Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty

sobota, września 28, 2024

Zgoda? Niezgoda.

Wskazywanie bobrów jako winowajców powodzi, czy głosowanie ambasadora Polski w UE za odstrzałem wilków w Europie (ładnie nazywanym zmianą statusu tego zwierzęcia w Konwencji Berneńskiej ze "ściśle chroniony" na jedynie "chroniony") to czystej wody populizm, łechtanie tej części społeczeństwa, które w dzieciństwie dręczyło żaby.
Nie ma się co chować, widzę Was :I

wtorek, czerwca 04, 2024

Fasiągi do Morskiego Oka

Po wielu latach gadania coś ruszyło. A dokładniej, ruszył pierwszy bus-elektryk do Morskiego Oka. I tu mamy taki komentarz z netu:
Krystyna, seniorka: Do Włosienicy dotarłam fasiągiem. Konie, które jeżdżą do Morskiego Oka, to konie pociągowe, są nawykłe do wysiłku. To jest dla nich normalność. Górale dbają o swoje konie. Widziałam, jak jeden przecierał zwierzę szmatką, poił je. Afera zrobiła się po tym, jak fiakier uderzył konia w pysk, ale właśnie tak się cuci konia. Niemowlaka, by złapał pierwszy oddech, uderza się w pupę. Osoby, które są przewrażliwione na punkcie ekologii, zwierząt, mają chyba jakąś odmienną wizję świata. Natomiast uważam, że pomysł z busem elektrycznym jest dobry, ale jako dodatek. Powinien być dostępny dla turystów na stałe. Nie jestem jednak za tym, żeby całkowicie zastąpił fasiągi.
Można powiedzieć: bo zawsze znajdzie się jakaś Krystyna. 

Myślę, że nadal spora rzesza obywateli boksuje się z ideą wakacji i wolnego czasu. Ludzie drodzy, chciałoby się zakrzyknąć, wizyta w Tatrach i zobaczenie Morskiego Oka nie jest obowiązkiem! Życie to nie jest lista zadań do odhaczenia: dzieci odhaczone, Morskie Oko odhaczone, pies rasy york nabyty (ale po taniości, okazja była). Nie ma takiego obowiązku! Nie byłam nad Morskim Okiem i jest spoko (a pamiętam taką sytuację, że gdy wspomniałam koleżance o wyprawie w Karkonosze, ona zrobiła phi, bo Tatry to są prawdziwe góry, przy czym sama nie weszła ani tu, ani tu). Nie wzruszają mnie historie o tym, że komuś ciężko iść, więc musi biedak podjechać akurat fasiągiem. Bo nie ma i nie było obowiązku odwiedzenia Morskiego Oka! Jest to jedynie przejaw naszej wolnej woli. To w jakim stylu jej używamy, świadczy po prostu o naszym kalibrze.

piątek, marca 01, 2024

Zielony ład

 (...) ja wszystko, droga Mu, rozumiem. Każdy ma prawo protestować. Stopa życiowa i inne sprawy. Ale czytałam tak o tym Zielonym Ładzie. I np. wyczytałam, że rolnicy protestują, żeby nie było ugorowania części gruntów (czyli, żeby pustynia dla żywych stworzeń, którą tworzą uprawy intensywne, była jeszcze większa). Rolnicy protestują przeciw planom zmniejszenia użycia pestycydów o 50% do roku 2030 (kapuję, że mogą mieć w nosie moje zdrowie, ale rak i choroby autoimmunologiczne u ich własnych dzieci też im nie przeszkadzają?). Nie pasuje im postulat zmniejszenia stosowania nawozów sztucznych (podobnie, uj z rakiem, ważne, żeby spłacić Deere). I ty mi wytłumacz, bo ja może coś przegapiam: jaki ja mam interes, żeby jako konsumentka ten element protestu rolników popierać?

Mysz z ogonem w pytajnik.

PS. O tym gościu od hodowli norek i idiotach z transparentem antyukraińskim na drogim traktorze nawet nie wspominajmy :I

piątek, września 29, 2023

Język, drzewa i krwawe penisy

Ach, dlaczego nie komentowałam sprawy księżej orgii w Dąbrowie Górniczej? A bo gdyż nie za bardzo mnie to ciekawi. Niech się wierni zastanawiają, czy ksiądz przed włożeniem im do ust komunii grzebał sobie w majtkach i czy umył ręce. Natomiast chcę skomentować oświadczenie księdza Tomasza Z., który był na miejscu, ale zaraz potem musiał pilnie pojechać na urlop do Turcji i dopiero teraz objawił nam swoją wersję wydarzeń. Wersja jest taka, że ustalenia przekazywane przez media dotyczące liczby ludzi w pokoju, gdzie przebywała męska prostytutka, są wyssane z palca (i wiecie co, ja mu wierzę :)). Natomiast ogólnie jest to atak na kościół. Cała wina za skandal, jego zdaniem, spoczywa na dziennikarzach. Nie ten jest winny kto robi, ale ten kto o tym mówi. Znacie to? Zgadzacie się z tym?

Z rzeczy bardzo głupich, a bliskich mi geograficznie: jakiś matoł (prawdopodobnie młodociany) za pomocą piły mechanicznej ściął ikonicznego jawora znanego z filmu "Robin Hood, Książe złodziei". 300-letnie drzewo w ten czwartek odnaleziono przewalone na mur Hadriana (hrabstwo Northumberland, północno-wschodnia Anglia), wandalizmu dokonano prawdopodobnie w nocy. Parę słów Roberta Macfarlane'a na ten temat i smutek. Ostatnio pisałam o braku miłosierdzia dla przyrody. Przeraża mnie bezmyślność takich aktów, argumentacje w stylu bo stało, bo mogłem, bo chciałem, bo uważałem. Jakieś 86 mld neuronów i taka tfurczość. 

Jeszcze: sąd z Zamościa wyprodukował (na razie nieprawomocny) wyrok uniewinniający 42-letniego myśliwego z Koła Łowieckiego "Słonka" w Zwierzyńcu, który 12 września 2019 roku, w dniu w którym nie odbywały się żadne legalne polowania, zabił Kosego, wilka z Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jego śmierć pociągnęła za sobą śmierć młodych, którymi się opiekował po zgonie partnerki. Mam nadzieję, że to nie koniec sprawy. W całej tej mrzonce, że świat jest niebezpieczną grą komputerową, gdzie trzeba bronić białogłów i powiewać fajfusem, aby później móc się zgłosić po nagrodę w naturze oraz podział łupów, nadal stoję po stronie ludzi przeciwko myśliwym. Amen. 

Takie to zdziwo-smutki z kraju i sąsiedztwa, ale u mnie na wsi, w mojej zagrodzie, wbrew wszystkiemu, tydzień na plus. I jutro oczywiście zamierzam dzień święty święcić :)

sobota, września 16, 2023

Nie ma miłosierdzia

Do pnia. Cytat z tekstu oko.press o karze dla parafii w Stanowicach (dolnośląskie) za ogłowienie drzew na cmentarzu (wypowiedź Andrzeja Gąsiorowskiego, fundacja FOTA4Climate):
Wydaje się, jakby na przełomie wieków ludzkość wpadła w jakąś manię czy natręctwo czystości, sprzątania i wygody kompensujących cywilizacyjne lęki naszych czasów. Ich autorzy chcą uchodzić za gospodarzy dbających o porządek, bezpieczeństwo i rozwój, choć jest dokładnie odwrotnie. Im mniej przyrody wokół nas, tym brudniej, drożej, smutniej, mniej różnorodnie i niezdrowo. Wycinamy drzewa z niepokoju, a ich brak przynosi go jeszcze więcej.
Czy ludzkość, tego nie wiem, natomiast Polacy z pewnością. Pomimo, że są jasne przepisy dotyczące przycinania drzew, część obywateli udaje, że ich nie zna. W krajach anglosaskich podobny niepokój objawia się systematycznym, i chyba już kulturowym, atakowaniem traw. Trawniki muszą być przycięte milimetrowo, jakby w trawnikach naturalnych czaiły się straszne istoty. Niektórzy argumentują, że trzeba kosić trawinki ze względu na potencjalne alergie. Ale i tu, jak z niepokojem w temacie agresywnych drzew, sprawa się nie rozwiązuje, a nasila. Mieszkańcy wsi mają relatywnie mniej uczuleń od mieszkańców miast, więc chyba nie do końca chodzi o trawę. Psiontam, psiontam, nie ma litości. 

***

Wróciliśmy z moim Kraciastym z wakacji i powoli wchodzimy w tryby codzienności. Refleksje pourlopowe? Kontrowersji za dużo nie ma, może dlatego, że ostrożnie dobieraliśmy sobie partnerów do rozmowy. Męża jak zwykle irytowały samochody mijające nas na autostradzie z prędkością 200 km/h oraz maniera nieodbierania telefonów. Jednak naprawdę się uniósł, gdy dostał odmowę rejestracji samochodu, bo nie przyniósł pod pachą odkręconych tablic rejestracyjnych. W drugim podejściu tablica rejestracyjna została położona na biurku obok pani urzędniczki. Po załatwieniu formalności, pani urzędniczka powiedziała Kochanemu, że można ją (tablicę ową) już zabrać. Powód potrzeby jej przyniesienia nadal pozostaje dla nas tajemnicą. 

wtorek, lipca 04, 2023

Irlandia zielona

Mój Drugi Kraj chce zwiększyć powierzchnię obszarów zalesionych z 11%  do 18% (do roku 2050), ale przede wszystkim chciałby być znowu dziki (przynajmniej gdzieniegdzie i przynajmniej niektórzy). W Wyborczej przedruk z NY Timesa "Po wiekach pustynnienia Irlandia chce zdziczeć" Eda O'Loughlina, o renaturyzacji, do poczytania, ale zdjęcia też piękne. 

czwartek, sierpnia 11, 2022

Odra

Zatrucie rzeki tak mną wstrząsa, że nie mogę o tym czytać.

Powiesić.

czwartek, sierpnia 16, 2018

In a cup of ...


green tea.
Location: Juke Cafe, Harbour House, Harbour Rd, Howth, Dublin
Time: 2:38 pm, yesterday.

Here we were before our failed attempt to walk the Bog of Frogs trail.
The views in the harbour were a bit foggy, looking at young gulls we apparently missed the first signs of precipitation.


americano.
Location: Starbucks, Harbour House, Harbour Rd, Howth, Co. Dublin.
Time: 4:44 pm, yesterday.

After the rain shooed us off the trail. 
This time I bought millionaire shortbread I was dreaming about several nights ago.
I really prefer metal, washable cuttlery in Costa

A tak w ogóle to Kult Wielkie Matki wczoraj w Polsce nie dał mi się dodzwonić do urzędu gminy :I
Za to dzisiaj przez telefon jak u Barei, pani w słuchawce do petenta: "Nie widzi, że przez telefon rozmawiam? Poczeka!"

Obserwacje kawiarniane natomiast takie mam:
Ileż ludzie marnują jedzenia i papieru przy okazji wizyty w sieciówkach!
Te wszystkie łapczywie zagarnięte serwetki, które nie zostały w ogóle zużyte i dżemiki nienapoczęte, wzięte i pozostawione przy filiżance, bo przeca dają za darmo. Czy wiesz, że obsługa musi to wszystko wyrzucić do kosza?

Piłam w Howth kawę z Kraciastym, rozmawialiśmy o ekologii sieciówkowej, i bawiła mnie myśl ile pewna deklaratywna eko-blogerka zużywa serwetek podczas jednego posiedzenia. Czyściutka taka, wygląda na pięć i na: "I słomkę proszę!"

***
Z Wolandem rozmawiamy o (bez)interesownej toksyczności.
Jestem ciekawa Twojej opinii.