Jeśli cokolwiek pociesza w związku z dzisiejszym wydarzeniem (wszak jednego prezydenta kompromitującego kraj za granicą zamieniamy na drugiego, znacznie groźniejszego — obydwaj panowie są oportunistami, ale Batyr w poszukiwaniu walidacji ma większą skłonność do szurania po dnie społeczeństwa) to perspektywa dalszego rozkładu lokalnego KrK. Pożenienie tronu z ołtarzem odbija się polskiemu KrK czkawką; przykład kandydatury Hołowni w ostatnich wyborach pokazał, że jednoczesne odwoływanie się do katolicyzmu i do demokracji nie jest dla Polaków wiarygodne, nawet, gdy kandydat ma potencjał do stan-upów. Albo demokracja, albo teokracja i autorytaryzm — różnica niekoniecznie wydaje się docierać do obywateli na drodze świadomego przyswojenia, ale coś podskórnie mówi im "noł noł". Ostatnie półtora roku sprawiło, że jakby nie było o co, albo z czym walczyć, młodzież wróciła do grania w gry. Tymczasem utrzymywanie zdrowia, to zajęcie bez końca. Trzeba robić swoje, trzeba spacerować.
Przy okazji, dowiedziałam
się dopiero dzisiaj!, że Agata Duda jako żona prezydenta miała swój profil na Instagramie, dość dziwny,
bo niezweryfikowany. Pani Duda umieściła tam m.in. kilka pożegnalnych memów, które
zaopatrzyła w podpis "z przymrużeniem oka". Żebym wiedziała, że trzeba się śmiać. Co uznałam za równie symptomatyczne: na profilu nie można było zostawiać komentarzy. Nauczycielka.
***

