(Program 2 PR) Po wysłuchaniu rozmowy z Pawłem Mościckim (autorem książki "Gaza. Rzecz o kulturze eksterminacji") na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego, mam poczucie niezgody z jego stwierdzeniem, że zajmowanie ziemi postrzeganej jako pustej, ignorowanie tubylców (powstanie państwa Izrael po drugiej wojnie światowej), sięga do kolonializmu, do Oświecenia i jest to tradycja obciążająca tzw. Zachód. Nieprawda. To jest tradycja biblijna. Biblijna opowieść o ziemi obiecanej jest zapisem kolonializmu usankcjonowanego religijnie, nie wiem czy pierwszym ever, ale zdecydowanie świadczącym o tym, że kolonializm nie jest wymysłem europejskim. Kaanan. Minęły tysiące lat, here we go again.
sobota, czerwca 14, 2025
środa, stycznia 27, 2021
In a cup of ... / Beletrystyka i przypadki
Oraz tematy grube. Rozmawialiśmy o roli przypadku, o tym jak bardzo mają na nas wpływ osobiste wybory z czasów, gdy nie poddawaliśmy tego wszystkiego tak pogłębionej refleksji i w związku z tym jak niewiele nas dzieliło od osób, które siedzą teraz w szponach nałogu lub toksycznych relacji. Kilka zawahań lub kroków w przeciwną stronę, zapoczątkowało podróże zupełnie innymi ścieżkami. Myśl warta rozwinięcia.
Były też opinie, którymi się tego wieczora nie podzieliłam. Moje czytanie Biblii :). Pierwsze księgi Starego Testamentu to niestety nie Wergiliusz. Powtórzenia i euforyczne ekspiacje wzmagają we mnie wrażenie, że autorami tekstu są plemiona, które dopiero zeszły z drzewa i ledwo zaczynają się różnicować od reszty zwierząt, ale już posiadły jako taką wymowę, więc dzisiaj można zobaczyć jak postęp cywilizacyjny wolno u nich zachodził. Lud prosty, z prymitywnymi mechanizmami społecznymi, nie ceniący indywidualnego wglądu, i taki jest też bóg, którego stwarzają, mechaniczny, agresywny, pozbawiony pamięci i cech, które przypisano mu później — żadnego miłosierdzia, orientu w dziele własnego stworzenia, czy istnienia ponad czasem. Lud bezustannie zatacza koła, popełniając te same błędy i oglądając świat z pozycji niewolników wśród których cyklicznie wybuchają rodzinne awantury o prawdziwe lub urojone przywileje i bogactwa. Z pozycji niewolnika tworzone są też własne mity o tym jak głupie są narody bardziej cywilizowane. W mitach tych pojawiają się faraonowie i inni władcy, których imion prosty lud nie umie zapamiętać poprawnie, którzy mogą dzięki temu swobodnie nawijać z przywódcami pasterzy owiec lub być zafascynowani stręczonymi im pasterskimi kobietami. Z punktu widzenia kultury tekst jest oczywiście skarbem, który się zachował i wart jest analizowania, choćby pod kątem intertekstualności i badania najstarszych kultów. Ale intelektualnie i emocjonalnie lektura trudna do strawienia, pozbawiona choćby jednej sympatycznej postaci. Wolno posuwam się do przodu z miną :I, oczekując za rogiem odrobiny finezji.
Z radości zagramanicznych jest jedna: Pomarańczowy nareszcie wyfrunął z Bialego Domu. Stany są jednak daleko, a my jesteśmy tutaj. Czytam, że nowy prezydent ma irlandzkie korzenie, ale też jakimś cudem miał się tam wślizgnąć Mieszko I, rzekomo od strony ojca, przez niejaką Małgorzatę Cieszyńską. Jeśli oczywiście nie było po drodze ciekawych przypadków. Lubię genealogiczny thrill, pewnie więc poświęcę temu chwilę lub dwie. Na razie przesolona jajecznica skończona i pora przygotować się na kontakt ze światem, przynajmniej od pasa w górę. Dobrego tygodnia :)
niedziela, września 09, 2018
Święty Józef Bursy. Jeże
najbardziej lubię świętego Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec
tylko fachowiec
zawsze z tą siekierą
bez siekiery chyba czuł się
jakby miał ramię kalekie
i chociaż ciężko mu było
wychowywał Dzieciaka
o którym wiedział
że nie był jego synem
tylko Boga
albo kogo innego
a jak uciekali przed policją
nocą
w sztafażu nieludzkiej architektury Ramzesów
(stąd chyba policjantów nazywają faraonami)
niósł Dziecko
i najcięższy koszyk.
— Bursa, 1957.
Pisałam już, że mamy dodatkową porcję makulatury do upchnięcia w walizkach,
w jednym z tomów taki wiersz. "Dzieła (prawie) wszystkie" warto w domu mieć.
Jest w opowiadaniu o Józefie coś szlachetnego,
chociaż tradycja katolicka zrobiła z niego frajera.
***
I jeszcze,
(ponieważ w piątek podrzuciliśmy im dwa jeże oseski,
a nie byliśmy jedyni - rozminęliśmy się w drodze z inną miłą panią)
reklamuję zbiórkę na konto Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ.
Robią robotę w rejonie dolnośląskim.
Kaskę na zwierzaki można przelewać TUTAJ.
Jak ma być na jeże, wystarczy przy numerze konta dopisek JEŻE.
A może wolicie na Bellę, ślicznotę ze zwichrowaną nogą.
Widziałam jak leżała przed domem przy Miłoszyckiej 67 na poduszce jak królowa.
To wtedy dopisek BELLA.
Dobra nowina taka jest, że ludzi prometejskich jest całkiem sporo.
