U Rybenki znalazłam link i podaję dalej wiedzę na temat nowego podcastu Wirtualnej "Szarlatan" (tym razem przypadek Oskara Dorosza). Na portal prawie nie zaglądam, więc dobrze mieć znajomych, którzy mnie inspirują. Temat jest zawsze aktualny, a jego główną bazą wcale nie jest brak dostępu do medycyny konwencjonalnej, dostrzegam to nawet na moim własnym strumieniu treści w mediach społecznościowych, gdzie mniej lub bardziej odlegli znajomi uświadamiają mnie o magicznych właściwościach zbliżającego się układu sześciu planet. Takie odnoszę wrażenie, że im bardziej ludzie są zranieni i niedostosowani, tym bardziej łakną magiczności i skierowanej do nich udanej hiperakceptacji, która ma uzupełnić lata niedoboru. Tymczasem to studnia bez dna. Nie przekona się ludzi racjonalnymi argumentami, gdy podstawa ich działania nie jest racjonalna; szarlatanów trzeba po prostu zamykać w więzieniach, żeby ludzie skłonni do samozaorania nie mieli do nich dostępu.
(o szarlatanach rozmawialiśmy już wcześniej, starszy wpis jest TUTAJ).
Z innych patologii, powiedziałabym, że pokrewnych: polecam autobiografię Patrycji Volny. "Niewygodna". Lat 37, więc oczywiście powtarza się w mediach pytanie, czy to nie za wcześnie na autobiografię. Nie uważam, szczególnie jeśli osoba ma coś do przekazania. Autorka szczerze opisuje zakręty swojego losu; oczywiście pojawia się i ojciec, Jacek Kaczmarski, w świetle niezbyt chlubnym, choć nie powiedziałabym, że to jest główny wątek tej treści. Na przykładzie fabuły można dyskutować o dziedziczeniu pewnych wzorców i traum (np. lejtmotyw rodzica na odległość), poza tym wręcz modelowo jest ukazany mechanizm kopiowania relacji w związkach. Czym jest norma dla konkretnej jednostki? Tym, co przedstawiono jej jako normę, gdy była bardzo młoda. Volny nie ma większego problemu z rozstaniem z mężem, choć nie potrafi sobie ani nam wyjaśnić, dlaczego się z nim rozstaje. Spokojny, raczej układny, pomocny facet. Coś nie pasuje. Za to jakiś uzależniony gościu, który miał być numerkiem na jedną noc? Jak bumerang. I to nie jest tak, że to tylko on się naprasza, to Patrycja się naprasza, krąży, zaczyna wchodzić w rolę ratowniczki, zasysa ją relacja, która w ogóle nie rokuje. Trzeba wsparcia przyjaciół, żeby załatwiła coś, co z innym, NORMALNYM człowiekiem załatwiła sama, jedną rozmową. Warto, dobry tekst diagnostyczny, albo też tekst otwierający oczy.






