Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzy grosze ateistki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzy grosze ateistki. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 29, 2023

Język, drzewa i krwawe penisy

Ach, dlaczego nie komentowałam sprawy księżej orgii w Dąbrowie Górniczej? A bo gdyż nie za bardzo mnie to ciekawi. Niech się wierni zastanawiają, czy ksiądz przed włożeniem im do ust komunii grzebał sobie w majtkach i czy umył ręce. Natomiast chcę skomentować oświadczenie księdza Tomasza Z., który był na miejscu, ale zaraz potem musiał pilnie pojechać na urlop do Turcji i dopiero teraz objawił nam swoją wersję wydarzeń. Wersja jest taka, że ustalenia przekazywane przez media dotyczące liczby ludzi w pokoju, gdzie przebywała męska prostytutka, są wyssane z palca (i wiecie co, ja mu wierzę :)). Natomiast ogólnie jest to atak na kościół. Cała wina za skandal, jego zdaniem, spoczywa na dziennikarzach. Nie ten jest winny kto robi, ale ten kto o tym mówi. Znacie to? Zgadzacie się z tym?

Z rzeczy bardzo głupich, a bliskich mi geograficznie: jakiś matoł (prawdopodobnie młodociany) za pomocą piły mechanicznej ściął ikonicznego jawora znanego z filmu "Robin Hood, Książe złodziei". 300-letnie drzewo w ten czwartek odnaleziono przewalone na mur Hadriana (hrabstwo Northumberland, północno-wschodnia Anglia), wandalizmu dokonano prawdopodobnie w nocy. Parę słów Roberta Macfarlane'a na ten temat i smutek. Ostatnio pisałam o braku miłosierdzia dla przyrody. Przeraża mnie bezmyślność takich aktów, argumentacje w stylu bo stało, bo mogłem, bo chciałem, bo uważałem. Jakieś 86 mld neuronów i taka tfurczość. 

Jeszcze: sąd z Zamościa wyprodukował (na razie nieprawomocny) wyrok uniewinniający 42-letniego myśliwego z Koła Łowieckiego "Słonka" w Zwierzyńcu, który 12 września 2019 roku, w dniu w którym nie odbywały się żadne legalne polowania, zabił Kosego, wilka z Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jego śmierć pociągnęła za sobą śmierć młodych, którymi się opiekował po zgonie partnerki. Mam nadzieję, że to nie koniec sprawy. W całej tej mrzonce, że świat jest niebezpieczną grą komputerową, gdzie trzeba bronić białogłów i powiewać fajfusem, aby później móc się zgłosić po nagrodę w naturze oraz podział łupów, nadal stoję po stronie ludzi przeciwko myśliwym. Amen. 

Takie to zdziwo-smutki z kraju i sąsiedztwa, ale u mnie na wsi, w mojej zagrodzie, wbrew wszystkiemu, tydzień na plus. I jutro oczywiście zamierzam dzień święty święcić :)

poniedziałek, czerwca 12, 2023

Mówić czy nie mówić?

Przeczytałam dzisiaj artykuł pewnego rodaka-twardogłowca mieszkającego w Irlandii, który ostatnio miał okazję korzystać z uprzejmości tutejszej służby zdrowia. Różne rzeczy czytać lubię, nic mnie nie zmoże. Otóż rodak odkrył, że przy rejestracji w szpitalu pytają delikwenta o wyznanie — "piewcy nowoczesności [w Polsce] dostaliby apopleksji",  zawyrokował. Może i apopleksji, ale czyżby "piewcy nowoczesności"? Bo co jest w tym złego, że będąc chorą mogę oficjalnie zaznaczyć, żeby nie nachodził mnie ksiądz. Jak sądzicie, lepiej jest mówić kim się jest, czy nie mówić? 

I zaraz niby bez związku przypomniała się mi blogowa rozmowa niedokończona w której ktoś ma pretensje do męża Agaty Mróz, że nie przyjął pośmiertnego odznaczenia dla żony od Lecha Kaczyńskiego. Skoro ona już mówić nie może, to oznacza, że medal by przyjęła. Beatyfikację zresztą też można zrobić. Chyba nie doceniam tych plusów milczenia. Ach. 

***

flat white/cappuccino.
Loaf Cafe, Inchicore, Dublin.
10/06/23.

niedziela, grudnia 25, 2022

Święta ateistyczne

Prof. Matczaka jeszcze na moim blogu nie było? A to proszę bardzo:
Ateistyczne święta to samooszukiwanie się człowieka zagubionego w sekularnym do cna świecie. Bez wspólnoty, bez głębi myślenia, bez tajemnicy, bez ciszy, bez sacrum. Biedne, wypalone maszyny do pracowania w dni robocze i do konsumowania w Święta.
— Marcin Matczak (@wsamraz), twtr, December 23, 2022.

Jestem ateistką, lubię ciszę, nie jestem zagubiona i cechuje mnie głębia myślenia. Pan Matczak może mieć swoją opinię (nie należę do tych słabeuszy, którzy kwęczą, że inni nie mają prawa mnie oceniać, bo łoj łoj, nie są w mojej sytuacji), tyle, że ja mogę ją mieć w dupie. Tak po prostu. I to jest piękne ;D

Nie potrzeba do tego dodawać wykładu na temat świąt. Na poziom eseju na GW nie sarkam, to może być faktycznie przyczynek do dyskusji na temat stanu duchowości nowego pokolenia. Tylko, że ja po trosze już do tego nowego pokolenia nie należę, a jestem na tyle kumata, żeby zauważyć, że mam do czynienia z tekstem pracoholika o jego własnym Weltschmerzu. Można jednak przeczytać. Prof. Matczak inbą zdaje się reklamuje swoją ostatnią książkę, może to i dobre posunięcie. 

czwartek, lipca 28, 2022

Obraza uczuć religijnych

Uczuć religijnych nie ma, ktoś ich strasznie oszukał, taka moja pierwsza myśl. 

Jak zapewne słyszeliście, partia Berii zbiera podpisy pod obywatelskim projektem zwiększającym kary za obrazę uczuć religijnych. W prasie "zainteresowanej" jest to przedstawiane jako inicjatywa chroniąca KrK Jędraszewskich, strasznie podobno ostatnio cierpiący z powodu prześladowań. Pracowałam w Polsce ponad 5 lat temu, można by więc powiedzieć w innej epoce, stąd możliwe, że obraz KrK, który wtrąca się do laickiej szkoły i wyciąga swoje macki po najmłodszych może być obrazem zdezaktualizowanym (jak coś wiecie, powiedzcie). Jeśli zapytacie, jak to jest z obrazą w Irlandii, odpowiem, że w porządku, ludzie starają się być dla siebie mili. Do niedawna przepis dotyczący obrazy uczuć religijnych był zapisany w Konstytucji, np. gdy w 2016 roku Stephen Fry udzielił tego wywiadu w RTÉ:


(odpowiadał w nim na pytanie, co by powiedział bogu po śmierci, gdyby sie okazało, że on jednak istnieje). Wówczas irlandzka policja po dłuższym dochodzeniu oświadczyła, że nie znaleziono wystarczającej liczby osób, które poczuły się obrażone. W 2019 roku zapis o blasfemii po referendum został usunięty z irlandzkiej Konstytucji. 

Jak już napisałam, w prasie inicjatywa partii Berii jest przedstawiana jako celująca w ochronę KrK, i tak oczywiście jest, bo inne wyznania nikogo (w sensie ani partii obecnie rządzącej, ani Breżniewa, ani hardcorowych wyznawców KrK) w najmniejszym stopniu nie obchodzą. Warto więc zaznaczyć, że proponowane zmiany wcale nie wzbudziły ekstazy u Ordo Szuris, choć niby powinny. A dlaczego?, pyta Krystyna z Barbarą. A dlatego, że (choć to może się wydawać niektórym zaskakujące i kuriozalne) w prawdziwym życiu inne religie naprawdę istnieją. Dziwne, c'nie? Ordo Szuris vel Prawnicy Talibanu chwalą oczywiście kierunek, ale przestrzegają przed konsekwencjami nieostrożnie sformułowanych paragrafów. Bo co się stanie, jeśli proponowane prawo, w prasie nie tylko katolickiej przedstawiane jako ochrona "prześladowanego" KrK, faktycznie obejmie również inne religie, "które po spełnieniu warunków formalnych musiały zostać wpisane do rejestru Kościołów i innych związków wyznaniowych poprzez decyzję administracyjną, a powaga ich dogmatów, obrzędów i funkcjonowania może budzić uzasadnione wątpliwości w opinii społecznej"? Ach, jo, powiedział Krecik.

piątek, maja 20, 2022

Jesteśmy zwierzętami

Czytam właśnie książkę de Waala "Bonobo i ateista". Lektura warta jest polecenia, szczególnie w warstwie dotyczącej naczelnych, czy generalnie tematyki emocji, porządku społecznego i używania narzędzi, czyli zjawisk, które łączą świat ludzki ze zwierzęcym (wątek ateizmu, wyraźnie zaznaczony w tytule, jest w sumie oparty na kilku błędnych założeniach i niezbyt interesujący). Przy tej okazji natknęłam się na krótki film ze spotkania (swego czasu) najstarszej szympansicy w Holandii z biologiem Janem van Hooffem, którego znała od 1972. Mama umierała ze starości, ucieszyła się jednak na widok starego znajomego. 

Jesteśmy zwierzętami. Nie oznacza to niczego uwłaczającego godności.

wtorek, stycznia 11, 2022

Logika dziadersa

Widzimy, że ludzie nie chcą mieć dzieci. Lub tylko jedno, i nie więcej. Wiele, wiele par nie ma dzieci, ponieważ nie chcą, albo mają tylko jedno - ale mają dwa psy i dwa koty ...tak, psy i koty zastępują dzieci. To zabawne, ale taka jest rzeczywistość. I to zaprzeczenie ojcostwa i macierzyństwa umniejsza nas, pozbawia nas człowieczeństwa.
— powiedział bezdzietny (przynajmniej formalnie) Jorge Mario Bergoglio (papież Franciszek). 

Dziaderstwo międzynarodowe komentowane w wielu językach. Odkopywanie argumentu z egoizmu i posiadania zwierząt domowych ... powiem tak, facet jest po filozofii i prowadzeniu wykładów z literatury i psychologii (nie pytajcie jaka to ścieżka edukacyjna), wiem, że mógłby wymyślić coś głębszego, coś z czym warto byłoby podjąć dyskusję. Moim zdaniem, spojrzał na ludzi zebranych przed sobą i stwierdził, że n i e   m u s i. You're being rude to your own kind, mister pope. Oh, yes, you are, and I see you, mister pope.

wtorek, lipca 27, 2021

In a cup of ... i nauczyciel-ateista





flat white.
Location: Costa Coffee, Damolly Retail Park, 1 Armagh Road, Newry, Co. Down, Northern Ireland.
Time: last Friday.

Przed weekendem, kupując rolety do okien, trafiliśmy do Irlandii Półocnej, a tam rozpasanie — ludzie pili kawy W ŚRODKU, nie to, co u nas. Ale się nam kraj zaraz poprawił. W tym tygodniu dwa razy pod rząd kupowałam kawę w kawiarni (zauważmy, że jest wtorek, co by Kryśka powiedziała?) i już sobie utrwaliłam, że mając paszport covidowy mogłabym zostać w pomieszczeniu. No hurt feelings, oczywiście, zresztą to moja wina, że zapomniałam o dowodzie szczepienia, który cały czas miałam na telefonie. Taki njus pandemiczny ze Szmaragdowej Wyspy.

Jest późno i opadam trochę z sił, ale chcę jeszcze napisać, że dzisiaj uczyłam, pierwszy raz od ponad trzech lat. Fajnie było. I w związku z tym powraca do mnie link z łonetu z przemyśleniami jednego pana z Polski (Skrzydlewski, co pokończył swoje nieateistyczne fakultety na KUL-u) o tym, że ateiści nie nadają się na nauczycieli

Sprawa się przedstawia następująco: wg pana Skrzydlewskiego jeśli ktoś uznaje istnienie niewidzialnych istot, które ingerują w nasze życie, to jest to osoba racjonalna. Jeśli ktoś po doznaniu halucynacji lub innych zjawisk umysłowych stwierdza trzeźwo, że jest to zjawisko umysłowe, indywidualne i nieprzekładalne (w sposób uczciwy) na kult powszechny, to jest to nieracjonalne. I co się dziwisz?, pytam siebie. No trochę się dziwię. Miałam takiego kolegę na studiach, on też coś tam o Akwinacie lubił zagadać ... Pogoniłam.

wtorek, maja 25, 2021

Przeciwko wieczności

Jeden z moich podopiecznych powiedział dzisiaj, że po śmierci musi coś być, bo inaczej życie nie miałoby sensu. Inni potaknęli, wszyscy z ciężkich domów, snujący historie o codziennym paleniu trawki i uczeniu młodszego rodzeństwa, jak przeklinać. 

Może ktoś powie, że idea wieczności daje im nadzieję. A mnie się zdaje, że pozwala im nie wybiec z domu z krzykiem, że zostało mało czasu, że tu i teraz trzeba coś zmienić. 

poniedziałek, marca 15, 2021

Morze, 12:42

Niesamowitym jest, że każdy atom naszego ciała pochodzi z gwiazdy, która eksplodowała. Atomy w naszej lewej ręce prawdopodobnie pochodzą z innej gwiazdy niż te w prawej. To najbardziej poetycka rzecz w fizyce: wszyscy jesteśmy gwiezdnym pyłem. Nie było by nas, jeśli gwiazdy by nie eksplodowały, ponieważ pierwiastki – węgiel, azot, tlen, żelazo, wszystko, co jest istotne dla ewolucji – nie zostało stworzone u zarania czasu. Powstały one w nuklearnych paleniskach gwiazd, które były na tyle uprzejme by eksplodować, żeby te pierwiastki mogły się znaleźć w naszych ciałach. Dlatego zapomnij o Jezusie. Gwiazda umarła byś mógł być tu dzisiaj.

 — Lawrence M. Krauss, "Wszechświat z niczego. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic".

środa, lutego 24, 2021

In a cup of ...



black tea with honey and lemon.
Location: friend's apartament in Carlingford, Co. Louth.
Time: Saturday evening.

My collection of mugs with ungulates on them is growing. We were discussing panic attacks and other dysfunctions, the past, dieting, house plants, importance of regular health check-ups and such.

***
Nie zdążyłam się wgłębić w tę sprawę a już się "wyjaśniła". Faszysta został szefem wrocławskiej delegatury IPN i nawet był coś o tym, że oni tam mają w tym IPN-ie pluralizm i to dlatego, ale w końcu ktoś się podrapał po głowie i oprócz łupieżu wydrapał, że Greniuch już szefem nie jest, w każdym razie nie tam (nie oszukujmy się, kumple mu zajęcie znajdą, jak to w PRL-u). Brunatna ropa się kamufluje, jestem zmęczona pisaniem o tych wszystkich durniach, wolę rozmawiać z kotem o jedzeniu, pogodzie i wysokości trawnika.

Having said that, lockdown w Irlandii jest przedłużony przynajmniej do początku kwietnia. Coś tam się rusza w kwestii mojego zatrudnienia, więc myśli skupiam łatwo na tym, a nie innych tematach, które chętnie pchają się w pole uwagi, żeby mnie zdołować. Pomimo lockdownu od poniedziałku rząd stopniowo otwiera szkoły. Przez cały ten czas nadal możemy przemieszczać się bez sensu tylko w promieniu 5 km i musimy nosić maseczki w sklepach i urzędach. Nieporywające, ale zapisuję dla potomności. Jestem już tym zmęczona, niech praca mnie uratuje. Rano dowiedziałam się, że w Stanach osoby 60+ dostają tzw. government cheese, ser rządowy, raz na miesiąc blok o wadze 32 uncji, złożony ze zmielonych serów różnego typu i ulepszaczy, żeby obywatel był duży i silny. Taka ciekawostka. My tu sera w Irlandii nie dostajemy, cheddar w Tesco trza se kupić samemu.

Inny temat poranny, to wypowiedź Terlikowskiego. Nie chcę z tego robić osobnego posta, ale napiszę, że chyba szatan go opętał, bo kolejny już raz się z nim zgadzam (z Terlikowskim znaczy). Oczywiście nie w sprawie aborcji, ale gdy piszę, że się z kimś zgadzam, to mam na myśli konkretny temat, nie znam przecież głębi człowieka. Chodzi o sprawę molestowań dokonywanych przez hierarchów kościelnych i myśl, że tak jak w alkoholizmie, sięgnięcie dna Kościołowi pomoże, bo jego działania w chwili obecnej to deliryczne mechanizmy obronne. Polecam tekst Terlikowskiego na Wyborczej (gdy klikasz na link w tle chór śpiewa "czarna mewa goni białą mewę" i "szatan szatan") "Wszyscy wiedzieli o Dymerze. Osoba walcząca o jego ukaranie przyszła do arcybiskupa. Usłyszała: won". Pisze się teraz o tym, co od pokoleń szeptano po kątach. R z e c z y bowiem są stare jak świat, a newspaper to złożenie news i paper, świeży wynalazek.

poniedziałek, grudnia 14, 2020

Lista apostatów

Drzewiej była w sieci lista ateistów/agnostyków/apostatów, której celem było promowanie niewiary jako normalnego zjawiska społecznego. Nie zauważyłam kiedy zniknęła (dzięki wikipedii wiem, że w roku 2016), podobnie prawie umknęła mi nowa inicjatywa, LICZNIK APOSTAZJI, która odpaliła kilka dni temu. Twórcom listy chodzi o zrobienie spisu formalnych apostatów KrK (potrzebny jest skan aktu apostazji), którymi to danymi kościół rzymskokatolicki w Polsce nie chce się od 10 lat dzielić ze społeczeństwem — jak kilka lat temu informował Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, po 2010 roku "w związku ze stosunkowo niewielką skalą zjawiska, ISKK nie kontynuował prac badawczych aktów apostazji w Polsce". 

poniedziałek, listopada 23, 2020

"Mama by tego nie przeżyła"

Piotr Szeląg, doktor prawa kanonicznego, były duchowny z archidiecezji gdańskiej, opisując rządy Sławoja Leszka Głódzia, mówi wprost: – Kościół gdański działa jak dysfunkcyjna rodzina alkoholika. Teraz, gdy się wydało, że tata pijak prześladuje dzieci, zadziałały klasyczne mechanizmy: wyparcie, zaprzeczenie, ucieczka.

— z artykułu Artura Nowaka w Wyborczej.

Instytucji, która destabilizuje swoim wpływem polską politykę, miażdży także  jednostkę, i to nie tylko jednostkę protestującą dziś na ulicach miasta w Strajku Kobiet. KrK miażdzy swoich członków, tych, którzy przyszli do instytucji z ideałami. Artur Nowak ma w to wgląd bezpośredni — jako alkoholik widział na terapii niejednego ksiedza, który opowiadał o pustce i samotności kapłaństwa, jako prawnik pomagał osobom opuszczającym tę instytucję i borykającym się z rzeczywistością.

Starsze pokolenie księży kompensuje wewnętrzne napięcia nadmiernym rygoryzmem w trakcie spowiedzi i na kazaniach. Skutkiem tych zmagań jest wyniszczenie.

Kościół Gulbinowiczów i Dziwiszów w ostatnich miesiącach, tygodniach, dniach tracił oficjalnie twarz (jeśli tak można nazwać mordy). Z mojej perspektywy widzę Polaków jako naród podszyty antyklerykalizmem w którym myślą przewodnią jest dwulicowość wobec instytucji mogącej mu szkodzić — KrK od zawsze był przedmiotem niewybrednych żartów o księżach pijakach i sprośnych satyrach, ale jednocześnie nadrabiano to narracją oficjalną, w której przedstawiciele władzy na różnych szczeblach obkicowywali biskupów jak nietykalne świątki. W takim świecie zarzut wobec kandydata na prezydenta, że nie posyła dzieci na religię był zarzutem autentycznym, albowiem KrK się do polityki nie wtrąca, ale matuchny uczęszczające na msze, wrażliwe, przeżywające, wiedzą z nauczania kościelnego wszystko co trzeba: jak głosować i kto jest be, albowiem:

Kiedy biskup przemawia, nawet Chrystus musi milczeć.

Ten czas się kończy, świat się Polakom przemienia. 

Dlaczego księża odchodzą? Mnie bardziej dziwi dlaczego nie odchodzą. Jeśli w seminarium wieczorem trudno zasnąć, bo pukają spragnieni koledzy, i ktoś z tego powodu rezygnuje z dalszej edukacji teologicznej, to powinniśmy dziwić się temu, kto odchodzi, czy temu, kto zostaje?

(...) wielu duchownych przed ostatecznym krokiem powstrzymują zwyczajne względy praktyczne. Mają zapewniony dożywotnio wikt i opiekunek, nie interesują ich banalne czynności dnia codziennego: odkurzanie, wynoszenie śmieci, płacenie rachunków za prąd, ścieranie kurzu. Ministranci i siostry zakonne ubierają ich do mszy. Są jak przerośnięte dzieci. Perspektywa, że trzeba się na nowo ogarnąć, wziąć za siebie odpowiedzialność, często ich przerasta.
Autor zwracając uwagę na odejścia księży wskazuje jeden wątek, który od lat jest dla mnie oczywisty. Choć nie mogę się pochwalić dużą liczbą znajomych duchownych, prawie wszyscy, których poznałam, mieli bardziej niż ścisły związek ze swoimi matkami. Tatusiowie nieobecni. Jeśli nie wchodziło w grę osierocenie przez ojca w dzieciństwie, to dochodziło do osierocenia poprzez używki. Tendencja osamotnionych kobiet do biegania do kościoła i szukanie partnera na zastępstwo w postaci księdza, najlepiej nieco młodszego, co podreperowuje niskie poczucie wartości, pławienie się w jego uwadze jest zjawiskiem nie tylko polskim — Irlandki robiły to samo, tarcie udami do mężczyzn w koloratkach to po prostu międzynarodowy standard. A synowie ciągną za nimi głowiąc się, co muszą zrobić, żeby skapnęło i na nich ciut matczynej miłości, bo podobieństwo do tatusia im nie pomaga. Brutalne? To jak inaczej opisać to, co widzimy wszędzie: nadprogramową liczbę kobiet na mszach i księże niedojdy szukające matek zastępczych w postaci gospodyń? Rzut religijności u samotnych matek po trzydziestce i u singielek-nie-z-wyboru po czterdziestce? Tak sobie myślę jak ogromną mocą uwalniającą i promieniującą na otoczenie byłoby w tym kontekście używanie z miłością do samej siebie wibratora. 
Do czytania tego i innych tekstów Nowaka zachęcam.
Miłego tygodnia.

niedziela, listopada 15, 2020

Połowa listopada

Był marsz w Dniu Niepodległości. Nie pisałam, bo o czym tu pisać? Było jak zwykle.
Cieszy mnie, że zaaresztowano faceta z Białegostoku, który już sposobił się uciec do Beneluxu.
Po złapaniu oni zawsze są jacyś tacy wychudzeni, zapadnięci w sobie, przypominają mi dzieci bite przez rodziców.

Z newsów: wspomina się coś o nowej zoonozie, hantawirusie nabytym od szczura,
pierwszy raz w Niemczech, czy nawet w Europie.
Szczury budzą moją sympatię,
odnoszę wrażenie, że mają więcej egzystencjalnych przemyśleń, niż niektórzy ludzie,
więc to nie jest dobra wiadomość.

Znajduję w mediach infantylne teksty o apostazji,
odkrywające np. że jak człowiek wypisze się z KrK, to potem nie może być chrzestnym,
albo twierdzące, że z powodu apostazji biskup może nałożyć na kogoś ekskomunikę.
To nudne, ale napiszę: apostazja jest autoekskomuniką (może ktoś przeczyta i się dowie).
Tekst bardziej ogarnięty na ten temat, autorstwa Katarzyny Chudzik, jest na ofemini, polecam.

Dobra wiadomość jest taka, że mój najmniej ulubiony miesiąc,
przyprawiający mnie o śpiączkę, zaglucenie i reumatyzm,
jest w połowie. Nie bywam prawie nigdzie poza nadmorską plażą.
Za to śniadam z lubością.

Zaraz zamierzam się oddać tej czynności. Czy i Wy śniadacie?

środa, kwietnia 22, 2020

Duchowość?

Moja wypowiedź o religii u Olimpii Werol spodobała mi się na tyle (😄), że postanowiłam ją tutaj zapisać, zapamiętać, tudzież zaprosić do linku, jeśli chcecie z Olimpią porozmawiać o swojej wierze lub jej braku.
@Olimpio, wyznawana przez Ciebie wiara w "zbawienie" może dotyczyć czego tylko chcesz, bo to Ty wyznaczasz zakres profitów. Z mojego odległego punktu widzenia, Twoja wiara i jej atrakcyjność (bo musiała być dla Ciebie atrakcyjna, skoro ją przyjęłaś do siebie) dotyczy tu i teraz (w końcu w życie pozagrobowe nie wierzę). I stąd wynikał mój pierwszy komentarz w temacie. Wiara dla Ciebie = zdrowie, radość, pokój, dostatek. Ktoś może oczywiście krytykować, że nie tylko zdrowi i bogaci są wierzący, a w zasadzie trend jest odwrotny i pewnie da się to pokazać statystycznie. No ale wiara to świat wyobraźni. Jeśli nawet jej jedyną funkcją jest zaprzeczać temu, co każdy z zewnątrz widzi, to człowiek jest w dużej mierze swoim własnym wyobrażeniem i let it be. 
Tyle ja. Z pewnością to pytanie już gdzieś zadawałam, ale każdorazowo fascynuje mnie różnorodność odpowiedzi i lubię je powtarzać. Czym jest wg Was duchowość? Jak/przez co się realizuje?

poniedziałek, grudnia 09, 2019

Hołownia na prezydenta?

(...)... i niby każdy byłby lepszy od Maliniaka, droga Mu. Tak czuję, tak chcę wierzyć, że po Maliniaku tylko światło. Obserwuję jednak miotania się Polaków w wieku emerytalnym: jedni Maliniak, drudzy Kidawa. Zdecydowanie Hołownia łamie szeregi tym drugim, bo już się przecież rozkochali, spolaryzowali do imentu ... i co teraz? Nie zazdroszczę. Przeróżnym katolickim Krystynom na stronach prawicowych belka w oku nie przeszkadza skomentować drzazgi u nowego kandydata ... czynią to z miłością nadszyszkownika Kilkujadka wyniesioną z poprzedniego systemu. Ja zaś jeszcze nic nie wiem, i tylko stare-nowe pytanie mi wybrzmiewa: czy naprawdę naszego narodu nie stać na kogoś, kto nie grałby kartą wiary i mimo to został prezydentem w bezpośrednich wyborach?

Mysz.

czwartek, maja 30, 2019

Apostazja

Wyskoczyła mję dzisiaj informacja o tym, że Jacek Dehnel, rocznik 80, dokonał apostazji. Swoje powody oficjalnego rozstania z Kościołek Katolickim człowiek ten wyłuszczył na fejsie, podlinkowuję.

Historię pewnie znacie w wielu odsłonach, bo wielu Polaków nie wierzy, nie uczestniczy, nie bierze na poważnie, a jednak wisi na liście. Czasami tacy Polacy nagle postanawiają: wezmę i pójdę się skreślić. Wobec tego wybudzenia ze snu pojawiają się różne opinie otoczenia.

Pytanie do Was: Czy warto dokonywać apostazji?
                                        Dlaczego tak, dlaczego nie?
                                                   Jesteście niewierzący i jesteście na liście KrK ... dlaczego?

sobota, maja 18, 2019

In a cup of ...



americano.
Location: Stockwell Artisan Foods, No 1 Stockwell Street, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday afternoon.

Wczoraj byliśmy na zakupach, mam dzięki temu fru fru sweterek Missoni w kolorze paryskiego błękitu. Sukienki ślubnej jak nie było tak nie ma.

Dwa linki. Po pierwsze na Galaktycznej są już foki. Po drugie tekst na Wyborczej o zawadiackim tytule "Pojechał do Amazonii nawracać szczęśliwych Indian. Stracił powołanie, wiarę i żonę". Pominę, że religia zinstytucjonalizowana i ewangelizacja karmią się ludzkim nieszczęściem. Daniel Everett jest językoznawcą i przyjedzie do Polski za kilka dni w ramach szóstej edycji Copernicus Festival. Chodzi o Chomsky'ego, o język i gramatykę uniwersalną. Ciekawy tekst.

Miłego weekendu 😘

niedziela, marca 10, 2019

Słowo na niedzielę - o modlitwie ...

u Świętoszka można poczytać.
Trafił Świętoszek w punkt ze swoim rozważaniem,
niewiele mi więc dodać pozostaje poza odesłaniem Czytelników do powyższego linku.

piątek, lutego 08, 2019

Biedroń

Nie wiem, co myśleć.
Jako prezydent Słupska wydawał mi się sprawny, ale czy na dalszy rozwój na arenie politycznej będzie miał szansę ktoś o kim memuje się głównie, że gej i że w czyn chce wprowadzić rozdział Kościoła od państwa?

Jedno i drugie jest dobre,
jest też Biedroń antidotum na obrzydłego mi już Schetynę,
który po erze Tuska pogrąża PO.
A jednak nie wiem, co myśleć. Na razie nie widzę wiosny.

środa, stycznia 16, 2019

A jednak Słońce



Właśnie na przekór wszystkiemu,
wpadło mi przez okno mnóstwo fotonów (cząstki elementarne z grupy bozonów).

Nie ma czystego Dobra i Zła,
są tylko dobre lub złe nasze czyny.