poszukując siły w relacji z dziećmi i w religii, a jej emocje poruszają się po specyficznej, ale typowej dla tego rodzaju relacji rodzinnych trajektorii. Kocha dzieci i Pana Jezusa, męża zaś traktuje użytkowo, tolerując go lub nienawidząc, ale na ogół mimo to spełniając wobec niego małżeńskie obowiązki, od współżycia seksualnego po usługiwanie w kuchni. 

Filozof Andrzej Leder w swojej głośnej książce "Prześniona rewolucja" w odniesieniu do relacji w chłopskich rodzinach, w których panuje przemoc, proponuje termin "psychologiczny matriarchat". Kobieta – dowodzi Leder – poddana brutalnej przemocy, "przez identyfikację ze znakami wiary i obrządku, przez żarliwą miłość do nich – księdza, Boga, Chrystusa – może zyskać pozycję moralnej wyższości, stać się przedstawicielką normy i prawa, a ostatecznie symbolicznie unicestwić chłopa w oczach swoich i dzieci, ba, w jego własnych. To jej odwet za pijaństwo i bicie. […] Miłość, szacunek, oddanie są zarezerwowane dla figur religii; akceptacja tych ostatnich przywraca kobiecie godność, którą odbiera jej mężowska przemoc".
— Joanna Kuciel Frydryszak, "Chłopki", str. 138, Marginesy, 2023. 

Czytam z zaciekawieniem opowieść o wiejskich praprababkach (oczywiście, nie chodzi o to, że dokładnie "moich" — jestem w środku książki i na razie nie natknęłam się na opowieści z rodzinnych wsi, ale wiele wątków poruszonych w książce przywodzi mi na myśli wyraziste wspomnienia babcinych narracji).

Powyższy fragment potwierdza moje obserwacje na temat związku dewocji z niemożnością wyjścia z pułapki. Psychologiczny matriarch — poczucie wyższości bazowało na cierpieniu, którego w żaden sposób nie dało się uniknąć: mężczyźni są wrogami, których trzeba podejść, przekonać, że robią to, co sami wymyślili, przekonać ich, że rządzą także tam, gdzie nie mają władzy; kocha się dzieci i pana Jezusa, zawsze takiego ładnego, męża się toleruje, zostawiając sobie wybuch uczuciowości na czas po śmierci współmałżonka. Ta optyka obowiązywała z pewnością jeszcze w pokoleniu moich babć, których dorosłe życie przypadło na powojnie ("tylko nie mów ojcu"), a jej echa są widoczne nawet wśród całkiem młodych osób (ostatnio, podczas niezobowiązującej rozmowy z miłą, litewską sprzedawczynią, która może i mogłaby być moją córką, na stwierdzenie, że święta spędzę bez męża, usłyszałam, że przynajmniej sobie odpocznę; uśmiechnięta dziewczyna, jestem przekonana, że życzyła mi dobrze).

czwartek, listopada 20, 2025

Zakaz sprzedaży alkoholu

Od 24 listopada w polskim Sejmie ma obowiązywać pierwsze rozporządzenie Czarzastego, nowego marszałka: zakaz sprzedaży alkoholu na terenie miejsca pracy, w tym przypadku "w budynkach i na terenach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu".

Czyli to było przez cały ten czas takie proste?
Trudno nie uśmiechnąć się z politowaniem.

sobota, października 18, 2025

O pośpiechu i autentyczności

Ciekawy mieliśmy przypadek z Karyną. Pewna Karyna w Puławach wyprzedziła nas na ostatniej prostej w drodze do lokalnego szewca. Wiedziała, że zmierzamy w tym kierunku, ciepły poranek, czas taki, że ani to moment przed typową pracą, ani nic (możliwe, że Karyna była po prostu w pracy, i jak to drzewiej bywało, szybko, szybko, kochany pamiętniczku, dwie pieczenie, niby idę do biura, ale przecież obok szewca przechodzę, to uszczknę z tej pracy choć 10 minut, przycwaniaczę, załatwię, wygram na punkty z Dżesiką), w każdym razie, dynamicznie wcięła się przed nas, pierwsza chwyciła za klamkę. Jaki proces zachodził w jej głowie? Interesujące. Co jej to dało? (finalnie sprawy z panem szewcem po swej myśli nie załatwiła, ale przecież musiało jej to coś dać). Czy naprawdę aż tak się spieszyła, czy to testament po matce? 

Zaciekawiło mnie, co na ten temat filozofowie i chciałam sobie wypisać parę myśli do przewałkowania. A ponieważ chyba się spieszyłam :D, użyłam ChataGPT do znalezienia ciekawych sentencji ze znanych mi autorów. Aplikacja podała mi cytatów całkiem sporo, byłabym je zapewne opublikowała bardzo z siebie kontenta, gdyż myśli starożytne rzeczywiście brzmiały znajomo, w końcu czytało się to i owo, ale ... zaczęłam drążyć Kierkegaarda. Pierwsza refleksja, pierwsze stwierdzenie, że to nie cytat, tylko parafraza, drugie podejrzenie, drugie trafienie, w końcu wszystkie rzekome cytaty podane mi przez sztuczną parainteligencję objawiły się jako strzępki memów, parafrazy z dostępnych w Internecie opracowań, a nie dokładne, słowo w słowo, cytaty tłumaczeń. O tempora, o mores! Kochany Mózgu, który nadal rozczarowujesz mnie tylko trochę i nie codziennie! O poczucie ważności, które kierujesz mnie ku prawdzie, miast ku szybkiej nagrodzie!

Montaigne oczywiście mnie nie zawiódł pisząc w Księdze trzeciej swoich "Prób":
"festinatio tarda est"; pośpiech sam sobie podstawia nogę, pęta się i wstrzymuje; "ipsa se velocitas implicat".
(autor przywołał tu łacińskie powiedzenie znaczące tyle, co "pośpiech jest powolnością" oraz cytat ostatniego zdania z 44 listu Seneki z "Listów moralnych do Lucyliusza": po angielsku tłumaczenie Richarda M. Gummerre'go tego fragmentu brzmi "the faster you go, the worse you are entangled" — im szybciej idziesz, tym bardziej się plączesz. Prawda.

Dygresja: AI pogłębia problem nieautentyczności w blogosferze. Do regularnych kłamców, blogerów, którzy kreują się na boleści i założeniu, że autentyczny jest w sieci ten, kto jest smutny, doszli wzmożeni tfórcy generujący słowotok za pomocą aplikacji kompilujących słowa w zdania. Bywa i tak, nie każdy jest choćby przeciętnie inteligentny i czuły na takie fałszywki. Tym bardziej przykry jest dla mnie widok osób mi znanych, które dyskutują z opiniami wygenerowanymi przez ChatGPT nie mającymi choćby pozoru autentyczności. Pisałam już o tym szerzej rok temu, mniej więcej o tej samej porze. Dręczy mnie to, bo problem się pogłębia, na Wordpressie zaczęły mnie w większej liczbie obserwować jakieś odpowiedniki Karyny z Puław, które w życiu nie napisały jednego słowa od siebie. Jak im wyjaśnić, że nie walczę o złotą patelnię w temacie ilości obserwatorów, gdy odezwać się do nich nie chcę, ponieważ interakcja ze mną to nagroda na którą nie zasługują?

Wracając jednak do pośpiechu, sporo znanych mi osób puchnie z dumy, kochany pamiętniczku, że umi szybko szybko i wygrywa z innymi w mistrzostwach o złotą patelnię. A jak już się na tę patelnię napatrzy, narzekać poczyna, że pośpiech to prawdziwa plaga XXI wieku, że dziecka czasu dla nich nie majo, że trudno aż tak. Łgarstwo — wiek XXI czy XX nie ma nic do tego. Jestem przekonana, że pośpiech jest odziedziczoną traumą. Nic w tym nowatorskiego, pewnie zrobiono o tym multum badań, których nie chce mi się teraz szukać. Bo nie. Jest weekend. Zwalniam mentalnie po pełnym emocji tygodniu. Mimo wszystko do pracy i z pracy szłam wolno, mam nadzieję, że nikomu, choćby z polskiego przyzwyczajenia, nie zabiegałam drogi. 

Kiedy ponad tydzień temu na dobre wyjeżdżaliśmy z miasta, po zapakowaniu sakwojaży wróciłam jeszcze na ścieżkę, żeby spojrzeć na liście brzozy i zrobić to zdjęcie:


Karyna szła dzień wcześniej po sąsiedniej ścieżce. Ciekawe, jakie były jej obserwacje i czy w ogóle była wówczas człowiekiem.

sobota, września 20, 2025

Dwa razy A

O alkoholu w Polsce, tekst za Racjonalny Psycholog:

Alkoholu nie piję od 4 lat.
I nie, nie „miałem problemu”.
Nie uratował mnie terapeuta, nie obudziłem się w rowie, nie dostałem ultimatum od bliskich.
Po prostu przestałem.
I od tamtej pory czuję się, jakbym chodził po świecie do góry nogami.
Bo za każdym razem, gdy mówię “nie piję”, widzę to samo:
Uniesione brwi. Podejrzliwość. Śmiech.
A potem to cudowne, klasyczne pytanie:
“Ale… coś się stało?”
Nic się nie stało.
Tylko w tym kraju musisz się tłumaczyć z abstynencji, a nie z faktu, że regularnie wlewasz w siebie truciznę mącącą zmysły i nazywasz to “relaksem”.
To ci, którzy nie piją, są postrzegani jako dziwni.
Nie ci, którzy tłuką się po klatkach, rzygają po taksówkach i wyzywają ratowników medycznych na SOR‑ze.
A potem słucham, co się dzieje na sesji Rady Miasta Warszawy i serio zaczynam rozumieć, czemu ludzie piją. Bo trudno znieść ten poziom hipokryzji na trzeźwo.
Wiesz, co powiedzieli? Że zakaz nie może wejść wszędzie, bo problem nie jest ogólnomiejski.
Aha.
Czyli jakbyś miał nowotwór tylko w jednej nodze, to reszty organizmu leczyć nie trzeba? Bo zdrowa?
Alkohol w Polsce nie jest dodatkiem.
Jest fundamentem.
Klei relacje, zabija samotność, zamula myślenie.
To wódka mówi „kocham cię”, to piwo rozwiązuje języki, to whisky zagłusza lęk.
A my stoimy i się kłócimy: 22:00 czy 23:00?
Dwie dzielnice czy cała Warszawa? A może kraj?
A może referendum, a może ankieta, a może nic, bo przecież „nie każdy pije do nieprzytomności”.
Nie.
Nie każdy.
Ale wystarczająco wielu, żebyśmy przestali udawać, że to tylko margines.
Którzy są wystarczająco głośno, żeby zagłuszyć tych, którzy chcieliby mieć po prostu spokojną noc, czystą klatkę schodową i SOR, który ratuje ludzi, a nie wytrzeźwiających imprezowiczów.
To nie ja powinienem się tłumaczyć.
To system powinien się w końcu zawstydzić.
Bo jeśli w miastach jest więcej sklepów z alkoholem niż przedszkoli, jeśli sklep nocny to centrum życia towarzyskiego, a najczęściej powtarzanym argumentem przeciw zakazowi jest „bo będzie gorzej”, to nie mamy problemu z zakazem.
Mamy problem z normalnością.
No ale nie po to podnosimy akcyzę i liczymy miliardy z butelek, żeby teraz robić jakieś zakazy, prawda? Gdyby ludziom naprawdę przestało się opłacać chlać, to komu byśmy wciskali tę iluzję wolności?
I nie, nie jesteś wolnym człowiekiem, jeśli twoja wolność kończy się tam, gdzie zamykają monopolowy.
Jesteś uzależniony.
A całe miasto ci w tym sekunduje.
Więc nie pytaj mnie więcej, dlaczego nie piję.
Zacznij się zastanawiać, dlaczego ty musisz.

O architekturze: tymczasem w Gazecie Wyborczej Emilia Dłużewska pisze o architektonicznych upodobaniach Pomarańczowego. Otóż, budynki rządowe mają być w stylu monumentalnej klasyki. Autorytaryzm w sztuce? Albert Speer i monumentalne ruiny, ktoś coś? Polonia, która głosowała na tego człowieka, cuchnie. 

sobota, września 13, 2025

Ludzie i Kosmos

Prywatnie mijający tydzień był gęsty od zdarzeń, na świecie również działo się. W nocy z wtorku na środę, kilkanaście dronów bojowych wleciało na teren Polski; Tusk stwierdził ta sytuacja stawia nas bliżej niż kiedykolwiek otwartego konfliktu po II wojnie światowej. Kurz po całym zdarzeniu jeszcze opada. Wydarzenie konsoliduje UE, jednocześnie pokazując orientację Pomarańczowego. Amerykański wóc już zawyrokował, że to mogło być przez przypadek. Potwierdzam przeczytaną gdzieś myśl, że postawienie go przed mapą i prośba o wskazanie kilku krajów o których tłituje, byłoby ciekawym eksperymentem.

W związku z tym, interesujące jest również obserwowanie blogosfery, działań zupełnie prywatnych ruskich onuc, które są przeciw, ale również za. 

***

Tego samego dnia w Physical Review Letters opublikowano pomiary, które są jak do tej pory najmocniejszym potwierdzeniem hipotezy Stephena Hawkinga na temat natury czarnych dziur. Materiału potwierdzającego dostarczył jeden z sieci interferometrów LVK (detektorów fal grawitacyjnych), LIGO, zlokalizowany w USA. Interferometr zarejestrował zderzenie dwóch czarnych dziur o masach wielkości 30-40 mas Słońca, kolizja miała miejsce ok. 1,3 miliarda lat świetlnych od Ziemi (sygnał fali grawitacyjnej o nazwie GW250114 do podejrzenia tutaj). 

piątek, września 05, 2025

A może nauka?

 U Teatralnej wersja polska, to u mnie oryginał:


O histerii na temat edukacji zdrowotnej w polskiej szkole rozpętanej przez Episkopat czytałam, a jakże. O aferze z okazji pierwszego września w Starachowicach, również (jakoś ten temat ze mną współgra, przecież w Polsce organizowałam te nieciekawe kretynizmy pt. apel szkolny). A Batyr Tadeusz z wizytą w Watykanie? Również wiem. No smutno trochę, nic nie poradzimy. Jeśli chodzi o szkołę, mam tu na miejscu własną wersję. Prezydenta też mamy, takiego trochę hobbita, ale kształtu się nie wybiera (za to bycie złodziejem czy kłamcą i owszem, panie Batyr). Ponieważ zajęta jestem niebywale takimi trywializmami jak praca, w skrócie jeno napomknę, co mnie ostatnio fascynuje. A fascynuje mnie np. cykl Milankovica i jego wpływ na zmiany klimatu. TUTAJ, po angielsku, rozmowa Neila deGrasse'a Tysona z kolegami o nauce naukowej, bez bajek.

sobota, sierpnia 23, 2025

Rozdział kościoła od państwa w Zakopanem

Informacja o petycji w sprawie rezygnacji z modlitw odbywających się na początku sesji rady miasta Zakopane nieco mnie zaskoczyła. Mam wyobrażanie tego regionu jako miejsca przemocowego i podatnego na spekulacje (no nic nie poradzę, kochani, że taki macie PR), ale znam też teorię rozdziału kościołów od państwa; widocznie chcę sobie wyobrażać, że teoria generalnie jakoś jest przekuwana w praktykę, że ktoś zauważa absurdy braku spójności. W tym przypadku ktoś zauważył niespójność ... w połowie sierpnia 2025.

Lubię rytuały, sama mam swoje rytuały, rozumiem, że ludzie ich potrzebują. Zresztą, nasza potrzeba gatunkowa nie odbiega tu bardzo od potrzeb innych zwierząt (nasza koteczka, Maryjka, domaga się głaskania o pewnych porach dnia, np. na powitanie, a ostatnio wykonuje rytualne poranne i wieczorne lizanie mnie po twarzy). Rytuały regulują emocje, budują wspólnotę, pomagają w odczuciu sensu, gdy mamy problem z budowaniem tego sensu w inny sposób lub budowaniu go samodzielnie. Łączenie polityki z rytuałem religijnym bardzo silnie zazębia się jednak z aspektami negatywnymi obrzędów: presją grupową, programowaniem przekonań, budowaniem zależności od grupy, przede wszystkim zaś jest to pożywny substrat pod wykluczenie. 

Żeby nie być tylko negatywną, ktoś z regionu złożył petycję; jest wola zmiany, jest ten jeden (?), który wstał i powiedział "a ja nie" (patrz: badanie Solomona Ascha na temat wpływu osoby o odmiennym zdaniu w grupie na spadek konformizmu u innych).

piątek, sierpnia 08, 2025

Dzwon

W poprzednim poście napisałam, że trzeba robić swoje.

W dniu zaprzysiężenia prezydenta Batyra, w Krakowie miał rozbrzmieć głos dzwonu Zygmunt; sam Jędraszewski Marek, z zawodu metropolita krakowski, podjął taką decyzję.
Ale to nie jego rączki dzwon miały rozbujać, tylko zwykłych szaraczków rączek dużo.
W środę na wieży stawiło się o kilku dzwonników za mało, aby rozbujać kolosa w bezpieczny sposób.
Dzwon nie zabrzmiał.
Właśnie tak.

środa, sierpnia 06, 2025

Ponownie taki, na jakiego zasługujemy

Jeśli cokolwiek pociesza w związku z dzisiejszym wydarzeniem (wszak jednego prezydenta kompromitującego kraj za granicą zamieniamy na drugiego, znacznie groźniejszego — obydwaj panowie są oportunistami, ale Batyr w poszukiwaniu walidacji ma większą skłonność do szurania po dnie społeczeństwa) to perspektywa dalszego rozkładu lokalnego KrK. Pożenienie tronu z ołtarzem odbija się polskiemu KrK czkawką; przykład kandydatury Hołowni w ostatnich wyborach pokazał, że jednoczesne odwoływanie się do katolicyzmu i do demokracji nie jest dla Polaków wiarygodne, nawet, gdy kandydat ma potencjał do stan-upów. Albo demokracja, albo teokracja i autorytaryzm — różnica niekoniecznie wydaje się docierać do obywateli na drodze świadomego przyswojenia, ale coś podskórnie mówi im "noł noł". Ostatnie półtora roku sprawiło, że jakby nie było o co, albo z czym walczyć, młodzież wróciła do grania w gry. Tymczasem utrzymywanie zdrowia, to zajęcie bez końca. Trzeba robić swoje, trzeba spacerować.

Przy okazji, dowiedziałam się dopiero dzisiaj!, że Agata Duda jako żona prezydenta miała swój profil na Instagramie, dość dziwny, bo niezweryfikowany. Pani Duda umieściła tam m.in. kilka pożegnalnych memów, które zaopatrzyła w podpis "z przymrużeniem oka". Żebym wiedziała, że trzeba się śmiać. Co uznałam za równie symptomatyczne: na profilu nie można było zostawiać komentarzy. Nauczycielka.

***

David Bowie - Changes.

poniedziałek, lipca 28, 2025

Bogatynia

Obywatele miasta pokazali w piątek, jak należy z otwartą przyłbicą protestować przeciwko faszyzmowi. Gdyż da się, jeszcze, jeszcze mrok zupełny nie zapadł.

Widzieć Bąkiewicza narzekającego na protesty zagłuszające jego wystąpienie, jako na sytuację "niedopuszczalną" (on to mówił, zawodowy krzykacz dowodzący tłuszczą) — kuriozum.

Hasło tygodnia: Robert, twoi ludzie pracują w Niemczech na szparagach!

poniedziałek, lipca 21, 2025

Brunatna Góra 2

Wiesław Mering w homilii brunatnogórskiej sprzed tygodnia: „rządzą nami ludzie, którzy sami siebie określają jako Niemcy".

Antoni Długosz podczas apelu brunatnogórskiego: "przyjmowanie nielegalnych migrantów nie mieści się w porządku miłosierdzia" oraz "Dziś chcemy modlić się za obrońców naszych granic, tych w mundurach, ale również wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic, tych, którzy bezinteresownie organizują patrole. To odpowiedź polskich parlamentarzystów i patriotów zatroskanych sytuacją z zachodniej granicy, gdzie niemieccy policjanci przerzucają na naszą stronę nielegalnych emigrantów".

Normalny zwyczajem jest w Polsce, że księża wydłubują sobie z otworów wydalniczych własne interpretacje Biblii czy ogólnie interpretacje tego, co reprezentowane przez nich państwo watykańskie aktualnie uznaje za trendy. Najwyraźniej zwyczajem jest również, że lokalne przemowy wydobyte z anusa nie docierają do przełożonych w centrali, gdyż królestwo papieskie rozległe jest i lokalnym kacykom pozwala się na fiku miku dla świętego spokoju tak długo, jak długo kasa się zgadza. A co, jakby napisać oficjalne pismo?

W Watykanie rządzi obecnie człowiek podobny do imperatora Palpatine’a, więc nie wstrzymuję oddechu, myślę wręcz, że sprawa spłynie. Ale nieco już odstałe posunięcie MSZ z napisaniem interwencji do Watykanu na powyżej zacytowanych panów było przednim pomysłem. Warto było, chociażby po to, żeby wyczytać tu i ówdzie podszyte strachem oburzenie. Prof. Andrzej Kobyliński wskazał, że świętym prawem demokracji jest wolność słowa. Demokracji owszem. Ale kościół rzymskokatolicki demokracją??? Przecież obydwa wystąpienia prezentowały komentarz do Słowa Bożego, wskazówki dla wiernych w instytucji rządzącej się prawami monarchii absolutnej. Profesor filozofii takie rzeczy? Rozumiem, że gdy przed prof. stoi ks., bierze się te niezachwiane opinie z tego samego miejsca, z którego koledzy po fachu biorą homilie i apele (siadaj, piątka). 

Grzegorz Ryś powiedział ostatnio coś innego na temat migrantów, podał interpretację alternatywną. Już go "przyjaciele" jedzą, nie wątpię, że przy tym bolejąc i pochylając się.

wtorek, lipca 15, 2025

Brunatna Góra

Brunatna Góra, nazywana przez niektórych jasną, po raz kolejny przyjęła w weekend pielgrzymkę fanów Radio Maryja. Media Rydzyka reprezentują ten odłam polskiego katolicyzmu, który wzorując się na kalifatach, życzyłby sobie ścisłego połączenia tronu z ołtarzem, i najpewniej nie zaszłabym umyślnie w te zakątki (obłąkane wpisy staruszek na granicy załamania nerwowego nie są wystarczającą zachętą), gdyby nie oświadczenie Bąkiewicza, który uświadomił mi, że z tego miejsca w weekend udzielono poparcia działaniom ROG, czyli przemocowym grupkom polskich rasistów na granicy z Niemcami. Ciemność :I

niedziela, lipca 13, 2025

Efekt Nawrockiego?

W Polsce bardzo sporo osób ma niskie poczucie własnej wartości, za co w dużej mierze odpowiada Kościół. Religia katolicka jest oparta na przeświadczeniu, że człowiek jest mały i grzeszny, a bez Boga nic nie znaczy. Nawrocki był przedstawiany jako kandydat z "dołów społecznych", były "dobry chuligan", chłopak, któremu udało się przebić. Z kolei Trzaskowski był tym wykształconym, czującym się lepszym od ludu. Myślę, że w jakiejś mierze z tego względu Polacy, którzy sami myślą o sobie źle i mają niską samoocenę, zagłosowali na kandydata PiS. Teraz część społeczeństwa zaczyna to dostrzegać i upatrywać przyczyn tych kompleksów we wpływie Kościoła. I jest na ten Kościół zła
— Krzysztof Gwizdała, twórca serwisu apostazja.eu. Artykuł na temat wzrostu zainteresowania apostazją jest sprzed miesiąca. Ciekawe, na ile trend jest tylko faktem medialnym i czy się utrzymuje.

piątek, lipca 04, 2025

Znowu migranty

Nakręcanie histerii na granicy polsko-niemieckiej przez prawicowe media to najnowszy przykład manipulacji lękami homomasy. Czy na granicy wydarzyło się coś nowego? Aż zaczęłam szukać informacji, cóż takiego się stało. Może jacyś nowi Hunowie szturmują Matczyznę, może rodzice powinni pochować zwierzęta? Nic. Się. Nie. Stało. Się. Więc o co chodzi?  

Czy można lubić się bać? Można nie umieć żyć inaczej, bez lęku.

Humanizm nie posługuje się lękiem, odwołuje się raczej do intelektu i empatii. 

Obiło mi się o uszy, że panowie ochotnicy, patrioci z Koziej Wólki zbijający bąki na granicy zachodniej pomagają kobietom, gdyż w domyśle: lepiej jest być zabitym przez Tadeusza Dudę niż Yomeykertę Yosue R.-S. Ten drugi jest opalony, a to powinno ofiarom robić różnicę — tak wygląda patriarchalna logika plemienna. Przeczytałam już opinię, że w Polsce należy skończyć z migracją, legalną i nielegalną. Dość tego, no pasaran, nie i już. Czy w takim razie legalni Polscy migranci powinni wrócić z wszystkich zakątków świata, które molestują swoją religią, swoimi pierogami, kiełbasą, swoim janopawłem i depresją poimigrancką? 

Czytam książeczkę, książunię (zaraz skończę; jej redakcja, a raczej dojmujący wręcz brak opracowania treści, czyli postawienie na taniochę, dość mnie irytuje, ale parę złotych myśli w niej zawartych jeszcze wyląduje na tym blogu), wyjątek z niej na dziś:
Łatwość, z jaką można manipulować umysłem ludzkim, wynika z samej natury człowieka. Jest on bardziej odbiorcą niż poszukiwaczem, chętnie (z powodu lenistwa, bierności i braku wyobraźni) zadowoli się pierwszą z brzegu informacją lub opinią, a ta, im bardziej będzie uproszczona, ubarwiona i bzdurna — tym lepiej. Bzdura ma coś z konwencji bajki (i często — kiczu), przemawia więc łatwo do wyobraźni potocznej.
— Ryszard Kapuściński, "Zegar piaskowy", str. 31, Czytelnik, 2024.

Chyba ... nie do końca. Mimo wszystko człowiek poszukuje, przecież dzieci są zainteresowane wszystkim, otwarte, rozemocjonowane nowym. Uważam, że coś nas psuje w drodze do dorosłości, jednych mniej, innych bardziej, niesprawiedliwie, jak w Biblii.

poniedziałek, czerwca 02, 2025

Po drugiej turze

Mamy to, co mamy. Minimalna wygrana Alfonsa Nawrockiego, ale jednak wygrana.
Mówię sobie: nie mój wstyd, lecz trochę tego niewygodnego uczucia żenady będzie, gdy w tygodniu zacznę rozmawiać z Irami. Jak wytłumaczyć, że co drugiemu (głosującemu) Polakowi nie przeszkadza, gdy ktoś kradnie dom dziadkowi? 

W naszym obwodzie, w szkole O'Connella, wygrał Trzask (prawie 66 % głosów). W mojej rodzinnej gminie wygrał Nawrocki (55% głosów). Wczoraj pokazywałam mężowi zdjęcie koleżanki, z którą kiedyś siedziałam w jednej ławce w Liceum; matury nie zdała, dopiero kilka lat temu podjęła pracę, na FB intensywnie popierała kandydata PiS. Mąż po rzuceniu okiem: nooooo. Niskie, wiem. Nie ocenia się po okładce, nieprawdaż. Ale przecież komu można dać klucze do domu, gdy wyjeżdżamy, każdy z nas orientuje się niejako intuicyjnie.

PS. Tutaj poranne podsumowanie Gretkowskiej. Nie jestem tak emocjonalna w temacie, ale o tym, że nawet niektórzy wyborcy wstydzą się swojego kandydata, stąd takie a nie inne wyniki exit poll, to była wczoraj moja pierwsza, trwożna myśl.

PS 2. Tutaj nieco inny w tonie wpis Wajraka. Tak też można, podoba mi się :)