Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty

piątek, sierpnia 02, 2024

Galopada zastanowień

Na Olimpiadę, poza otwarciem, nie zerkam z powodów oczywistych (brak tv). Mam swoje poglądy na temat wolności twórcy i poziomu dziennikarstwa sportowego (Babiarz), myślę, że osoby zaglądające tu od czasu do czasu raczej się ich domyślają. Nie uszło mojej uwagi, że niechęć do imprezy pojawiła się nie tylko u ludzi mieniących się (głośno) katolikami, ale także u osób o których jestem pewna, że są dobrze zaznajomione z przemocą. Musi być tak jak ja chcę, inaczej histeria i łzy jak grochy. 

Tymczasem w "Chamstwie" Pobłockiego (Czarne, 2022) takie zdania:

Możność klapsa. Tylko tyle i aż tyle. Prawo do bezkarnego bicia słabszych jest bezpośrednim łącznikiem między dawnym a współczesnym patriarchatem. (str. 303)

Albo też i takie:

Powstanie listopadowe było momentem prawdy. Okazało się, że klasa panów-Polaków wolała przegrać wojnę, niż oddać swoje prywatne ojczyzny-pańszczyzny. (str. 291).

Panowie powstają, chłopi się buntują. Książkę Pobłockiego polecam nie tylko potomkom chamstwa i hultajstwa. Przy okazji przypomniałam sobie (wczoraj po raz kolejny obchodzono klęskę powstania warszawskiego) opinię mojej babci (dziecka Zamojszczyzny), która w lagrze napotkała dwie dziewczyny z powstania: po co takie niezaradne stworzenia, które nic nie potrafią, poszły walczyć?

Przechodząc do bezmyślności, wypadek na przesmyku Przeczka. Rodzice wsiadają do łódki z córką, nie zakładają kapoków, choć słabo pływają. Skąd wiadomo, że słabo pływają? Utonęli próbując pomóc córce, która wpadła do wody (w kapoku). Jakie meandry doprowadzają człowieka bardzo słabo pływającego do przekonania, że wypłynięcie łódką na głęboki akwen z czterolatką jest dobrym pomysłem? Czy proces ten można jeszcze nazwać myśleniem? Druga sytuacja: kolejka liniowa na Polanę Szymoszkową. Turysta przemieszcza się kolejką z psami, wsiada z dwoma psami na jedną kanapę, trzeci pies podróżuje sam, jest przerażony i w końcu zeskakuje z kanapy, z dużej wysokości. WTF?

Tymczasem sierpień nam nastał. Sierpień jest granicą między latem a jesienią; to najpiękniejszy miesiąc, jaki znam, napisała Tove.

piątek, września 29, 2023

Język, drzewa i krwawe penisy

Ach, dlaczego nie komentowałam sprawy księżej orgii w Dąbrowie Górniczej? A bo gdyż nie za bardzo mnie to ciekawi. Niech się wierni zastanawiają, czy ksiądz przed włożeniem im do ust komunii grzebał sobie w majtkach i czy umył ręce. Natomiast chcę skomentować oświadczenie księdza Tomasza Z., który był na miejscu, ale zaraz potem musiał pilnie pojechać na urlop do Turcji i dopiero teraz objawił nam swoją wersję wydarzeń. Wersja jest taka, że ustalenia przekazywane przez media dotyczące liczby ludzi w pokoju, gdzie przebywała męska prostytutka, są wyssane z palca (i wiecie co, ja mu wierzę :)). Natomiast ogólnie jest to atak na kościół. Cała wina za skandal, jego zdaniem, spoczywa na dziennikarzach. Nie ten jest winny kto robi, ale ten kto o tym mówi. Znacie to? Zgadzacie się z tym?

Z rzeczy bardzo głupich, a bliskich mi geograficznie: jakiś matoł (prawdopodobnie młodociany) za pomocą piły mechanicznej ściął ikonicznego jawora znanego z filmu "Robin Hood, Książe złodziei". 300-letnie drzewo w ten czwartek odnaleziono przewalone na mur Hadriana (hrabstwo Northumberland, północno-wschodnia Anglia), wandalizmu dokonano prawdopodobnie w nocy. Parę słów Roberta Macfarlane'a na ten temat i smutek. Ostatnio pisałam o braku miłosierdzia dla przyrody. Przeraża mnie bezmyślność takich aktów, argumentacje w stylu bo stało, bo mogłem, bo chciałem, bo uważałem. Jakieś 86 mld neuronów i taka tfurczość. 

Jeszcze: sąd z Zamościa wyprodukował (na razie nieprawomocny) wyrok uniewinniający 42-letniego myśliwego z Koła Łowieckiego "Słonka" w Zwierzyńcu, który 12 września 2019 roku, w dniu w którym nie odbywały się żadne legalne polowania, zabił Kosego, wilka z Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jego śmierć pociągnęła za sobą śmierć młodych, którymi się opiekował po zgonie partnerki. Mam nadzieję, że to nie koniec sprawy. W całej tej mrzonce, że świat jest niebezpieczną grą komputerową, gdzie trzeba bronić białogłów i powiewać fajfusem, aby później móc się zgłosić po nagrodę w naturze oraz podział łupów, nadal stoję po stronie ludzi przeciwko myśliwym. Amen. 

Takie to zdziwo-smutki z kraju i sąsiedztwa, ale u mnie na wsi, w mojej zagrodzie, wbrew wszystkiemu, tydzień na plus. I jutro oczywiście zamierzam dzień święty święcić :)

sobota, września 16, 2023

Nie ma miłosierdzia

Do pnia. Cytat z tekstu oko.press o karze dla parafii w Stanowicach (dolnośląskie) za ogłowienie drzew na cmentarzu (wypowiedź Andrzeja Gąsiorowskiego, fundacja FOTA4Climate):
Wydaje się, jakby na przełomie wieków ludzkość wpadła w jakąś manię czy natręctwo czystości, sprzątania i wygody kompensujących cywilizacyjne lęki naszych czasów. Ich autorzy chcą uchodzić za gospodarzy dbających o porządek, bezpieczeństwo i rozwój, choć jest dokładnie odwrotnie. Im mniej przyrody wokół nas, tym brudniej, drożej, smutniej, mniej różnorodnie i niezdrowo. Wycinamy drzewa z niepokoju, a ich brak przynosi go jeszcze więcej.
Czy ludzkość, tego nie wiem, natomiast Polacy z pewnością. Pomimo, że są jasne przepisy dotyczące przycinania drzew, część obywateli udaje, że ich nie zna. W krajach anglosaskich podobny niepokój objawia się systematycznym, i chyba już kulturowym, atakowaniem traw. Trawniki muszą być przycięte milimetrowo, jakby w trawnikach naturalnych czaiły się straszne istoty. Niektórzy argumentują, że trzeba kosić trawinki ze względu na potencjalne alergie. Ale i tu, jak z niepokojem w temacie agresywnych drzew, sprawa się nie rozwiązuje, a nasila. Mieszkańcy wsi mają relatywnie mniej uczuleń od mieszkańców miast, więc chyba nie do końca chodzi o trawę. Psiontam, psiontam, nie ma litości. 

***

Wróciliśmy z moim Kraciastym z wakacji i powoli wchodzimy w tryby codzienności. Refleksje pourlopowe? Kontrowersji za dużo nie ma, może dlatego, że ostrożnie dobieraliśmy sobie partnerów do rozmowy. Męża jak zwykle irytowały samochody mijające nas na autostradzie z prędkością 200 km/h oraz maniera nieodbierania telefonów. Jednak naprawdę się uniósł, gdy dostał odmowę rejestracji samochodu, bo nie przyniósł pod pachą odkręconych tablic rejestracyjnych. W drugim podejściu tablica rejestracyjna została położona na biurku obok pani urzędniczki. Po załatwieniu formalności, pani urzędniczka powiedziała Kochanemu, że można ją (tablicę ową) już zabrać. Powód potrzeby jej przyniesienia nadal pozostaje dla nas tajemnicą. 

środa, stycznia 19, 2022

Diabeł jest konserwatystą

Tak przynajmniej wynika z drugiej części "Fausta" Goethego, czytałam pod koniec roku, a nadal ta myśl robi na mnie wrażenie, bo Polska nie daje zapomnieć. Beria zusamen do kupy z Prawnikami Talibanu chcą utrudnić rozwody. Lex Czarnej Plamy wraca do centralizacji nacisku ideologicznego w szkołach w kształcie znanym z PRL-u. Biorąc pod uwagę tempo cywilizacyjnego cofania się kraju, kiedy dojdziemy do pomysłu zakazu trzymania zwierząt w domu? 10 lat? Tymczasem rodacy symulują walkę o wolność pyskując obsłudze sklepu, która prosi o założenie maseczki, dyg przed księdzem-katechetą nadal jest wykonywany, chochole tańce na szkolnych apelach nadal odprawiane, katolickie chrzciny, śluby i pogrzeby sowicie opłacone, aż się chce powiedzieć: do dupy z tym wszystkim. 

Jasne, że nie do dupy. W badaniach genetycznych wyszło mi prawie 97% genów z Europy Wschodniej, więc nie ma do dupy, pardąsik, u siebie jestem. Geny w połowie leżą w glebie Wielkopolski, drzewa na nich rosną, grzyby, mchy i porosty. Jak wchodzę na cmentarz pomiędzy Kaliszem, Wieruszowem, Ostrowem a Sieradzem, to mogę powiedzieć MOJE, a na "wypierdalaj"— "no chyba, że ty". Moje jest tu wszędzie, nie modlę się, nie liżę księżej sutanny, z chochołami nie tańczę, w piątki nie poszczę. Przez to, że jesteśmy spokrewnieni, cywilizacja spadnie i na ciebie. Nie znasz dnia ani godziny, gdy staniesz za mną w kolejce i zobaczysz, że trzymam odstęp, a jak mnie zapytasz nerwowo, czy ja też stoję w kolejce, odpowiem spokojnie "tak". Oto słowo Panińskie.

***
Zmasowany ładunek hedonistyczny, godzący w podstawowe wartości talibowe:

green tea with lemon.
The Oliver Restaurant, Newry.
16/01/22.

flat white at lunch time.
Cafè Nero, Drogheda.
17/01/22.
cappuccino.
Il Forno, Drogheda.
18/01/22.



wtorek, stycznia 11, 2022

Logika dziadersa

Widzimy, że ludzie nie chcą mieć dzieci. Lub tylko jedno, i nie więcej. Wiele, wiele par nie ma dzieci, ponieważ nie chcą, albo mają tylko jedno - ale mają dwa psy i dwa koty ...tak, psy i koty zastępują dzieci. To zabawne, ale taka jest rzeczywistość. I to zaprzeczenie ojcostwa i macierzyństwa umniejsza nas, pozbawia nas człowieczeństwa.
— powiedział bezdzietny (przynajmniej formalnie) Jorge Mario Bergoglio (papież Franciszek). 

Dziaderstwo międzynarodowe komentowane w wielu językach. Odkopywanie argumentu z egoizmu i posiadania zwierząt domowych ... powiem tak, facet jest po filozofii i prowadzeniu wykładów z literatury i psychologii (nie pytajcie jaka to ścieżka edukacyjna), wiem, że mógłby wymyślić coś głębszego, coś z czym warto byłoby podjąć dyskusję. Moim zdaniem, spojrzał na ludzi zebranych przed sobą i stwierdził, że n i e   m u s i. You're being rude to your own kind, mister pope. Oh, yes, you are, and I see you, mister pope.

sobota, sierpnia 21, 2021

Przeszłość świetlana urojona 2

Dobrze Wolandzie, zapisuję cytat z facebookowej strony Tajnego Stowarzyszenia Jawnych Przeciwników Barokizowania Budowli Gotyckich jako osobny post, aby nie zgubić tej myśli mocarnej. Tekst raczej nie jest autorstwa osoby, która go wkleiła w komentarzu, niemniej jego oniryczne piękno usprawiedliwia piractwo intelektualne prawie w całości (no może w 80%, resztę trzeba będzie odklęczeć na grochu).

Dawniej było lepiej i nikt nie narzekał? 

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy "dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.
Nikt nie narzekał.

I wiesz czego pod tym postem mi brakuje, skoro już przestałam się skręcać ze śmiechu? Wpisu jakiegoś Janusza, że wcale nie, bo zupy wcale nie były wówczas robione z mazutu.

piątek, lipca 02, 2021

In a cup of ... / Wakacje?

Odfajkowaliśmy koniec edukacji i pojawia się u mnie nieproszona chwila urlopowa.

W tej pracy zawsze najbardziej nie znosiłam urlopu wyznaczanego w tym samym czasie, co u innych. Takie Pobierowo umysłu. Na szczęście tym razem niedługo tego, bo nieproszony urlop ma inne podłoże, niepobierowe. Ostatnie dni czerwca były miłe, jak widać:




Brambles flat white.
Location: in front of Oldbridge House, Battle of the Boyne site, Co. Meath.
Time: last Tuesday, at work.

Esquires flat white.
Location: at work, Co. Louth.
Time: Wednesday morning (started with a muffin I shared with two nice, young people).


flat white.
Location: on a bench in front of Caffè Nero, 112 West St, Downtown Drogheda, Co. Louth.
Time: Wednesday after work, with my Love.

Przy ostatniej fotce zamilkliśmy na chwilę. Na chodniku przed nami nasz rodak (w wieku trudnodiagnozowalnym ze względu na ogólne zużycie części) tłumaczył swoje szczęście napotkanej rodaczce, którą najprawdopodobniej lecz niekoniecznie znał, bo po kilkunastu latach pracy na Wyspie znalazł pokój za ileś jurów z wywozem śmieci w cenie. Obok rodaka plątała się jeszcze jedna kobieta, czysta i dla odmiany trzeźwa, która w zasadzie nie przerywała (znajomemu, mężowi, rodakowi?) słowotoku. Rodak zakończył swój wywód z odległości kilku metrów krzycząc do napotkanej kobiety, żeby powiedziała mężowi, że muszą się spotkać (co każe przypuszczać, że może faktycznie ją znał), choć (i tu uderzył się kantem dłoni w szyję) on wcale nie pije. Następnie on i druga kobieta oddalili się eliptycznie — ona usiadła na odległej lawce, a on jeszcze kilka razy podrywał się i krążył bliżej i dalej bogatym ruchem scenicznym, co jest w zasadzie zrozumiałe ze względu na to mieszkanie z wywozem śmieci w cenie. Stuknęliśmy się kubeczkami kawy, słonko nas opalało.

poniedziałek, marca 09, 2020

Statystyki clash z geografią

Wiesz Mu, że lubię sprawdzać mapy. I co ja widzę? (...). Przyglądając się wczoraj mapie, na której ktoś w Stanach pracowicie nanosi te wszystkie koronawirusy zauważyłam, że jest logiczny problem z rozróżnieniem Irlandii i Republiki Irlandii. Komuś tam za wielką wodą wydaje się, że Republiki jest bardziej i więcej, podczas gdy faktycznie Republiki jest mniej, a trzy przypadki wirusa w Północnej zapisują się na konto Zjednoczonego Królestwa, które oddzielone jest od nienaszej Północnej morzem. Znaczy się Irlandia jako wyspa nie jest jednym państwem. Jak tak człowiek uruchomi racjonalne myślenie, dziwactwo. Ale chyba idziemy w dobrym kierunku, bo dzisiaj Republika zniknęła i jest już tylko Irlandia. Ma więcej koronawirusów, ale za to jest bez granic. Wszystko ma swoją cenę ...

Mysz zaintrygowana.

niedziela, marca 01, 2020

Olej prezydenta

(...) O 25 procent zdrożał chleb i o 25 procent zdrożał cukier. Ale z kolei, ale z kolei, w ogromnym stopniu potaniał olej. 
— Andrzej Duda, prezydent.

poniedziałek, listopada 04, 2019

Czytam ...

[w tle gra nam 7 VooVoo] mam nowy paszport, faktycznie jest w nim ukryte jakieś pfe, nie umiem zlokalizować, czy to ta ohydna wklejka z danymi, która grozi odpadnięciem po kilku otwarciach na granicy, czy bóg honor ojczyzna naokoło tandetnego szlaczka wokół zdjęcia. Nowy paszport mus było mi mieć, to mam. Odebrałam go w Dublinie, przy okazji chciałam zajrzeć do Muzeum Historii Naturalnej, ale za bardzo lało na spacery w kusej kiecce, więc wróciliśmy do kota. Marzą nam się czerwone drzwi wejściowe, ale na razie ze względów praktycznych marzy nam się nowy bojler. Stary wysiadł z okazji 2 listopada, Kraciasty ekspresowo kupił grzejnik bezolejowy i farelkę. Kolejny dzień wolny od pracy w następny wtorek. Czy pisałam już, że listopad to mój najmniej ulubiony miesiąc?

niedziela, kwietnia 28, 2019

Szmery wiosenne

Pracuję z super pozytywną dziewczyną, która ma oczy jak postacie na portretach z Fajum,
                      ze swoją rodziną z autokefalicznego kościoła Rumunii właśnie świętuje Wielkanoc.

Nasłuchujemy szmerów dobiegających z Polski, lecz to nie trawa przebija się przez glebę.

Woland zastanawia się jak ludzie w Pruchniku odróżniają kukłę Żyda Judasz od Żyda Jezusa.
Ja, z kolei, nad tym skąd polskim katolikom wiadomo, że tęcza nad głową Matki Boskiej Płockiej to tęcza gejowska,
                       a nie ta druga, "prawdziwa" i "właściwa".
Myślenie zużywa kalorie, toast wznosimy więc bananem, oczywiście na cześć ministra kultury.
Takie to szmery nas dochodzą, coraz to śmielej sobie poczynając, coraz głośniej ...


Odniesienia do historii, które mają prawo niepokoić:
  • Żyd Süss (Jud Süß)
  • Różowy trójkąt (Rosa Winkel)
  • Wystawa Sztuki Zdegenerowanej (Die Ausstellung "Entartete Kunst")

niedziela, marca 10, 2019

Słowo na niedzielę - o modlitwie ...

u Świętoszka można poczytać.
Trafił Świętoszek w punkt ze swoim rozważaniem,
niewiele mi więc dodać pozostaje poza odesłaniem Czytelników do powyższego linku.

sobota, lutego 23, 2019

Lepsze i gorsze pomniki

Rano odkryłam ze zdumieniem, że w kodeksie karnym widnieje coś takiego jak "Znieważenie pomnika", ale tylko, gdy jest "w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby".

Tylko niektóre pomniki mają więc godność,
i zastanawiam się, czy wg prawa, pomnik "Ku czci zwierząt rzeźnych" ją ma.
Historyczny ubój?
A jak sędzia zakwalifikowałby "Konia" Černý'ego, gdyby on stał (wisiał) w Polsce.
Upamiętnia coś czy nie upamiętnia?

                    a może to jednak jest inaczej?
                    może pomniki kóz, koni i świń mają swoją godność par excellence,
                    tak, że nikomu do głowy nie przychodzi ich obalać, więc i przepisu nie trzeba?

TUTAJ link do filmiku pokazującego kulturalne obalenia pomnika Jankowskiego.
Że trzeba to było zrobić i jeszcze takie rzeczy tłumaczyć,
oraz że pomijając drogę prawną rano pomnik ... stanął ponownie,
- takie rzeczy pokazują jak bardzo jesteśmy w niebieskim odbycie.

sobota, października 13, 2018

Marsz Równości w Lublinie

Co komu przeszkadza równość?
13:57 Kontrmanifestanci skandują "Cała Polska śpiewa z nami, wy....... z p.......".
          W tle słychać osoby odmawiające różaniec.
Obraz polskiej tolerancji i religijności w dwóch zdaniach.

sobota, września 01, 2018

Cudne

Z opóźnieniem doceniam błyskotliwość.
Tyle że ... cóż, taka jest rzeczywistość, czopki prezesa prześcigają się w zawodach, kto sięgnie głębiej.
Powiesiłem na drzwiach mego domu tablicę z napisem: „tu nigdy nie było Kaczyńskiego”. I oddałem tej nieobecności hołd.
— Roman Giertych (@GiertychRoman), twtr, 28 sierpnia 2018.

niedziela, sierpnia 19, 2018

Niedziela dla rodziny 2


To na górze to chyba resztka omułka jadalnego, mytilus trossulus, bay/foolish mussel, z pąklami. Pąkle, balanus, całe dorosłe życie spędzają na gruncie do którego raz doczepią się w młodości. Jak wielu ludzi. 

Ten na dole obstawiam, że to jadalna pobrzeżka pospolita, littorina littorea, albo po angielsku common periwinkle. Pukaliśmy, czy ktoś jest w domu, niby nikogo. Pobrzeżka ma dwa rzędy zębów, w każdym po siedem sztuk 😀. Morze Litorynowe, czyli nazwa czwartej fazy rozwoju Morza Bałtyckiego, pochodzi od nazwy przodków tej żarłocznej, zębatej istoty. 
"Periłinkl", czy to nie brzmi ładnie?

***
Czytam w sieci, że prezes także spaceruje.
Joachim, mąż i ojciec, tłituje, że jest z nim i jest świetnie. 
Pąkle machają tiulowymi rączkami budząc we mnie więcej sympatii:

wtorek, lipca 24, 2018

Polonia w USA

Polonia w USA zorganizowała w Jersey City referendum w sprawie pomnika katyńskiego.
Zebrali 9471 głosów, 5638 było nieważnych.
Przedstawiciele Polski na kontynencie północnoamerykańskim.
Nasi.