 |
| źródło: Sekcja Gimnastyczna |
Z rzeczy o których już wiecie napiszę, że w Warszawie umarł Stanisław Tym. Zmarł w grudniu, w pierwszej połowie grudnia, a dokładnie szóstego grudnia.
Już od jakiegoś czasu pan Staszek żył na uboczu spraw, tak bywa, czas wiele zmienia. Bardzo mnie poruszyło to, co napisał o nim Wajrak na swoim FB, że Tym nie bał się angażować, że wspierał ich walkę o Rozpudę, kiedy inni w nich napierdalali, albo się po prostu bali, co powie anonim.
Wraz z takimi śmierciami czasy PRL oddalają się od nas tak, jak dla pokolenia mojej mamy oddalały się czasy wojenne. Po kolei odchodzą ludzie, którzy żyli i śmiali się w tej nienormalności.
 |
| źródło: Sekcja Gimnastyczna |
Oczywiście wiem, że o proteście 1 grudnia też już słyszeliście. Edukacja Zdrowotna wzbudziła taką niezdrową sensację, że nawet osoby zupełnie z edukacją niezwiązane (a może one przede wszystkim) aż zachłystywały się z radości z okazji tejże. "Tak dla edukacji, nie dla deprawacji" mówiono i podobno to było na poważnie. Nom ;)
Dla odmiany więc napiszę o demonstracji o której u Wielkich Świętych nie poczytacie. W poprzedni wtorek przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów demonstrowała grupa domagająca się ustawy o asystencji osobistej. Obecnie w procesie legislacyjnym znajdują się dwa projekty na ten temat (rządowy i prezydencki) i sprawa bardzo się grzebie. Różnic w projektach jest kilka, generalnie ustawa rządowa jest bardziej rozwojowa (np. zakłada docelowe objęcie wsparciem także osób poniżej 18 roku życia).
Jakiś czas temu, u Anioła na Resorach obserwowałam dyskusję Polaków na temat ustawy o asystencji vs opieka w Domach Pomocy Społecznej, i powiem Wam, że dno i dwa metry mułu wyłaziło jeśli chodzi o empatię. Osobiście nie przekreślam żadnej z dwóch form pomocy, uważam, że powinno być dla każdego, co tam mu pasuje. Więc nie chodzi o to, że DPS-y gorsze, tylko jeżu kolczasty, jakie tam były pretensje do OzN, że czegoś chcą. Bo to po co takiemu, a piniondze, a państwo biedne, w DPS-ie mu będzie lepiej, a to sam tak w domu się chce rozbijać, nie za dobrze mu, bo to każdy by tak chciał ... święci pańscy gdybyście istnieli!
I to jeszcze Wam nadmienię, że bardzo się cieszę na święta. Aż uszami strzygę, tylko słabo widać, bo nie mam aż znowu takich dużych.
Za tłokiem świątecznym nie przepadam, to prawda. Wcale nie dlatego, że uważam, że inni nie mają prawa robić zakupów. Tylko cudzego pośpiechu i napierania nie lubię, umęczenia Matek Polskich, rzekomych jazd obowiązkowych i pretensji wyrażanych w przestrzeni publicznej nie wiadomo do kogo, że jednak było ujowo, choć tym razem (nie wiadomo dlaczego) miało być inaczy.
Nastanie wolne, będziemy robić miłe rzeczy. A czy będzie choinka, na razie nie mam danych. Na pewno obejdzie się bez takiej wyharatanej chyłkiem z lasu. Taka właśnie była za dziecka, ale pisałam już wyżej, że czas wiele zmienia. Cokolwiek się postanowi, zrobione zostanie w dniu wigilii, gdyż jestem tradycjonalistką, wiadomo, jak na ateistkę przystało ;)