sobota, lutego 28, 2026
niedziela, grudnia 21, 2025
Najkrótszy dzień
Delektuję się nim wstawszy wcześniej niż trzeba.
Mamy XXI wiek (brzmi mi echem niejasny cytat z jakiejś opowieści przecież mamy XIX wiek!), ale nie oznacza to, że każdy w Europie definitywnie uciekł od domowego niewolnictwa na tle którego Ja się nie znam na polityce, ale mąż powiedział, że ... jest zdaniem całkiem normalnie brzmiącym dla wypowiadającego (postęp to sprawa ulotna, będą się z nas kiedyś śmiały przyszłe pokolenia). Stąd też pochodzą, z tego zapyziałego zakątka męskiej władzy, tak myślę, pytania na złą melodię, co niewierzący obchodzą w czasie świąt Bożego Narodzenia. Potrzeba, aby podzielić świat na grupy my-oni, jakbyśmy nie byli wystarczająco oddzieleni, gdzie my to ci lepsi, ci "a mąż powiedział", "a córka taka mądra (onanizuje się do zdjęcia świętego Charliego Kirka)", "a proboszcz to na mnie przed kościołem czekał (jestem wybrany, jestem namaszczony, ludzie tak mi zazdroszczą, zerkają, mówią oj oj)" wynika z jakiegoś cierpienia, ale cóż, podstawowa zasada brzmi: nie rzucać się z pomocą na ludzi, którzy o to nie proszą. Od jakiegoś czasu poczynam obserwacje następujące: przesycony religijnym mistycyzmem język Irlandzkich kobiet nie dotyka mnie negatywnie. God bless you. Niech bless. Biorę bless jakim jest, nie odwracając monety słowa na wszystkie strony. Inaczej mam w Polsce: nakładam na siebie pewne ograniczenia w temacie wyrażania własnej duchowości, żeby mnie dusze nieszczęsne nie uznały za "poszukującą", żeby im nie zaszkodzić, nie utwierdzić w błędzie, żeby się do mnie nie przylepiły, nie zaczęły nade mną "pracować", żeby nie stać się centrum cudzej nadziei o niczym, albo milczącym słupem z grupy "my".
czwartek, lutego 13, 2025
poniedziałek, stycznia 27, 2025
Wiersze na tę porę :)
W końcu nie można ukryć tej miłości
o skórze szorstkiej i chłodnej nad podziw
przedmiot codzienny bez oczu lecz z twarzą
na której zmarszczki słojów sąd dojrzały znaczą
szary osiołek najcierpliwszy z osłów
sierść mu wypadła od zbyt długich postów
i tylko kępkę szczeciny drewnianej
czuję pod ręką gdy go gładzę rano
— wiesz mój kochany byli szarlatani
którzy mówili: kłamie ręka kłamie
oko kiedy dotyka kształtów co są pustką -
to byli ludzie źli zawistni rzeczom
świat chcieli złowić na wędkę zaprzeczeń
jak ci wyrazić moją wdzięczność podziw
przychodzisz zawsze na wołanie oczu
nieruchomością wielką tłumacząc na migi
biednemu rozumowi: jesteśmy prawdziwi —
na koniec wierność rzeczy otwiera nam oczy
— Zbigniew Herbert, 1956.
You do not have to walk on your knees
for a hundred miles through the desert repenting.
Tell me about despair, yours, and I will tell you mine.
Meanwhile the world goes on.
Meanwhile the sun and the clear pebbles of the rain
are moving across the landscapes,
over the prairies and the deep trees,
the mountains and the rivers.
Meanwhile the wild geese, high in the clean blue air,
are heading home again.
the world offers itself to your imagination,
calls to you like the wild geese, harsh and exciting—
over and over announcing your place
niedziela, stycznia 12, 2025
Powroty
Od czasu do czasu odbywają się u nas różnego rodzaju powroty. Obecnie powrót zalicza the Cure, za sprawą nowej płyty (kto by pomyślał!), ale też poprzednich albumów sprytnie przez męża zbunkrowanych w naszym tycim domku.
The Cure na topie byli na przełomie lat 80. i 90. "Songs of a Lost World" jest ich czternastą płytą studyjną, poprzednią nagrali 16 lat temu. No i proszę.
wtorek, sierpnia 06, 2024
Gadające głowy
sobota, listopada 26, 2022
sobota, października 29, 2022
Halloween
Gdy po długiej przerwie w zeszłym tygodniu zaszłam do pracy, okazało się, że w recepcji stoi pokaźnych rozmiarów wystawa nagrobków, w korytarzach na parterze plastikowe pająki utkały syntetyczne sieci, z sufitu sali zebrań zwisają szkielety i już się tworzą quizy na halloweenowe świętowanie pracownicze.
Lubię wszystkie pory roku. Jesienią towarzyszy mi nostalgiczna radość wyrosła z dwóch tradycji, których zetknięcie zupełnie mi nie wadzi. Wyrosłam w kulturze pamiętania o zmarłych, może na tej podstawie pokochałam grzebanie w genealogii (przywracanie twarzy denatom to jest to). Gdy byłam dzieckiem, zwyczaj trick-or-treat nie był w Polsce praktykowany (nie za bardzo był też znany w Irlandii, z której Samhain, pierwowzór Halloween, pochodzi). Mimo to dzisiaj myślę o zwyczajach amerykańskiego Halloween i celtyckiego Samhain z sympatią. Pisałam wielokrotnie przy byle okazji, że lubię chodzić na cmentarze o każdej porze roku, że śmieszy mnie obłudne/lękowe wzdraganie się przed fotografowaniem umarłych w trumnach, czy równie pokrętne twierdzenie, że o zeszłych z tego świata należy mówić tylko dobrze. Śmierć jest częścią życia, dobrze, że oprócz wspomnienia umarłych istnieje zwyczaj wg którego nagrobek jest elementem wystroju wnętrza. Kpię sobie z wziętego z amerykańskich horrorów przekonania o nienaruszalności grobów, bo jesteśmy chodzącym naruszeniem: oddychamy zmarłymi i pijemy zmarłych, śmierć jest warunkiem powstania nowego życia i rozwoju. Nie ma kawałka ziemi, który nie byłby w przeszłości czymś/kimś innym, życie jest ciągłym recyklingiem. Przekonanie, że są miejsca, gdzie byli zmarli (straszność, podniosłość, poważne miny) i takie w których ich nigdy nie było (kokonik bezpieczny, zmarli nie patrzą) jest po prostu błędne, nie odzwierciedla rzeczywistości. Śmierć jest powszechnością, wystąpiła wszędzie.
Żałuję, że nie będzie mnie w Polsce na tradycyjnym grobbingu (przez brak uczestnictwa tracę kontakt z elektoratem w terenie). Jedno marzenie już mi sie spełniło — w zeszły weekend pojechaliśmy z Miłym zobaczyć dubliński cmentarz Glasnevin w jesiennej oprawie. Liczę jeszcze, że wybierzemy się w Samhain na wzgórze Tary. To będzie zależało od pogody i czy małżonek zechce jechać, jak się już dowie, że ja chcę 😁 W Irlandii również jest długi weekend, najbliższy poniedziałek to bank holiday. Dobrego, ciepłego weekendu wszystkim.
sobota, października 23, 2021
Ciało jako kompost
Czy zauważyliście ostatnio wysypy artykułów tłumaczących Polakom, dlaczego nie wolno zakopywać w swoim ogrodzie zmarłych zwierząt? Podlinkowuję TUTAJ taki tekst z łonetu, przynajmniej użyli w stosunku do zwierząt słowa "zmarły", zamiast "zdechły" lub "padły". Wiem, że jest taki przepis, nie zgadzam się z nim*
Poza oczywistą reklamą smętarzy dla zwierząt (do których nie mam nic, widzę je jako opcję do wyboru), przekazy tego typu wpisują się w mitologię śmierci w ogóle (z naszego kręgu kulturowego), w szczególe odnoszącą się do zwłok ludzkich — z jednej strony bałwochwalstwo, z drugiej przypisywanie im właściwości toksycznych, zarówno na poziomie materialnym, jak i psychicznym. Drama w Zielonej Górze nie dziwi wielu, choć powinna — mieszkańcy, których działka graniczy z cmentarzem wizualizują sobie picie kawy w ogrodzie przy nagrobku jako zniesmaczające — jest darcie szat, jest próba sił, jest "naukowe" straszenie skażeniem środowiska. Tymczasem w USA, gdzie przeskoczono już umysłowo do rzeczywistości w której spopielone zwłoki można rozsypywać w różnych destynacjach (konkretne rozwiązania prawne zależą od władz stanowych), system prawny powoli otwiera się na możliwość kompostowania zwłok ludzkich. Pierwszy był stan Waszyngton (rok 2019), w tym roku dołączyły do niego Oregon i Kolorado, przepis na razie został zamrożony w Kalifornii. O procesie kompostowania zwłok (z uwzględnieniem rytuałów pozwalających członkom rodziny pożegnać się ze zmarłymi) opowiada najnowsza produkcja Ask a Mortician. W ramach obchodzenia 1 listopada, taka zachęta do dyskusji i ćwiczenia duchowego.
edycja:
* jak wynika z rozmowy pod tekstem, zakaz dotyczy tylko lasu (na co wcześniej nie zwróciłam uwagi), czyli jednak nie ma takiego przepisu.
sobota, czerwca 12, 2021
In a cup of ...
cappucino.
Location: Costa, M1, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday afternoon.
czwartek, czerwca 03, 2021
O pochodzeniu i nauce
wtorek, maja 25, 2021
Przeciwko wieczności
Jeden z moich podopiecznych powiedział dzisiaj, że po śmierci musi coś być, bo inaczej życie nie miałoby sensu. Inni potaknęli, wszyscy z ciężkich domów, snujący historie o codziennym paleniu trawki i uczeniu młodszego rodzeństwa, jak przeklinać.
Może ktoś powie, że idea wieczności daje im nadzieję. A mnie się zdaje, że pozwala im nie wybiec z domu z krzykiem, że zostało mało czasu, że tu i teraz trzeba coś zmienić.
poniedziałek, marca 15, 2021
Morze, 12:42
Niesamowitym jest, że każdy atom naszego ciała pochodzi z gwiazdy, która eksplodowała. Atomy w naszej lewej ręce prawdopodobnie pochodzą z innej gwiazdy niż te w prawej. To najbardziej poetycka rzecz w fizyce: wszyscy jesteśmy gwiezdnym pyłem. Nie było by nas, jeśli gwiazdy by nie eksplodowały, ponieważ pierwiastki – węgiel, azot, tlen, żelazo, wszystko, co jest istotne dla ewolucji – nie zostało stworzone u zarania czasu. Powstały one w nuklearnych paleniskach gwiazd, które były na tyle uprzejme by eksplodować, żeby te pierwiastki mogły się znaleźć w naszych ciałach. Dlatego zapomnij o Jezusie. Gwiazda umarła byś mógł być tu dzisiaj.
— Lawrence M. Krauss, "Wszechświat z niczego. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic".
środa, lutego 17, 2021
Dzień kota, miau, miau, miau
Tydzień temu mogłabym sobie mówić, że zima, ale dziś zimy ni ma, wiosna jest,
wietrzna bardzo, mewy ślizgają się na niebie po niewidzialnych wstążkach powietrza, a lucyfer (kfiatek taki) już z ziemi wredne swe kiełki wystawia.
Wczoraj zaliczyłam oczyszczający spacer po świecie, stąd też zdjęcie:
sobota, października 31, 2020
niedziela, września 27, 2020
wtorek, sierpnia 11, 2020
środa, lipca 29, 2020
Ohrwurm
Podobno w takiej sytuacji pomaga żucie gumy, albo "God Save the Queen" jako cure song.
Moja metoda jest taka, że słucham kawałka w różnych wykonaniach live, żeby zaburzyć w głowie powtarzalny loop refrenu z płyty z 1974 roku.
Efekt - znam kilka solówek na pamięć :E.
sobota, czerwca 20, 2020
czwartek, czerwca 11, 2020
Ja ruski
Philippe Jaroussky, kontratenor.
Głos anielski.




