Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mitologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mitologia. Pokaż wszystkie posty

środa, grudnia 13, 2023

Folklor i szaleństwo

Wczoraj obiegło świat Braunowe szaleństwo z gaśnicą w Sejmie, dzisiaj odbyło się zaprzysiężenie nowego rządu po rządzie dwutygodniowym (off topic: ten rząd był ewenementem, pierwszy raz w historii RP było w nim więcej kobiet niż mężczyzn - jak sądzicie, z jakiegoż to powodu? :D). Akurat jestem z tych, którzy popcornu w kinie nie jadają (chociaż nie powiem, akcja w warszawskiej Kinotece bardzo się mi podobała jako happening - dobry pomysł), poza tym będąc z natury spokojnym i zrównoważonym człowiekiem wolałabym jednak wolniej płynącą fabułę.

Zapalanie świec chanukowych w Sejmie ma kilkunastoletnią tradycję, pierwsza taka uroczystość odbyła się za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Z perspektywy politycznej tradycja ta jest dla mnie tak samo (nie) na miejscu jak krzyż w Sali Posiedzeń - mnie relacje ludzi z ich aktualnymi bogami obchodzą raczej niewiele (tym bardziej, że trudno to zjawisko usystematyzować, bo ludzie raz wierzą, raz nie wierzą, zależnie od dnia, jak im wygodnie), natomiast symbole są elementami folkloru i bywa, że nawet bardzo je lubię. W Bożym Narodzeniu wiadomo, że chodzi o choinkę i prezenty, w Chanuce o pączki, i git (nie mam obecnie najmniejszej ochoty na wgryzanie się w historię powstania Machabeuszów). Natomiast jest ważny element społeczno-polityczny ataku szaleństwa Brauna na symbolikę (która dotycząc polskiej mniejszości religijnej, kompletnie nie powinna nikomu wadzić - zazwyczaj to większość jest tym, co budzi we mnie niepokój). Mowa tu o kolejnym wydarzeniu wpisującym się w polski antysemityzm ugruntowywany po wojnie faktem zasiedlania "nie swojego" (o czym potomkowie osiedleńców nadal są informowani w przechodzącym z pokolenie na pokolenie lęku przykrytym antysemityzmem właśnie). Mam nadzieję, że Braun nie będzie rozliczany na podstawie art. 196, bo to kupa prawna, najczęściej pozbawiona znaczenia w państwach cywilizowanych. Jego przewiną jest podsycanie nienawiści do narodu żydowskiego. Oczywiście, przytaknę, że Żydzi zamieszkujący Izrael nieźle sami ostatnio podsycają nienawiść do siebie, ale to jest tylko wycinek żydowskiego świata, ludzie są różni i zajmują się różnymi sprawami (co ciągle powtarzam wcale nie dlatego, że mam problemy z pamięcią). Mówimy o naszej swojskiej nienawiści, wynikającej z tradycji oraz lęku, że Żydzi wstaną z popiołów krematoriów i zabiorą drewnianą chałupę, której już nie ma. Nie można nią karmić nowych pokoleń, bo jesteśmy tym, co jemy.

Do tego dwie obserwacje: wyobrażam sobie jak musi być trudny dla Dudy zupełnie niespodziewany (w pisowym świecie alternatywnym) powrót Tuska do władzy. Jak mierny uczeń namaszczony przez nauczyciela na wybrańca, Duda przyjął postawę zadowalania Jarosława, imitowania go, internalizowania jego świata wyobrażeń, a jest to świat chybotliwy, zagrożony mentalnym upadkiem. I tu druga obserwacja, dotycząca samego Kaczyńskiego, tym razem Scheuring-Wielgus.

piątek, listopada 19, 2021

Mitologiczny polski bunt

Gen sprzeciwu. Śmiechu warte, ale kolejna tego typu wypowiedź sama mi się napatoczyła, i tym razem się nie powstrzymam, bo po co. Czy faktycznie Polacy to urodzeni buntownicy? 

Dlaczego tak często unikamy pójścia na test covidowy, gdy mamy objawy przeziębienia? Wyhodowana w peerelu nieufność do systemu sprzężona z przekonaniem, że jest się niezastąpionym (przekonaniem kompensującym faktyczne poczucie bycia małoznaczącym) i mentalnością 5-latka, który wie wszystko lepiej, szczególnie, gdy nikt nie patrzy.

Dlaczego nie nosimy maseczek? Niezdolność do autonomii. Zamiast robić to, co nas chroni, rozglądamy się i robimy to, co inni, boimy się wystawać. To samo dotyczy używania sprzętu BHP, ale też sytuacji, w której relatywnie szybko na ulicy potrafię rozpoznać Polki, bo charakteryzuje je schludna nijakość w ubiorze. Byle tylko nikt się nie przyczepił, to jest motto życiowe wielu z nas.

Dlaczego się nie szczepimy? Strach przed działaniem, czasami mocno zakorzeniony w nieleczonym zaburzeniu psychicznym, które otoczenie toleruje, bo mamusia, dziadziuś też tacy byli, czyli ten typ tak ma (a tymczasem jesteś w podręczniku). I dlatego bla bla, tyle trzeba napisać słów tłumaczących naszą bierność, podczas, gdy osoby niezaszczepione z powodów zdrowotnych nic na ten temat nie mówią, bo są w porządku wobec siebie i innych, więc nie muszą się tłumaczyć.

To nie jest gen sprzeciwu, my friend.

Homo peerelus, próba podbudowania ego, strach przed oceną, religia takosamości, nieleczona nerwica ...

wtorek, lutego 02, 2021

Wiosna

Ponownie Imbolc. Są mitologie, które lubię i takie, których nie lubię. 
Jak się tak człowiek zastanowi nad pewnymi aspektami znanych opowieści z lotu ptaka, to:

 
"Wiesz, co musimy zrobić?
Trzeba nam stąd wypierdalać, tyle ci powiem"



Gorzej jak jesteś stąd, i co zrobisz, jak nic nie zrobisz.
Święto owczego mleka ku czci Triumfującej lub Wzniosłej, córki Dagdy, zapowiadało u Irów wiosnę. Brigid poetka, Brigid lecząca, Brigid kowali — możliwe, że te jej przydomki są pozostałością po Brigid, która występowała u Celtów jako Trójca. Łączy się ją także z tradycją keeningu, lamentacyjnego śpiewu nad zmarłymi. Czytam sobie o boginii i lamentuję aaaaaauuuuuaaaaaammmmmmm. Przyjemne, jak wiele zajęć nie wbijanych do głowy, nieobowiązkowych, nie oznaczonych uryną kolejnych krystyn plugawych, czy (ostatnio) czarnków i bortniczuków. Co muszę? Dzisiaj i tutaj na szczęście nic :) Ciekawym podrzucam link do cudownych aborcji wykonanych przez katolickich świętych, w tym przez Brigid z Kildare (synkretycznie wstawioną przez KrK na miejsce irlandzkiej bogini wiosny):
Mocą wiary najpotężniejszej i niewysłowionej pobłogosławiła kobietę, która po ślubie czystości popadła w młodzieńczą pożądliwość, i łono jej spuchło od ciąży; a po tym, jak poczęcie zniknęło, bez porodu i bólu, przywróciła ją zdrową do pokuty.
Czagalaga, znak krzyża i fetus znika, dziewica zaś oddala się chwaląc Pana. To tyle w temacie opublikowania w zeszłym tygodniu orzeczenia TK z października 2020. Nawet sobie zaintonowałam na koniec czagalaga, czagalagalaga, czagalagaa-aaa-aaa!

Czyli u nas już wiosna, z wiosną małżonek jak zwykle podążył na tomografię komputerową. Lockdown przedłużono do marca, więc nie mogłam z nim pojechać, bo i tak mnie nigdzie nie wpuszczą. Pogoda dalej nieciekawa, choć zauważam, że dzisiaj jest cieplej. W oddali słychać ryk morza, raz poruszone nie daje się łatwo uspokoić. Wymyśliłam sobie, że w kwietniu przylecę na chwilę do Polski, po ponad roku przerwy. Kupiłam dla nas bilety (nie nadwyrężając się finansowo, vouchery z zeszłego roku czekały na to od miesięcy) i usiłuję podtrzymać optymizm. Nie zarażajcie się tam, ok?, bo runie mój misterny plan nad którym kompletnie nie panuję.

środa, stycznia 27, 2021

In a cup of ... / Beletrystyka i przypadki

Lockdown zapewne się przedłuży, choć zachorowania spadają. Nic nie poradzę. Pogoda szara. Wczoraj był dobry dzień, rozmowa o pracę, której kontynuacja będzie dzisiaj, i prawie legalna wizyta u znajomej w moim ulubionym mieście. Wieczorem więc na stole zielona herbata z miodem i cytryną pod zamgloną górą Carlingford:



Oraz tematy grube. Rozmawialiśmy o roli przypadku, o tym jak bardzo mają na nas wpływ osobiste wybory z czasów, gdy nie poddawaliśmy tego wszystkiego tak pogłębionej refleksji i w związku z tym jak niewiele nas dzieliło od osób, które siedzą teraz w szponach nałogu lub toksycznych relacji. Kilka zawahań lub kroków w przeciwną stronę, zapoczątkowało podróże zupełnie innymi ścieżkami. Myśl warta rozwinięcia.

Były też opinie, którymi się tego wieczora nie podzieliłam. Moje czytanie Biblii :). Pierwsze księgi Starego Testamentu to niestety nie Wergiliusz. Powtórzenia i euforyczne ekspiacje wzmagają we mnie wrażenie, że autorami tekstu są plemiona, które dopiero zeszły z drzewa i ledwo zaczynają się różnicować od reszty zwierząt, ale już posiadły jako taką wymowę, więc dzisiaj można zobaczyć jak postęp cywilizacyjny wolno u nich zachodził. Lud prosty, z prymitywnymi mechanizmami społecznymi, nie ceniący indywidualnego wglądu, i taki jest też bóg, którego stwarzają, mechaniczny, agresywny, pozbawiony pamięci i cech, które przypisano mu później — żadnego miłosierdzia, orientu w dziele własnego stworzenia, czy istnienia ponad czasem. Lud bezustannie zatacza koła, popełniając te same błędy i oglądając świat z pozycji niewolników wśród których cyklicznie wybuchają rodzinne awantury o prawdziwe lub urojone przywileje i bogactwa. Z pozycji niewolnika tworzone są też własne mity o tym jak głupie są narody bardziej cywilizowane. W mitach tych pojawiają się faraonowie i inni władcy, których imion prosty lud nie umie zapamiętać poprawnie, którzy mogą dzięki temu swobodnie nawijać z przywódcami pasterzy owiec lub być zafascynowani stręczonymi im pasterskimi kobietami. Z punktu widzenia kultury tekst jest oczywiście skarbem, który się zachował i wart jest analizowania, choćby pod kątem intertekstualności i badania najstarszych kultów. Ale intelektualnie i emocjonalnie lektura trudna do strawienia, pozbawiona choćby jednej sympatycznej postaci. Wolno posuwam się do przodu z miną :I, oczekując za rogiem odrobiny finezji.

Z radości zagramanicznych jest jedna: Pomarańczowy nareszcie wyfrunął z Bialego Domu. Stany są jednak daleko, a my jesteśmy tutaj. Czytam, że nowy prezydent ma irlandzkie korzenie, ale też jakimś cudem miał się tam wślizgnąć Mieszko I, rzekomo od strony ojca, przez niejaką Małgorzatę Cieszyńską. Jeśli oczywiście nie było po drodze ciekawych przypadków. Lubię genealogiczny thrill, pewnie więc poświęcę temu chwilę lub dwie. Na razie przesolona jajecznica skończona i pora przygotować się na kontakt ze światem, przynajmniej od pasa w górę. Dobrego tygodnia :)

środa, stycznia 06, 2021

In a cup of ... / Lockdown again

Trzech Króli dzisiaj. Ciekawa sprawa, bo fakticznie nie wiadomo ilu ich było. Tzn. ilu ich stało w Biblii napisanych, nie mam na myśli realiów, nie mylmy dwóch porządków. Do trzech policzyć wszyscy bez obciętych palców gładko powinni dać radę, w Biblii czasami chyba zbyt gładko, stąd konfuzja. Opis pokłonu znajduje się tylko u Mateusza, i nie daje pewności ani co do liczby, ani profesji gości. 

Tyle o mitologii (którą, i owszem, czytam, czytam). Kilka dni temu przyjemnie zaczął się nam rok 2021, który został ogłoszony m.in. rokiem Lema i Różewicza. Pięknie bardzo, postanawiam się z dzieł autorów owych podciągnąć. A przyjemnie się zaczął, bo spędziliśmy go w niewymuszonym towarzystwie, na wyjeździe, pod górą, którą darzymy uczuciem, ja wznosząc toast tym oto kubkiem herbaty czarnej, z miodem i cytryną: 



Okazji do ćwiczenia otwartości na niepewność i zmiany będzie sporo — siedzimy właśnie w trzecim dużym lockdownie, który zaczął się zresztą w ten sam dzień, gdy wyruszyliśmy pod górę Carlingford napić się herbaty z miodem i cytryną. Nikt nas wtedy nie zatrzymał, ulice puste, spokój, cisza, Księżyc patrzy. Nikt nas nie zatrzymał, nawet trochę szkoda, bo moglibyśmy powiedzieć, że jedziemy jako grupa wsparcia, gdyż taka była prawda najprawdziwsza. Byliśmy support squad na poważnie i na trzeźwo, zaopatrzeni we wspierające sałatki. Następnego dnia obudziliśmy się w sypialni z widokiem na górę oświetloną Księżycem, trudno mi sobie teraz wyobrazić lepszy początek roku, nawet jeśli data jest umowna, a realia ogólne surowe. Lockdown w Irlandii się cały czas dokręca, ostatnio przesuwany jest powrót uczniów do szkół, a budownictwo non-essential ma składać koparki i do domu. W szpitalach jest więcej pacjentów z covidem niż kiedykolwiek, widać, że obywatele balowali w czasie przesilenia jak się patrzy — czasami rozumiem, a czasami nie rozumiem.

Nie wiem, czy w tym roku będę pisała krótko czy długo, często czy rzadko. Miło jest, gdy rzeczywistość dostarcza sposobności do jej komentowania, ale i niemiło bywa. Taka dwoistość jest rzeczy na świecie. Zimno. Dla niektórych to dobra wiadomość, ja z Kraciastym grabieję na chłodnym wietrze, tak więc zimowe zdobywanie K2, Carrantuohill, czy choćby pagórka za wsią nie zdarzy się nam w tym życiu. Siedzimy w domu, bo zimno, i siedzimy w domu, bo lockdown. Wyruszam w krainę Wzmożonego Czytelnictwa, chcącym i mogącym życząc szybkiego zaszczepienia.

sobota, czerwca 20, 2020

Midsummer

Orkiestra św. Mikołaja - Pieśń sobótkowa.

Żywiołak - Bóstwa.

Annutara - Kupala.

piątek, maja 01, 2020

Beltane

Czas, gdy gasi się wszystkie ognie, i rozpala je na nowo.
Tak więc, nastało nam lato.

Jethro Thull - Beltane.

niedziela, lutego 02, 2020

Drugi dzień wiosny

Wczoraj w celtyckim świecie obchodzono Imbolc -
(w schrystianizowanej wersji dzień św. Brygidy)
święto zaznaczające połowę drogi pomiędzy zimowym przesileniem i wiosenną równonocą.

Niektórzy twierdzą, że polską mutacją tego święta jest obchodzone dzisiaj MB Gromnicznej
(ludowa wersja Ofiarowania Pańskiego).
W mitologii pojawia się tu i boginii, i światło, i wilk.
Jest w nim oczekiwanie wiosny i pierwszych burz.

Rodzimowiercy słowiańscy obchodzą też w tych dniach święto Welesa,
grzeją ziarna w dłoniach i polewają ziemię budząc ją do życia.

Miły mój mówi mi wczoraj po godzinie piątej
zobacz, ten czas, i nadal jasno.

Nim się obejrzymy przyjdzie Jare.

niedziela, kwietnia 28, 2019

Szmery wiosenne

Pracuję z super pozytywną dziewczyną, która ma oczy jak postacie na portretach z Fajum,
                      ze swoją rodziną z autokefalicznego kościoła Rumunii właśnie świętuje Wielkanoc.

Nasłuchujemy szmerów dobiegających z Polski, lecz to nie trawa przebija się przez glebę.

Woland zastanawia się jak ludzie w Pruchniku odróżniają kukłę Żyda Judasz od Żyda Jezusa.
Ja, z kolei, nad tym skąd polskim katolikom wiadomo, że tęcza nad głową Matki Boskiej Płockiej to tęcza gejowska,
                       a nie ta druga, "prawdziwa" i "właściwa".
Myślenie zużywa kalorie, toast wznosimy więc bananem, oczywiście na cześć ministra kultury.
Takie to szmery nas dochodzą, coraz to śmielej sobie poczynając, coraz głośniej ...


Odniesienia do historii, które mają prawo niepokoić:
  • Żyd Süss (Jud Süß)
  • Różowy trójkąt (Rosa Winkel)
  • Wystawa Sztuki Zdegenerowanej (Die Ausstellung "Entartete Kunst")

czwartek, grudnia 20, 2018

Wieczorową porą ...

kiwam palcem pod kołdrą. Cóż to był za bezproduktywny dzień! Odgrzałam gulasz, zrobiłam jajecznicę i pierdyliard herbat z miodem. Nie wystawiłam nosa za próg, chyba, że liczyć tę ociupinkę, żeby podrzucić AZZ* resztki zwłok kaczki z wczorajszego obiadu. Ale to trzy kroki, tylko mewa mnie zauważyła.

Zapisuję na blogu, że dwa dni temu zmarł Kazimierz Kutz, reżyser, a dzisiaj prof. Romuald Dębski, ginekolog, humanista. Dla wielu smutek gościć będzie w te święta, ludzie umierają, ludzie żyją. Słońce jednak wstanie. Jutro midwinter, najkrótszy dzień w roku. Newgrange, tak niedaleko naszego domku, wypełni się turystami, którzy wygrali los na loterii. Słońce powróci, każdego dnia z większą mocą. Yule, Szczodre Gody. Ubierzcie się ciepło.

_________________________________
* Anonimowe Zaprzyjaźnione Zwierzątko

środa, października 31, 2018

Jesień 2

W pogodne wieczory na horyzoncie wcześnie zapalają się światła Dublina.
Zmiana czasu, uj wie po co. I z całą pewnością już nie można
zapomnieć o szaliku wychodząc.

Dzisiaj jest ostatni dzień października. Trzecia kwadra.
W Kornwalii świętują Kalan Gwav, pierwszy dzień zimy.
Na wyspie Man obchodzą Hop-tu-Naa, celtyckiego sylwestra, i jedzą mrastyr,
ziemniaki wymieszane z pasternakiem, rybą i masłem.
W drodze do domu widzieliśmy trzy sygnały dymne ... o tej porze płoną stosy palet, taki tu zwyczaj. 
W Halloween irlandzka straż pożarna jest postawiona na nogi.
Od czasu do czasu słychać za oknem wystrzały sztucznych ognii.

A Wy, co tam robicie? Bo moja mama robi bigos,
a my robimy nic. Kupiłam sobie rękawiczki bez palców firmy Tahari,
porządne, żydowskie :E. A Kraciasty ma nową czapkę Kurtza.
(w domu odkryliśmy, że Enrique Iglesias ma taką samą, i teraz Kraciasty próbuje o tym zapomnieć)
Z uwagi na sytuację geograficzną, grobbingu u nas w tym roku nie będzie.
Napiszcie jak spędzacie ten czas ...

Danse macabre from "Nuremberg Chronicles" (year 1493).

środa, września 26, 2018

Freja


Zostawiam tę historię dla pamięci,
dla pokazania, że są ludzie, którzy mają wiedzę, więc się nie boją.

W mitologii nordyckiej Freja patronowała miłości i wojnie,
posiadała moc zamieniania ludzi w dziki.

Niektórzy ludzie nie zasługują, żeby ich zamieniać w dziki. Są za głupi.

piątek, lipca 27, 2018

Blood Moon

Obejrzę jutro na yt, bo u nas chmury wpadają do morza.
Hati pędzi za Mani, bębnijcie w bębny lub co tam macie pod ręką, żeby odpędzić wilka.

niedziela, lipca 08, 2018

Czy dziecko przed komunią ma szansę dowiedzieć się, że Maryja była Żydówką?

Tak się tylko zastanawiam przy okazji Matki Boskiej Piekarskiej podobno mającej problem z festiwalem Metal Doctrine na najwyraźniej pogańsko kultowym Kopcu Wyzwolenia. Mdli mnie od deklaracji. Od tej fasady dobroci ustawionej z papierków na fundamencie, który krzyczy "heil, heil" - fundament porządnie wylany, nadaje się pod stos do palenia niechcianych książek. 

Festiwal Metal Doctrine odwołany. Koncerty nie odbędą się w Piekarach Śląskich.
A tymczasem wczoraj w nocy gadaliśmy sobie z Wolandem o anarchii. Wpadnij.