Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 06, 2024

Janion melancholijna i filiżanki

Jako, że dopadła mnie melancholia powakacyjna bez wakacji (byliśmy gdzieś indziej raptem pięć dni w porywach, liście pod stopami tak szeleściły, że jesień, panie bratku, jak w mordę strzelił), polecam stary wywiad Katarzyny Bielas z prof. Marią Janion odkurzony drzewiej z okazji 25-lecia urodzin Wysokich Obcasów, "Odrzucam religię jako pocieszenie. Zostaje trwanie. Tylko to i nic więcej"

Wydaje mi się, że nigdy jeszcze nie byliśmy pod tak silnym naciskiem kultury masowej, która przedstawia taki obraz życia, jakbyśmy tego życia w ogóle nie tracili. Stwarzanie obrazu życia bez utraty to jej podstawowe oszustwo.

Oraz filiżanki warszawskie jeszcze Wam pokażę:

zielona herbata
płowy Ursynów
29/08/24
trochę wody dla ochłody
Cukiernia Sowa, Kazury 1
29/08/24
kawa bardzo zacna
Filtry, Niemcewicza 3
30/08/24
kawa i herbata jeszcze zacniejsze
Androny, Wąwolnicka 1a
30/08/24
herbata grillowana
zielone podWarszawie
31/08/24

wtorek, sierpnia 06, 2024

Gadające głowy


Dokument Kieślowskiego w schemacie pytanie-odpowiedź, Polacy uszeregowani od najmłodszego do najstarszego. Ile masz lat? Kim jesteś? Czego byś chciał? Ostatnia wypowiedź należy do stulatki. I chociaż czytam interpretacje polityczne tego filmu, że widać zaczyn, że ludzie chcą wolności, że czegoś im brak, że to portret Polaków, ta ostatnia wypowiedź poruszyła mnie najmocniej ...

Dodatek po namyśle (więcej rzeczy pewnie w komentarzach): ten film jawnie zaprzecza, że dawniej było lepiej (wybrane osoby mówią jasno, że Polacy powinni być np. mniej wobec siebie wrodzy i lepiej pracować :)). 

poniedziałek, października 09, 2023

Tu jest Polska, ale tam też jest Polska

Z okazji książki (której jeszcze nie czytałam), wywiad z Rusinkiem-autorem zapodaję, ponieważ jego temat można interpretować także w kontekście zbliżających się wyborów.

Po pierwsze, "pamiętajcie o tym ryżym, bo to jest największe zagrożenie dla Polski" i "prawdziwy wróg naszego narodu", który "powinien pójść sobie", jak powiedział Jarosław Kaczyński. Pomijając gest wykluczenia z narodowej wspólnoty i groźbę banicji, co może się kojarzyć z retoryką narodowego socjalizmu w hitlerowskich Niemczech, były to słowa rozpaczliwie infantylne: tak mówią przecież nie poważni politycy, ale dzieci w przedszkolu. W szkole podstawowej już wiedzą, że nie wypada wyzywać kogoś ze względu na kolor włosów. (...)
Słowo "uchodźca" zostało przez pisowską propagandę potraktowane tak samo, jak przez nazistowską słowo "Żyd": uchodźca to ktoś obcy, niebezpieczny, potencjalny terrorysta, który chce zniszczyć naszą kulturę, a w dodatku przenosi choroby. To przecież retoryka "Der Sturmera". (...)
Zamiast mówić "tu jest Polska" — jak mówią na spotkaniach ze swoimi zwolennikami zarówno przedstawiciele rządu, jak i niestety opozycji — trzeba mówić "tu jest Polska, ale tam też jest Polska". Nie mam wątpliwości, że tak może powiedzieć wyłącznie strona opozycyjna.

Zgadzam się z Rusinkiem, że PiS na mniejszą skalę, ale w zasadzie toczka w toczkę, posługuje się retoryką znaną z Rosji. Nic dziwnego, zarówno rządy Fiutina, jak rządy Kaczyńskiego, są autorytarne, ich głównym celem jest scentralizowanie władzy, a bazą zarządzanie strachem (komentatorzy pisowi, poza powtarzaniem narracji Breżniewa kto nie jest Polakiem, głównie na różne sposoby odmieniają swoje lęki). Zgadzam się, że Polska pisowska też jest Polską, część naszej feudalnej historii karmi ten styl rządzenia. Ona tu zawsze była i nadal będzie po wyborach. Inspiracje do tych i innych przemyśleń w linku.

Dobrego tygodnia.

sobota, października 07, 2023

Jon Fosse

Kotłowanina w mojej głowie, a oto niepostrzeżenie jest następna jesień i kolejny Nobel z literatury. Jak można było się spodziewać, autora nie znam, na dodatek przywalona frustracją egzaminacyjną, na razie niczego poza opracowaniami pytań czytać nie zamierzam. Zostawiam tu dwa wywiady z Jonem Fosse, jeden niedawny, z okazji wydania w Polsce Septologii, drugi po norwesku, więc nie mam pojęcia o czym jest (ale dlaczego by nie? pomysł nagrania wywiadu w ciemnym kącie jest dla mnie wystarczająco zachęcający).

wywiad z SITE Zones

środa, grudnia 07, 2022

Równanie w dół

— Nie chcę mówić, że mam o niej (publiczności) coraz gorsze zdanie, ale coraz mniej jest ona wymagająca. Wiem to, bo gram 250 spektakli w roku. Głównie komedii i widzę, że coraz mniej publiczność ode mnie wymaga. Dlatego zrezygnowałem z estrady już prawie całkowicie. Jeszcze nie dawno przyjmowałem zaproszenia, pojawiałem się na jakimś koncercie, powiedziałem monolog sprzed 30 lat i on ciągle śmieszył, a od jakiegoś czasu już nie śmieszy, bo ludzie go nie rozumieją. Widzę w teatrze, że jak coś jest metaforyczne, to ludzie nie wiedzą, co my gramy — podsumował Cezary Żak.
Relacja na łonecie/Plejadzie z rozmowy z Żakiem w podcaście WojewódzkiKędzierski (w linku, zresztą samego podcastu można posłuchać, jak kto ma ochotę, od 1:06 na temat) skupia się głównie na "sensacyjnym" odkryciu, że disco polo jest równaniem w dół. Racja, ale o moim stosunku do tego gatunku muzycznego pisałam wielokrotnie, niech tutaj jego popularność będzie objawem szerszego zjawiska. Nie zgodzę się, że równanie w dół jest to problem tylko młodzieży, bo przecież młodzież nie jest cudzą młodzieżą nie-wiadomo-skąd, jest młodzieżą wychowywaną przez nas. Coraz wyraźniej widać, że najłatwiej rozśmieszyć publiczność słowami powszechnie uważanymi za wulgarne ... jeśli tak ma młodzież, to dlatego, że tak mają ich dorośli, jasne to było dla mnie, gdy kilka lat temu siedziałam wśród dorosłej publiczności polonijnej na seansie "Kleru" Smarzowskiego (najżywsze reakcje budziły przekleństwa oraz dowcip na poziomie ślizgania się na skórce od banana). Polacy mają w pracy i na uczelniach tendencję do udawania, że rozumieją czego nie rozumieją (w związku z czym nie zadają pytań, żeby nikt się nie skapnął), może więc nie chodzi o brak umiejętności ukrywania własnej ignorancji, tylko o przekonanie, że nieobycie z bardziej wymagającymi intelektualnie produktami kultury to coś z innej beczki, coś mniej głupiego niż potoczne nieuctwo. Dorośli narzekają np. że obecnie młodzież nie czyta, tylko tekstuje, ale jak poskrobać okazuje się, że krytycy młodego pokolenia sami zatrzymali się we własnej edukacji literackiej na poziomie lektur szkolnych i np. nie przeszkadzają im słabe teksty starych piosenek, gdyż są "dobre, bo stare". Zafiksowanie na pomyśle, że czytanie książek oznacza inteligencję zupełnie nie przeszkadza narzekać, że w książce jest kilka wątków, czyli, że jest za dużo liter. Gust publiczności jest coraz niższy? Uważam, że gust drastycznie się nie zmienia (szczególnie, gdy brak po temu zachęty), na świecie są góry i doliny. Raczej, poziom mediów (a jaki koń jest, każdy widzi) pozwala nam równać w dół, usypiając naszą czujność, mamiąc, że chyba jesteśmy inteligencją (skoro nie chłopem lub robotnikiem), łagodząc niepokój, gdy poziom elitarny nie tylko nie jest w zasięgu ręki, ale właśnie znika za horyzontem. 

sobota, listopada 05, 2022

Bracia Czesi i refleksja na temat obywatelskości

Odbyłam wczoraj bardzo ciekawą rozmowę o wszystkim, m.in. o tym, dlaczego krwawa Rewolucja Francuska spowodowała wzrost wrażliwości obywatelskiej we Francuzach, podczas, gdy ten sam numer w Rosji nie wyszedł i Rewolucja październikowa przyniosła kontynuację wątku totalitarnego. Żeby miało co rosnąć, musi być uprzednio ziarno, taka była w skrócie nasza wspólna pointa. Podobny ton można odnaleźć w rozmowie na temat współczesnych Czech i tym, co różni je od Polski (bardziej konkretnie, dlaczego Polska jest przysłowiowe, choć niekoniecznie, 50 lat za Czechami, a może i 100, jak stoi w wywiadzie). Piotr Ibrahim Kalwas wywiaduje w nim bohemistę, Aleksandra Kaczorowskiego. 

Dowiadujemy się z niego, że Czechy to naród praktyczny, zlaicyzowany, z mniejszą niż w Polsce różnicą pomiędzy wykształceniem mężczyzn i kobiet (jeden z wątków rozmowy dotyczy dzietności, znacznie wyższej u Czechów, gdzie, przypominam, aborcja jest legalna do 12 tygodnia ciąży, nie potrzeba do niej uzasadnienia, a jej koszty w złotych to ok. 2 tys.). Dlaczego jest tak, jak jest? Hipoteza jest bardzo ciekawa:

(...) uświadomieni narodowo Czesi na ogół byli mieszczanami plebejskiego pochodzenia, nie zaś inteligentami ze spauperyzowanej szlachty. Czesi pod koniec XIX w. zadali sobie pytanie, czy tamtejsza szlachta i arystokracja w ogóle ma prawo być uznana za część ich narodu? Wielu odpowiedziało na to pytanie przecząco. Tymczasem w Polsce w tym samym czasie i jeszcze długo później to potomkowie szlachty łaskawie godzili się uznać polskość mas ludowych pod warunkiem, że ci zaakceptują jej kod kulturowy, wartości i etos.

Kiedy czasami piszę, że Polacy mają problem ze swoimi chamskimi korzeniami (mam chamskie korzenie, proszę mi łzawo nie imputować, że obrażam wieś), chyba to właśnie mnie drażni — znajomi wszyscy się "panują", doszukują się w swoich genealogiach tego jednego jedynego szlachetki zagrodowego, którego można obarczać stuprocentową szlacheckością własną, coś tam imitują bohaterów z filmów Zanussiego, jeśli tylko mogą, karmiąc tym wrzód na polskiej obywatelskości kolejnych pokoleń, przyjęcie wielkopańskiej narracji tego, czym jest nasz kraj. Chłop pańszczyźniany powielający narrację wielkopańską to niestety nadal niewolnik, tylko, że teraz na dodatek zawstydzony swoim pochodzeniem, wypierający je, dający się złapać na lep przeszłych zwycięstw (zazwyczaj moralnych) i innych mało istotnych czy potrzebnych do życia bzdur. Czech się nie wstydzi, więc ma żywą kulturę ludową (nie mam tu na myśli tylko biesiad piwnych), my mamy disco polo (i to jest smutne). Oczywiście nikogo nie warto idealizować, więc i Czechom tego nie zrobię, tym bardziej, że Kaczorowski pokazując różnice między naszymi narodami, przy okazji rozwiewa milusie mity na temat południowych sąsiadów. Tym przydługim wstępem chciałam Was po prostu zachęcić do przeczytania rozmowy i dodania swoich pięciu groszy. 

czwartek, lipca 28, 2022

Obraza uczuć religijnych

Uczuć religijnych nie ma, ktoś ich strasznie oszukał, taka moja pierwsza myśl. 

Jak zapewne słyszeliście, partia Berii zbiera podpisy pod obywatelskim projektem zwiększającym kary za obrazę uczuć religijnych. W prasie "zainteresowanej" jest to przedstawiane jako inicjatywa chroniąca KrK Jędraszewskich, strasznie podobno ostatnio cierpiący z powodu prześladowań. Pracowałam w Polsce ponad 5 lat temu, można by więc powiedzieć w innej epoce, stąd możliwe, że obraz KrK, który wtrąca się do laickiej szkoły i wyciąga swoje macki po najmłodszych może być obrazem zdezaktualizowanym (jak coś wiecie, powiedzcie). Jeśli zapytacie, jak to jest z obrazą w Irlandii, odpowiem, że w porządku, ludzie starają się być dla siebie mili. Do niedawna przepis dotyczący obrazy uczuć religijnych był zapisany w Konstytucji, np. gdy w 2016 roku Stephen Fry udzielił tego wywiadu w RTÉ:


(odpowiadał w nim na pytanie, co by powiedział bogu po śmierci, gdyby sie okazało, że on jednak istnieje). Wówczas irlandzka policja po dłuższym dochodzeniu oświadczyła, że nie znaleziono wystarczającej liczby osób, które poczuły się obrażone. W 2019 roku zapis o blasfemii po referendum został usunięty z irlandzkiej Konstytucji. 

Jak już napisałam, w prasie inicjatywa partii Berii jest przedstawiana jako celująca w ochronę KrK, i tak oczywiście jest, bo inne wyznania nikogo (w sensie ani partii obecnie rządzącej, ani Breżniewa, ani hardcorowych wyznawców KrK) w najmniejszym stopniu nie obchodzą. Warto więc zaznaczyć, że proponowane zmiany wcale nie wzbudziły ekstazy u Ordo Szuris, choć niby powinny. A dlaczego?, pyta Krystyna z Barbarą. A dlatego, że (choć to może się wydawać niektórym zaskakujące i kuriozalne) w prawdziwym życiu inne religie naprawdę istnieją. Dziwne, c'nie? Ordo Szuris vel Prawnicy Talibanu chwalą oczywiście kierunek, ale przestrzegają przed konsekwencjami nieostrożnie sformułowanych paragrafów. Bo co się stanie, jeśli proponowane prawo, w prasie nie tylko katolickiej przedstawiane jako ochrona "prześladowanego" KrK, faktycznie obejmie również inne religie, "które po spełnieniu warunków formalnych musiały zostać wpisane do rejestru Kościołów i innych związków wyznaniowych poprzez decyzję administracyjną, a powaga ich dogmatów, obrzędów i funkcjonowania może budzić uzasadnione wątpliwości w opinii społecznej"? Ach, jo, powiedział Krecik.

niedziela, czerwca 06, 2021

Toksyczna matka

Od czasu do czasu dzięki internetowi wrzucam do koszyka kolejne książki do kupienia. Na liście mam świeżą autobiografię Sinead O'Connor oraz książkę o Szeli, "Baśń o wężowym sercu" Radka Raka. Półka dodatkowa musi być, bo nie mogę się powstrzymać. A teraz na listę wciągnęłam "Toksyczną matkę" Rutkowskiego i Stanisławskiej. Wywiad ze współautorem daje nadzieję na opis mięsistych przypadków:

W gabinecie teraupetycznym, gdy pada komunikat, że mama pacjenta jest lekarzem, nauczycielką, czy prawnikiem lub pracowała w służbach mundurowych, od razu pojawia się diagnostyka.

Ładnie, nieprawdaż? Ta notka jest w zasadzie zaproszeniem do wywiadu w LINKU, choć domyślam się, że i książka, osadzona w polskich realiach, niejednemu otworzy oczy, w końcu patologii emocjonalnej doświadczamy częściej niż kontaktu z łatwiej zauważaną, bo cudzą, patologią "spod sklepu". 

Sytuacja emocjonalnego dystansu nazywana szacunkiem, nieumiejętność obiektywnego spojrzenia na to, kiedy rodzic miał w przeszłości rację, a w czym się zasadniczo mylił, tworzenie cukierkowego wizerunku życia rodzinnego (Kult Wielkiej Matki "nie wiem w co ręce włożyć" Zajętej, tak powszechny w blogosferze 50+, pełnej magicznych, mądrych, dobrotliwych i w części nieistniejących matek), brak refleksji nad powielaniem patologicznych zachowań zaobserwowanych w domu, zawyżone i dwubiegunowe oczekiwania wobec otoczenia — wiele takich spraw, osobno nawet błahych, buduje życie z którego człowiek może nie być zadowolony.

sobota, grudnia 19, 2020

In a cup of ...



one shot flat white.
Location: Milano, Unit F24, Swords Pavilions Shopping Centre, Malahide Rd, Swords, Co. Dublin.
Time: yesterday, around 2 p.m.

Nie byliśmy w tym miejscu od kilku miesięcy i powrót nie zapowiada się szybko. Od wczoraj mamy możliwość podróżowania pomiędzy hrabstwami, ale jeśli liczby nowych zachorowań znacząco się podniosą (a podnoszą się), zakaz przemieszczania się czeka w zanadrzu. Jest to anonosowane z wyprzedzeniem i przedstawiane jako konsekwencja następujących po sobie wydarzeń, w przeciwieństwie do Polski, gdzie zgodnie z propagandą sukcesu decyzje są zmieniane "bo tak", albo ponieważ "rząd tak postanowił". Postsowietikus może nie widzieć różnicy pomiędzy tymi dwoma stylami zarządzania informacją, a warto ją znać. Styl drugi jest stylem domu przemocowego.

***
Dobrze było razem pochodzić za rękę, zaś aktywny dzień kończyliśmy m.in. rozmową Marka Sekielskiego z Kasią Nosowską w serii "Sekielski o nałogach". Tematem rozmowy było współuzależnienie. Zaskoczyła mnie gościni — piszę często, że uzależnienia to problem społeczny nie respektujący barier dochodu i oczytania, a jednak znani i lubiani dywagujący w temacie mnie zaskakują. Super, że zasłona tak typowej u nas obłudy i pierdzielenia "na okrągło" opada. Rozmowa m.in. o wolności na najgłębszym poziomie — robieniu tego, co sami uważamy za słuszne i o byciu pleaserem, zadowalaczemu innych, rozwiązywaczem cudzych problemów jako pułapce, która może zamienić człowieka w zombie.

poniedziałek, lipca 20, 2020

In a cup of ...

green tea.
Location: The Galley Take Away & Restaurant, 43 Kilkeel Rd, Annalong, Co. Down, Northern Ireland.
Time: last Saturday after hiking, ca.7 pm.

***
Po obiedzie mężowskim surfuję sobie w sieci w poszukiwaniu ciekawostek. Miałam napisać coś o Cywilizacji Śmierci i Cierpienia, jej rozdziale rozrywkowo-obłudniczym, czyli drugim ślubie Kurskiego, ale w międzyczasie mężowski wybierał się do pracy, a ja machając mu na pożegnanie zaczęłam podlewać ogródek. I tak od tego machania zaczepiła mnie sąsiadka z naprzeciwka, która akurat wybierała się na bingo. Odbyłyśmy small talk o tym jak jest pięknie. Na dodatek odpaliłam sobie Radio Nowy Świat. I jeszcze kot mi zaczął pomagać, a po drugiej stronie ulicy przyglądały się nam przez okno dwie białe twarze kotów sąsiadki. W radiu Fiona Apple. Nie napiszę o Kurskim. W Ofemini jest ciekawy wywiad z Polką żyjącą w Malmö o różnicach kulturowych. Kiedyś czytałam książkę Katarzyny Molędy "Szwedzi. Ciepło na północy", którą polecam, jeśli ktoś myśli o emigracji ;)

poniedziałek, czerwca 01, 2020

In a cup of ...



flat white.
Location: lawn in front of Oldbridge House, Battle of the Boyne site, Co. Meath.
Time: yesterday after 4 pm.

It was a bit windy, but a lovely day. We were hanging out in the park, when I got a message that Lala, one of The Girls, my dad's dogs, had just died. A couple of days ago she experienced something that looked like a stroke, but her death was still quite unexpected, a harsh blow to my parents who love all of their animals.

***
Celebrujemy bank holiday. Z rana dostaliśmy życzenia od moich rodziców i babci (Dzień Dziecka przecie). Podziwiamy Elę II na kucu o imieniu Balmoral Fern (królowa skończyła niedawno 94 lata). Z innej beczki, jako ciekawostkę polecam wywiad z Moniką Zuber, pastorką z Ełku, "Żeńska forma słowa ksiądz, to księżniczka. Można się tak do mnie zwracać".

Im mniej mam do roboty, tym bardziej jestem zajęta, nie mogę się przecież spóźnić na własny spacer.
Miłego tygodnia 😊

sobota, maja 09, 2020

Sobota, czyżby już jutro wybory?

"My jesteśmy winni, że oni sobie pozwalają na to polityczne warcholstwo" — wywiad Doroty Wysockiej-Schnepf z prof. Radosławem Markowskim, dyrektorem Centrum Studiów nad Demokracją Uniwersytetu SWPS.
(...) kiedy człowiek jest większy niż instytucje i reguły gry, to nie jest to demokracja. I nie jestem w stanie przewidzieć, co wymyśli ten człowiek, skądinąd bardzo osadzony w mentalności polityki XIX-wiecznej. Natomiast mogę wypowiedzieć się krytycznie o nas wszystkich, albo - niech będzie - o mnie: to my jesteśmy winni, że oni sobie dzisiaj pozwalają na takie złoczyństwo i warcholstwo polityczne. My, szeroko rozumiani. Gdzie są ci symetryści? Gdzie jest armia tych, którzy przez pięć lat, dzień w dzień, jak się krytykowało PiS, mówili, a że przesadzamy, a że co to za słowa, a że to nie jest autorytaryzm, a że tamci też byli źli, a co to takiego się dzieje, a że każda władza coś tam sobie nagina. Przepraszam bardzo, czy oni mogliby się teraz znowu ujawnić i coś nam powiedzieć?
Miłego weekendu 😊

czwartek, kwietnia 09, 2020

Normalizacja

W powodzi bezsensownych nagłówków na onecie, znalazłam dyjalog pana Gruszki z panem Zarembą-Bielawskim o szwedzkim eksperymencie w temacie wiadomo czego: "To, czego wszyscy się najbardziej obawiali, nie nastąpiło":
Szwecja jest jednym z niewielu krajów w Europie, jeśli nie jedynym, w którym rząd w obecnej sytuacji nie podejmuje decyzji wbrew zaleceniom ekspertów.
:) Mówiłam, Szwedy są dziwne. O nowym obowiązku maseczek na wychodnym w Polsce czytałam. Cieszycie się?

poniedziałek, listopada 04, 2019

Czytam ...

[w tle gra nam 7 VooVoo] mam nowy paszport, faktycznie jest w nim ukryte jakieś pfe, nie umiem zlokalizować, czy to ta ohydna wklejka z danymi, która grozi odpadnięciem po kilku otwarciach na granicy, czy bóg honor ojczyzna naokoło tandetnego szlaczka wokół zdjęcia. Nowy paszport mus było mi mieć, to mam. Odebrałam go w Dublinie, przy okazji chciałam zajrzeć do Muzeum Historii Naturalnej, ale za bardzo lało na spacery w kusej kiecce, więc wróciliśmy do kota. Marzą nam się czerwone drzwi wejściowe, ale na razie ze względów praktycznych marzy nam się nowy bojler. Stary wysiadł z okazji 2 listopada, Kraciasty ekspresowo kupił grzejnik bezolejowy i farelkę. Kolejny dzień wolny od pracy w następny wtorek. Czy pisałam już, że listopad to mój najmniej ulubiony miesiąc?

sobota, marca 30, 2019

O teraźniejszości. Update

Za otwartym oknem śpiewają wiosenne ptaszki,
musiałam otworzyć, bo i jasno i zbyt ciepło.
Jestem w domu.

Noc była krótka i spana ciężko, z przerwami. Nie od razu przyzwyczajam się do suchego powietrza tutaj, albo nie przyzwyczajam się już wcale. Jeszcze jedną nogą w Irlandii, ale okiem otwartym w Polsce, i to drugie niemetaforycznie. Ładuję telefon i patrzę na artykuł z oka.press. "Walczy z lewactwem i zalewem tematyki żydowskiej. Gliński odznaczył ją za zasługi dla kultury", pisze Mrozek w oku. Brązowy medal "Gloria artis". Dlaczego tylko brązowy, panie ministrze? zastanawiam się ledwo obudzona. Przecież artykuły TSP w "Naszym Dzienniku" to prasa narodowa, tak jak teksty Martyniuka to narodowy Bukartyk piosenki. Dać jej. Dać jemu. Dać wszystkim właściwym. Pokazać co jest zuem, a co nie jest zuem. W końcu mamy okres postu.
(...) zauważyłam, że chłopak ma pomalowane paznokcie... To wiele mówi... Wygląda na mazgaja... Dlaczego obecnie znajduje się tylu pokrzywdzonych? Tak raptownie, tak nagle... ? Pokazało się nowe źródło dochodu?
— napisała autorka Krystyna odróżniająca zuo od dobra pod moim linkiem do innego artykułu-wywiadu z oka "Ofiara księdza o liście od biskupa", autorstwa Daniela Flisa. Doszłam do wniosku, że jakakolwiek dalsza dyskusja nie ma sensu. Osamotnienie jest właściwą odpowiedzią. Niech osamotnienie będzie odpowiedzią społeczeństwa na krokodyle łzy episkopatu. Nie wszyscy są małoduszni - słuchałam wczoraj fragmentów z Rysia, ujęło mnie to, chociaż, a może dlatego, że nie jestem stroną w tej sprawie. Może też po prostu łatwo mnie nabrać. Niech się nawzajem przepraszają, niech się godzą wierzący, niech walczą o rząd dusz. W wielu tego typu sprawach jestem tylko obserwatorem. Jedynie małoduszność mnie dźga pod bok ostro, więc o niej piszę. Choćby małoduszność EP w sprawie pedofilii. Chciałoby się dodać jakiś ładny przymiotnik jak "małoduszność bydlęca", ale wiem, że to nieprawda. Krowy takie nie są.

Dopytywałam się też wczoraj, czy "u nas" będzie strajk nauczycieli. Znajoma, już emerytka, roztaczyła mi na dolnośląskim przystanku wizję jak to jest potrzebna teraz, gdy skończyła z tym całym uczeniem. O strajku nic nie wie, nie interesuje się. Też mi nowina, nie interesowała się całe swoje życie, zawsze wszystko ktoś załatwiał za nią. Już w maju wybory do PE, a ministra Zalewska, po zlikwidowaniu gimnazjów i następującym po tym paśmie sukcesów w kraju, szykuje się olśnić swym uśmiechem Brukselę. Lista dolnośląska. Hop hop hop ze statku.

Wstaje nowy dzień, pierwszy dzień w domu rodzinnym, a tutaj takie tematy zapodaję. Telewizor włączony od kiedy tylko przekroczyliśmy wczoraj próg, aż do późnej nocy. Pewnie to się wszystko przez skórę przesączyło, jak jakiś mentalny flogiston, i teraz wydaje swoje owoce, bo oczy mam podpuchnięte jak dawno już nie. Od tego wszystkiego w kubku tylko gotowana woda zamiast herbaty. Na obiad będzie kaszanka  na gorąco. Postanawiam umościć się wygodnie i robić zdjęcia robakom. Amen. Witaj dniu.

(local time 8:49)

wtorek, lutego 19, 2019

"Mów mi Marianna" i sytuacja osób transpłciowych w Polsce

(...) i sobie o tym zapomniałam, droga Mu, co miałam Ci onegdaj napisać, a to już luty po półmetku. Otóż, dokument Bielawskiej, nagradzany w Polsce i na świecie, miał pod koniec stycznia pójść w polskiej TV. Nie poszedł, chociaż tak przewiduje umowa (TVP jest współproducentem). Do tej pory nie widzę w sieci żadnego uzasadnienia. Oczywiście wiem, że penisy ich twarde tylko na widok "prawdziwej" kobiety. Znalazłam za to wywiad z główną bohaterką, Marianną, która była Wojtkiem do 47 roku życia. Możesz go przeczytać TUTAJ (wywiad Anny Tatarskiej dla gazety.pl). A powiem Ci, że ja czytam ze zjeżonym futerkiem. Sędziowie decydujący o losach człowieka, nie znają podstawowych zagadnień z tematu, który aktualnie procedują. Rodzice kochają wybiórczo i są w stanie w imię "miłości" niszczyć drugiego człowieka. Dzieci się odwracają, bo wstyd coś powiedzieć znajomym (ale, gdy w domu jest pijący alkoholik, gdy sama pijesz, bo depresja iwogle, Polacy zrozumieją, pożyczą cukru, skomentują Ci na blogu, że oni też od czasu do czasu lubią sobie golnąć). Przez to wszystko do głowy piosenka Kultu mi się przyczepiła i teraz taki mam soundtrack na wtorek. A zaczęłam od Bacha i miało być kulturalnie.

Uściski,
Twoja Mysz mrucząca ... polska, mieszkam w polsce ...

czwartek, stycznia 03, 2019

Orientacji nie da się zmienić ...

Naszym udziałem jest wiele stereotypów, w tym sporo dotyczących seksualności, także homoseksualizmu. Jestem zakitolona, zatoki mi grają, więc zamiast długiego tekstu zostawiam Wam tutaj wywiad, który właśnie ukazał się w 7 metrów pod ziemią. Wywiad z 76-letnim człowiekiem jest w poprzek poglądów, że "dawniej tego nie było", "dotyczy to tylko młodych, bo jest wpływ Zgniłego Zachodu", "z pewnością nie znam żadnego homoseksualisty" (głoszone przez starsze pokolenie), "jeśli ktoś jest żonaty, to świadczy to o jego orientacji", "jak się bardzo chce, to można to zmienić" ... no i wisienka:

Czy ludzie spod znaku twardej prawicy naprawdę w głębi swoich umysłów są święcie przekonani, że homoseksualizm jest czymś tak niesłychanie atrakcyjnym? 😃😃 W.H.Y.?

czwartek, lipca 05, 2018

Gucwińscy

Wgryzam się w temat kolejnego egzaminu i przygotowuję się do sobotniej bilokacji. I tak od słowa do słowa, od informacji o nazwaniu stadionu olimpijskiego im. Goeringa do informacji, że Kamaleon nazywał się Petersdorff ... napisałam gdzie indziej, że jeszcze w Afrykarium nie byłam, i z tego powodu ... czytam wywiad z Gucwińskimi w Gazecie Wrocławskiej. No co? To też dawno było.

poniedziałek, lipca 02, 2018

Jak to wszyscy byli zdrowi, gdy nie było GMO i chemtrailsów ...

Wspaniały wywiad z opolskim lekarzem, dr. hab. n. med. Januszem Kubickim, miłośnikiem historii i kolekcjonerem motyli — "Królowa Marysieńka była łysa" ... wspaniały, bo wybiegający ponad to, co dostajemy w szkole, daty i że wprawdzie przegraliśmy, ale moralnie wygraliśmy, a władcy nic, tylko rządzili.

Jan Sobieski i Marysieńka — syfilis, królowa Jadwiga — sepsa, z Kazimierzem Wielkim wszystko było ok, ale z pięciu żon żadna wyjątkowo nie mogła donosić mu syna, na dodatek jedna była łysa. Batory był bezpłodny i miał ataki padaczki. Podobnie jak dwie żony Zygmunta Augusta, trzecia padaczki nie miała, ale wygniła od środka z powodu nowotworu — warzywa niepryskane nie pomogły. Sam Zygmunt August miał kamienie moczowe, z kolei Zygmunt Waza miał udar jak zwykły człowiek. Anna Jagielonka — paradontoza. Jan Kazimierz — objawy sugerujące zaburzenie maniakalno-depresyjne. August II zwany Mocnym lubił przyciąć komara — cukrzyca, jego syn August III zmagał się z otyłością olbrzymią i niedoczynnością tarczycy ...

Dzisiaj część wspomnianych chorób leczy się z sukcesem faszerując ludzi chemią produkowaną przez firmy farmaceutyczne nastawione na zysk. Historia królową nauk.