Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą islam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lutego 25, 2024

Rodzina, ach, rodzina

Czarnek w programie "Godzina Zero" został zapytany, co by zrobił, gdy się okazało, że jego syn jest gejem. Po sekundzie wahania były minister odparł "Przytuliłbym go, porozmawiał i bym się z nim pomodlił". Wywiad ostro skomentowała Kinga Rusin, sugerując, że za pomocą Mazurka i Stanowskiego Czarnek ociepla swój wizerunek. Może tak być. Nawet nie muszę się w ten wywiad wgryzać, wystarczy mi cytowany fragment i refleksja, dlaczego nikt od razu nie zapytał, co by się stało, gdyby syn odparł "tato, nie będę się też już z tobą modlił"? 

W mijającym tygodniu rozeszła się wiadomość, że w wieku 46 zmarł Tomasz Komenda, który najpierw był wielkim bohaterem, a następnie kozłem ofiarnym, gdy dostał miliony i mamusia wypłakała się prasie, jak to go potępia, ale nie potępia (ten wywiad przypieczętował moje przekonanie, że Komenda faktycznie wychował się w rodzinie dysfunkcyjnej). Gdy społeczeństwo łkało nad biedną matką, która publicznie dzieliła swoje dzieci na fajne i niefajne (może ludzie znają to z autopsji i dlatego nie pukali się w głowę?), Komenda prawdopodobnie już leczył raka i chciał mieć choć chwilę wytchnienia od teatralnych dram. 

W Irlandii zaś zbliża się kolejne referendum, Obywatele będą decydowali o losie proponowanych zmian w Konstytucji. Poprawki 39 i 40 dotyczą roli kobiety w rodzinie, oraz definicji rodziny (poprawka sugeruje, żeby odejść od definicji rodziny bazującej na małżeństwie). Ciekawa jestem wyników i jeszcze o nich napiszę.

Wszystkie trzy tematy mają oś wspólną: rodzinę jako punkt odniesienia. Czy można od niej uciec, żeby przestała kaleczyć? Chyba nadal nie ma na to powszechnego przyzwolenia. Raz przeczytałam odmienną od kanonicznej interpretację nowotestamentowej przypowieści o zagubionej owcy i ten obraz zostanie ze mną na zawsze: pasterz rusza za owcą, która odłączyła się od stada, żeby te, które zostały, nie zaczęły sobie myśleć, że też mogą żyć poza nim. Dzisiaj, w związku z zupełnie innym tematem przyszła mi do głowy myśl, że europejskie kobiety wychowane w rodzinach wyznających islam powinny mieć systemowo zagwarantowaną możliwość natychmiastowej ucieczki z domu i zmiany danych osobowych, żeby nie mogli ich tropem podążać krewni zafiksowani na kulturze honóru. Jednak za chwilę pomyślałam, że (nie tylko) kobiety z innych, nieislamistycznych środowisk mogłyby zacząć żądać dla siebie podobnego przywileju. A na to chyba mało kto w Polsce byłby gotowy. 

sobota, października 22, 2022

Tron, ołtarz, hagiografia

Nie żebym łonet uznawała za jakoś niesamowicie opiniotwórczy, raczej jego układ (nielicznych) informacji poprzetykanych wątpliwymi historyjkami i zabobonem odzwierciedla stan zjełczenia społeczeństwa, ale wspomnę, że IBRiS zrobił dla tego portalu informacyjnego sondaż metodą CATI z pytaniami dociekającymi, jak Polacy po 2 latach oceniają wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Wyniki statystyczne są pokrzepiające. Już nawet elektorat PiSu nie wie co powiedzieć (32% uznało że to ani źle, ani dobrze), a tylko 4,9% pytanych stwierdziło, że decyzja pseudoTK była bardzo dobra. Dodatkowo Polacy trafnie wskazali, kto jest za ten wyrok odpowiedzialny (poza nimi samymi, dokonującymi durnych wyborów przy urnie): Kaczyński i KrK. Słusznie, bo tak właśnie jest. Tron i ołtarz, kult jednostki, w tle Julia Pionek Przyłębska (element niedecyzyjny, doskonale zastępowalny).

Czy religia zawsze musi szczytować kultem jednostki? Do końca tego nie wiem, ale z pewnością wierni przed Tenzinem Gjaco też się płaszczą, chociaż niby jest taki cool równy brachol. A pamiętacie naiwną wiarę tłumu, że Karol Wojtyła potrafi mówić dziesiątkami języków obcych, bo powiedział w nich "heloł"? Dochodzą słuchy, że w Iranie, w którym od połowy września wybuchają zamieszki związane ze skandalicznym traktowaniem kobiet przez religijnych tradycjonalistów (zaczęło się od śmierci Mahsy Amini skatowanej za nieprawidłowo założoną chustę i obcisłe spodnie) zmarła 15-letnia Asra Panahil, uczennica z miasta Ardabil pobita przez funkcjonariuszy ichnich służb bezpieczeństwa, ponieważ była jedną z tych, które w szkole odmówiły odśpiewania pieśni pochwalnej na cześć przywódcy duchowego, Alego Chamanei. Urzędnicy oczywiście zaprzeczają, mówią, że chorowała na serce, rodzina twierdzi co innego. Nie mam wiedzy z pierwszej ręki, na teraz uznaję tę śmierć za autentyczny przypadek, wątek tragiczny i niesprawiedliwy, natomiast motyw samouwielbienia duchownych/polityków jest mi znany i co do jego istnienia nie mam wątpliwości żadnych. Irańczycy wyraziście ilustrują zagadnienie "po co jest religia?". Żeby se jakiś chłop mógł bogiem polerować jaja, żeby wierni mogli mu oliwić oliwą najświętszą penisa i wznosząc modlitwy niby do boga, całować w zastępstwie cztery litery Hanka śpiewając mu przy tym pieśni. Po to jest religia, gdy zerkamy na nią z politycznego punktu widzenia, nie ma znaczenia czy Samouwielbiony jest duchownym per se, czy po prostu Jednostką Niezbędną, jak pan Breżniew.

A propos, polerowania jaj, przejdźmy do hagiografii. Wiecie, że krakowski aktor, lat 75, Jerzy S., w stanie po spożyciu alkoholu potrącił motocyklistę (nie zbiegł z miejsca wypadku, jak się emocjonowano, niemniej fakt spożycia i potrącenia pozostaje)? Wiecie. Pomijając rzekomy hejt prawicy (nie widziałam go, bo po prostu mam takie zasady życiowe, że do szamba nie zaglądam), myślałam, że się przewrócę, jak kilka razy łonet próbował podgrzać kotlet publikując wypowiedzi Różne Różnych o upadku autorytetu moralnego. Stuhr jest wspaniałym aktorem, wypowiada się także w tematach polityczno-społecznych (bo ma do tego prawo, jak każdy z nas), ale żeby czyniło go to Autorytetem Moralnym (czyli w polskim słowniku Autorytetem We Wszystkim)? Czytam właśnie "SPATiF. Upajający pozór wolności" Aleksandry Szarłat i powiem Wam, że przeważające w lekturze głosy o tym, jakie to było doskonałe źródło edukacji kulturalnej, jakie tam chodziły autorytety, rozwalają mnie na łopatki. Jeśli nawet ludzie kultury histerycznie szukają autorytetów w towarzystwie osób podpitych, czyli z definicji mających dużo do powiedzenia, ale niewiarygodnych, to feudalna potrzeba hierarchii oraz hagiograficzne podejście do osób choć trochę bardziej rozgarniętych w czymkolwiek ma się dobrze i to jest dla nas wszystkich bardzo źle. W związku z tym na wiszący jakiś czas na łonecie link z tematem, jakoby gwiazdy wspierały Stuhra nawet nie chciało mi się kliknąć, ani go Wam nie zapodam. Stuhr jest takim samym obywatelem, jak kużden inien. Zawinił, niech dostanie karę i nie łkajmy. Czy umysł feudalny domagający się hagiografii może to w końcu pojąć? Niedobrze mi się robi, jak słucham, że każdy czasami prowadził po alkoholu, więc o co ten szum, ponieważ, że zacytuję samą siebie, skoro już to napisałam u @boja:

Nikt nikogo nie usprawiedliwia za pozostawienie niespłukanego gówna w publicznej toalecie, przyjmijmy tę samą narrację w temacie jazdy po alkoholu, bo czas najwyższy wznieść się cywilizacyjnie o oczko wyżej.

piątek, sierpnia 19, 2022

Rushdie jednooki

Jeśli złym jest pomysłem sięganie po książki na okoliczność, że ich autora właśnie zaatakował religijny maniak, to grzeszę brakiem stylu. Obiecałam sobie, że trzeba nadrobić czytelnictwo kontrowersyjne, które ma zadatki na moje “podobanie się”. Rushdie jest pisarzem postkolonialnym (jak Naipaul), bliskim nurtowi realizmu magicznego (jak Marquez), czyli może być dobrze. “Dzieci północy” i “Szatańskie wersety” idą na listę.

Jestem na etapie postanowienia, więc na teraz myśl o czymś pokrewnym. Relatywnie często spotykam się z argumentem, że osoby krytykujące KrK nie byłyby tak odważne w krytyce islamu, bo wiadomo. Jest w tym założenie, jakoby katolicyzm był ofiarą własnej wspaniałości, która nie pozwala się bronić i wymaga nadstawiania drugiego policzka, oraz coś w deseń “islamiści to gwałciciele kóz, ale w duszy szanuję (rechu, rechu)”. Tymczasem ilość fizycznych ataków na krytyków czy wolnomyślicieli ze strony chrześcijan ma niewiele wspólnego z (wyobrażoną) supremacją idei chrześcijańskich nad islamem. Obydwie religie głoszą rzeczy podobne i odwołują się do tego samego boga. To, co je różni, to poziom psychopatologicznego zbudynienia w jakim żyją przywódcy duchowi i poziom uległości władz świeckich wobec baśni z mchu i paproci. Jeśli tylko rządzący zbliżają się do baśni zbyt mocno i snując swoje historie wyrażają poparcie dla przemocy, nie ma znaczenia o którym z tych dwóch kultów mówimy. Chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych atakują lekarzy klinik wykonujących terminacje ciąży, ponieważ pod parasolem republikańskich polityków nagle zdaje się im to sensownym i zgodnym z prawem sposobem spędzania wolnego czasu. Chrześcijanie afrykańscy bez problemu dokonują niegodziwości w imię religii, bo taki mają klimat. Oskarżony o zaatakowanie pisarza, Hadi Matar, uważa pewnie, że zrobił dobrze. Urodził się w Kalifornii, w rodzinie libańskich migrantów. Domyślam się, że jak wielu 20-latków z cywilizowanych krajów, sporo czasu spędzał w sieci, w dziale spersonalizowanych pokemonów (jedni pół dnia siedzą na forum fanów Tolkiena, inni skrolują samoafirmacje fanów Konfederacji — kimkolwiek by nie byli, gdy nie do końca wylogują się z mrzonek, z powodu kilku komórek zapętlonych na ideach, w realu może się odiwanić mała tragedia grecka). Na pewno na początku przeczytał, że wyznaje islam, religię pokoju.