Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, stycznia 25, 2026

The world is so loud

Sama się zdziwiłam, że do tej pory nie było tutaj Kate Bush.
A przecież Kate Bush!

 
Kate Bush - Little Shrew.

***
W Polsce żyje dziewięć gatunków ryjówek: ryjówka białozębna (Crocidura leucodon), ryjówka mała białozębna (Crocidura suaveolens), ryjówka aksamitna (Sorex araneus), ryjówka malutka (Sorex minutus), ryjówka góska (Sorex alpinus), ryjówka Laxmanna (Sorex caecutiens), ryjówka wodna (Neomys fodiens), ryjówka wodna mniejsza (Neomys anomalus). W Irlandii do niedawna jedynym gatunkiem ryjówki i najmniejszym ssakiem na wyspie była ryjówka malutka. Dopiero ok. 20 lat temu pojawiła się jako gatunek inwazyjny ryjówka białozębna większa (Crocidura russula), wędrowiec ze stałego lądu, przybyły zapewne z transportem dóbr.

Po co ja o tej ryjówce pod antywojennym klipem, ewidentnym głosem sprzeciwu wobec cierpienia dzieci? Myślę, że, jak w obrazie, wielkie sprawy zbyt często przysłaniają nam sprawy małe. Nawet słuszny gniew zadeptuje trzmielowiska. I już nie jesteśmy tacy dobrzy, jakbyśmy chcieli. 

czwartek, grudnia 11, 2025

Barok na święta

Do świętowania zostało jeszcze trochę czasu, ale skoro mam ochotę posłuchać różnych takich, nie zamierzam się ograniczać. 
Dobroci :)
   
hr-Sinfonieorchester – Frankfurt Radio Symphony / Arcangelo Corelli Concerto grosso g-Moll op. 6 Nr. 8 (»Weihnachtskonzert«)
(kompozycja powstała ok. 1690; nagranie 10/12/2020).

Akademie für Alte Musik Berlin & NDR Vokalensemble / Johann Sebastian Bach Weihnachtsoratorio BWV 248 (Cantatas I-VI)
(kompozycja powstała ok. 1734-35; nagranie 7/12/2023).

sobota, października 25, 2025

Czy wygląd artysty wpływa na odbiór jego muzyki?

XIX Konkurs Chopinowski zakończył się już jakiś czas temu, prawie go nie śledziłam, choć akurat dwa razy natknęłam się na kontrowersyjnego laureata nagrody, Erica Lu. Czy powinien wygrać, czy nie powinien wygrać, tego nie rzeknę, mądrzejsi ode mnie, którzy zęby zjedli na Chopinie, podejmowali tę decyzję. Prawdę powiedziawszy, moją uwagę lepiej potrafił na sobie skupić Dawit Chrikuli. Ale miałam z tyłu głowy inne pytane, mianowicie, czy miny wykonawców, ich wygląd, w jakiś sposób wpływają na odbiór muzyki przez słuchaczy i na opinię jurorów. Czy wiek ma znaczenie? Czy starszym panom dlatego tak podobała się muzycznie Tianyao Lyu? Ciekawe zagadnienie.

Miejsce czwarte ex equo z Lyu zdobyła Japonka, Shiori Kuwahara. To jej słucham o sobotnim poranku, tutaj jej występ z poniedziałku (Polonez-Fantazja As-dur op. 61 i Koncert e-moll op. 11):


Mnie osobiście przeszkadza nadmierne "przeżywanie" u pianistów (lubię to u Glenna Goulda, ale to wyjątek, podobnie jak wyjątkowa była jego ekspresja), czasem odnoszę wrażenie, że jestem w ten sposób manipulowana.

Ktoś już robił ciekawe badania na ten temat 12 lat temu: Sight over sound in the judgment of music performance, artykuł autorstwa Chia-Jung Tsay. Wynika z niego, że choć oceniający twierdzą, że opierają swoje opinie o muzykach na dźwięku, ich głównym źródłem informacji są bodźce wizualne :)

środa, sierpnia 06, 2025

Ponownie taki, na jakiego zasługujemy

Jeśli cokolwiek pociesza w związku z dzisiejszym wydarzeniem (wszak jednego prezydenta kompromitującego kraj za granicą zamieniamy na drugiego, znacznie groźniejszego — obydwaj panowie są oportunistami, ale Batyr w poszukiwaniu walidacji ma większą skłonność do szurania po dnie społeczeństwa) to perspektywa dalszego rozkładu lokalnego KrK. Pożenienie tronu z ołtarzem odbija się polskiemu KrK czkawką; przykład kandydatury Hołowni w ostatnich wyborach pokazał, że jednoczesne odwoływanie się do katolicyzmu i do demokracji nie jest dla Polaków wiarygodne, nawet, gdy kandydat ma potencjał do stan-upów. Albo demokracja, albo teokracja i autorytaryzm — różnica niekoniecznie wydaje się docierać do obywateli na drodze świadomego przyswojenia, ale coś podskórnie mówi im "noł noł". Ostatnie półtora roku sprawiło, że jakby nie było o co, albo z czym walczyć, młodzież wróciła do grania w gry. Tymczasem utrzymywanie zdrowia, to zajęcie bez końca. Trzeba robić swoje, trzeba spacerować.

Przy okazji, dowiedziałam się dopiero dzisiaj!, że Agata Duda jako żona prezydenta miała swój profil na Instagramie, dość dziwny, bo niezweryfikowany. Pani Duda umieściła tam m.in. kilka pożegnalnych memów, które zaopatrzyła w podpis "z przymrużeniem oka". Żebym wiedziała, że trzeba się śmiać. Co uznałam za równie symptomatyczne: na profilu nie można było zostawiać komentarzy. Nauczycielka.

***

David Bowie - Changes.

niedziela, stycznia 12, 2025

Powroty

Od czasu do czasu odbywają się u nas różnego rodzaju powroty. Obecnie powrót zalicza the Cure, za sprawą nowej płyty (kto by pomyślał!), ale też poprzednich albumów sprytnie przez męża zbunkrowanych w naszym tycim domku. 

The Cure na topie byli na przełomie lat 80. i 90. "Songs of a Lost World" jest ich czternastą płytą studyjną, poprzednią nagrali 16 lat temu. No i proszę.

The Cure — Endsong.

środa, października 16, 2024

Miau, miau, miau, miau

The Kiffness — Eating the Cats ft. Donald Trump (Debate Remix).

poniedziałek, września 30, 2024

Kris

Kris Kristofferson — Sunday Morning Coming Down (PBS 1970).

Dwa dni temu zmarł Kris Kristofferson, dla mnie osobiście twarz i głos współczesnego Dzikiego Zachodu. Wyrósł z kariery w armii, drogi którą obrali mu rodzice (nie on pierwszy i nie ostatni uciekł narażając się tym na śmiertelną obrazę honoru i foch po grób), piosenkarz, aktor, autor tekstów i muzyki, m.in. tej w okienku, którą lubił wykonywać sam Johnny Cash. 

środa, maja 08, 2024

Eurowizja

Jak nigdy, sprawdziłam, co tam panie było wczoraj na Eurowizji, i przeżyłam całkiem miłe zaskoczenia. Irlandia zrobiła na mnie wrażenie (Bambie Thug), podobnie jak JuKej (Olly Alexander, o jakże gay), oba występy telewizyjnie perfekcyjne. Podobali mi się także Finowie mrugający do słuchaczy okiem w klimacie lat 80'tych (Windows95man),  poza tym Ukraina, we własnym języku i ze słowiańskim zaśpiewam (alyona alyona & Jerry Heil). Luna, reprezentantka Polski wizualnie mocno zalatująca "starą" Lady Gagą wykonująca piosenkę o niczym nie przebiła się ani do ucha, ani do oka. Nie miałam oczekiwań, więc nic nie boli.

niedziela, lutego 11, 2024

Chłopka

Małżonek przywiózł wczoraj nowy zapas płyt i książek. Słucham więc drugiej płyty folkowego zespołu Odpoczno, "Dryf" (2022). Rusza mnie ta muzyka, jakbym miała ją w genach :)

Odpoczno — Koper.

czwartek, listopada 30, 2023

Shane

The Pogues - Fairytale of New York.

Czasami rozmawialiśmy z Kraciastym o tej śmierci, zapowiadaliśmy ją sobie zdumieni, że nadal się nie wydarzyła. Aż przyszła dzisiaj w nocy ok. trzeciej nad ranem, akurat w sezonie, gdy piosenka "Fairytale of New York" zespołu The Pogues rozbrzmiewa tutaj we wszystkich supermarketach. 

Nie żyje człowiek, którego mózg magazynował długie teksty piosenek w sekretnym miejscu, wykonawca koncertowo-barowy, tekściarz, muzyk, punkowiec folku, poor devil. 

The Pogues - Boys From the County Hell.

... And it's lend me ten pounds, I'll buy you a drink 
And mother wake me early in the morning ...

niedziela, października 29, 2023

Update

Jestem chwilowo w Polsce, z poczuciem, że mam cały czas świata, mogę wrócić do czytania książek i bezcelowego nygusostwa. Update prywatny tam, gdzie prywatnie, natomiast tutaj powiem, że cieszy mnie wynik szeroko pojętej opozycji i mam w duchu nadzieję, że choć część jej oferty przemówi do najmłodszego pokolenia. Ostatnio, gdy słuchałam nowego kawałka Maty, GiEwOnTdotarło do mnie wyraźnie, że nie jest to przekaz dla mnie. Owszem, zupełnie rozumiem wkurw młodzieńczy, bo czasem go odczuwam w stosunku do spraw poza moją kontrolą, natomiast tematyka nie moja. Już mnie nie rusza pragnienie, żeby być w grupie, oraz fakt, że ktoś spojrzał krzywo. Skończyło się, nie obchodzi mnie, wyrosłam z tego (Mata też wyrośnie). Oby dzieciaki bolejąc nad sobą, jako wszystkie pokolenia przed nimi bolały, nie skręciły w faszyzm.

Wobec reakcji mediów rządowych na wizję możliwych zmian (apelują o obronę wolności mediów! mówię Wam ludzie, kabaret w tym kraju przeżywa kryzys z powodu przytłaczającej konkurencji ze strony politycznej rzeczywistości :D :D :D), poprzedni post pozostaje nie tylko aktualny, ale wręcz domaga się szybkiej realizacji. Gdybym była zatrudniona w tym zakładzie pracy, nie wyobrażałabym sobie kontaktów z człowiekiem, który pisze paski w Wiadomościach. Codziennych wiadomości z kraju jednak nie śledzę. Niech się sprawy nieco uleżą, niektórzy pisowcy już całkują jak tu wyjść, żeby nie wyglądało to na ucieczkę (przekonanie, że wszyscy politycy partii rządzącej czy opozycji są ideowcami nie ma potwierdzenia w rzeczywistości, warto sobie o tym od czasu do czasu przypominać).

Po słabo przespanej nocy (ekscytacja? resztki stresu?) zaskoczyła mnie wiadomość o śmierci Matthew Perry'ego. Źle wyglądał już podczas ostatniego spotkania "Przyjaciół". Walczył z demonami; zamierzałam kupić jego autobiografię i zrobię to z całą pewnością. A propos wątku o moim pokoleniu, to jest właśnie jakiś kulturowy punkt odniesienia. Może nie dla wszystkich i nie wszędzie, ale jednak.

piątek, lipca 21, 2023

Tony

Tony Bennett — The Way You Look Tonight (2021).

środa, maja 24, 2023

Tina

Tina Turner - Proud Mary (Wembley 2000).

środa, stycznia 25, 2023

Trochę kultury

Dobrze, gdy mówią dobrze, nawet jeśli to tylko Oscary. "IO" Skolimowskiego znalazł się wśród pięciu filmów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii film nieangielskojęzyczny. Irlandczycy też się cieszą — w tej samej kategorii została nominowana "Cicha dziewczyna" zrobiona w całości po iryjsku. U Irlandczyków radość na tym się nie kończy, bo inny film ichniej produkcji (tym razem w języku angielskim), "Duchy Inisherin" z Colinem Farrellem, dostał aż dziewięć nominacji. Bez względu na nagrody (od kilku lat śledzę sprawy z minimalnym zaangażowaniem), wszystkie trzy filmy na pewno obejrzę w swoim czasie z moim Miłym.

Z wiadomości dobrych/złych (to zależy od gustu): wieści z poznańskiego UAM-u są takie, że Zenon Martyniuk, który wszystko nam wyśpiewa (głównie z playbacku), nie wystąpi w auli tegoż uniwersytetu. Nie miałam czasu na czytanie argumentów za/przeciw występowania jakiejś osoby w danym miejscu z uwagi na poziom miejsca/poziom osoby/poziom słuchaczy. Gust jest moim zdaniem sprzężony z intelektualnymi możliwościami przetwarzania bodźców. Aula UAM-u widziała w swojej historii wiele. Czy jeśli Martyniuk nie wystąpi w auli uniwersytetu, będzie to oznaczało zwycięstwo kultury wysokiej? Myślę, że dnia następnego większość Polaków odnajdzie siebie na poziomie intelektualnym z którym zasnęli dnia poprzedniego. 

Są jeszcze wieści złe z pewnością: kilkanaście dni temu na Baldy, najwyższym szczycie gór San Gabriel w stanie Kalifornia, zaginął Julian Sands. Wzniesienie niższe od Śnieżki daje popalić trudnością szlaków i zmienną pogodą, ostatnio warunki były na niej fatalne. Chyba nie ma już nadziei. Sands pozostanie dla mnie Georgem Emersonem.

Jak tam u Was, kochani? Co Was cieszy, martwi, smuci w związku z kulturą (filmem, literaturą, muzyką, sztuką, wydarzeniami)?

niedziela, stycznia 15, 2023

Keep swimming

Postanowienia noworoczne są, ale nie powiem (po co ludzi jeszcze bardziej frustrować; mogę napisać, że gdzieś w trakcie roku przeczytam książkę Harry'ego "Spare", po angielsku, bo potrafię, ale nie teraz, mój borze szumiący, jestem przywalona rzeczami do czytania). Rok na dobre się nie rozbujał, a ja już z tyłami, wszystko dużo na wczoraj, nie-teksty zieją dziurami po stronach, które miałam napisać, ale nie napisałam. Niemniej ludziska, Happy New Year! Co uważacie? Czy to jest ten rok w którym skończy się władza Breżniewa & Piss i sprzątanie się zacznie tej stajni Augiasza, czy też suweren jeszcze zechce nanieść trochę gnoju, żeby było więcej do sprzątania na później? (might be either way). Wojna w Ukrainie jest straszna. Fiutin do piachu! A nam trzeba płynąć, bo tylko żywi możemy coś zmienić. 

***

Na dobry początek roku
trochę baroku:

Freivogel & Voices of Music playing Vivaldi's L'inverno (data kompozycji 1723; nagranie z roku 2015-18)

Nathalie Stutzmann & Philippe Jaroussky singing Händel's duet Son nata a lagrimar from Giulio Cesare 
(kompozycja z roku 1724; nagranie z roku 2014).

Bremer Barockorchester playing Telemann's Sonata in D major, TWV 44:1 (nagranie z roku 2021).

sobota, listopada 26, 2022

środa, września 21, 2022

Nie pochowałam królowej

Poważnie. Rzeczywistość była ważniejsza i przez te kilka dni nie za bardzo mnie obeszły rytuały tożsamościowe. Zerknęłam jedynie w sieci jak Karol przełykał gulę, gdy mu śpiewali "God Save the King". Do tyłu jestem, no trudno.

Jak bardzo bym nie wspierała myślą i uczynkiem walki Ukraińców z rosyjskim okupantem, wiadomości z frontu też unikam. Jednak trzeba być przede wszystkim u siebie, zachować swoje poczucie dramatu wojny na czas, gdy to mi będzie głodno, chłodno i pod bronią. Inaczej można skończyć w wariatkowie, albo (co częstsze) na pillsach. Chodzi o to, żeby myśl odzwierciedlała stan za oknem, gdy jest to korzystne dla głowy. A u nas za oknem szczygły pasą się lawendowymi nasionami. Oczywiście, Putin powinien już umrzeć. 

Zauważyłam przez chwilę zawirowania na blogu (np. nie mogłam wejść ze swojego konta na "layout", żeby sprawdzić adresy obserwowanych blogów, bądź dodać/skasować zdjęcia w bocznej szpalcie), ale już wszystko gra i buczy. Takie momenty przypominają, że cały czas coś się w blogspocie zmienia, chociaż jako codzienni użytkownicy większości zmian nie zauważamy. Teraz inaczej się wkleja filmiki. No to wklejam:

God Save the Queen.

piątek, marca 04, 2022

Putinnienie Polski i this is the end


 


Putinnienie Polski ... czy ktoś ma wątpliwości, że się odbywało? Pewnie parę pań/panów/gender niesprecyzowany prowadzących blogi, którzy pieli w temacie wiadomym, że nasz lokalny Breżniew przemówił. Zamach na konstytucję, obrona życia nienapoczętego, wyróżnianie finansowe i ideologiczne jednej grupy religijnej, stuprocentowe przejęcie narracji w telewizji publicznej, naskakiwanie na LGBT, opluwanie Unii Europejskiej — wszystko to, jakbyśmy byli bratnim narodem tupiącym w za dużych butach za Matuszką Rosiją, toczka w toczkę, tylko w mniejszej skali.Gdyby nasza ojczyzna nie była wypierdkiem, który, podobnie jak przed poprzednią pełnometrażową wojną, o zamorskich koloniach może jedynie pomarzyć, te wszystkie brudasy i pinokie skwapliwie okupowałyby za pomocą młodego pokolenia cudzą elektrownię atomową. A przecież wybraliśmy ich, oni zostali przez nas wybrani. Staram się o tym nie zapominać za każdym razem, gdy przychodzi mi do głowy, żeby wkur**wiać się na Rosjan. Nie jesteśmy od nich o wiele lepsi i powinniśmy całkiem nieźle ich teraz rozumieć.




źródło: the seattle times

Do tego pajace z Konfederacji, które już nie wiedzą pod co się podczepić, żeby zaistnieć. Ja tylko przypominam, że ponieważ w Polsce to kobiety głównie zajmują się wychowywaniem dzieci, to kobiety są odpowiedzialne za pokolenie tych megalomańskich, mizoginistycznych szkodników, którym wszystko podstawiały pod nos. Brunatna maź łatwo wybija w takich czasach, jak nasze. Niechże ich covid ...

Á propos pandemii, w tym tygodniu w Irlandii zniesiono obowiązkowe maseczki. W tym czasie zachorowała jedna osoba z mojej pracy. Powiedziałabym, że ok. połowa pasażerów autobusu nadal nosi maseczki, nie widać jakiegoś walnego rozprężenia, choć i owszem, we wtorek słyszałam radosne obwieszczenie jaka to straszna ulga móc wyglądać normalnie, i że panie będą się znowu mogły malować, więc chyba narobią w majtki ze szczęścia. Ponieważ jednak rozmowa toczyła się pomiędzy dwoma mężczyznami, którym nie dałabym się zaopiekować chomikiem, z łatwością uznałam ich niską wartość opiniotwórczą (może błędnie, jeśli tak, to my bad, sir/ma'am/whatever).




Też się boję.

Irlandia przyjmie podobno z 20 tys. uchodźców z Ukrainy, pierwsi właśnie się pojawili. Dzień zaczynam od sprawdzenia, czy jeszcze istniejemy, w końcu guzik nuklearny jest chowany pod poduszkę przez paranoika wypasionego na dwóch latach pandemii. Nie uważam, że to koniec świata jaki znamy, jest w tym wszystkim smutna kontynuacja naszych własnych działań jako mas. A piosenka to tylko skojarzenie — Czas Apokalipsy, helikoptery, wariaci ...

The Doors — The End.

PS. Bardzo mi się podobała relatywna konfuzja pod poprzednim postem. Czy to jest o nas, czy o nich? Czy to dobrze, czy niedobrze? Zgodzić się czy nie? Co poetka miała na myśli? Rewelacja, będę tak częściej ;)

wtorek, grudnia 07, 2021

Spijanie śmietanki

Sztorm nad nami przechodzi, wysłali mnie do domu, bo kto to widział, taki sztorm. Tak więc mogę pisać i pisać, jeno o czym tu? Tematów jest po prostu za dużo, bo i o propozycji rejestracji ciąż w matczyźnie słyszałam, i o przypadku kobiety, której odmówiono aborcji w Białymstoku na podstawie "medycznej" diagnozy Ordo Szuris, wieści o koncercie #muremzapolskimmundurem też, a juści, dotarły łączami na wyspy, więc wiem, że Edzia znowu jest podpuchnięta ze wzruszenia, a gdyby tak dodać do tego sam nie-rząd i niedawne wystąpienie naszego Breżniewa ... sami rozumiecie, musiałabym się powtórzyć, a ponieważ i tak się powtarzam, to dzisiaj się nie powtórzę 😁 W Irlandii może być lockdown w którymś momencie ... czy ja się nie powtarzam?  Tubylcy imprezują, suszy ich znaczy się. No cóż, powtarzam się. Rzeczywistość bywa monotonna.

Blogowo bym się nacięła. Myślę sobie, teksty spore, pomoce wizualne spoko, zagadam, może się czegoś dowiem. No i fajno, nawet niby rozmowa miła, ale że obserwować lubię zawsze dłużej, no to sobie czytam post drugi, trzeci, czytam komentarze pod nimi, i brew mi się coraz bardziej unosi, komentatorów też rozpoznaję, ale nie ma się z czego cieszyć. Jak doczytałam pod kolejnym postem pandemiańskim coś o oazie normalności w miejscu tymże, to jednak zwrot o 180 stopni i za czapeczkę foliową podziękuję, bo to sporo przypadków klinicznych i nie czuję się na siłach ... kochana, mówię do siebie z czułością, nie znasz się i masz życie.

Życie polega na tym, że czasami wychodzimy z domu razem, aby nieść innym ewangelię codzienności:

01/12/21.

Częściej jednak nie możemy się zgrać. Jestem obibok, zaś u małżonka furczy, aż nie ma czasu się chwalić, więc go chwalę ja: Kraciasty zakończył w listopadzie bardzo długi projekt, który był w toku jeszcze przed naszym spotkaniem w barze na Rydygiera 25 we Wrocławiu, czyli zanim wyleciałam na miotle w dal siną, wyfroterowałam język i nabyłam męża. Nakręcić pełnometrażowy film społeczny z budżetem 0 zł (słownie: zero) to nie byle co, droga publiczności. Szczególnie, gdy to pierwszy film w życiu, pierwszy scenariusz w życiu i przy okazji jest się za biednym, żeby komukolwiek z kilkudziesięciu uczestników projektu za cokolwiek zapłacić, więc są za to amatorzy (w jak najbardziej pozytywnym sensie) jak pchły w pudełku po zapałkach. Dokładając własne pieniądze, talent, czas i nerwy, Kochany dopiął w końcu swego i prawie cztery lata po ostatnim klapsie na planie zadziałała magia kina — porozrzucane w czasie sceny i skrawki melodii sklejone w jedno nabrały sensu i emocjonalnego wyrazu. Na dodatek widnieję w napisach końcowych jako co-montażystka, łatwo poszło, nepotyzm bywa rzeczą przyjemną, gdy to my jesteśmy jego beneficjentami. A teraz moje Słońce jest zarobione i rano pękła mu sznurówka w lewym bucie.

Poza tym znowu jesteśmy w grudniu. Czyż życie nie jest absurdem? To zaiwanianie czasu coraz bardziej mnie zaczyna wkur**iać, jesteśmy młodzi i tak ma pozostać! Wobec tego dzisiejsze trzecie szczepienie Kraciastego dawką przypominającą, które się należy rezydentom 50+ jest podejrzane. Wyobrażasz sobie Kochany cuś takiego na tym świecie?

Życie polega też na tym, że czytam, oglądam i słucham. Męczę się nad Mannem Tomaszem, więc nie polecę, ale obejrzałam nareszcie "Boże Ciało" (2019) Komasy, który dla mnie jest o tym jak ważna jest psychoterapia i ile mogłaby zmienić w życiu człowieka potarganego przez los, gdyby tylko była. Z melodii płyta Karoliny Cichej, "Tany", jest jak pianka na cappuccino.

Karolina Cicha — Zaszumiała w sadeńku traweńka.

czwartek, listopada 25, 2021

Ludzie Wschodu

Zreflektowałam się właśnie, że choć zazwyczaj chciwie nasłuchuję nowości z kraju przodków, nie poruszyłam tutaj tematu kryzysu granicznego i migrantów umierających pod polską granicą na wysokości Białorusi. Chodzi pewnie o to, że gdy myśl zawraca mi do tej treści, migrantów w niej niewiele.

Po kieszeniach noszę ze sobą różne miejsca, jednym z nich jest wschód Polski, łatwopalny i wyludniony z młodych. PiS, dyska i kościółek nie są z mojej parafii, ale gdy myślę o moim Wschodzie, na dziesięciu durni smarzowskich, znanych mi lub anonimowych, przypada jakieś dobro, wbrew wszystkiemu przeczuwam jego istnienie. Granica, kreska na mapie, teraz bardziej niż zwykle jest tam mroczną ścianą lasu. Kto z niego wyjdzie, wróg czy sprzymierzeniec? Jak odróżnić potrzebującego od biesów, które trzeba odganiać ogniem? Sama nigdy nie stanęłam przed takimi pytaniami, nie musiałam być czujna. Wiem natomiast, że to nie jest film, ani część informacyjna w wiadomościach. Na wschodzie jest życie, które jest udziałem ludzi, wieczorem w ciemności szczekają psy, nad ranem mgły unoszą się nad lasem.

Siekiera - Siekiera / Ludzie Wschodu.