Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 12, 2025

Diane

Czy też blog nie zamienił się ostatnio w zatłoczoną listę pożegnań? Z pewnością nie intencjonalnie. Wróciłam do domu. Tak jak w drodze do Polski dogoniła mnie wiadomość o śmierci Patricii Routledge, tak przy wysiadaniu z samolotu na Wyspie, dwoma kanałami dobiegła do mnie wzmianka o śmierci Diane Keaton. 

Była jedną z ulubionych aktorek Woody'ego Allena, tych, z którymi Allen, pomimo epizodu romansowego, pozostawał w dobrych relacjach. "Miłość i śmierć", "Wnętrza", "Manhattan", "Tajemnica morderstwa na Manhattanie", i tak dalej, ale przede wszystkim "Annie Hall" i ikoniczność jej stylu ubierania się (za tę rolę dostała jedynego Oscara, podobno scenariusz filmu jest luźno oparty o historię jej związku z Allenem).


Z pewnością to jeden z sygnałów pokoleniowych. Wymierają ostatnio ludzie, którzy nie mają takiego znaczenia dla najmłodszych, jakie mają dla mnie.

wtorek, września 16, 2025

Robert

 No i jak to tak, panie Redford?

Na planie "Trzech dni Kondora", rok 1975

wtorek, września 02, 2025

Graham Greene

Pamiętam go głównie z roli Kopiącego Ptaka w "Tańczącym z Wilkami".
(jeden z filmów do których wracam z dużą przyjemnością).

Aktor (na zdjęciu promocyjnym po lewej) pochodził z plemienia Oneidów zamieszkującego tereny Kanady. Osiedlił się w prowincji Ontario; słusznie uważał, że współcześnie, w dobie telefonów i Internetu, nie trzeba koczować w Kalifornii, żeby utrzymać się z aktorstwa.

poniedziałek, sierpnia 04, 2025

Jeszcze o lipcu

Sierpień. W Irlandii właśnie kończy się lato, zebrało się mi na wspominki, to może jeszcze trochę filiżankowego lipca, bo filiżanek dawno tu nie było. Włala:


Ksiuńszki czytam, nostalgiczne albumy Marilionu z Fishem nasłuchuję, politykę dozuję sobie umiejętnie (na początku sierpnia jeden dzban na stanowisku prezydenta zostanie zastąpiony drugim głucho brzmiącym — narracja o kandydacie obywatelskim, który dopiero później, ojej, uzyskał poparcie PiS, jest kłamstwem dla ludzi żyjących w kłamstwie; faszyści podnoszą swoje wredne mordy, niestety także dzięki poparciu milusich babuleniek, które się wymieniają wzorami na rękaw robiony na drutach i przepisami na ciasto —  kolejny dowód, że starość nie idzie z automatu w parze z mądrością).

A jednak wystartowały w lipcu produkcje obydwu adaptacji "Lalek" (jedna wydawała się zagrożona, ale poszło; obserwuję te prace z przyjemnością). Macherzy Netflixa wzięli się również za nową wersję "Dumy i uprzedzenia", tu także zdjęcia rozpoczęto w lipcu. Adaptacja była ogłaszana jako wierna, ale gdzieś w trakcie okazało się, że Bingleyowie będą czarnoskórzy, czyli w sumie nie wiadomo w którą stronę skręci ta historia (mocne będą zapewne role starszego pokolenia: Rufus Sewell i Olivia Colman jako państwo Bennetowie, Fiona Shaw jako Catherine de Burgh). Kolejna adaptacja, którą na pewno obejrzę.

Sierpień. I sztorm Floris grzebie nam w ogródku.

sobota, lipca 12, 2025

Dwie "Lalki"

Na początku kwietnia wspominałam, że ogłoszono ekranizację jednej z moich ulubionych polskich książek. Na chwilę obecną stan jest taki, że "Lalki" Prusa będą dwie. Za drugą, produkowaną przez Netflix wziął się Paweł Maślona. W głównych rolach Tomasz Schuchardt i Sandra Drzymalska; zdjęcia ruszyły 1 lipca. Wywiad z Maśloną w Rzeczpospolitej tutaj, wywiad z reżyserem i głównymi aktorami tu.

We wcześniej zapowiadanej ekranizacji z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską, powoli zaczęły pojawiać się inne nazwiska: Maja Komorowska w roli prezesowej Zasławskiej, Agata Kulesza jako pani Meliton, a przede wszystkim Rzecki! i zaskakujący powrót Marka Kondrata do zawodu (aktor miał kilkunastoletnią przerwę). Reżyserem jest mniej znany Maciej Kawalski. Zdjęcia do tej wersji, kręconej w koprodukcji z TVP (patrz, link Hebiusa w komentarzu), zaczną się 22 lipca.

Sądząc z rozmów twórców i z materiałów prasowych, będziemy mieli do wyboru ekranizację ilustracyjną i adaptację (reinterpretację). Obydwa podejścia mogą się powieść, w każdym razie trzymam za to kciuki. Kto czytał, ten wie, że nie jest to opowieść o miłości, a raczej powieść społeczna, ilustrująca obyczaje i bolączki epoki — nie mogę się oprzeć wrażeniu, że uromantycznienie "Lalki" to sprawka szkoły, stylu omawiania lektur, odhaczania testów i kucia haseł. Cały wątek z analizą postaci Wokulskiego jako rozdartego pomiędzy romantycznym idealizmem i pragmatycznym pozytywizmem sprowadza się do wyliczania cech bohaterów literackich. W efekcie w analizie umyka cała zawarta w powieści misterna psychologia postaci. Na końcu uczeń zapamiętuje, że Łęcka była zła, bo Wokulski ją kochał, a ona go nie chciała, a Wokulski dobry, bo mu było smutno. 

wtorek, kwietnia 15, 2025

Jadwiga

Film krótkometrażowy Ktoś zostanie ostatni (2020).

Z innych rzecz o Jadwidze Jankowskiej-Cieślak do obejrzenia dokumenty "Dotknięcie" oraz rozmowa o Teatrze Dramatycznym prowadzona przez Wojciecha Majcherka.

sobota, kwietnia 12, 2025

Migracje i ekranizacje

Z komentarza do Dreamu: 

migracja oznacza życie w dwóch światach jednocześnie, po jakimś czasie staje się również jasne, że nie należymy na 100% do żadnego z nich. Ale to w sumie jest odkrycie trywialne. Nigdy nie jesteśmy na 100% z Polski, reszta rodaków zawsze się od nas czymś różni. Przesadzamy z identyfikacją z Polską, często pomijając realny wpływ na nasze życie naszych matczyzn lokalnych (regionu, wsi, rodziny). 

Nie pamiętam dokładnie dlaczego skopiowałam ten mój komentarz, ale niech to będzie pamiątką na okoliczność niedawnej podróży. A jak o Polskę chodzi, to się wczoraj z miłym zapisaliśmy na liście wyborców i będziemy prawdziwym Polakom bezwstydnie mieszali w statystyce. Ha!

Co innego zainteresowało mnie w ostatnim czasie — wiadomości o dwóch nowych ekranizacjach klasycznych powieści. 

Po pierwsze, w Polsce ekranizacja "Lalki". Przypomniał mi o tym mietczynski, mam podobne do niego jaranie i trochę więcej wątpliwości w temacie już ogłoszonego odtwórcy Wokulskiego. Marcin Dorociński rzeczywiście może być z deczka za ładny na pana Stacha, ale to wszystko zależy od tego jak reżyser udźwignie akcenty w fabule. Bardzo, bardzo czekam na tę wersję, dwie poprzednie cenię sobie niezmiernie z wielu różnych powodów, a "Lalkę" uwielbiam, choć rozumiem wątpliwości komentatorów po moim tekście Galaktycznym.

Ach, tymczasem Netflix ogłosił kolejną serialową wersję "Dumy i uprzedzenia" z Olivią Colman w roli pani Bennett. Lubię tę aktorkę, lubię powieść, więc mnie cała sprawa zaciekawiła, choć inna adaptacja Netflixa, "Perswazje" z 2022, nie była za dobra (nie była też dramatycznie zła, po prostu adaptacja poszła zbyt mocno w kierunku komedii romantycznej, którą oryginalny tekst zdecydowanie nie jest). Ekranizacja DiU'95 jest dla mnie nadal ikoniczna, poza tym w przypadku tej opowieści znowu trafne obsadzenie głównych ról jest absolutnie kluczowe. Google na tę chwilę wypluwa dwa nazwiska: Emma Corrin i Jack Lowden. Nie znam. Jest jeszcze czas na zmiany. Tak czy siak, będę oczekiwała przytupując.

piątek, października 25, 2024

Barbara

Jadwiga Barańska umarła w nocy, kilka dni po swoich 89 urodzinach.
Był to jeden z tych rzadkich przypadków, gdy informacja o współpracy z mężem-reżyserem nie budziła we mnie krytycznych wątpliwości. To on miał szczęście, że spotkał na swojej drodze taką aktorkę. Dopiero teraz, patrząc na jej filmografię, zdałam sobie sprawę jak rzadko występowała. Ciekawe, że w powodzi różnorakich przeróbek nikt nie wziął się do tej pory za ponowne ekranizacje "Hrabiny Cosel" oraz "Nocy i dni". Barbara Niechcic ... za tę jedną rolę wieczna pamięć dla Jadźki.

Noce i dni.

wtorek, sierpnia 06, 2024

Gadające głowy


Dokument Kieślowskiego w schemacie pytanie-odpowiedź, Polacy uszeregowani od najmłodszego do najstarszego. Ile masz lat? Kim jesteś? Czego byś chciał? Ostatnia wypowiedź należy do stulatki. I chociaż czytam interpretacje polityczne tego filmu, że widać zaczyn, że ludzie chcą wolności, że czegoś im brak, że to portret Polaków, ta ostatnia wypowiedź poruszyła mnie najmocniej ...

Dodatek po namyśle (więcej rzeczy pewnie w komentarzach): ten film jawnie zaprzecza, że dawniej było lepiej (wybrane osoby mówią jasno, że Polacy powinni być np. mniej wobec siebie wrodzy i lepiej pracować :)). 

środa, stycznia 25, 2023

Trochę kultury

Dobrze, gdy mówią dobrze, nawet jeśli to tylko Oscary. "IO" Skolimowskiego znalazł się wśród pięciu filmów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii film nieangielskojęzyczny. Irlandczycy też się cieszą — w tej samej kategorii została nominowana "Cicha dziewczyna" zrobiona w całości po iryjsku. U Irlandczyków radość na tym się nie kończy, bo inny film ichniej produkcji (tym razem w języku angielskim), "Duchy Inisherin" z Colinem Farrellem, dostał aż dziewięć nominacji. Bez względu na nagrody (od kilku lat śledzę sprawy z minimalnym zaangażowaniem), wszystkie trzy filmy na pewno obejrzę w swoim czasie z moim Miłym.

Z wiadomości dobrych/złych (to zależy od gustu): wieści z poznańskiego UAM-u są takie, że Zenon Martyniuk, który wszystko nam wyśpiewa (głównie z playbacku), nie wystąpi w auli tegoż uniwersytetu. Nie miałam czasu na czytanie argumentów za/przeciw występowania jakiejś osoby w danym miejscu z uwagi na poziom miejsca/poziom osoby/poziom słuchaczy. Gust jest moim zdaniem sprzężony z intelektualnymi możliwościami przetwarzania bodźców. Aula UAM-u widziała w swojej historii wiele. Czy jeśli Martyniuk nie wystąpi w auli uniwersytetu, będzie to oznaczało zwycięstwo kultury wysokiej? Myślę, że dnia następnego większość Polaków odnajdzie siebie na poziomie intelektualnym z którym zasnęli dnia poprzedniego. 

Są jeszcze wieści złe z pewnością: kilkanaście dni temu na Baldy, najwyższym szczycie gór San Gabriel w stanie Kalifornia, zaginął Julian Sands. Wzniesienie niższe od Śnieżki daje popalić trudnością szlaków i zmienną pogodą, ostatnio warunki były na niej fatalne. Chyba nie ma już nadziei. Sands pozostanie dla mnie Georgem Emersonem.

Jak tam u Was, kochani? Co Was cieszy, martwi, smuci w związku z kulturą (filmem, literaturą, muzyką, sztuką, wydarzeniami)?

poniedziałek, stycznia 31, 2022

Kino wg Marii Janion

Miałam Wam wszystko opisać. Opisałam. Post mój uwieńczyłam refleksją "matko, jakie to wszystko nieciekawe". Zakończone lockdowny w Irlandii, rozpady Prawników Talibanu z powodu penisowo-waginalnych, kolejna śmiertelna konsekwencja decyzji TK'20 w temacie prawa do aborcji. Nie.

TUTAJ, kino wg Marii Janion. 

Spróbujmy się trochę uwznioślić.

wtorek, grudnia 07, 2021

Spijanie śmietanki

Sztorm nad nami przechodzi, wysłali mnie do domu, bo kto to widział, taki sztorm. Tak więc mogę pisać i pisać, jeno o czym tu? Tematów jest po prostu za dużo, bo i o propozycji rejestracji ciąż w matczyźnie słyszałam, i o przypadku kobiety, której odmówiono aborcji w Białymstoku na podstawie "medycznej" diagnozy Ordo Szuris, wieści o koncercie #muremzapolskimmundurem też, a juści, dotarły łączami na wyspy, więc wiem, że Edzia znowu jest podpuchnięta ze wzruszenia, a gdyby tak dodać do tego sam nie-rząd i niedawne wystąpienie naszego Breżniewa ... sami rozumiecie, musiałabym się powtórzyć, a ponieważ i tak się powtarzam, to dzisiaj się nie powtórzę 😁 W Irlandii może być lockdown w którymś momencie ... czy ja się nie powtarzam?  Tubylcy imprezują, suszy ich znaczy się. No cóż, powtarzam się. Rzeczywistość bywa monotonna.

Blogowo bym się nacięła. Myślę sobie, teksty spore, pomoce wizualne spoko, zagadam, może się czegoś dowiem. No i fajno, nawet niby rozmowa miła, ale że obserwować lubię zawsze dłużej, no to sobie czytam post drugi, trzeci, czytam komentarze pod nimi, i brew mi się coraz bardziej unosi, komentatorów też rozpoznaję, ale nie ma się z czego cieszyć. Jak doczytałam pod kolejnym postem pandemiańskim coś o oazie normalności w miejscu tymże, to jednak zwrot o 180 stopni i za czapeczkę foliową podziękuję, bo to sporo przypadków klinicznych i nie czuję się na siłach ... kochana, mówię do siebie z czułością, nie znasz się i masz życie.

Życie polega na tym, że czasami wychodzimy z domu razem, aby nieść innym ewangelię codzienności:

01/12/21.

Częściej jednak nie możemy się zgrać. Jestem obibok, zaś u małżonka furczy, aż nie ma czasu się chwalić, więc go chwalę ja: Kraciasty zakończył w listopadzie bardzo długi projekt, który był w toku jeszcze przed naszym spotkaniem w barze na Rydygiera 25 we Wrocławiu, czyli zanim wyleciałam na miotle w dal siną, wyfroterowałam język i nabyłam męża. Nakręcić pełnometrażowy film społeczny z budżetem 0 zł (słownie: zero) to nie byle co, droga publiczności. Szczególnie, gdy to pierwszy film w życiu, pierwszy scenariusz w życiu i przy okazji jest się za biednym, żeby komukolwiek z kilkudziesięciu uczestników projektu za cokolwiek zapłacić, więc są za to amatorzy (w jak najbardziej pozytywnym sensie) jak pchły w pudełku po zapałkach. Dokładając własne pieniądze, talent, czas i nerwy, Kochany dopiął w końcu swego i prawie cztery lata po ostatnim klapsie na planie zadziałała magia kina — porozrzucane w czasie sceny i skrawki melodii sklejone w jedno nabrały sensu i emocjonalnego wyrazu. Na dodatek widnieję w napisach końcowych jako co-montażystka, łatwo poszło, nepotyzm bywa rzeczą przyjemną, gdy to my jesteśmy jego beneficjentami. A teraz moje Słońce jest zarobione i rano pękła mu sznurówka w lewym bucie.

Poza tym znowu jesteśmy w grudniu. Czyż życie nie jest absurdem? To zaiwanianie czasu coraz bardziej mnie zaczyna wkur**iać, jesteśmy młodzi i tak ma pozostać! Wobec tego dzisiejsze trzecie szczepienie Kraciastego dawką przypominającą, które się należy rezydentom 50+ jest podejrzane. Wyobrażasz sobie Kochany cuś takiego na tym świecie?

Życie polega też na tym, że czytam, oglądam i słucham. Męczę się nad Mannem Tomaszem, więc nie polecę, ale obejrzałam nareszcie "Boże Ciało" (2019) Komasy, który dla mnie jest o tym jak ważna jest psychoterapia i ile mogłaby zmienić w życiu człowieka potarganego przez los, gdyby tylko była. Z melodii płyta Karoliny Cichej, "Tany", jest jak pianka na cappuccino.

Karolina Cicha — Zaszumiała w sadeńku traweńka.

poniedziałek, kwietnia 26, 2021

Zastępcze zmartwienie Związku Podhalan

Związek Podhalan jest pewny, że film “zrodzi emocje i będzie prowadził do społecznych
napięć bowiem obrazy zdarzeń w nim pokazanych nie są jednoznacznie czarne lub białe”
mówi łonet. Nie wiem, czy film wykorzystujący motyw Goralenvolk będzie w ogóle wart wspomnienia ze względów artystycznych, ale mam wrażenie, że Związek Podhalan przegapia większe problemy regionu skupiając się na tym, że kierpcowej mitologii rzekomo może zaszkodzić niewidziany przez nich jeszcze film Marcina Koszałki, jeśli nie dość głęboko będzie wchodził im w dupę (może nawet nie być motywu, jak przygrywają na skrzypeczkach papieżowi! I co Wy na to?). Tymczasem kierpcowa mitologia cuchnie — przemocą domową, chciwością fiakrów i właścicieli działek w Zakopcu, którzy podpalają własne dziedzictwo, patriarchatem, sylwestrem w tvp i podrabianymi oscypkami.

poniedziałek, listopada 09, 2020

Optymistycznie

Chcę widzieć pozytywy w tym, co się ostatnio dzieje. Bo przecież:

  • polska ulica przemówiła udzielając feedbacku władzy;
  • w Stanach Zjednoczonych pozbyto się Pomarańczowego, let's hope lame duck zleci szybko;
  • Pfizer i BioNTech poinformowali, że mają skuteczną w 90% szczepionkę na covid-19.

A my idziemy w ten czas jesienny na plażę, na którą pada deszcz. Po spacerze grzejemy się w domu i robimy sobie ciepłe napoje. Wieczorem w kuchni pachnie rosołem, w innym garnku odpoczywają dwa ziemniaki w mundurkach w towarzystwie dwóch marchwi czekające na sałatkę jarzynową. Kraciasty zmywając naczynia śpiewa o marszałku Koniewie. Po późnym obiedzie (na dworze zmrok) planujemy oglądać stare filmy (dzisiaj "Zmory" Marczewskiego).

piątek, sierpnia 07, 2020

Punkty za pochodzenie

(...) Stuhr i Gajos, na ten przykład, droga Mu. Ale to nie ma nic wspólnego z tym, co mówią poza ekranem. Stuhr to "Wodzirej", "Amator", "Bohater roku", "Kingsajz", "Trzy kolory: biały", "Historie miłosne". Gajos to "Ucieczka z kina Wolność", "Kolacja na cztery ręce", "Żółty szalik", "Jasminum", "Saksofon", "Body/Ciało". Wielcy aktorzy. I nie muszę się z nimi zgadzać, bo z aktorem nie trzeba się zgadzać. Taka Beata Smoleńska Fido, nie chodzi o to, w czym gra, tylko, że jest w tym tak marna, a jej opis na wikipedii tak rozbudowany w porównaniu z jej marnością, że trudno się nie śmiać. To jeden ze sposobów tworzenia efektu komicznego - kontrast. Wracając do ulubionych aktorów. Stuhr ostatnio chorował, co nie wzbudziło w trollach zachwytu. Gajos coś powiedział, co nie wzbudziło w trollach zachwytu. I żeby nie było, taki kontrast, ja się z nim nie zgadzam. To nie mały podzielił społeczeństwo, to jest nietrafna diagnoza, choć wyjęta z trzewi, z emocji, i jak się ma osiemdziesiąt lat, to można sobie na nią pozwolić. Społeczeństwo zawsze jest podzielone, zawsze są głupi i mądrzy, ci na fali i ci którzy "na fali" udają owijając się w niedopasowane garnitury z poliestru. Chodzi o to, że władza pod hasłem szacunku dla niedowartościowanych wyniosła chama na piedestał, zrobiła z niego wzorzec z Sèvres. W Niemczech w latach 30-tych wygodniej było nie być "von", za PRL-u podobnie, teraz lepiej nie być zbyt warszawkowym, krakówkowym, breslauowym, zbyt europejskim. Lepiej sypać za sobą słomę z butów, być Właściwym Inteligentem z Właściwej Uczelni, kochać lud publicznie i dawać mu całusa z języczkiem jak Breżniew, a awans w strukturach rządowych murowany. Wzorcem jest mierność, ale wierność. Dlatego nie zgadzam się z Gajosem. Mały niczego nie podzielił, on przyznał punkty za nijakość i nijakość się stawiła na zawołanie, w mediach, w rządzie, na pochodach powstańczowarszawskich. Taka to sytuacja, kochana.

Mysz, którą łamie w krzyżu
(czyżby to pierwszy etap nawrócenia?).

sobota, czerwca 27, 2020

Wpis polityczny

Ponieważ w Polsce jest cisza wyborcza,
z czystej przekory chciałam napisać coś o wyborach, ale ... nie mam nic do dodania,
już głosowałam i dobrze jest.

Gdy smacznie sobie spaliśmy, ja, małżonek i kot,
W Irlandii zmienił się nam Taoiseach (premier), ponieważ po lutowych niesamowitych wyborach
(trzy partie uzyskały podobne wyniki pomiędzy 20-25% poparcia)
doszło do historycznego porozumienia rządzącej do tej pory Fine Gael
(z Leo Varadkarem, hinduso-gejem, ostatnio premierem) z Fianną Fáil + Zieloni.
Premierować nam będzie Micheál [MEE-hawl] Martin,
aż do 2022, gdy do premierowania wróci śliczny Leo, jeśli jeszcze będziemy go lubili. Taki układ.
(nie uważam, aby takie rozwiązanie było możliwe obecnie w Polsce z powodu różnicy mentalnej)

PS. Wczoraj obejrzeliśmy "Różę" (2011) Smarzowskiego. Polecam bez wahania, siekiera się przydała.

sobota, maja 16, 2020

Update na koniec tygodnia

Po wyborach, których nie było, pani Kidawa zrezygnowała z kandydowania i pojawił się na jej miejsce Trzaskowski. Czy to dobrze?

Słucham kolejnych wyzwań #H16Cg2 (nominacja dla Zenka Pendereckiego Martyniuka - co za suspens!).

Jestem po seansie "Zabawy w chowanego" braci Sekielskich.

Kazik, który wygląda jak mój wujek Józek, jest od wczoraj na pierwszym miejscu listy radiowej Trójki:

Kazik - Twój ból jest lepszy niż mój.

niedziela, lutego 16, 2020

In a cup of ...


green tea.
Location: Restaurant Canale, 10 N Quay, Lagavooren, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday after 6 p.m.

Nowe miejsce napotkane i poddane osądowi.
W środku wszystko w reggae ("The Final Countdown" Europe tysz).

***
Zmarł Gruza. Rozmawiamy z Kraciastym o folku, dziadostwie disco polo, artystach PRL-u. Oglądam krótki filmik o Łomnickim, a gdy czytam o Rosiewiczu na wikipedii, jakoś tak automatycznie zamiast "gitarzysta" czytam "glista". To już połowa niedzieli, dobrej drugiej połowy :)

PS. Nie polecam filmu o Hawkingu "Teoria wszystkiego" (2014). Bardzo, bardzo mnie rozczarował, rozeźlił. Kiła, ludzie!

środa, stycznia 29, 2020

Żenek

Obejrzałam właśnie zwiastun filmu produkowanego przez telewizję Kurskiego. Biografia. Czyli poprzeczka zawieszona wysoko. Zenona Martyniuka, ale nie przekreślajmy ambicji zbyt pochopnie. Jak mnie kto czyta, to zna moją opinię jakże surową na temat Gatunku Muzycznego Ostatnio Narodowego. Sama nie wiem co mam napisać. No przecież nie, że jestem rozczarowana, skoro spodziewałam się knota, ale wdaliśmy się przy okazji z mężem w dyskusję o dobrych biografiach muzycznych i nawet zaczęłam się zastanawiać, który aktor lepiej oddałby specyfikę bezzębnego Martyniuka, bo wnioskując ze zwiastunu pan Czeczot sobie nie poradził (za dużo zębów). Znaczy: oficjalny trailer to paździerz. A było z czym porównywać — już z miesiąc temu Kabaret Skeczów Męczących wyczuwając oczekiwanie fanów gatunku wypuścił do sieci swoją propozycję:


Panowie z kabaretu wykazali się ambicją i zawyżyli moje oczekiwania — to z całą pewnością. Czy nie uderza Was jakość peruk? Prawie identyczne z tymi sygnowanymi przez tvp.

Myślę, że film obejrzę. Oczywiście zastosuję tu metodę tak rozpowszechnioną jak samo disco polo, a może nawet bardziej narodową. Nie zapłacę za bilet do kina, nie kupię dvd — dla Żenka zrobię wyjątek i obejrzę najbardziej piracką wersję jaką znajdę w sieci. Trzeba oszczędzać, cóż, u nas recesja.

wtorek, sierpnia 13, 2019

In a cup of ...



fruit tea.
Location: friends' house in Dundalk, Co. Louth.
Time: yesterday in the evening ...

Sooo, two years have passed. Kraciasty came back home at 2 a.m. and showed me my anniversary gift: prada shoes. We spent the evening with our friends watching "The Body/Ciało".