Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa człowieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa człowieka. Pokaż wszystkie posty

sobota, marca 08, 2025

Dzień Kobiet

Wg statystyk chłopców rodzi się nieco więcej, z czasem następuje balans, płeć męska jest obarczona ryzykiem wcześniejszej śmierci, więc wśród stulatków jest zdecydowanie więcej kobiet. 

Kobiety częściej chorują na choroby autoimmunologiczne (jest to prawdopodobnie związane z silniejszą odpornością, ale także z życiem w większym stresie — poziom kortyzolu nie spada po godzinach pracy zawodowej, ponieważ w wielu kulturach europejskich kobiety wykonują dwie prace, do zawodowej dodają opiekuńczą w domu); 

Małżeństwo jest z punktu widzenia zdrowia i wydłużenia życia bardziej korzystne dla mężczyzn (kobiety zamężne wg niektórych opracowań statystycznych żyją przynajmniej rok krócej od singielek); 

Ponieważ w toku rozwoju medycyny mężczyźni byli punktem odniesienia jako pacjenci, wiele chorób jest nieprawidłowo leczonych u kobiet, a niektóre zaburzenia dopiero niedawno zyskały adekwatny opis i objawy osiowe typowe dla płci żeńskiejo — m.in. leczenie bólu szwankuje ze względu na stereotypy kulturowe; 

To i wiele innych fenomenów z którymi stykamy się codziennie powoduje, że feminizm nadal jest tak ważny zarówno jako źródło uświadamiania nam stereotypowych zjawisk, nierówności, zaniechań systemu (niewytłumaczalnych niczym innym jak tylko uprzedzeniami), jak i jako platforma do walki o prawa kobiet w różnych dziedzinach związanych z prawami człowieka.

Wczoraj podano do wiadomości, co prawdopodobnie stało się w domu Arakawy i Hackmana: ona zmarła pierwsza, niespodziewanie, w wyniku rzadkiej choroby odzwierzęcej. On, obciążony chorobą Alzheimera, nie mógł pomóc ani jej, ani psu, ani sobie; zmarł tydzień! po żonie. Taki przebieg zdarzeń uświadamia z jakim obciążeniem Betsy Arakawa zmagała się dzień po dniu. Ale przecież, gdyby jej śmierć nie miała tak drastycznych następstw, wiele osób, w tym kobiety wytresowane do poświęcania się, po przeczytaniu jej biografii potwierdziłyby, że właśnie tak należy robić, że to jest najlepsze rozwiązanie z wszystkich: dźwigać świat. Myśl tę pozostawię tutaj zamiast życzeń.

poniedziałek, grudnia 09, 2024

Nadganiania polskie

źródło: Sekcja Gimnastyczna
Z rzeczy o których już wiecie napiszę, że w Warszawie umarł Stanisław Tym. Zmarł w grudniu, w pierwszej połowie grudnia, a dokładnie szóstego grudnia. 

Już od jakiegoś czasu pan Staszek żył na uboczu spraw, tak bywa, czas wiele zmienia. Bardzo mnie poruszyło to, co napisał o nim Wajrak na swoim FB, że Tym nie bał się angażować, że wspierał ich walkę o Rozpudę, kiedy inni w nich napierdalali, albo się po prostu bali, co powie anonim.

Wraz z takimi śmierciami czasy PRL oddalają się od nas tak, jak dla pokolenia mojej mamy oddalały się czasy wojenne. Po kolei odchodzą ludzie, którzy żyli i śmiali się w tej nienormalności.

źródło: Sekcja Gimnastyczna
Oczywiście wiem, że o proteście 1 grudnia też już słyszeliście. Edukacja Zdrowotna wzbudziła taką niezdrową sensację, że nawet osoby zupełnie z edukacją niezwiązane (a może one przede wszystkim) aż zachłystywały się z radości z okazji tejże. "Tak dla edukacji, nie dla deprawacji" mówiono i podobno to było na poważnie. Nom ;)

Dla odmiany więc napiszę o demonstracji o której u Wielkich Świętych nie poczytacie. W poprzedni wtorek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów demonstrowała grupa domagająca się ustawy o asystencji osobistej. Obecnie w procesie legislacyjnym znajdują się dwa projekty na ten temat (rządowy i prezydencki) i sprawa bardzo się grzebie. Różnic w projektach jest kilka, generalnie ustawa rządowa jest bardziej rozwojowa (np. zakłada docelowe objęcie wsparciem także osób poniżej 18 roku życia).

Jakiś czas temu, u Anioła na Resorach obserwowałam dyskusję Polaków na temat ustawy o asystencji vs opieka w Domach Pomocy Społecznej, i powiem Wam, że dno i dwa metry mułu wyłaziło jeśli chodzi o empatię. Osobiście nie przekreślam żadnej z dwóch form pomocy, uważam, że powinno być dla każdego, co tam mu pasuje. Więc nie chodzi o to, że DPS-y gorsze, tylko jeżu kolczasty, jakie tam były pretensje do OzN, że czegoś chcą. Bo to po co takiemu, a piniondze, a państwo biedne, w DPS-ie mu będzie lepiej, a to sam tak w domu się chce rozbijać, nie za dobrze mu, bo to każdy by tak chciał ... święci pańscy gdybyście istnieli!

I to jeszcze Wam nadmienię, że bardzo się cieszę na święta. Aż uszami strzygę, tylko słabo widać, bo nie mam aż znowu takich dużych. 

Za tłokiem świątecznym nie przepadam, to prawda. Wcale nie dlatego, że uważam, że inni nie mają prawa robić zakupów. Tylko cudzego pośpiechu i napierania nie lubię, umęczenia Matek Polskich, rzekomych jazd obowiązkowych i pretensji wyrażanych w przestrzeni publicznej nie wiadomo do kogo, że jednak było ujowo, choć tym razem (nie wiadomo dlaczego) miało być inaczy.

Nastanie wolne, będziemy robić miłe rzeczy. A czy będzie choinka, na razie nie mam danych. Na pewno obejdzie się bez takiej wyharatanej chyłkiem z lasu. Taka właśnie była za dziecka, ale pisałam już wyżej, że czas wiele zmienia. Cokolwiek się postanowi, zrobione zostanie w dniu wigilii, gdyż jestem tradycjonalistką, wiadomo, jak na ateistkę przystało ;)

niedziela, maja 26, 2024

O eutanazji

Napotkałam ostatnio przyczynek do ciekawej dyskusji, która się nie odbyła: czy popieram, czy nie popieram eutanazję. Wymieszano w nim przekonania związane z eutanazją ludzi i innych zwierząt, co skłoniło mnie do paru refleksji na temat mojego własnego stanowiska. 

Ludzie i inne zwierzęta a eutanazja ... pojęcie niby to samo, jednak w praktyce potykamy się o szczegóły. Eutanazja u ludzi to (wg najpopularniejszej obecnie definicji) pozbawienie kogoś życia na jego własne życzenie lub życzenie najbliższej rodziny (by proxy); związane jest z nią subiektywne przekonanie osoby pragnącej zakończyć swoje życie, że cierpienie, którego doznaje, jest nieznośne i nieusuwalne. Nawet jeśli nie byliśmy w takiej sytuacji (osoby cierpiącej, a nie pełnego entuzjazmu obserwatora), nie mamy za bardzo podstaw by z tego typu przekonaniami dyskutować (lekarze w krajach, gdzie eutanazja jest dopuszczalna, są zobowiązani do pokazania perspektyw, ale chodzi mi raczej o negowanie typu "nie cierpisz tak bardzo, są tacy co cierpią bardziej").

Pozbawianie życia zwierząt (innych niż ludzie) z powodów zdrowotnych technicznie przypomina eutanazję by proxy, tzn. uśmiercenie na życzenie najbliższych, działających w najlepszym interesie zwierzęca. W praktyce "najlepszy interes zwierzęcia" bywa mocno naciągany (bo leczenie jest za drogie, bo trzeba się opiekować i nie ma kto, bo schronisko jest przepełnione) i jest to akceptowane społecznie. 

W dyskusjach o eutanazji mieszają się te dwa zjawiska (uśmiercania na życzenie i by proxy, w tym życzenie przez pełnomocnika, który jedynie zgaduje, co jest dla kogoś dobre), dodatkowo, często nieświadomie, podkoloryzowuje się je wątkiem ortotanazji (zaprzestanie uporczywej terapii), która w Polsce przekształcona w szczególny sposób (opóźnianie leczenia, preferencje dla osób młodszych), jest nadużywana w stosunku do ludzi starszych (powody są niemal identyczne, jak z eutanazją u zwierząt: bo leczenie jest za drogie, bo trzeba się opiekować i nie ma kto, bo schronisko szpital jest przepełniony). Poza tym, dochodzimy do króliczej nory dylematu, czym jest wolna, samodzielna decyzja.

Jeśli chodzi o mój pogląd: uważam, że każdy człowiek ma prawo do decydowania o sobie, o swoim życiu i śmierci, nawet, jeśli te decyzje nie do końca mi się podobają, albo nie są zgodne z moim systemem wartości. Brzydzą mnie cwaniackie formy nacisku mające wymusić na innych przyznanie, że czują coś innego, niż faktycznie czują. Stąd ortotanazja w wydaniu à la polonaise brzydzi mnie na równi z odmawianiem ludziom zdesperowanym uznania ich cierpienia za ważne i wiążące.

Uważam jednocześnie, że każde zwierzę powinno mieć daną szansę, jeśli tylko wykazuje wolę życia. Od zwierząt innych niż ludzie nie dowiemy się, czy chcą dalej żyć, możemy jedynie ostrożnie oceniać ich wolę życia, z pełnym szacunkiem dla faktu cierpienia. Obserwuję działanie kilku fundacji pro zwierzęcych, które nakładem dużych środków ratują przedstawicieli różnych gatunków z sytuacji, wydawałoby się, bez wyjścia. Zawsze przy takiej okazji w social mediach znajdzie się komentator, który będzie narzekał, że koń ma złamaną nogę, to po co go męczyć, że za taką dużą sumę ratującą starego, ślepego kota można by pomóc dziesiątkom mniej chorych zwierząt, albo nawet lepiej, dzieci w Afryce czekają. Do piekła.

sobota, lipca 09, 2022

Boris out i rezolucja za prawem do legalnej aborcji

Nie taki zły był ten tydzień.

Alexander Boris de Pfeffel, znany jako premier, jest na wylocie bycia naczelnym błaznem Wielkiej Brytanii. Oczywiście u sąsiadów trzeba będzie teraz po nim sprzątać, nikt się nie garnie, ostatnia kropla z zatrudnieniem Chrisa Pinchera spowodowała niezły zamęt (w ostatnich dniach z rządu królowej Eli odeszło kilkadziesiąt osób nie czekając już na ruch Borisa). Very well. 

Tymczasem 324 europosłów zagłosowało za rezolucją proponującą wpisanie do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej prawa do bezpiecznej aborcji. Bardzo ładnie, choć jak się wydaje większość krajów UE ma nadal restrykcyjne przepisy dotyczące przerywania ciąży i są one luźno związane z sytuacją medyczną osób, których to dotyczy. Nom, długa droga, ale not too bad.

piątek, czerwca 24, 2022

Aborcja usługą medyczną

W czwartek polscy osłowie zdecydowali o odrzuceniu obywatelskiego projektu dotyczącego radykalnej liberalizacji dostępu do zabiegów przerywających ciąże. Z 444 osób głosujących 265 było za odrzuceniem ustawy w pierwszym czytaniu. Wynik mnie oczywiście nie zaskoczył, nie liczę na nagłe oświecenie na komunoprawicy. Jestem rozczarowana tą sytuacją w gruncie rzeczy mniej niż decyzją Sądu Najwyższego USA w sprawie Roe v. Wade, choć i tu i tam jest to chwilowa przewaga podobnego dziaderstwa. Nie wiem dlaczego tak czuję, być może jest to prosta ilustracja tego jak nisko ustawiam poprzeczkę rządowi mojego własnego kraju. 

Żeby projekt mógł się pojawić w Sejmie, Obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Legalna Aborcja. Bez kompromisów" zebrał ponad 200 tys. głosów. Projekt zakładał m.in. liberalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży (bez konieczności tłumaczenia motywów) oraz zapewnienie finansowania zabiegów przez NFZ w szczególnych przypadkach (ciąża w wyniku gwałtu, zagrożenie życia lub zdrowia kobiety, nieodwracalne uszkodzenia płodu). Zbyt śmiało? Aborcja jest zabiegiem medycznym, odpowiednim miejscem do dyskutowania na ten temat jest gabinet lekarski i oparta na zaufaniu relacja klient-lekarz, reszta to zbytek i marnacja energii. Sytuacja w Irlandii była nieco inna, tutaj referendum było konieczne, żeby odkręcić wyniki poprzedniego referendum (de facto wyborcy nie głosowali "za aborcją", tylko za wywaleniem bubla z Konstytucji). W Polsce nie ma takiej potrzeby, przekonanie, że Konstytucja zakazuje aborcji jest ideologiczną ekwilibrystyką, mało zreszta wysublimowaną: wystarczyło znaleźć kogoś, kto za pieniądze powie, że czarne jest czerwone.

Możliwość decydowania o swoim ciele i życiu to prawa fundamentalne. Robota tłumaczenia tego drugiej części świata, w tym kobietom, które dały się nabrać i zinternalizowały sobie patriarchalizm, wydaje się na obecnym etapie przybierać cechy pracy syzyfowej. Nie można się jednak zniechęcać. Świat naprawia się z takim trudem i wpada kołami z jednej koleiny w drugą, ponieważ codziennie rodzą się nowi ludzie, którzy nie rozumieją elementarnych spraw. Nie jest to ich wina, tak wygląda ludzki rozwój, jest powolny, pełen potyczek i często kończy się porażką. My trochę starsi jesteśmy po to, aby im to wszystko wyjaśnić, opowiedzieć, ułatwić. Bez dziaderstwa, z uśmiechem. 

wtorek, stycznia 11, 2022

Logika dziadersa

Widzimy, że ludzie nie chcą mieć dzieci. Lub tylko jedno, i nie więcej. Wiele, wiele par nie ma dzieci, ponieważ nie chcą, albo mają tylko jedno - ale mają dwa psy i dwa koty ...tak, psy i koty zastępują dzieci. To zabawne, ale taka jest rzeczywistość. I to zaprzeczenie ojcostwa i macierzyństwa umniejsza nas, pozbawia nas człowieczeństwa.
— powiedział bezdzietny (przynajmniej formalnie) Jorge Mario Bergoglio (papież Franciszek). 

Dziaderstwo międzynarodowe komentowane w wielu językach. Odkopywanie argumentu z egoizmu i posiadania zwierząt domowych ... powiem tak, facet jest po filozofii i prowadzeniu wykładów z literatury i psychologii (nie pytajcie jaka to ścieżka edukacyjna), wiem, że mógłby wymyślić coś głębszego, coś z czym warto byłoby podjąć dyskusję. Moim zdaniem, spojrzał na ludzi zebranych przed sobą i stwierdził, że n i e   m u s i. You're being rude to your own kind, mister pope. Oh, yes, you are, and I see you, mister pope.

wtorek, stycznia 19, 2021

Więzi

Jest jeszcze ciemno, odpaliłam laptopika i sączę zieloną herbatę, gdyż zatoki i ja nie jesteśmy od kilku dni przyjaciółmi. We're no friends, I mutter to myself. To Wam coś napiszę siedząc w blasku stolikowej lampy, którą dostaliśmy z Kraciastym z okazji ślubu.

Wczoraj przeczytałam w końcu o akcji polskiego prezydenta hipotetycznego, gdyż wychynął mi z niebytu na portalu informacyjnym. Tą drogą doinformowałam się o sytuacji ostatecznej pewnego Polaka na Wyspach. Brytyjski szpital odłączył podtrzymywanie życia u mężczyzny, który jeszcze w listopadzie zeszłego roku, po długim zatrzymaniu akcji serca, doznał rozległego uszkodzenia mózgu. Żona i dzieci podjęły trudną decyzję zaprzestania bezsensownej terapii, człowiek, już bez świadomości, powoli umiera. Jakże się mylę próbując rozważać przypadki polskie z pozycji logiki i nie widząc tu pola dla prężnego działania polskiej dyplomacji. Otóż, rodzina. Zdarzyło mi się kiedyś przeczytać, że mąż to nie rodzina, mowa więc, jak się możecie domyślać, o rodzinie tzw. prawdziwej. Matka i siostra przebywające w Polsce, podobnie siostra i siostrzenica na emigracji są przeciwne, stąd dyplomacja z kraju, w którym szpitale potrafią zamorzyć człowieka nie podłączając go do kroplówki, ruszyła na ratunek. 

Jeśli jakiś temat mnie porusza, wybieram się myślami do sytuacji, które znam. Myślę o naszych przyjaciołach. Widzę Oną, która sprowadziła starszą siostrę na Wyspy, żeby ta mogła ją natychmiast znienawidzić i od czasu do czasu nachodzić z gorzkimi żalami. O nas, o mnie i Kraciastym, o rydzykowej teściowej, o różnych przypadkach tzw. opieki nad osobami, które chwilowo lub trwale nie mogły stanowić o sobie, o obłudzie pospolitej i przypadkach bardziej wyrafinowanych. Zastanawia mnie dlaczego małżeństwo po wielokroć bywa nie traktowane jako akt najwyższego zaufania, w który z zewnątrz warto uwierzyć. Czy człowiek, którego sobie wybieramy nie stanowi powiernika i wykonawcy naszej woli? Do kogo więc należymy, gdy nie możemy już nic? Do plemienia? Jak można uciec z plemienia? Znam przypadki, gdy nawet śmierć od plemienia nie uwolniła. 

środa, stycznia 13, 2021

Trochę o błonach (historycznie) i tym, że najważniejsza jest rodzina

Piszę do Was z otchłani lockdownu. Ziew. Nie wiem, czy jesteśmy jeszcze na górce, chyba schodzimy, za kilka dni zapewne wzrośnie liczba śmierci, w każdym razie plan szczepień nie jest tak spektakularny, gdy sobię uświadomię, że jest nas w Republice z 5 milionów. Sporo, zanim sprawdziłam sądziłam, że cztery. Szkoły pozostają zamknięte, podczas gdy do tej pory ich otwarcie było priorytetem.

Irlandia żyje nie tylko lockdownem. Światło dzienne ujrzał właśnie raport z 5-letniego dochodzenia na temat funkcjonowania na terenie Republiki tzw. Mother and Baby Homes, które istniały w kraju pomiędzy latami 1922-98. Teoretycznie zajebiście, samotne kobiety w ciąży miały przystań, cnie? Nowo powstały kraj był siedliskiem biedy i kołtuństwa, opieka nad ciężarnymi była na pewno niezbędna ... Tia, w raporcie jest też Tuam — Dom w Tuam prowadzony przez Siostry Miłosierdzia i masowe nieopisane groby (znaczy wyrzucone na śmietnik ścierwa) dzieci od niemowlęctwa do lat trzech — nie wiem, czy Wam to coś mówi. Śmiertelność dzieci w tych domach była wysoka, w zasadzie z raportu wynika, że wylądowanie niezamężnej matki w domu matki i dziecka do lat 60-tych oznaczało poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Już lepiej było zwiać na torfowiska. Przewiną matek było, że nie zachowały błony między nogami do najświętszego sakramentu. Kwiatuszka nie zachowały, nie szanowały się, ya know. Dlatego państwo irlandzkie im pomagało. Gdyż bardzo martwiło je brak błon. Wiele z tych ośrodków było prowadzonych przez domy zakonne, przez te lepsze kobiety, z wyglancowanymi błonami. Dzieci nie tylko w takich ośrodkach umierały, ale były też przedmiotem przemocy fizycznej, psychicznej, eksperymentów i handlu (nielegalnych adopcji — o tym wątku opowiada np. "Tajemnica Filomeny"). Oczywiście KrK (oraz kościół protestancki, wcale nie lepszy) nie był w tym sam, państwo siedziało po uszy w procederze, rodziny samotnych matek były często jak przeniesione z ciemnogrodu, wyposażone w wodę święconą magicznymi znakami odpędzały złe duchy (część ciąż to efekt zerowej edukacji, alkoholizmu, gwałtu, którego nie rozpoznawano jako gwałt ze względu na wspomnianą zerową edukację). 

Czasy się zmieniły, teraz duchowni wraz z zaangażowanymi wiernymi, omadlają każą blastulę twierdząc, że zyg zyg wymazujemy i tylko buciki zawieszane przy wejściach do kościołów przypominają o tym, co było. W związku z raportem premier zapewne będzie przepraszał irlandzkie rodziny w imieniu Republiki. Wiele dzieci z tych ośrodków mówi teraz: a pocałuj się w nos. Tym obecnie żyje Irlandia.

A nawiązując jeszcze do rodziny, ciemnogrodu i roli państwa w oświeceniu społeczeństwa, w USA stracono Lisę Montgomery, chociaż kilka dni temu wydawało się, że kara śmierci zostanie jej zamieniona na dożywocie. 16 lat temu Montgomery zabiła dziewczynę w ciąży (stan Missouri), żeby sobie przywłaszczyć jej dziecko. Dziennikarze piszą  "straszna zbrodnia" sugerując tym, że są też zbrodnie niestraszne. Zbrodnia. W każdym razie Lisa Montgomery miała różne psychiczne problemy, których prawdopodobnie dałoby się uniknąć. Prawdopodobnie, bo takie szczęście miała jej przyrodnia, starsza siostra, którą na czas (rok 1969) umieszczono w rodzinie zastępczej. Ale Lisa została z mamusią. Jest specjalna, głęboka więź z mamusią, prawda?  No i co, że mamusia mieszka w przyczepie, przecież jak powie, że kocha, to kocha, cnie? Przypadki, gdy instytucje państwowe mają wszelkie środki, aby ocalić dziecko przed przemocą ze strony bliskich, ale nic nie robią, bo nie ma klimatu, doprowadzają mnie do rozpaczy. To jak cofać się przed ocaleniem czyjegoś świata. Zabierać dzieci do rodzin zastępczych, czy nie? I dlaczego nie, na bogów?

czwartek, października 29, 2020

Rola kobiety

Mój Kraciasty śpi. Pomimo koronowych zawirowań dostał kilka zleceń i prowadzi życie nocnego zabójcy (nad ranem otwiera drzwi kluczem, wita się z kotem, pakuje zakupy do lodówki, daje kotu jeść, ściąga z siebie ubranie, nago idzie do łazienki, przed snem przychodzi po pocałunek). Zanim to się jednak stało, ze złości na to, co się w Polsce dzieje, mąż przeczytał do końca książkę, którą kiedyś mu referowałam. Książka leży teraz pełna niebieskich karteczek indeksujących, na których wypisane są skróty myślowe, czasem wulgaryzmy. Przewertowałam ją o poranku przy pierwszej herbacie. Na fragmencie zaznaczonym kiedyś przeze mnie (podkreślam ołówkiem) widnieje znacznik z adnotacją "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Fragment brzmi:

Z pism Jana Pawła II i jego następców wynika, że Kościół oczekuje od kobiet tylko roli matki. Dopuszcza jeszcze dziewictwo, które jednak też jest macierzyństwem, ale duchowym. Zakonnice mogą nim objąć poprzez modlitwę nawet całą ludzkość. 
Co pewien czas Kościół boleje nad tym, że kobiety nie mogą o niczym decydować. Mówi wówczas o potrzebie zmiany, o geniuszu, o specjalnym miejscu w dziejach ludzkości. Ale władzą się nie podzieli.
— Marta Abramowicz, "Zakonnice odchodzą po cichu. Wydanie specjalne", str. 150, Krytyka Polityczna, 2017.

piątek, października 23, 2020

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przerywania ciąży

Tę wiadomość słyszeli zapewne już wszyscy, choćby niechcący. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem pani Przyłębskiej orzekł, że przepisy dotyczące aborcji w przypadku ciężkich wad płodu są niezgodne z Konstytucją, co oznacza, że jedna z trzech przesłanek do przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce została właśnie tylnymi drzwiami anulowana w trybie przyspieszonym. W reakcji na tę "niespodziewaną" wiadomość partia rządząca ogłosiła, że zaczną się prace nad przepisami wspierającymi kobiety zmuszone do urodzenia dzieci, którym w innych warunkach taki los byłby oszczędzony. Nie mam powodu przypuszczać, aby te pracy różniły się czymś od tego, jak Polska zareagowała na pandemię i jak sobie z nią radzi. Powstanie komisja i będzie obradowała. 

Wracając do samego orzeczenia TK, uzasadniono je powołując się na "art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3". W żadnym z nich nie ma nic na temat tego, że płód jest uważany za obywatela Rzeczpospolitej. Artykuły te jednak w rozumieniu pani Przyłębskiej wystarczają do ograniczenia prawa do własnego ciała kobiet, obywatelek Rzeczpospolitej, o których ochronie mowa w Konstytucji (przy czym zakładam, że hasło "człowiek" odnosi się także do kobiet, chociaż orzeczenie TK stawia pod znakiem zapytania takie moje rozumienie Konstytucji).

Myślę, że po tej decyzji jaśniejsza się stała dla niektórych walka toczona o TK, te niezrozumiałe skandowania o sądy, informacje o protestach ulicznych psujące uroczą bańkę poranka z dziatwą przed telewizją śniadaniową. Kaczyński stchórzył przed czarnymi parasolkami i potrzebował kogoś innego jako parawanu dla swojej szarej eminencji. Aby stanowić narzędzie przydatne dla urojeń partii, Trybunał musiał być polityczny, a nie kompetentny (jest to zresztą ważna cecha przy wyborze polityka PiSu wiodącego w danym sezonie, jeśli jeszcze się nie zorientowaliście dlaczego tyle jest w tym ugrupowaniu złotoustych, bredzących jak potłuczeni). Wyrok zapadł w pełnym składzie, z odrębnymi zdaniami dwóch sędziów, w tym głosem sprzeciwu prof. Kieresa, jedynego sędziego wybranego przed 2015 rokiem. Prawo stanowione tą drogą oznacza, że następcom nie będzie łatwo zmienić przepis po wymianie rządu. Najpierw trzeba będzie czekać na zmiany osobowe w TK.

To co by tu jeszcze? Skoro motywacja polityczna, a nie logiczna, to skądże łuna? Z połączenia tronu z ołtarzem, wbrew Konstytucji, ale za zgodą Suwerena, któremu to nie wadzi. Pomysł na kochanie dzieci nienarodzonych to flagowe hasło nowego KrK, kościoła stetryczałego, pozbawionego władzy militarnej. W Biblii, na którą KrK się powołuje (może coraz mniej, bo prym wiodą zmyślanki różnych Faustyn, ale jednak), nie ma nic na temat ochrony nienarodzonych, lepiej nawet, wynika z niej jasno, że utrata ciąży jest warta tyle, co utrata każdej innej własności. Płód nie jest tam uważany za człowieka. Ta kwestia pojawia się w tradycji KrK nowożytnego, i to całkiem nie od czapy. Im mniej się władcy świeccy słuchają Watykanu, tym intensywniej Watykan zbiera pieniążki na biednych, chorych i nienarodzonych, tym prężniej działają misje w dawnych koloniach. Do kolonii droga dłuuuga, wiele rzeczy może zdarzyć się po drodze, pan Wesołowski mógłby poświadczyć tę moją opinię. A skoro Kościół, to kobiety. Wszędzie kobiety. Jedna chowa za sobą tchórza w brudnych butach, inne na swoich barkach wynoszą na ołtarze świętych, umacniając kult, który jest przeciwko nim. Same to sobie robimy.

Wiele reakcji dzisiaj czytałam, bardziej wściekłych, mniej wściekłych, ale zatrzymałam się na tej, na fb Wajraka:

Tak wiem, można się było tego spodziewać, ale to co zrobiono kobietom, to na co je skazano jest poza skalą jaką ogrania przyzwoity człowiek. Jedyne pocieszenie jest takie, że laicyzacja naszego kraju przyśpieszy i będą mieli u nas drugą Irlandię szybciej niż myślą. Trzymajcie się dziewczyny jesteśmy z Wami.

Chodzi o to, że będzie inaczej, gdy kobiety same przestaną siebie gnoić, nie wcześniej. Moje pokolenie czeka na nowe pokolenie z nadzieją.

poniedziałek, października 19, 2020

Cytat

Urodzenie niechcianego dziecka, skazującego matkę na poświęcenie, jest niewolnictwem.


Dzień dobry.

poniedziałek, sierpnia 17, 2020

Początek tygodnia

Nadal śmieję się z happeningu Gonciarza, a oprócz tematu podwyżek i kwestii płacenia partnerce prezydenta za nic, zagotowały mnie pustki w Sejmie podczas raportu RPO, Bodnara. Pytanie Jachiry ile polityk musi zarabiać, żeby nie kraść, szczególnie w kontekście ostatnich kombinacji Czarneckiego na kosztach dojazdu, też wcale nie jest takie łatwe (oni tam w Europie nie rozumieją wyniesionej z peerelu zaradności, którą żona pochwali się wśród koleżanek lub na blogu, i za którą szwagier przy piwku i kiełbasce poklepie po plecach). Ani okiem nie mrugnęłam na sobotnie obchody. Patrząc na deszcz za oknem pozwoliłam czasowi przenieść się od razu w drugą część sierpnia. 41 lat temu miał premierę "Żywot Briana" grupy Monty Python. Ciągle śmieszny.

niedziela, sierpnia 09, 2020

Nierówność

Wcale się panu Szczygłowi nie dziwię, one ↓ też nie słyszały o ideologii LGBT.

Za to Krystyna słyszała i wie wszystko. Córka lub syn po czterdziestce nie mają partnera. To dlatego, że uwielbiają opiekować się Krystyną. Dziecka są robotne i w pracy wszyscy je lubią.

Jeszcze nie skończyłam przetrawiać czwartkowego spaceru po Bray, a już było co innego, i moja głowa nie nadąża. Nie jestem jednak tak oderwana od rzeczywistości, żeby nie dobiegały mnie wieści z mojego Kraju Na Psychotropach. I o aresztowaniu Margot czytam, i o wypuszczeniu z aresztu skazanego za pedofilię Piotra M., księdza z zawodu, o uroczystym otwarciu przez toruńskiego Inkasenta parku, na którym pojawiła się cała pisowska wierchuszka, również. Kasa na to poszła już 5 lat temu, czyli moja także. Niech będzie pochwalona Maryja, zawsze Dziewica-I-Lepiej-Tego-Nie-Sprawdzajmy-Ani-Nie-Myślmy-O-Tym-Zbyt-Długo.

Muszla znaleziona wczoraj na plaży przy przeprawie promowej w Greencastle:

Sądzę, że to muszla ostrygi, ale nie mogę znaleźć potwierdzenia nazwy dla tego konkretnego podgatunku. Przy okazji rzuciła mi się na oko nierówność ludzkiej myśli, jak fałd na kocyku, prawie niezauważalny. Szukam nazwy tego mięczaka i szukam, znaleźć trudno, bo najczęściej natrafiam na zdjęcia mięsa w środku. Inne małże mają także piękne muszle, a w przypadku ostrygi głównie mięso i mięso.

Pogoda była wczoraj wspaniała, ale spieszę upewnić fankę, bywającego tutaj lurkera, że nadal cierpiałam. Niech Ci ta myśl rozświetli niedzielę.

Aaaa ... i jeszcze od dwóch dni śpiewam sobie w głowie piosenkę:
Jeśli niedźwiedź ma wąsy i na imię mu Janusz.
A kapelusz kowbojski zdobi jego skroń.
Jeśli niedźwiedź ma wąsy, powłóczyste spojrzenie.
To nie lękaj się, ujmij jego dłoń.

To takie samo dobre słowo na niedzielę, jak kużden inien. Bywajcie :)

sobota, lipca 25, 2020

Przestańcie nas wkur****

Wczoraj miały miejsce protesty organizacji kobiecych w związku z planami nie-rządu dotyczącymi wypowiedzenia konwencji stambulskiej. W Warszawie protest był zorganizowany przed siedzibą Ordo Szuris, we właściwym miejscu, bo to ta skrajnie prawicowa, zideologizowana do cna organizacja ryła i ryje pod postępem obyczajowym w Polsce. Wspomniane posunięcie nie-rządu jest naturalną konsekwencją wyboru Dudy na prezydenta. W kraju z nowoczesną Konstytucją, gdzie jest teoretyczny rozdział Kościoła od państwa, minister rodziny (tak przemianowano ministerstwo w 2015 wg najlepszych standardów obłudy — bijesz, pamiętaj mówić, że to miłość) ogłosiła przygotowania do wypowiedzenia konwencji stambulskiej w ... TV Trwam. W planach, Długopis podpisze?

W polskiej blogosferze wiele kobiet chwali się tym, że są robotne, ani minuty nie usiedzą. Oraz, że nie interesują się polityką.

czwartek, kwietnia 16, 2020

Jeszcze a propos środy

Politycznie środa była w Polsce jak sen przygłupa.
Kaja Godek w ramach wizualizacji projektu "Zatrzymaj aborcję" wpadała w Sejmie w ekstazę opisując usuwanie ciąży, gdy tymczasem opozycja okopała się na barykadzie "teraz jest dobrze" i "wyrażamy oburzenie". Nikt nie zapytał się kobiet, które miały aborcję, co one o tym myślą. Żadna z nich nie przemówiła w Sejmie.

Przedstawiciele partii rządzącej lobbowali za nowelizacją prawa łowieckiego tak, aby w polowaniach mogły brać udział dzieci. Cóż zrobić, tradycja. Znajomym trzeba pomóc. Flaszka będzie rozpita przy tradycyjnym krokiecie i bigosie myśliwskim.

Dyskutowano również projekt ustawy o mieniu bezdziedzicznym. Technicznie problem nie powinien istnieć, bo mienie bezdziedziczne przechodzi na Skarb Państwa. Tymczasem autorzy projektu "Stop 447" najwyraźniej znają obywateli, którzy "odziedziczyli" mienie bezdziedziczne i chcą ich chronić. Intrygujące. Intrygujące jest również to, że autorów projektu nie zapytano, jak się ci obywatele nazywają i gdzie mieszkają, bo przecież są coś winni państwu polskiemu.

Najbardziej bawi mnie myśl, że wszystkie te projekty były projektami obywatelskimi. Takich mamy obywateli, pod tym się podpisywali, to są ich zainteresowania. Cudza dupa, flacha do mięcha, jak se cudze nolozłem, to se mom.

środa, listopada 28, 2018

Prawo wyborcze polskich kobiet ma sto lat :)

Dzisiaj mija 100 lat od dnia,
gdy dekretem o ordynacji Piłsudski potwierdził powszechne prawa wyborcze dla polskich kobiet.

Hoy se cumplen cien años desde el día 
en que mediante el decreto Piłsudski confirmó el sufragio universal de las mujeres polacas. 

An diesem Tag vor hundert Jahren 

hat Piłsudski per Staatsdekret das allgemeine Wahlrecht für polnische Frauen eingeführt.

Przypominajki na ofeminin.pl i newsweeku.pl
Jest z tym prawem wyborczym trochę jak z polską tolerancją w XVI wieku albo ratowaniem Żydów w czasie wojny — lubią się na nie powoływać jako na osiągnięcie "polskie czyli ich" różne konserwy, naziole, a często zwykli durnie. Tymczasem te idee wprowadzali w czyn, walczyli o nie konkretni ludzie, którym konserwy, naziole i zwykli durnie podstawiali nogi.

poniedziałek, czerwca 25, 2018

O feminizmie

Ironia to jest takie coś, że na egzaminie dostaję ten temat razem z przydzieloną rolą en contra, więc dyskutuję en contra i osoba a favor zaczyna się ze mną zgadzać. Tymczasem ja się sama ze sobą nie zgadzam, więc no me escuches i wychodzę z egzaminu prawie płacząc ze śmiechu.

Tak, mam cipkę, lubię jej używać. Naprawdę wolałabym, żeby łódzki kongres kobiet był czymś więcej niż kółkiem własnej adoracji. Żeby Wojciech Lemański, którego szanuję za pewne wypowiedzi, nie modlił się z kobietami wszystkich wyznań zaprzeczając, że Biblia ma swój patriarchalny udział w nierówności i to tylko niedobrzy panowie wykorzystują ją niewłaściwie. Chciałabym, żeby poza moim partnerem i najbliższymi nikt mi nie mówił z troską, że dba o moje dobro, bo to gówno prawda i nawet bliskim trzeba to czasem uświadomić. Jestem dorosła, ja podejmuję decyzje. Nic nie jestem nikomu winna, w szczególności nie tym, którym się tak zdaje. I przede wszystkim chciałabym, żeby kobiety przestały ciągle się jąkać, że mają własne zdanie, ale bynajmniej nie są feministkami. Ginekolog jest niemiły? Teściowa jest niemiła? Społeczeństwo jest niemiłe? Zamiast się na to uskarżać, zejdź z fotela ginekologicznego, naciągnij gacie i przypomnij sobie, że jesteś dorosła. Możesz iść gdzie chcesz, nie musisz się bać, że wydasz się komuś nieatrakcyjna, bo jesteś feministką. Namaluj sobie brwi, albo nie namaluj. Whatever. Tylko mi nie mów, że inni Cię źle traktują. Traktuj samą siebie źle, a zapewniam Cię, inni się dopasują do Twoich oczekiwań i też będziesz dla nich nikim z długą listą multitaskingu do wykonania. Zastosuj w końcu do siebie to, czego uczysz swoich synów. Że w ostatecznym rozrachunku, w czasach pokoju każdy dostaje to na co zasłużył.

poniedziałek, czerwca 18, 2018

Małżeństwa homoseksualne

Czy można wierzyć sondażom? To, co ktoś deklaruje, a co ktoś myśli i robi to są dwie a nawet trzy różne rzeczywistości, które tylko czasami się spotykają. Choćby jednak na etapie deklaracji, biorąc pod uwagę obecną odgórną sofistykę w kraju, jest (chyba) dobrze.

Taki sondaż IRBIS dla Rzeczpospolitej sprzed kilku dni. Wynika z niego, że prawie 60% Polaków uważa, że należy honorować wyrok TSUE, który mówi, że każdy kraj członkowski powinien uznawać małżeństwa tej samej płci zawarte w innym kraju UE.

Dobrego poniedziałku pełnego wielu przyjemnych zaskoczeń :-)

sobota, czerwca 16, 2018

Jedno zdanie o imigrantach

Łatwiej jest kogoś zabić, gdy czujemy się jego ofiarą.

środa, czerwca 06, 2018

Ważny wyrok TSUE

Wczoraj Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok wg którego na gruncie dyrektywy w sprawie wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się pojęcie „współmałżonka”, które oznacza osobę związaną z inną osobą związkiem małżeńskim, jest neutralne pod względem płci i może obejmować małżonka danego obywatela Unii posiadającego tę samą płeć.

Czyli: prawo pobytu w danym kraju na podstawie przepisu bycia współmałżonkiem przysługuje także osobom tej samej płci. Dla większości społeczeństwa nie zrobi to żadnej różnicy, a paru osobom bardzo ułatwi życie. Cieszy mnie to. Dzień dobry.