Są plany na dzisiaj oraz plany na później, wszystko to są bardzo dobre plany, wyrażone w języku polskim, bo najczęściej myślę po polsku i to się raczej nie zmieni. Wypracowujemy nowe zwyczaje domowe, bez obecności osoby, której zabrakło, więc też wracamy z mężem do komentowania rzeczywistości politycznej.
Przyglądaniu się tej rzeczywistości towarzyszy często, jak to o Polsce, uśmiech politowania. Gdzieniegdzie, w dziwnych zaułkach Internetu, już obywatele przeżywają straszny kryzys za obecnych rządów Wszechmogącego Tuska, inni nadal kompletują z Pinokiem rząd, przekonani, że teraz jak ktoś nie będzie chciał pomagać, to zupełnie jest bez honoru. Uaktywnili się też symetryści zamartwiający się, że pisowi przestępcy będą karani bez poszanowania zasad demokracji przegapiając, że nadal rządzi PiS, który rżnie wszystkich w dupę i przedłuża tę agonię szukając dróg ucieczki z ciepłych posadek państwowych na inne ciepłe posadki oraz wyprowadzając tyle funduszy z Niepodległej na prywatne konta, ile się da. A co ja wiem? Mija 13 lat jak umarła Wacława. Czarny, ruchliwy nos i oczy pod futrem przyprószonym siwizną, rozumiejące wszystko. Pamiętam Cię, dobry psie. Ja i moje stado, mój głos oddany w wyborach, moje przekonanie jak jest dla mnie najlepiej - dlatego interesuję się polityką, żeby robić swoje i naprawiać, co da się na prawić. Z okazji święta państwowego, takie zapisuję sobie marzenia o (prawie) idealnym kraju. Chciałabym:
- żeby przepisy dotyczące spraw gospodarczych nie zmieniały się co sezon - żeby były trwałe, choć reagujące na oddolną informację zwrotną (konsultacje społeczne się kłaniają, których w Polsce nie ma od zawsze, bo władza nie radzi sobie z krytyką), tak aby przedsiębiorcy mogli zaplanować rozwój biznesu na lata do przodu;
- żeby zmieniono przepisy grzebalne ludzi i innych zwierząt - aby zmarłych można było pochować gdziekolwiek (za zgodą właściciela gruntu) lub nie pochować wcale (trzymać prochy w urnie tam, gdzie chcemy lub rozsypać);
- żeby promowano uwrażliwienie na wybór, a zapytanie "Jak chcesz?" było normalnym pytaniem w usługach, szczególnie tych finansowanych przez rząd (dobre praktyki odgórne);
- żeby balans pomiędzy płacą minimalną a zapomogą dla bezrobotnych powodował, że bezrobotny nie zastanawiałby się czy warto iść do pracy, bo przecież ma pomidory do podwiązania i inne ważne rzeczy (więc się przecież nie wyrobi!);
- żeby orzecznictwo o niepełnosprawności oderwano od znajomości (orzekanie tylko na podstawie dokumentów, bez oglądania chorego) i przyznawano je na stałe (ciąganie osób z niepełnosprawnością po komisjach, które kilka razy sprawdzają, czy komuś odrosła noga jest obelgą), oraz aby w głowach obywateli niepełnosprawność przestała być jednym ze sposobów na "załatwienie" sobie dochodu;
- żeby rozdział kościołów od państwa był realny, a nie tylko na papierze (a duchowny był takim samym obywatelem, jak każdy inny, z takimi samymi prawami i obowiązkami, ugruntowany w rzeczywistości, nie traktowany przez instytucje publiczne jak ołtarz);
- żeby dla prawa rodzinnego priorytetem było dobro dziecka, dopiero później dobro grupy (marzy się mi, by środowiska zaniedbujące swoje dzieci na stałe traciły prawa do mieszania w ich życiu dostając jasny sygnał jaka jest definicja i norma miłości - sranie komuś na głowę miłością nie jest);
- żeby pozwolenie na broń wydawano po rzetelnych i cyklicznych badaniach psychologicznych dotyczących wszystkich zainteresowanych (bez wyłączania myśliwych i żołnierzy).
- żeby kobiety i mężczyźni mieli w praktyce równe prawa w temacie nietykalności cielesnej (co obecnie nie zachodzi ze względu na przepisy aborcyjne);
- na koniec, życzyłabym sobie, żeby zakończono hocki-klocki z najazdem na osoby nieheteronormatywne i dano im możliwość zawierania małżeństw. Tolerancja promowana odgórnie - to się mi marzy. Nie twierdzę, że żyję w takim kraju - jest to zapis tego, co ja uważam dla swojego stada za dobre i chwalebne.
