Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 12, 2025

Diane

Czy też blog nie zamienił się ostatnio w zatłoczoną listę pożegnań? Z pewnością nie intencjonalnie. Wróciłam do domu. Tak jak w drodze do Polski dogoniła mnie wiadomość o śmierci Patricii Routledge, tak przy wysiadaniu z samolotu na Wyspie, dwoma kanałami dobiegła do mnie wzmianka o śmierci Diane Keaton. 

Była jedną z ulubionych aktorek Woody'ego Allena, tych, z którymi Allen, pomimo epizodu romansowego, pozostawał w dobrych relacjach. "Miłość i śmierć", "Wnętrza", "Manhattan", "Tajemnica morderstwa na Manhattanie", i tak dalej, ale przede wszystkim "Annie Hall" i ikoniczność jej stylu ubierania się (za tę rolę dostała jedynego Oscara, podobno scenariusz filmu jest luźno oparty o historię jej związku z Allenem).


Z pewnością to jeden z sygnałów pokoleniowych. Wymierają ostatnio ludzie, którzy nie mają takiego znaczenia dla najmłodszych, jakie mają dla mnie.

piątek, października 03, 2025

Patricia

Choć chwilę temu było o Jane, nie żegnam się z każdym; w szczególności ludzie z kręgu kultury popularnej nie interesują mnie aż tak. Patricia Routledge należała jednak do rodziny, czyli to coś zupełnie innego: moja mama zaśmiewa się z Hiacynty od 30 lat (poranki z Hiacyntą, czasem późne popołudnia, czas relaksu, dvd z jakichś gazet z programami tv, kupionymi tylko z okazji Hiacyntowego dodatku). Umarła wspaniała aktorka charakterystyczna, wielki talent i klasa. Dowiedziałam się o jej śmierci w czasie podróży, obejdzie się bez zdjęć. 

środa, października 01, 2025

Jane

Jane, film Bretta Morgena (opowieść o kobiecie, która dostała od życia szansę i w pełni ją wykorzystała).

wtorek, września 16, 2025

Robert

 No i jak to tak, panie Redford?

Na planie "Trzech dni Kondora", rok 1975

wtorek, września 02, 2025

Graham Greene

Pamiętam go głównie z roli Kopiącego Ptaka w "Tańczącym z Wilkami".
(jeden z filmów do których wracam z dużą przyjemnością).

Aktor (na zdjęciu promocyjnym po lewej) pochodził z plemienia Oneidów zamieszkującego tereny Kanady. Osiedlił się w prowincji Ontario; słusznie uważał, że współcześnie, w dobie telefonów i Internetu, nie trzeba koczować w Kalifornii, żeby utrzymać się z aktorstwa.

piątek, sierpnia 22, 2025

Głos na puszczy i pożegnanie

Zostawiam sobie link do felietonu Jarosława Kurskiego. Za Jaskółką, u niej w całości, u mnie tylko link, zapisany ze świadomością, że nie każdy ma dostęp do Gazety Wyborczej, nie każdy też lubi długie teksty (wola i chęci to już działka każdego z nas). O brunatnej fali w polskiej polityce, o Brunatnej Górze i innych takich. Gorzki głos na puszczy. 

Wczoraj zmarł Soyka.
Kilka dni temu słuchaliśmy sobie z mężem jego płyty "In Concert".
Warto.

czwartek, lipca 17, 2025

Joanna

Bez sensu
jak Kołaczkowska umiera.

Latami cierpiała na kancerofobię.

Przeżywałam głęboki lęk przed cierpieniem, utratą bliskich, odejściem, ale przede wszystkim przed tym, co to będzie, jak mnie nie będzie. Możliwe, że chodziło mi o utratę kontroli nad tym, co się będzie działo w mojej sprawie. Że nie będę mogła kontrolować, co się będzie o mnie mówiło, czy mnie ktoś będzie pamiętał, co się stanie z moimi rzeczami

I do tej pory mnie przejmuje, co się stanie z moim krzesłem, z moim biurkiem, z moim obrazkiem, z drobiazgami, które są częścią mojej tożsamości. Co się stanie ze zdjęciami, które są dla mnie bardzo ważne?

wtorek, kwietnia 15, 2025

Jadwiga

Film krótkometrażowy Ktoś zostanie ostatni (2020).

Z innych rzecz o Jadwidze Jankowskiej-Cieślak do obejrzenia dokumenty "Dotknięcie" oraz rozmowa o Teatrze Dramatycznym prowadzona przez Wojciecha Majcherka.

piątek, lutego 28, 2025

Smutne wieści.

Michelle Trachtenberg. Jej rola w "Buffy, postrach wampirów".

Gene Hackman. Gdyż był wielki.

poniedziałek, grudnia 09, 2024

Nadganiania polskie

źródło: Sekcja Gimnastyczna
Z rzeczy o których już wiecie napiszę, że w Warszawie umarł Stanisław Tym. Zmarł w grudniu, w pierwszej połowie grudnia, a dokładnie szóstego grudnia. 

Już od jakiegoś czasu pan Staszek żył na uboczu spraw, tak bywa, czas wiele zmienia. Bardzo mnie poruszyło to, co napisał o nim Wajrak na swoim FB, że Tym nie bał się angażować, że wspierał ich walkę o Rozpudę, kiedy inni w nich napierdalali, albo się po prostu bali, co powie anonim.

Wraz z takimi śmierciami czasy PRL oddalają się od nas tak, jak dla pokolenia mojej mamy oddalały się czasy wojenne. Po kolei odchodzą ludzie, którzy żyli i śmiali się w tej nienormalności.

źródło: Sekcja Gimnastyczna
Oczywiście wiem, że o proteście 1 grudnia też już słyszeliście. Edukacja Zdrowotna wzbudziła taką niezdrową sensację, że nawet osoby zupełnie z edukacją niezwiązane (a może one przede wszystkim) aż zachłystywały się z radości z okazji tejże. "Tak dla edukacji, nie dla deprawacji" mówiono i podobno to było na poważnie. Nom ;)

Dla odmiany więc napiszę o demonstracji o której u Wielkich Świętych nie poczytacie. W poprzedni wtorek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów demonstrowała grupa domagająca się ustawy o asystencji osobistej. Obecnie w procesie legislacyjnym znajdują się dwa projekty na ten temat (rządowy i prezydencki) i sprawa bardzo się grzebie. Różnic w projektach jest kilka, generalnie ustawa rządowa jest bardziej rozwojowa (np. zakłada docelowe objęcie wsparciem także osób poniżej 18 roku życia).

Jakiś czas temu, u Anioła na Resorach obserwowałam dyskusję Polaków na temat ustawy o asystencji vs opieka w Domach Pomocy Społecznej, i powiem Wam, że dno i dwa metry mułu wyłaziło jeśli chodzi o empatię. Osobiście nie przekreślam żadnej z dwóch form pomocy, uważam, że powinno być dla każdego, co tam mu pasuje. Więc nie chodzi o to, że DPS-y gorsze, tylko jeżu kolczasty, jakie tam były pretensje do OzN, że czegoś chcą. Bo to po co takiemu, a piniondze, a państwo biedne, w DPS-ie mu będzie lepiej, a to sam tak w domu się chce rozbijać, nie za dobrze mu, bo to każdy by tak chciał ... święci pańscy gdybyście istnieli!

I to jeszcze Wam nadmienię, że bardzo się cieszę na święta. Aż uszami strzygę, tylko słabo widać, bo nie mam aż znowu takich dużych. 

Za tłokiem świątecznym nie przepadam, to prawda. Wcale nie dlatego, że uważam, że inni nie mają prawa robić zakupów. Tylko cudzego pośpiechu i napierania nie lubię, umęczenia Matek Polskich, rzekomych jazd obowiązkowych i pretensji wyrażanych w przestrzeni publicznej nie wiadomo do kogo, że jednak było ujowo, choć tym razem (nie wiadomo dlaczego) miało być inaczy.

Nastanie wolne, będziemy robić miłe rzeczy. A czy będzie choinka, na razie nie mam danych. Na pewno obejdzie się bez takiej wyharatanej chyłkiem z lasu. Taka właśnie była za dziecka, ale pisałam już wyżej, że czas wiele zmienia. Cokolwiek się postanowi, zrobione zostanie w dniu wigilii, gdyż jestem tradycjonalistką, wiadomo, jak na ateistkę przystało ;)

piątek, października 25, 2024

Barbara

Jadwiga Barańska umarła w nocy, kilka dni po swoich 89 urodzinach.
Był to jeden z tych rzadkich przypadków, gdy informacja o współpracy z mężem-reżyserem nie budziła we mnie krytycznych wątpliwości. To on miał szczęście, że spotkał na swojej drodze taką aktorkę. Dopiero teraz, patrząc na jej filmografię, zdałam sobie sprawę jak rzadko występowała. Ciekawe, że w powodzi różnorakich przeróbek nikt nie wziął się do tej pory za ponowne ekranizacje "Hrabiny Cosel" oraz "Nocy i dni". Barbara Niechcic ... za tę jedną rolę wieczna pamięć dla Jadźki.

Noce i dni.

poniedziałek, września 30, 2024

Kris

Kris Kristofferson — Sunday Morning Coming Down (PBS 1970).

Dwa dni temu zmarł Kris Kristofferson, dla mnie osobiście twarz i głos współczesnego Dzikiego Zachodu. Wyrósł z kariery w armii, drogi którą obrali mu rodzice (nie on pierwszy i nie ostatni uciekł narażając się tym na śmiertelną obrazę honoru i foch po grób), piosenkarz, aktor, autor tekstów i muzyki, m.in. tej w okienku, którą lubił wykonywać sam Johnny Cash. 

piątek, lipca 12, 2024

Śmierć osła

We wtorek zaskoczyła mnie bardzo przykra wiadomość: zmarł Jerzy Stuhr. Chcieliśmy go z Kraciastym zobaczyć na scenie w drugiej połowie lata (oczywiście, ryzyko było spore, aktor wyglądał ostatnio nie najlepiej i pewnie czuł się podobnie, skoro sam zdecydował o pożegnaniu się z widownią teatralną). Mieliśmy zobaczyć go na scenie w duecie z innym wspaniałym aktorem (Braciak); ciekawe co teraz z "Geniuszem", czy został odwołany na dobre, czy może ktoś zechce wejść w te buty (oraz czy spektakl nagrano). W Internecie szumek, jedni tytułują Stuhra Mistrzem, inni pyskują do syna o tupolewie. Nie mam takich rozterek, nie jestem genetyczną wyznawczynią - jest dla mnie oczywiste, że ten sam człowiek może być dobry w jednym i beznadziejny w czymś innym (przeczytałam gdzieś, że w Krakowie aktor był instytucją; możliwe, że tak było, Kraków znam przelotem, prawdę powiedziawszy, gratuluję sobie, że tam nie utknęłam, bo były takie wizje i perspektywy, że aż czasem nadal strach). Gdybym miała wymienić najlepsze role Stuhra: Lutek Danielak, Filip Mosz, Nadszyszkownik Kilkujadek ... Szkoda, że jakoś się nie złożyło. Pozostały odwiedziny na Cmentarzu Rakowickim. 

czwartek, listopada 30, 2023

Shane

The Pogues - Fairytale of New York.

Czasami rozmawialiśmy z Kraciastym o tej śmierci, zapowiadaliśmy ją sobie zdumieni, że nadal się nie wydarzyła. Aż przyszła dzisiaj w nocy ok. trzeciej nad ranem, akurat w sezonie, gdy piosenka "Fairytale of New York" zespołu The Pogues rozbrzmiewa tutaj we wszystkich supermarketach. 

Nie żyje człowiek, którego mózg magazynował długie teksty piosenek w sekretnym miejscu, wykonawca koncertowo-barowy, tekściarz, muzyk, punkowiec folku, poor devil. 

The Pogues - Boys From the County Hell.

... And it's lend me ten pounds, I'll buy you a drink 
And mother wake me early in the morning ...

niedziela, października 29, 2023

Update

Jestem chwilowo w Polsce, z poczuciem, że mam cały czas świata, mogę wrócić do czytania książek i bezcelowego nygusostwa. Update prywatny tam, gdzie prywatnie, natomiast tutaj powiem, że cieszy mnie wynik szeroko pojętej opozycji i mam w duchu nadzieję, że choć część jej oferty przemówi do najmłodszego pokolenia. Ostatnio, gdy słuchałam nowego kawałka Maty, GiEwOnTdotarło do mnie wyraźnie, że nie jest to przekaz dla mnie. Owszem, zupełnie rozumiem wkurw młodzieńczy, bo czasem go odczuwam w stosunku do spraw poza moją kontrolą, natomiast tematyka nie moja. Już mnie nie rusza pragnienie, żeby być w grupie, oraz fakt, że ktoś spojrzał krzywo. Skończyło się, nie obchodzi mnie, wyrosłam z tego (Mata też wyrośnie). Oby dzieciaki bolejąc nad sobą, jako wszystkie pokolenia przed nimi bolały, nie skręciły w faszyzm.

Wobec reakcji mediów rządowych na wizję możliwych zmian (apelują o obronę wolności mediów! mówię Wam ludzie, kabaret w tym kraju przeżywa kryzys z powodu przytłaczającej konkurencji ze strony politycznej rzeczywistości :D :D :D), poprzedni post pozostaje nie tylko aktualny, ale wręcz domaga się szybkiej realizacji. Gdybym była zatrudniona w tym zakładzie pracy, nie wyobrażałabym sobie kontaktów z człowiekiem, który pisze paski w Wiadomościach. Codziennych wiadomości z kraju jednak nie śledzę. Niech się sprawy nieco uleżą, niektórzy pisowcy już całkują jak tu wyjść, żeby nie wyglądało to na ucieczkę (przekonanie, że wszyscy politycy partii rządzącej czy opozycji są ideowcami nie ma potwierdzenia w rzeczywistości, warto sobie o tym od czasu do czasu przypominać).

Po słabo przespanej nocy (ekscytacja? resztki stresu?) zaskoczyła mnie wiadomość o śmierci Matthew Perry'ego. Źle wyglądał już podczas ostatniego spotkania "Przyjaciół". Walczył z demonami; zamierzałam kupić jego autobiografię i zrobię to z całą pewnością. A propos wątku o moim pokoleniu, to jest właśnie jakiś kulturowy punkt odniesienia. Może nie dla wszystkich i nie wszędzie, ale jednak.

środa, lipca 26, 2023

Happy birthday!

Są takie dni dziwne. 
Np. jak dzisiaj. Mick Jagger kończy osiemdziesiątkę.

***
I gdy klinęłam "publikuj", Kraciasty zakrzyknął:
Sinéad O’Connor nie żyje!
Takie właśnie dziwne dni.

piątek, lipca 21, 2023

Tony

Tony Bennett — The Way You Look Tonight (2021).

niedziela, lipca 16, 2023

Jane

Entretien avec Jane Birkin : "En France, j'étais libre".

środa, maja 24, 2023

Tina

Tina Turner - Proud Mary (Wembley 2000).

środa, stycznia 25, 2023

Trochę kultury

Dobrze, gdy mówią dobrze, nawet jeśli to tylko Oscary. "IO" Skolimowskiego znalazł się wśród pięciu filmów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii film nieangielskojęzyczny. Irlandczycy też się cieszą — w tej samej kategorii została nominowana "Cicha dziewczyna" zrobiona w całości po iryjsku. U Irlandczyków radość na tym się nie kończy, bo inny film ichniej produkcji (tym razem w języku angielskim), "Duchy Inisherin" z Colinem Farrellem, dostał aż dziewięć nominacji. Bez względu na nagrody (od kilku lat śledzę sprawy z minimalnym zaangażowaniem), wszystkie trzy filmy na pewno obejrzę w swoim czasie z moim Miłym.

Z wiadomości dobrych/złych (to zależy od gustu): wieści z poznańskiego UAM-u są takie, że Zenon Martyniuk, który wszystko nam wyśpiewa (głównie z playbacku), nie wystąpi w auli tegoż uniwersytetu. Nie miałam czasu na czytanie argumentów za/przeciw występowania jakiejś osoby w danym miejscu z uwagi na poziom miejsca/poziom osoby/poziom słuchaczy. Gust jest moim zdaniem sprzężony z intelektualnymi możliwościami przetwarzania bodźców. Aula UAM-u widziała w swojej historii wiele. Czy jeśli Martyniuk nie wystąpi w auli uniwersytetu, będzie to oznaczało zwycięstwo kultury wysokiej? Myślę, że dnia następnego większość Polaków odnajdzie siebie na poziomie intelektualnym z którym zasnęli dnia poprzedniego. 

Są jeszcze wieści złe z pewnością: kilkanaście dni temu na Baldy, najwyższym szczycie gór San Gabriel w stanie Kalifornia, zaginął Julian Sands. Wzniesienie niższe od Śnieżki daje popalić trudnością szlaków i zmienną pogodą, ostatnio warunki były na niej fatalne. Chyba nie ma już nadziei. Sands pozostanie dla mnie Georgem Emersonem.

Jak tam u Was, kochani? Co Was cieszy, martwi, smuci w związku z kulturą (filmem, literaturą, muzyką, sztuką, wydarzeniami)?