Czarnek w programie "Godzina Zero" został zapytany, co by zrobił, gdy się okazało, że jego syn jest gejem. Po sekundzie wahania były minister odparł "Przytuliłbym go, porozmawiał i bym się z nim pomodlił". Wywiad ostro skomentowała Kinga Rusin, sugerując, że za pomocą Mazurka i Stanowskiego Czarnek ociepla swój wizerunek. Może tak być. Nawet nie muszę się w ten wywiad wgryzać, wystarczy mi cytowany fragment i refleksja, dlaczego nikt od razu nie zapytał, co by się stało, gdyby syn odparł "tato, nie będę się też już z tobą modlił"?
W mijającym tygodniu rozeszła się wiadomość, że w wieku 46 zmarł Tomasz Komenda, który najpierw był wielkim bohaterem, a następnie kozłem ofiarnym, gdy dostał miliony i mamusia wypłakała się prasie, jak to go potępia, ale nie potępia (ten wywiad przypieczętował moje przekonanie, że Komenda faktycznie wychował się w rodzinie dysfunkcyjnej). Gdy społeczeństwo łkało nad biedną matką, która publicznie dzieliła swoje dzieci na fajne i niefajne (może ludzie znają to z autopsji i dlatego nie pukali się w głowę?), Komenda prawdopodobnie już leczył raka i chciał mieć choć chwilę wytchnienia od teatralnych dram.
W Irlandii zaś zbliża się kolejne referendum, Obywatele będą decydowali o losie proponowanych zmian w Konstytucji. Poprawki 39 i 40 dotyczą roli kobiety w rodzinie, oraz definicji rodziny (poprawka sugeruje, żeby odejść od definicji rodziny bazującej na małżeństwie). Ciekawa jestem wyników i jeszcze o nich napiszę.
Wszystkie trzy tematy mają oś wspólną: rodzinę jako punkt odniesienia. Czy można od niej uciec, żeby przestała kaleczyć? Chyba nadal nie ma na to powszechnego przyzwolenia. Raz przeczytałam odmienną od kanonicznej interpretację nowotestamentowej przypowieści o zagubionej owcy i ten obraz zostanie ze mną na zawsze: pasterz rusza za owcą, która odłączyła się od stada, żeby te, które zostały, nie zaczęły sobie myśleć, że też mogą żyć poza nim. Dzisiaj, w związku z zupełnie innym tematem przyszła mi do głowy myśl, że europejskie kobiety wychowane w rodzinach wyznających islam powinny mieć systemowo zagwarantowaną możliwość natychmiastowej ucieczki z domu i zmiany danych osobowych, żeby nie mogli ich tropem podążać krewni zafiksowani na kulturze honóru. Jednak za chwilę pomyślałam, że (nie tylko) kobiety z innych, nieislamistycznych środowisk mogłyby zacząć żądać dla siebie podobnego przywileju. A na to chyba mało kto w Polsce byłby gotowy.