Postanowienie noworoczne, że będe mniej zaglądała na łonet nadal wydaje się wątpliwe. Np. z rana przeczytałam artykuł o pewnym zdarzeniu w Warszawie: ratownik medyczny dostaje po głowie od uzależnionego typa do którego wezwała ratowników matka, matula, kochana, przekazująca wartości, gdyż "zażywał narkotyki, ale tym razem oddychał inaczej niż zwykle". Gdy policjanci zaczęli obezwładniać syna, w matuli odezwała się lwica. Temat zawsze napotyka opór, więc z przyjemnością go powtarzam. Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo, to łacińskie powiedzenie przypisywane kardynałowi Richelieu da się zastosować do opisanej historii ze zmianą kosmetyczną: słowo "przyjaciele" należy zamienić na słowo "matka".
sobota, grudnia 10, 2022
środa, września 14, 2022
Cipka była pierwsza
Najsampierw trzeba sobie zadać pytanie, czy cipka obraża? Penis to wiadomo, od czasów starożytnych miał różnorakie konotacje, jedna z nich kazała się bliźnim grzecznie acz stanowczo odpi**dolić. Uważam, że przez to dobre penisy są zupełnie niepotrzebnie napiętnowane i krzywdzone. Czy pokazanie cipki ma podobne znaczenie i tylko to jedno?
![]() |
| Sheela na gig, XII-wieczna rzeźba na kościele w Kilpeck, Herefordshire, Anglia. |
sobota, września 10, 2022
Śmierć królowej
niedziela, czerwca 06, 2021
Toksyczna matka
Od czasu do czasu dzięki internetowi wrzucam do koszyka kolejne książki do kupienia. Na liście mam świeżą autobiografię Sinead O'Connor oraz książkę o Szeli, "Baśń o wężowym sercu" Radka Raka. Półka dodatkowa musi być, bo nie mogę się powstrzymać. A teraz na listę wciągnęłam "Toksyczną matkę" Rutkowskiego i Stanisławskiej. Wywiad ze współautorem daje nadzieję na opis mięsistych przypadków:
W gabinecie teraupetycznym, gdy pada komunikat, że mama pacjenta jest lekarzem, nauczycielką, czy prawnikiem lub pracowała w służbach mundurowych, od razu pojawia się diagnostyka.
Ładnie, nieprawdaż? Ta notka jest w zasadzie zaproszeniem do wywiadu w LINKU, choć domyślam się, że i książka, osadzona w polskich realiach, niejednemu otworzy oczy, w końcu patologii emocjonalnej doświadczamy częściej niż kontaktu z łatwiej zauważaną, bo cudzą, patologią "spod sklepu".
Sytuacja emocjonalnego dystansu nazywana szacunkiem, nieumiejętność obiektywnego spojrzenia na to, kiedy rodzic miał w przeszłości rację, a w czym się zasadniczo mylił, tworzenie cukierkowego wizerunku życia rodzinnego (Kult Wielkiej Matki "nie wiem w co ręce włożyć" Zajętej, tak powszechny w blogosferze 50+, pełnej magicznych, mądrych, dobrotliwych i w części nieistniejących matek), brak refleksji nad powielaniem patologicznych zachowań zaobserwowanych w domu, zawyżone i dwubiegunowe oczekiwania wobec otoczenia — wiele takich spraw, osobno nawet błahych, buduje życie z którego człowiek może nie być zadowolony.
czwartek, października 29, 2020
Rola kobiety
Mój Kraciasty śpi. Pomimo koronowych zawirowań dostał kilka zleceń i prowadzi życie nocnego zabójcy (nad ranem otwiera drzwi kluczem, wita się z kotem, pakuje zakupy do lodówki, daje kotu jeść, ściąga z siebie ubranie, nago idzie do łazienki, przed snem przychodzi po pocałunek). Zanim to się jednak stało, ze złości na to, co się w Polsce dzieje, mąż przeczytał do końca książkę, którą kiedyś mu referowałam. Książka leży teraz pełna niebieskich karteczek indeksujących, na których wypisane są skróty myślowe, czasem wulgaryzmy. Przewertowałam ją o poranku przy pierwszej herbacie. Na fragmencie zaznaczonym kiedyś przeze mnie (podkreślam ołówkiem) widnieje znacznik z adnotacją "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Fragment brzmi:
Z pism Jana Pawła II i jego następców wynika, że Kościół oczekuje od kobiet tylko roli matki. Dopuszcza jeszcze dziewictwo, które jednak też jest macierzyństwem, ale duchowym. Zakonnice mogą nim objąć poprzez modlitwę nawet całą ludzkość.
Co pewien czas Kościół boleje nad tym, że kobiety nie mogą o niczym decydować. Mówi wówczas o potrzebie zmiany, o geniuszu, o specjalnym miejscu w dziejach ludzkości. Ale władzą się nie podzieli.— Marta Abramowicz, "Zakonnice odchodzą po cichu. Wydanie specjalne", str. 150, Krytyka Polityczna, 2017.
niedziela, października 25, 2020
Historie rodzinne
(...) i czytam słowa Matki Bożej z Akita, kolejnej gaduły, która się po setkach lat od powstania Nowego Testamentu w końcu wyrobiła w mowie:
Aby świat mógł poznać Jego gniew, Ojciec Niebieski przygotowuje karę dla ludzkości. Wiele razy interweniowałam z Synem, by złagodzić gniew Ojca.
Czy można się dziwić, droga Mu, że ta mitologia wchodzi bez zbędnych pytań, szybko i naturalnie, osobom, których ukochany ojciec/dziadek pił, a ukochana matka/babcia codziennie modliła się w kościele o jego niepicie? Sigh. A nie musi tak być. Można zadać pytania. Zawsze można.
Mysz z suchego domu.
PS. Dla współuzależnionych może być Al-Anon. I nie wciągajmy w to dzieci!
niedziela, lutego 02, 2020
Drugi dzień wiosny
(w schrystianizowanej wersji dzień św. Brygidy)
święto zaznaczające połowę drogi pomiędzy zimowym przesileniem i wiosenną równonocą.
Niektórzy twierdzą, że polską mutacją tego święta jest obchodzone dzisiaj MB Gromnicznej
(ludowa wersja Ofiarowania Pańskiego).
W mitologii pojawia się tu i boginii, i światło, i wilk.
Jest w nim oczekiwanie wiosny i pierwszych burz.
Rodzimowiercy słowiańscy obchodzą też w tych dniach święto Welesa,
grzeją ziarna w dłoniach i polewają ziemię budząc ją do życia.
Miły mój mówi mi wczoraj po godzinie piątej
zobacz, ten czas, i nadal jasno.
Nim się obejrzymy przyjdzie Jare.
środa, maja 08, 2019
Za chwilę dalszy ciąg programu ...
takoż bym napisała, ale nie mam czasu
później później
tymczasem u Wolanda ...
czwartek, sierpnia 16, 2018
In a cup of ...
Jestem ciekawa Twojej opinii.


