A przecież Kate Bush!
niedziela, stycznia 25, 2026
The world is so loud
A przecież Kate Bush!
czwartek, grudnia 11, 2025
Barok na święta
sobota, października 25, 2025
Czy wygląd artysty wpływa na odbiór jego muzyki?
XIX Konkurs Chopinowski zakończył się już jakiś czas temu, prawie go nie śledziłam, choć akurat dwa razy natknęłam się na kontrowersyjnego laureata nagrody, Erica Lu. Czy powinien wygrać, czy nie powinien wygrać, tego nie rzeknę, mądrzejsi ode mnie, którzy zęby zjedli na Chopinie, podejmowali tę decyzję. Prawdę powiedziawszy, moją uwagę lepiej potrafił na sobie skupić Dawit Chrikuli. Ale miałam z tyłu głowy inne pytane, mianowicie, czy miny wykonawców, ich wygląd, w jakiś sposób wpływają na odbiór muzyki przez słuchaczy i na opinię jurorów. Czy wiek ma znaczenie? Czy starszym panom dlatego tak podobała się muzycznie Tianyao Lyu? Ciekawe zagadnienie.
Miejsce czwarte ex equo z Lyu zdobyła Japonka, Shiori Kuwahara. To jej słucham o sobotnim poranku, tutaj jej występ z poniedziałku (Polonez-Fantazja As-dur op. 61 i Koncert e-moll op. 11):
środa, sierpnia 06, 2025
Ponownie taki, na jakiego zasługujemy
Jeśli cokolwiek pociesza w związku z dzisiejszym wydarzeniem (wszak jednego prezydenta kompromitującego kraj za granicą zamieniamy na drugiego, znacznie groźniejszego — obydwaj panowie są oportunistami, ale Batyr w poszukiwaniu walidacji ma większą skłonność do szurania po dnie społeczeństwa) to perspektywa dalszego rozkładu lokalnego KrK. Pożenienie tronu z ołtarzem odbija się polskiemu KrK czkawką; przykład kandydatury Hołowni w ostatnich wyborach pokazał, że jednoczesne odwoływanie się do katolicyzmu i do demokracji nie jest dla Polaków wiarygodne, nawet, gdy kandydat ma potencjał do stan-upów. Albo demokracja, albo teokracja i autorytaryzm — różnica niekoniecznie wydaje się docierać do obywateli na drodze świadomego przyswojenia, ale coś podskórnie mówi im "noł noł". Ostatnie półtora roku sprawiło, że jakby nie było o co, albo z czym walczyć, młodzież wróciła do grania w gry. Tymczasem utrzymywanie zdrowia, to zajęcie bez końca. Trzeba robić swoje, trzeba spacerować.
Przy okazji, dowiedziałam
się dopiero dzisiaj!, że Agata Duda jako żona prezydenta miała swój profil na Instagramie, dość dziwny,
bo niezweryfikowany. Pani Duda umieściła tam m.in. kilka pożegnalnych memów, które
zaopatrzyła w podpis "z przymrużeniem oka". Żebym wiedziała, że trzeba się śmiać. Co uznałam za równie symptomatyczne: na profilu nie można było zostawiać komentarzy. Nauczycielka.
***
niedziela, stycznia 12, 2025
Powroty
Od czasu do czasu odbywają się u nas różnego rodzaju powroty. Obecnie powrót zalicza the Cure, za sprawą nowej płyty (kto by pomyślał!), ale też poprzednich albumów sprytnie przez męża zbunkrowanych w naszym tycim domku.
The Cure na topie byli na przełomie lat 80. i 90. "Songs of a Lost World" jest ich czternastą płytą studyjną, poprzednią nagrali 16 lat temu. No i proszę.
środa, października 16, 2024
poniedziałek, września 30, 2024
Kris
środa, maja 08, 2024
Eurowizja
niedziela, lutego 11, 2024
Chłopka
Małżonek przywiózł wczoraj nowy zapas płyt i książek. Słucham więc drugiej płyty folkowego zespołu Odpoczno, "Dryf" (2022). Rusza mnie ta muzyka, jakbym miała ją w genach :)
czwartek, listopada 30, 2023
Shane
Czasami rozmawialiśmy z Kraciastym o tej śmierci, zapowiadaliśmy ją sobie zdumieni, że nadal się nie wydarzyła. Aż przyszła dzisiaj w nocy ok. trzeciej nad ranem, akurat w sezonie, gdy piosenka "Fairytale of New York" zespołu The Pogues rozbrzmiewa tutaj we wszystkich supermarketach.
Nie żyje człowiek, którego mózg magazynował długie teksty piosenek w sekretnym miejscu, wykonawca koncertowo-barowy, tekściarz, muzyk, punkowiec folku, poor devil.
... And it's lend me ten pounds, I'll buy you a drinkAnd mother wake me early in the morning ...
niedziela, października 29, 2023
Update
Jestem chwilowo w Polsce, z poczuciem, że mam cały czas świata, mogę wrócić do czytania książek i bezcelowego nygusostwa. Update prywatny tam, gdzie prywatnie, natomiast tutaj powiem, że cieszy mnie wynik szeroko pojętej opozycji i mam w duchu nadzieję, że choć część jej oferty przemówi do najmłodszego pokolenia. Ostatnio, gdy słuchałam nowego kawałka Maty, GiEwOnT, dotarło do mnie wyraźnie, że nie jest to przekaz dla mnie. Owszem, zupełnie rozumiem wkurw młodzieńczy, bo czasem go odczuwam w stosunku do spraw poza moją kontrolą, natomiast tematyka nie moja. Już mnie nie rusza pragnienie, żeby być w grupie, oraz fakt, że ktoś spojrzał krzywo. Skończyło się, nie obchodzi mnie, wyrosłam z tego (Mata też wyrośnie). Oby dzieciaki bolejąc nad sobą, jako wszystkie pokolenia przed nimi bolały, nie skręciły w faszyzm.
Wobec reakcji mediów rządowych na wizję możliwych zmian (apelują o obronę wolności mediów! mówię Wam ludzie, kabaret w tym kraju przeżywa kryzys z powodu przytłaczającej konkurencji ze strony politycznej rzeczywistości :D :D :D), poprzedni post pozostaje nie tylko aktualny, ale wręcz domaga się szybkiej realizacji. Gdybym była zatrudniona w tym zakładzie pracy, nie wyobrażałabym sobie kontaktów z człowiekiem, który pisze paski w Wiadomościach. Codziennych wiadomości z kraju jednak nie śledzę. Niech się sprawy nieco uleżą, niektórzy pisowcy już całkują jak tu wyjść, żeby nie wyglądało to na ucieczkę (przekonanie, że wszyscy politycy partii rządzącej czy opozycji są ideowcami nie ma potwierdzenia w rzeczywistości, warto sobie o tym od czasu do czasu przypominać).
Po słabo przespanej nocy (ekscytacja? resztki stresu?) zaskoczyła mnie wiadomość o śmierci Matthew Perry'ego. Źle wyglądał już podczas ostatniego spotkania "Przyjaciół". Walczył z demonami; zamierzałam kupić jego autobiografię i zrobię to z całą pewnością. A propos wątku o moim pokoleniu, to jest właśnie jakiś kulturowy punkt odniesienia. Może nie dla wszystkich i nie wszędzie, ale jednak.
piątek, lipca 21, 2023
środa, maja 24, 2023
środa, stycznia 25, 2023
Trochę kultury
Dobrze, gdy mówią dobrze, nawet jeśli to tylko Oscary. "IO" Skolimowskiego znalazł się wśród pięciu filmów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii film nieangielskojęzyczny. Irlandczycy też się cieszą — w tej samej kategorii została nominowana "Cicha dziewczyna" zrobiona w całości po iryjsku. U Irlandczyków radość na tym się nie kończy, bo inny film ichniej produkcji (tym razem w języku angielskim), "Duchy Inisherin" z Colinem Farrellem, dostał aż dziewięć nominacji. Bez względu na nagrody (od kilku lat śledzę sprawy z minimalnym zaangażowaniem), wszystkie trzy filmy na pewno obejrzę w swoim czasie z moim Miłym.
Z wiadomości dobrych/złych (to zależy od gustu): wieści z poznańskiego UAM-u są takie, że Zenon Martyniuk, który wszystko nam wyśpiewa (głównie z playbacku), nie wystąpi w auli tegoż uniwersytetu. Nie miałam czasu na czytanie argumentów za/przeciw występowania jakiejś osoby w danym miejscu z uwagi na poziom miejsca/poziom osoby/poziom słuchaczy. Gust jest moim zdaniem sprzężony z intelektualnymi możliwościami przetwarzania bodźców. Aula UAM-u widziała w swojej historii wiele. Czy jeśli Martyniuk nie wystąpi w auli uniwersytetu, będzie to oznaczało zwycięstwo kultury wysokiej? Myślę, że dnia następnego większość Polaków odnajdzie siebie na poziomie intelektualnym z którym zasnęli dnia poprzedniego.
Są jeszcze wieści złe z pewnością: kilkanaście dni temu na Baldy, najwyższym szczycie gór San Gabriel w stanie Kalifornia, zaginął Julian Sands. Wzniesienie niższe od Śnieżki daje popalić trudnością szlaków i zmienną pogodą, ostatnio warunki były na niej fatalne. Chyba nie ma już nadziei. Sands pozostanie dla mnie Georgem Emersonem.
Jak tam u Was, kochani? Co Was cieszy, martwi, smuci w związku z kulturą (filmem, literaturą, muzyką, sztuką, wydarzeniami)?
niedziela, stycznia 15, 2023
Keep swimming
Postanowienia noworoczne są, ale nie powiem (po co ludzi jeszcze bardziej frustrować; mogę napisać, że gdzieś w trakcie roku przeczytam książkę Harry'ego "Spare", po angielsku, bo potrafię, ale nie teraz, mój borze szumiący, jestem przywalona rzeczami do czytania). Rok na dobre się nie rozbujał, a ja już z tyłami, wszystko dużo na wczoraj, nie-teksty zieją dziurami po stronach, które miałam napisać, ale nie napisałam. Niemniej ludziska, Happy New Year! Co uważacie? Czy to jest ten rok w którym skończy się władza Breżniewa & Piss i sprzątanie się zacznie tej stajni Augiasza, czy też suweren jeszcze zechce nanieść trochę gnoju, żeby było więcej do sprzątania na później? (might be either way). Wojna w Ukrainie jest straszna. Fiutin do piachu! A nam trzeba płynąć, bo tylko żywi możemy coś zmienić.
***
Na dobry początek roku
trochę baroku:
sobota, listopada 26, 2022
środa, września 21, 2022
Nie pochowałam królowej
Poważnie. Rzeczywistość była ważniejsza i przez te kilka dni nie za bardzo mnie obeszły rytuały tożsamościowe. Zerknęłam jedynie w sieci jak Karol przełykał gulę, gdy mu śpiewali "God Save the King". Do tyłu jestem, no trudno.
Jak bardzo bym nie wspierała myślą i uczynkiem walki Ukraińców z rosyjskim okupantem, wiadomości z frontu też unikam. Jednak trzeba być przede wszystkim u siebie, zachować swoje poczucie dramatu wojny na czas, gdy to mi będzie głodno, chłodno i pod bronią. Inaczej można skończyć w wariatkowie, albo (co częstsze) na pillsach. Chodzi o to, żeby myśl odzwierciedlała stan za oknem, gdy jest to korzystne dla głowy. A u nas za oknem szczygły pasą się lawendowymi nasionami. Oczywiście, Putin powinien już umrzeć.
Zauważyłam przez chwilę zawirowania na blogu (np. nie mogłam wejść ze swojego konta na "layout", żeby sprawdzić adresy obserwowanych blogów, bądź dodać/skasować zdjęcia w bocznej szpalcie), ale już wszystko gra i buczy. Takie momenty przypominają, że cały czas coś się w blogspocie zmienia, chociaż jako codzienni użytkownicy większości zmian nie zauważamy. Teraz inaczej się wkleja filmiki. No to wklejam:
piątek, marca 04, 2022
Putinnienie Polski i this is the end
Putinnienie Polski ... czy ktoś ma wątpliwości, że się odbywało? Pewnie parę pań/panów/gender niesprecyzowany prowadzących blogi, którzy pieli w temacie wiadomym, że nasz lokalny Breżniew przemówił. Zamach na konstytucję, obrona życia nienapoczętego, wyróżnianie finansowe i ideologiczne jednej grupy religijnej, stuprocentowe przejęcie narracji w telewizji publicznej, naskakiwanie na LGBT, opluwanie Unii Europejskiej — wszystko to, jakbyśmy byli bratnim narodem tupiącym w za dużych butach za Matuszką Rosiją, toczka w toczkę, tylko w mniejszej skali.Gdyby nasza ojczyzna nie była wypierdkiem, który, podobnie jak przed poprzednią pełnometrażową wojną, o zamorskich koloniach może jedynie pomarzyć, te wszystkie brudasy i pinokie skwapliwie okupowałyby za pomocą młodego pokolenia cudzą elektrownię atomową. A przecież wybraliśmy ich, oni zostali przez nas wybrani. Staram się o tym nie zapominać za każdym razem, gdy przychodzi mi do głowy, żeby wkur**wiać się na Rosjan. Nie jesteśmy od nich o wiele lepsi i powinniśmy całkiem nieźle ich teraz rozumieć.
Do tego pajace z Konfederacji, które już nie wiedzą pod co się podczepić, żeby zaistnieć. Ja tylko przypominam, że ponieważ w Polsce to kobiety głównie zajmują się wychowywaniem dzieci, to kobiety są odpowiedzialne za pokolenie tych megalomańskich, mizoginistycznych szkodników, którym wszystko podstawiały pod nos. Brunatna maź łatwo wybija w takich czasach, jak nasze. Niechże ich covid ...
Też się boję.
wtorek, grudnia 07, 2021
Spijanie śmietanki
Sztorm nad nami przechodzi, wysłali mnie do domu, bo kto to widział, taki sztorm. Tak więc mogę pisać i pisać, jeno o czym tu? Tematów jest po prostu za dużo, bo i o propozycji rejestracji ciąż w matczyźnie słyszałam, i o przypadku kobiety, której odmówiono aborcji w Białymstoku na podstawie "medycznej" diagnozy Ordo Szuris, wieści o koncercie #muremzapolskimmundurem też, a juści, dotarły łączami na wyspy, więc wiem, że Edzia znowu jest podpuchnięta ze wzruszenia, a gdyby tak dodać do tego sam nie-rząd i niedawne wystąpienie naszego Breżniewa ... sami rozumiecie, musiałabym się powtórzyć, a ponieważ i tak się powtarzam, to dzisiaj się nie powtórzę 😁 W Irlandii może być lockdown w którymś momencie ... czy ja się nie powtarzam? Tubylcy imprezują, suszy ich znaczy się. No cóż, powtarzam się. Rzeczywistość bywa monotonna.
Blogowo bym się nacięła. Myślę sobie, teksty spore, pomoce wizualne spoko, zagadam, może się czegoś dowiem. No i fajno, nawet niby rozmowa miła, ale że obserwować lubię zawsze dłużej, no to sobie czytam post drugi, trzeci, czytam komentarze pod nimi, i brew mi się coraz bardziej unosi, komentatorów też rozpoznaję, ale nie ma się z czego cieszyć. Jak doczytałam pod kolejnym postem pandemiańskim coś o oazie normalności w miejscu tymże, to jednak zwrot o 180 stopni i za czapeczkę foliową podziękuję, bo to sporo przypadków klinicznych i nie czuję się na siłach ... kochana, mówię do siebie z czułością, nie znasz się i masz życie.
Życie polega na tym, że czasami wychodzimy z domu razem, aby nieść innym ewangelię codzienności:
01/12/21.czwartek, listopada 25, 2021
Ludzie Wschodu
Zreflektowałam się właśnie, że choć zazwyczaj chciwie nasłuchuję nowości z kraju przodków, nie poruszyłam tutaj tematu kryzysu granicznego i migrantów umierających pod polską granicą na wysokości Białorusi. Chodzi pewnie o to, że gdy myśl zawraca mi do tej treści, migrantów w niej niewiele.
Po kieszeniach noszę ze sobą różne miejsca, jednym z nich jest wschód Polski, łatwopalny i wyludniony z młodych. PiS, dyska i kościółek nie są z mojej parafii, ale gdy myślę o moim Wschodzie, na dziesięciu durni smarzowskich, znanych mi lub anonimowych, przypada jakieś dobro, wbrew wszystkiemu przeczuwam jego istnienie. Granica, kreska na mapie, teraz bardziej niż zwykle jest tam mroczną ścianą lasu. Kto z niego wyjdzie, wróg czy sprzymierzeniec? Jak odróżnić potrzebującego od biesów, które trzeba odganiać ogniem? Sama nigdy nie stanęłam przed takimi pytaniami, nie musiałam być czujna. Wiem natomiast, że to nie jest film, ani część informacyjna w wiadomościach. Na wschodzie jest życie, które jest udziałem ludzi, wieczorem w ciemności szczekają psy, nad ranem mgły unoszą się nad lasem.