Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utwory zaangażowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utwory zaangażowane. Pokaż wszystkie posty

środa, marca 02, 2022

Świat jaki znamy

Марія Оксентіївна Примаченко, "Лев",1963, (prymitywizm inspirowany ukraińską sztuką ludową).






Wyznawcy siedzą w piwnicach, zbierają się w grupki, arcy-skromnie zawodzą pieśni żałobne, lub przeżuwają w samotności myśli o swoich ojcach. Ojcowie nieobecni przyblekają w tych myślach peleryny herosów, inni, którzy gdzieś tam może i są, to wybawcy, jeźdźcy z gołą klatą, pogromcy niedźwiedzi. Czuby ich ciężkich butów są twarde. Czy nie wydaje ci się, że wszystko idzie ku gorszemu? Czy nie sądzisz, że niebo staje się coraz cięższe i bardziej granatowe? pytają patrząc na sufit piwnicy. Przewidziałem to, odpowiadają im inni, wszystkie znaki, które potrafiłem odczytać na to wskazywały. Jest to pokrzepiająca rozmowa. Przewidział, potrafił. Rozmówcy uśmiechają się do siebie potakując rozumnie głowami, choć mrok jest tak gęsty, że bardziej wiedzą to, niż widzą. Ach, myślisz tak samodzielnie, odpowiada niejeden. Byliśmy zbyt miękcy, było nam za łatwo, i ta opinia spotyka się z powszechnym uznaniem, pomruk zadowolenia szemrze przez chwilę w ćmie. Czy gwiazdy na nas spadną? pyta ktoś. Mogą spaść, brzmi odpowiedź, ale ja się nie boję. Zebrani od razu czują, że faktycznie się nie boi, skoro tak powiedział, ktokolwiek tak powiedział. Mężczyźni zachodu są tacy zniewieściali, przez tłum przechodzi fala westchnienia. Od teraz nigdy już nie będzie tak samo, dodaje płaczliwy falsecik. Od teraz nie będzie, nie będzie, mówią ściany. Świat jaki znamy już nie wróci, echo dodaje od siebie parafrazę. Wyznawcy spuszczają głowy, myślą z czułością o twardych czubach butów swoich ojców.

wtorek, grudnia 29, 2020

Tanka poświąteczna

spiżarka cuchnie
rybie zmętniały oczy
święto skończone
wywietrzała duchowość
gumka dresu uciska

sobota, kwietnia 11, 2020

Tanka na Wielką Sobotę

pod jasnym niebem
koszą wiosenne trawy
pełne robaków
dla jednych słońce i życie*
innym samotność i śmierć

*za dużo sylab, I know

piątek, sierpnia 09, 2019

Międzynarodowy Dzień Kota ...

był wczoraj, i w ogóle, ale ponieważ chciałam to uczcić wierszem, męki twórcze pokrzyżowały mi plany i stąd to jakże letkie obsunięcie. Całkiem niedawno był jeden wierszyk z tzw. życia (nie z rzyci), i tym razem spróbuję.

Onegdaj stoję na szklanej wadze:
sześćdziesiąt kilo - nic nie poradzę.

Rudą istotę wzięłam na ręce:
sześć i sześćdziesiąt, nie chce być więcej.     (miało być "nie chce być mniej", ale to się nie rymuje)

Rozrosło nam się dziecko nad miarę,
aż strach pomyśleć, co będzie dalej.               (to chyba rym żółty 😲)

Więc mówię, Rysiu, nie jedz bo tyjesz.
A on mi na to: ja tylko piję                              (tak! to rym żółty, na pewno! 😼)
wo-dę.

No. Dziesięciozgłoskowiec. Prawie. Pięć po północy,
                                                                       czyli dobranoc Państwu.

niedziela, lutego 24, 2019

Mój chłopak-zboczeniec



Kupuje książki i legalne płyty, nawet, gdy nie ma ich gdzie upchnąć w walizce.
W celach edukacyjnych wieczorem puszcza mi punka i inną rockową klasykę.
Chodzi ze mną po muzeach w glanach,
na dodatek w te glany wpuszcza spodnie z kantem, które sam sobie prasuje.
I w góry też ze mną chodzi, chociaż mógłby użyć argumentu metalowej rurki w kręgosłupie.
Kiedy jestem zmęczona po pracy, w niebieskim fartuszku gotuje mi obiady.
Ma czapkę-uszankę, której uszami powiewa, gdy podskakuje,
- a to jest nieuniknione, skoro trzymając się za ręce nucimy "Zaczarowany ołówek"-
oraz szelki na każdą okazję.
I macha do mnie energicznie nakryciem głowy, gdy odjeżdżam od niego komunikacją miejską
(co teraz, na szczęście, nie za często następuje), żeby wszyscy pasażerowie wiedzieli, że jest mój.
Nie boją się go dzieci i zwierzęta,
i on też nikogo się nie boi, ani pana, który podaje chemię,
ani swojej mamy.
Jest dorosły, i płacze, gdy jest mu smutno, a śmieje się, gdy jest wesoły.
Więc nie śmieje się już z własnej, przeszłej głupoty, bo głupota to smutek.
Pisze wiersze i długie teksty - zna dużo słów i rozumie ich znaczenie,
a kiedy zrobię mu kawę lub herbatę, siedzimy przy stole i on te długie zdania wypowiada.
Tylko czasami są to zdania o kociej kuwecie i narzucie na tapczan,
częściej o polityce, psychologii, wielkich ideach ...
i jeszcze, na szafie ma przylepione gitarowe akordy,
i wiele rzeczy go wzrusza, i wtedy widać, że jest wzruszony
(wcale tego nie ukrywa - już Ci napisałam, że nikogo się nie boi).
Mój chłopak-zboczeniec.

niedziela, lutego 17, 2019

Dzień kota

Ryś zamieszał w kuwecie,
jest dzień kota na świecie. 
Ładnie zacząć go trzeba,
gryz kaczuszki bez chleba, 

potem spacer pod domem,
ze wzniesionym ogonem. 
Bryza morska napiera,
nie pomaga w spacerach,

więc po paru kółeczkach,
wraca się do łóżeczka,
i uprawia sny kocie.
o mruganiu i płocie.

Ludzie miasta i wioski,
(także specjalnej troski)
niechaj każdy pamięta,
dziś dzień kociego święta!

***
Tako rzecze Zaratustra. Od jakiegoś czasu pracowałam w niedziele, więc doceniam wolne (brawa, burzliwe oklaski). Walentynki i inne dni niepracownicze spędziliśmy uroczo, może zresztą wieczorem wkleję tu jakąś filiżankę lub kubek. W międzyczasie w Polsce kolejna żałoba narodowa (miejmy nadzieję, że bitwa na pogrzeby na razie zakończona). Wierszyk powyższy pisałam ponad 10 minut i po cierpieniach twórczych pora na śniadanie 😃 Witajcie w niedzieli, Ave. Co tam u Was?