Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, czerwca 01, 2026

Te artysty

Idealnie wstrzelili się politycy Konfy w niskie poczucie wartości i zawiść obywatela ze swoją krytyką projektu ustawy o dopłatach do składek emerytalnych dla artystów. Można popcorn zajadać przez cały tydzień. Ale co ja tam będę ... pracowałam, nie miałam czasu zamieszać nikomu kijkiem w herbacie. Zerknęłam za to, jak się mają sprawy kultury w Irlandii. W tym roku mamy coś, co można przetłumaczyć na nasze jako Program gwarantowanego dochodu podstawowego dla artystów, który został zaplanowany z budżetu państwa do roku 2029. Wg programu profesjonalni artyści mogą otrzymywać przez trzy następne lata stałe wsparcie finansowe w wysokości €325 tygodniowo. Oczywiście jest to obwarowane różnymi zastrzeżeniami, np. program jest dostępny dla 2 tys. osób (skala irlandzka, wiadomo, tu jest mniej obywateli), czyli sama aplikacja nie wystarczy, nie można też być członkiem Aosdána otrzymującym świadczenie Cnuas (mowa tu o elitarnej grupie artystów wybitnych, Aosdána może mieć tylko 250 członków), ani studentem (ci mają pewnie wsparcie z innych programów). Oczywiście, z tego dodatkowego dochodu artyści muszą się rozliczyć z państwem (czyli zapłacić podatek).

Cele programu / "a bo dlaczego" (uwaga, cycat z internata):

The Artist
  • To incentivise the development and growth of professional creative practice through self-employment;
  • To counter the earnings instability and precarious nature of working in the arts, and the detrimental effect it has on artists’ mental health;
  • To foster artists’ agency and safeguard freedom of expression.
The Sector
  • To retain talent in the sector by reducing the need for artists to work outside of the arts for economic reasons;
  • To support and expand the sector thanks to spillover effects e.g. hiring of collaborators, expenditure on materials, emergence of new projects etc.
Society and the Public
  • To support social cohesion and societal wellbeing by creating more opportunities for citizens to engage in the arts, and to offer a larger selection of artworks and performances to enjoy;
  • To recognise the contribution of artists to a pluralistic society, and their contribution to the vibrancy of communities across the nation.
Czyli m.in. żeby zatrzymać talenta w sektorze i zapobiegać uciekaniu z zawodów artystycznych z powodów ekonomicznych, oraz aby naród mógł się endżojować dostępem do sztuk wszelakich. Piękne :)

poniedziałek, kwietnia 13, 2026

Wiadomości z tygodnia

W Irlandii trwają protesty mające na celu obniżenie cen paliwa. Oczywiście dołączyła się skrajna prawica, która wprawdzie jest przeciwko kontroli rządu, gdyż wolność, ale żąda, żeby rząd coś zrobił, ponieważ to nie ona jest w rządzie. Irlandzkim kolokazjom to zapewne wystarcza.

Węgrzy się obudzili. Dosłownie.

No i co ten Leoś w Watykanie wyprawia? :D

Z psychologicznego poletka: jak to się stało, że się stało to, co się stało w/z USA? W artykule The Irish Times autor przywołuje pięć mechanizmów, które mogą wykoleić politykę państwa: iluzja kontroli, podstawowy błąd atrybucji (kulturowo motywowany: ludzie Zachodu przeceniają czynnik indywidualny), spadek IQ w grupie, iluzja wyższości, kompleks boga.

niedziela, grudnia 21, 2025

Najkrótszy dzień

Delektuję się nim wstawszy wcześniej niż trzeba. 

Mamy XXI wiek (brzmi mi echem niejasny cytat z jakiejś opowieści przecież mamy XIX wiek!), ale nie oznacza to, że każdy w Europie definitywnie uciekł od domowego niewolnictwa na tle którego Ja się nie znam na polityce, ale mąż powiedział, że ... jest zdaniem całkiem normalnie brzmiącym dla wypowiadającego (postęp to sprawa ulotna, będą się z nas kiedyś śmiały przyszłe pokolenia). Stąd też pochodzą, z tego zapyziałego zakątka męskiej władzy, tak myślę, pytania na złą melodię, co niewierzący obchodzą w czasie świąt Bożego Narodzenia. Potrzeba, aby podzielić świat na grupy my-oni, jakbyśmy nie byli wystarczająco oddzieleni, gdzie my to ci lepsi, ci "a mąż powiedział", "a córka taka mądra (onanizuje się do zdjęcia świętego Charliego Kirka)", "a proboszcz to na mnie przed kościołem czekał (jestem wybrany, jestem namaszczony, ludzie tak mi zazdroszczą, zerkają, mówią oj oj)" wynika z jakiegoś cierpienia, ale cóż, podstawowa zasada brzmi: nie rzucać się z pomocą na ludzi, którzy o to nie proszą. Od jakiegoś czasu poczynam obserwacje następujące: przesycony religijnym mistycyzmem język Irlandzkich kobiet nie dotyka mnie negatywnie. God bless you. Niech bless. Biorę bless jakim jest, nie odwracając monety słowa na wszystkie strony. Inaczej mam w Polsce: nakładam na siebie pewne ograniczenia w temacie wyrażania własnej duchowości, żeby mnie dusze nieszczęsne nie uznały za "poszukującą", żeby im nie zaszkodzić, nie utwierdzić w błędzie, żeby się do mnie nie przylepiły, nie zaczęły nade mną "pracować", żeby nie stać się centrum cudzej nadziei o niczym, albo milczącym słupem z grupy "my".

Winter Solstice live streaming Newgrange.

Winter Solstice live streaming Stonehange.

niedziela, czerwca 29, 2025

Pride

Pride w Budapeszcie, wbrew Orbánowi.
Cieszę się, że to piękne miasto ma progresywnego burmistrza, Karácsony Gergely.
Dobry przykład.

Wyrażać swoje poglądy pod ostrzałem jest i trudniej i łatwiej.
Trudniej, bo możliwe są negatywne konsekwencje.
Łatwiej, bo jest silniejsza motywacja.
W czasie, gdy demokracja działa jak należy, wiele rzeczy uznajemy za oczywiste. Prawo wyborcze kobiet. Prawo reprodukcyjne. Prawo do rozwodu. Prawo do opieki ze strony państwa. A przecież są to umowy zależne od politycznej atmosfery i stanu demokracji.

W Irlandii emerytury pojawiły się przed powstaniem Republiki, w roku 1908*.
Kobiety mogą głosować dopiero od 1937 roku.
Kobiety mogą pracować w sektorze publicznym będąc mężatkami dopiero od roku 1973.
Dekryminalizacja homoseksualizmu — rok 1993.
Prawo do rozwodu — legalizacja po referendum'95 (technicznie, dopiero w roku 1997).
Uznanie małżeństw jednopłciowych — rok 2015.

Za każdym z tych punktów stoją działacze, którym zależało. To nie społeczeństwo jako całość pracowicie umacniało swój status prawny, ale garstka, której chciało się w jego imieniu wypowiadać, protestować, lobbować, narażać na krytykę i nieprzyjemności w życiu prywatnym, pchać koła historii do przodu — to garstka wpłynęła pozytywnie na dobrostan wszystkich, nawet tych, którzy oficjalnie się z nią nie zgadzali. Czyż nie jest miło mieć dzisiaj emeryturę albo prawo do tego i owego? Zanim to nastąpiło, ktoś musiał być odważny.

* podobno pierwszy taki współczesny system zapomóg dla osób starszych to wynalazek Niemców za pana Bismarcka. 

czwartek, czerwca 05, 2025

Długie cienie

Rozmawiam sobie w pracy, rozmowy te, wierzcie lub nie, są inteligentne; nawet jeśli dotyczą innych ludzi, znacznie wykraczają poza zwykłe nauczycielskie ploty z etykietowaniem, które znałam z polskiej szkoły. Dzisiejsza rozmowa uświadomiła mi np. że Irlandia była w 1945 jedynym krajem na świecie, który przekazał Niemcom (dokładnie na ręce Eduarda Hempela reprezentującego III Rzeszę w Irlandii) kondolencje z okazji śmierci Adolfa Hitlera. Autorem kondolencji był Éamon de Valera, trzykrotny Taoiseach, ten sam, który odrzucił prośbę o zawieszenie neutralności kraju w WWII i poparcie Wielkiej Brytanii; w 1940 Churchill za wsparcie w wojnie oferował Republice sześć hrabstw, czyli ... Irlandię Północną. Na próżno. Tak silne były wówczas w Irlandii antyangielskie nastroje.

Cofając się nieco w czasie, przypomniałam sobie, że Powstanie Wielkanocne roku 1916, które niektórzy słabo wyedukowani Irlandczycy uważają za początek irlandzkiej niepodległości, było powstaniem przegranym. To nie ono stworzyło Republikę Irlandii; przyczynkiem do odzyskania niezależności była następująca po powstaniu cała seria błędnych decyzji politycznych Zjednoczonego Królestwa, która rozsierdziła letargiczny i w dużej części pozbawiony nadziei na niepodległość naród. Wśród błędów należy wymienić stracenie wszystkich przywódców powstania, które wykreowało Michaela Collinsa na bohatera narodowego (Collins uniknął w tym czasie śmierci właściwie przez przypadek), oraz użycie w Irlandii znienawidzonych oddziałów Czarno-Brązowych, paramilitarnej organizacji rekrutującej żołnierzy z pierwszej wojny. Ich brutalność dała moralne podłoże dla terroryzmu IRA i naganiała niepodległościowcom poparcie. 

Polityka jest skomplikowana, powiadam. Gdy wysłuchuje się dzisiaj ludzi, którzy tłumaczą, dlaczego zagłosowali na tego lub tamtego, jasne jest, że mało który z nich przewiduje dalekosiężne skutki swoich wyborów. W największym zaś błędzie tkwią ci, którzy sądzą, że zwycięstwo jest stanem stałym.

niedziela, marca 23, 2025

Imigranci

Amerykańska aktorka Rosie O'Donnell postanowiła przeprowadzić się do Irlandii. Jak postanowiła, tak zrobiła; jej decyzja jest bezpośrednio związana z nowym-starym prezydentem USA (Rosie wystąpiła w The Late Late Show wyjaśniając swoją sytuację i pogląd na sprawę).

Ellen DeGeneres z kolei przeprowadziła się ze swoją żoną do Wielkiej Brytanii. Trudno mieć pretensje do ludzi zamożnych, że wybywają tam, gdzie będzie im lepiej. Pieniądze dają wolność (przynajmniej tym, którzy są gotowi na zmiany), dają pewność, że tubylcy nie będą patrzyli krzywo na przybysza. W sumie możliwość takiego wyjazdu w późniejszym wieku, na poziomie, który nie zaburza komfortu życia, to po prostu kolejny towar luksusowy, dostępny niewielkiemu procentowi obywateli.

środa, stycznia 15, 2025

Morze, 12:31

Gdy tak sobie szliśmy z moim Kochanym przed siebie, natknęliśmy się na wiele wyrzuconych przez fale szczątków. Było wśród nich całe mnóstwo muszli i pancerzyków, szkielet sporej ryby, oraz coś czego nie widziałam nigdy wcześniej. Kilkucentymetrowy, owalny kształt, z futerkiem/igłami mieniącymi się zielenią i błękitem. Mysz morska! Afrodita aculeata:

Fale musiały nieść tę akurat mysz już jakiś czas. Dopiero po powrocie do domu doczytałam, że jest to drapieżny wieloszczet bytujący tuż pod strefą przybrzeżną (lubi piaszczyste dna w których się zakopuje, żeby sobie tam spędzać czas swojego życia, dokazując i jedząc przysmaczki). Jeśli pojawia się na plaży, zazwyczaj nie było to w jego planach. Zapewne i w tym przypadku za niechcianą wędrówkę martwej myszy odpowiada zimowy sztorm. Takie oto środowe odkrycie.

sobota, marca 09, 2024

Leniwe referendum

Miałam wspomnieć o irlandzkim referendum konstytucyjnym, więc wspominam dość rozwlekle. Miś ze mną.

Referendum odbyło się wczoraj, nie brałam w nim udziału, znam jednak osoby, które już przed pracą odwiedziły punkt wyborczy, poza tym dostaliśmy ulotkę informującą nas o tym, jakie zmiany artykułu irlandzkiej konstytucji z roku 1937 będą głosowane. Referendum obejmowało fragment artykułu 41 dotyczącego rodziny (kolorem zaznaczyłam proponowaną poprawkę 39, polegającą na dodaniu lub wykreśleniu zdania):
41.1.1° The State recognises the Family, whether founded on marriage or on other durable reltionships, as the natural primary and fundamental unit group of Society, and as a moral institution possessing inalienable and imprescriptible rights, antecedent and superior to all positive law.

41.3.1° The State pledges itself to guard with special care the institution of Marriage, on which the Family is founded, and to protect it against attack.
Osobna poprawka (nr 40) w tym samym artykule dotyczyła opieki. Poprawka zakładała wyrzucenie następujących punktów:
41.2.1° In particular, the State recognises that by her life within the home, woman gives to the State a support without which the common good cannot be achieved.

41.2.2° The State shall, therefore, endeavour to ensure that mothers shall not be obliged by economic necessity to engage in labour to the neglect of their duties in the home.
i zastąpienie ich tekstem o brzmieniu:
The State recognises that the provision of care by members of a family to one another by reason of the bonds that exist among them, gives to Society a support without which the common good cannot be achieved, and shall strive to support such provision.
Liczenie głosów nadal trwa, wydaje się jednak, że odrzucenie proponowanych poprawek jest całkiem możliwe. Poprawce 39 zarzucano, że rozmywanie definicji rodziny (w oryginale jest ona oparta na instytucji małżeństwa, w poprawce na "other durable relationships", co wprowadza sporą dowolność pojęcia) może być podstawą do nadużyć prawnych na polu np. dziedziczenia. W kwestii poprawki 40, argumenty przeciw były jeszcze ciekawsze. Jej twórcy twierdzili, że wycięcie wątku o centralnej funkcji pomocowej kobiet/matek w rodzinie ma usunąć z ustawy zasadniczej język będący podstawą do dyskryminacji ze względu na płeć (i taka dyskryminacja na rynku pracy rzeczywiście miała miejsce w Irlandii do lat 70-tych, a nawet później). Tymczasem argumentacja przeciwników poprawki 40 nie szła w kierunku ustalania pozycji kobiety, ale koncentrowała się na tym, jak brzmi tekst poprawiony. Pojawiły się głosy, że poprawka 40 może mieć negatywne konsekwencje dla osób starszych i niepełnosprawnych, nowy tekst sugeruje bowiem obowiązek wzajemnej opieki nad członkami rodziny. Cóż w tym złego? Polska głowa mogłaby tego nie wymyślić. Otóż, taki zapis mógłby otwierać państwu furtkę do zrzucenie niektórych form pomocy osobom niepełnosprawnym na barki najbliższych. Jest to ciekawy wątek, pokazuje bowiem, że Irlandczycy, choć nadal jeszcze żyjący w bardzo rozgałęzionych rodzinach, w sytuacji kryzysu oczekują przede wszystkim wsparcia od państwa, takiego wsparcia, które pozwoli im zachować względną niezależność.

niedziela, lutego 25, 2024

Rodzina, ach, rodzina

Czarnek w programie "Godzina Zero" został zapytany, co by zrobił, gdy się okazało, że jego syn jest gejem. Po sekundzie wahania były minister odparł "Przytuliłbym go, porozmawiał i bym się z nim pomodlił". Wywiad ostro skomentowała Kinga Rusin, sugerując, że za pomocą Mazurka i Stanowskiego Czarnek ociepla swój wizerunek. Może tak być. Nawet nie muszę się w ten wywiad wgryzać, wystarczy mi cytowany fragment i refleksja, dlaczego nikt od razu nie zapytał, co by się stało, gdyby syn odparł "tato, nie będę się też już z tobą modlił"? 

W mijającym tygodniu rozeszła się wiadomość, że w wieku 46 zmarł Tomasz Komenda, który najpierw był wielkim bohaterem, a następnie kozłem ofiarnym, gdy dostał miliony i mamusia wypłakała się prasie, jak to go potępia, ale nie potępia (ten wywiad przypieczętował moje przekonanie, że Komenda faktycznie wychował się w rodzinie dysfunkcyjnej). Gdy społeczeństwo łkało nad biedną matką, która publicznie dzieliła swoje dzieci na fajne i niefajne (może ludzie znają to z autopsji i dlatego nie pukali się w głowę?), Komenda prawdopodobnie już leczył raka i chciał mieć choć chwilę wytchnienia od teatralnych dram. 

W Irlandii zaś zbliża się kolejne referendum, Obywatele będą decydowali o losie proponowanych zmian w Konstytucji. Poprawki 39 i 40 dotyczą roli kobiety w rodzinie, oraz definicji rodziny (poprawka sugeruje, żeby odejść od definicji rodziny bazującej na małżeństwie). Ciekawa jestem wyników i jeszcze o nich napiszę.

Wszystkie trzy tematy mają oś wspólną: rodzinę jako punkt odniesienia. Czy można od niej uciec, żeby przestała kaleczyć? Chyba nadal nie ma na to powszechnego przyzwolenia. Raz przeczytałam odmienną od kanonicznej interpretację nowotestamentowej przypowieści o zagubionej owcy i ten obraz zostanie ze mną na zawsze: pasterz rusza za owcą, która odłączyła się od stada, żeby te, które zostały, nie zaczęły sobie myśleć, że też mogą żyć poza nim. Dzisiaj, w związku z zupełnie innym tematem przyszła mi do głowy myśl, że europejskie kobiety wychowane w rodzinach wyznających islam powinny mieć systemowo zagwarantowaną możliwość natychmiastowej ucieczki z domu i zmiany danych osobowych, żeby nie mogli ich tropem podążać krewni zafiksowani na kulturze honóru. Jednak za chwilę pomyślałam, że (nie tylko) kobiety z innych, nieislamistycznych środowisk mogłyby zacząć żądać dla siebie podobnego przywileju. A na to chyba mało kto w Polsce byłby gotowy. 

piątek, lutego 09, 2024

Tabletka "dzień po"

Już przeczytałam na jednym blogu, że dawanie kobietom narzędzia do decydowania o swoim ciele jest myśleniem uwłaczającym godności, bo przecież kobiety mogą myśleć "dzień przed" a jak ktoś im daje do ręki narzędzie naprawy sytuacji, tzn. że sądzi o nich źle (inaczej, niż KrK, który stawiając kobietę w odpowiednim kącie, myśli o niej jak najlepiej ... przynajmniej dopóki ta nie ma własnej opinii). "Tabletki mają być dostępne już dla dzieci od 15. roku życia", grzmi Radio Maryja ("ile lat miała Maryja, gdy narzucano jej Józefa?" zastanawiam się ja; off topic). Czy ktoś z oburzonych zapytał, dlaczego właśnie 15-latki?

Otóż, w Polsce granica "wieku zgody" to 15 lat. Prawny zakaz współżycia z osobą poniżej 15 roku życia oznacza, że nawet jeśli 14-latka zgadza się na zbliżenie, z punktu widzenia prawnego mamy do czynienia z gwałtem. Jednocześnie przy wieku zgody tam, gdzie go mamy, dziewczyny do ukończenia 18 roku życia nie mogą skorzystać z porady ginekologa bez opiekuna. Przepis ten funkcjonuje w Polsce pomimo kulejącej edukacji seksualnej, gdzie dzieciakom nie dajemy szansy dowiedzieć się, że mogą wbrew grupie rówieśniczej powiedzieć "nie", oraz przy braku realnego dostępu do środków antykoncepcyjnych. Dlaczego niespójny przepis funkcjonował i funkcjonuje? Po to, aby zdjąć z partnerów seksualnych zagrożenie oskarżenia o gwałt, czyli w skrócie jest to głównie przepis dla ... chłopców. To oni są chronieni najbardziej (wyobrażacie sobie przy tym sytuację dziewczyny molestowanej przez ojca? Ma iść do ginekologa z nim, lub matką, która udaje, że nic nie widzi? off topic). Dziewczyny między 15 a 18 rokiem życia znajdują się w potrzasku. Zazwyczaj mają za mało kompetencji i władzy, aby swoją seksualnością świadomie zarządzać, jednocześnie prawo mówi im, że mogą, ale jeśli coś pójdzie nie tak, wracają do punktu zero, muszą włączyć w proces decyzyjny inne osoby. Dostępność tabletki "dzień po" ma tę kwadraturę koła jakoś usensowić.

Jak to jest w Irlandii? Kobiety pomiędzy 17 a 31 rokiem życia mogą dostać "morning-after pill" nie tylko bez konsultacji z lekarzem, ale też ... za darmo (generalnie pigułki te są za darmo dla posiadaczek karty medycznej, bez względu na wiek). Osobą, która coś doradza w tym temacie jest najczęściej farmaceuta. Wolna sprzedaż antykoncepcji awaryjnej jest spójna z przepisem, który mówi, że "wiek zgody" wynosi 17 lat. Jeśli dziewczyna usiłująca kupić antykoncepcję awaryjną jest młodsza, farmaceuta zapyta o receptę (przy czym mając lat 16 można pójść do lekarza bez rodzica, bo "wiek zgody" na procedury medyczne jest niższy; pod formułką "procedury medyczne" mieści się też aborcja). 

Co kraj to obyczaj. I jak to się ma do uniwersalnej kobiecej głupoty, tego naszego niemoctwa, które powoduje, że absolutnie same nie powinniśmy decydować o swoim ciele, co najwyżej możemy się opiekować innymi i wtedy decydować (bo wiadomo, szczególnie, gdy służba mało płatna, wszystko jest jak należy)?

piątek, stycznia 05, 2024

Emerytura

Nawiązując do kwestii ekonomicznych z poprzedniego wpisu, od 1 stycznia w Irlandii zmieniły się zasady przechodzenia na emeryturę. Osoby, które osiągnęły 66 rok życia (w Irlandii jest to wiek emerytalny dla obojga płci) będą mogły opóźnić składanie wniosku o Emeryturę Państwową aż do 70 roku życia, przy czym każdy rok zwłoki (w przypadku kontynuowania pracy) oznaczać może realny wzrost tygodniowej stawki emerytalnej po przejściu na emeryturę.

Temat emerytur w Polsce jest zagadnieniem kontrowersyjnym, obciążony błędnymi przekonaniami. Przede wszystkim nie postrzega się pracy jako sytuacji wnoszącej dobrostan w ludzkie życie, choć na poziomie psychologicznym rzeczywiście tak jest. Nie mówię tu oczywiście o pracy traktowanej pracoholicznie, priorytetowo, gdy jest ona jedynym źródłem poczucia wartości i zastępuje prywatne więzi oraz rozmowy z innymi istotami ludzkimi o emocjach (oboje z mężem znamy taki przypadek i wiemy jak to dewastuje życie, jak każdy nałóg zresztą). Nie postrzega się jej jako źródła dobrostanu, ponieważ krajanie potrafią w pracy uczynić z życia piekło. Im kto bardziej niedowartościowany lub prześladowany w domu, tym bardziej chce to sobie odbić w sytuacji hierarchicznej wobec ludzi na niższych stanowiskach. Nie mówimy tu tylko o panach :) Powiem więcej, przemoc psychiczna jest domeną pań, stąd tak chętnie niższy wiek emerytalny jest przez panie wykorzystywany do ucieczki od "koleżanek".

W Polsce jest też nadal silna skłonność do nadmiernego cenienia rzeczy o których sądzimy, że są "za darmo". Spora część społeczeństwa uważa, że emeryci dostają pieniądze za nic (w wielu głowach nie łączy się to z faktem wypracowania sobie składek), w związku z tym osiągnięcie wieku emerytalnego funkcjonuje jako sposób na robienie innych w wała: teraz będę sobie siedział, a ktoś będzie mi płacił. Takie wyobrażenie dotyka też osoby na rencie (stąd powszechna w Polsce zawiść do rencistów po których nie widać na pierwszy rzut oka choroby -- otrzymywanie renty wybacza się tylko tym co do których nie ma wątpliwości, że można ich potraktować z litością). Z powyższego powodu wiek emerytalny łatwo stał się polityczną kartą przetargową i sytuacją w której można było zarzucać oponentowi, że każe pracować Polakom do śmierci. "Dobry" rząd daje niski wiek emerytalny (teraz nie myśl o wysokości emerytury, myśl o tym, że dostaniesz coś za darmo, znowu będziesz cwańszy od innych).

Innym zjawiskiem jest mitologizacja emerytury jako części życia w której wreszcie będzie można robić najfajniejsze rzeczy i mieć czas dla siebie. Tymczasem obowiązuje tu zasada podróżnicza: gdziekolwiek jedziesz, zabierasz siebie ze sobą. Jeśli przed emeryturą nie podtrzymywaliśmy pozytywnej więzi z ludźmi, nie pielęgnowaliśmy hobby i nie umieliśmy zorganizować sobie czasu wolnego, te zjawiska nie pojawią się magicznie po przejściu na emeryturę. Po pracy zostaje otchłań, którą zapełnia telewizja, narzekanie, że świat nie działa tak jak dawniej i kontynuowanie wykonywania pozapracowniczych obowiązków połączonych z wyręczaniem domowników (obiad, sprzątanie). Pojawia się Człowiek, Który Nie Wie Co Ze Sobą Zrobić, a wraz z nim czepianie się innych, że za szybko, za głośno, za jakoś albo nie dość jakoś robią coś, splecione ze szczególną niechęcią w kierunku ludzi najmłodszych (ostatnio odbyłam rozmowę o tym, czy w bloku mieszkalnym dzieci mogą w dzień płakać albo hałaśliwie się bawić -- ja uważam, że mogą, bo są to normalne przejawy życia, ale nie wszyscy podzielają moją opinię ;)). 

Jest całkiem możliwe, że i w Polsce podniesienie wieku emerytalnego wkrótce nastąpi. Ciekawa jestem jak to przyjmą obywatele, których mentalność często kręci się wokół wspomnianych wyżej tematów (praca jako źródło stresu, darmoszka, mit czasu wolnego). 

czwartek, stycznia 04, 2024

Do przodu

I proszę, znowu po końcu nastąpił początek. Jak trudno jest przewidzieć przyszłość pokazał mi rok poprzedni. 12 miesięcy temu nawet się mi nie śniło, że druga połowa roku będzie wyglądała tak, jak wyglądała. Kilka zaskoczeń prywatnych, jedno lub dwa publiczne, na końcu nadal znaleźli się durnie do napierniczania fajerwerkami. Takie największe życzenie publiczne, to żeby się wojna w Ukrainie skończyła i żeby ludzie mogli zacząć odbudowywać to, co inni stratowali. Jeszcze bardziej globalne życzenie: żeby Fiutin i Pomarańczowy sczeźli, bo obaj zainspirowali już wystarczająco szkód na świecie. 

I tak się teraz zastanawiam, dlaczego życzeń dla Irlandii, ani dla Polski w zasadzie nie mam. U nas właśnie po raz kolejny podniesiono płacę minimalną z €11.30 do €12.70 za godzinę. Lokalne gazety piszą, że prawie połowa obywateli nie zarabia tyle, aby pokryć koszty utrzymania i nie wiem, co o tym myśleć, bo pracuję z najniższą warstwą społeczną. Jedna moja koleżanka ucząca młodzież i dorosłych jeździ Teslą, druga, która pracuje zaledwie kilka godzin tygodniowo ucząc gotowania, ma domek w Hiszpanii. Dzieciaki nie wyglądają na głodem przymierające (pomijając dwie znajome anorektyczki, które sądzą, że po głodzie przyjdzie uroda i sława), a jeśli na coś cierpią, to na brak odpowiedniej opieki, ale to jest trudniej wyprodukować, niż pieniądze. W Polsce z kolei nastąpiło nieoczekiwane zainteresowanie polityką ze strony młodszego pokolenia. Co mnie tak dziwi, choć nie powinno? Wiadomo, że im dalej w las, tym więcej ludzi będzie "młodsza" ;) Czytam, że Tusk kontra Duda, że w TV Republika już nie będzie reklam Ikei (czy prawica nie bojkotowała w przeszłości Ikei? a tu prawicowy portal bierze pieniążki od geja cyklisty ... pecunia non olet, mówią słusznie), Kaczyński jest zagubiony, a na 11 stycznia jest zapowiadany marsz. Może dobrym życzeniem dla Polski byłyby zadowalające wyniki wyborów samorządowych (kwiecień) i wyborów europejskich (6-9 czerwca)? 

Czytelnikom życzę, żeby chaos polityczny i informacyjny nie przenosił się na chaos prywatny. Nie wszystko, co czytamy, ma odzwierciedlenie w realiach. A jeśli ma odzwierciedlenie w realiach, nadal niekoniecznie dotyczy nas bezpośrednio. Poza tym zdrowia i pogody ducha :)

środa, grudnia 06, 2023

Bezpieczeństwo na drogach

Ostatnio moja mama zaczęła się zastanawiać, czy UE faktycznie zamierza przeforsować prawo wymuszające na kierowcach 70+ dodatkowe badania i testy. Taki pomysł pojawił się m.in. gdzieś w tym roku, w listopadzie (słusznie) negatywnie wypowiedział się o nim taoiseach Leo Varadkar. Oczywiście różne kraje mają różne przepisy, ale generalnie idea dodatkowych badań i testów dla osób starszych jest niczym więcej jak prześladowaniem ze względu na wiek ubranym w troskę o poprawienie bezpieczeństwa na drogach, idea o tyle durna, że jej jedyną pewną konsekwencją jest wykluczenie komunikacyjne. Myślę, że pomysłodawcy projektu są motywowani przede wszystkim wyobrażeniem, że seniorzy będą słabo protestować - w przeciwieństwie do młodych mężczyzn czy osób z trwałymi uszkodzeniami uwagi (np. z ADHD), które z technicznego punktu widzenia, dla dobra społeczeństwa, można by od razu pozbawiać możliwości zdawania na prawo jazdy (a przecież nikt normalny nie zaproponuje takiego przepisu). Podobno na tę chwilę procedowany przez UE pomysł wprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich dla seniorów jeżdżących samochodem został wycofany z dalszych obrad. Ageizm jest jednym z niewielu uprzedzeń nadal tolerowanych w cywilizowanym świecie, więc temat najpewniej powróci. 

Tymczasem dwa dni temu Żandarmeria Wojskowa znowu śmiertelnie potrąciła żubry (piszę "żubry", bo tym razem dwa). Podobno żołnierze mają profilaktykę w formie pogadanek o tym, że należy przestrzegać zasad ruchu drogowego. Komedia i kabaret. Powiem szczerze - nie szanuję munduru.

czwartek, listopada 30, 2023

Shane

The Pogues - Fairytale of New York.

Czasami rozmawialiśmy z Kraciastym o tej śmierci, zapowiadaliśmy ją sobie zdumieni, że nadal się nie wydarzyła. Aż przyszła dzisiaj w nocy ok. trzeciej nad ranem, akurat w sezonie, gdy piosenka "Fairytale of New York" zespołu The Pogues rozbrzmiewa tutaj we wszystkich supermarketach. 

Nie żyje człowiek, którego mózg magazynował długie teksty piosenek w sekretnym miejscu, wykonawca koncertowo-barowy, tekściarz, muzyk, punkowiec folku, poor devil. 

The Pogues - Boys From the County Hell.

... And it's lend me ten pounds, I'll buy you a drink 
And mother wake me early in the morning ...

wtorek, lipca 04, 2023

Irlandia zielona

Mój Drugi Kraj chce zwiększyć powierzchnię obszarów zalesionych z 11%  do 18% (do roku 2050), ale przede wszystkim chciałby być znowu dziki (przynajmniej gdzieniegdzie i przynajmniej niektórzy). W Wyborczej przedruk z NY Timesa "Po wiekach pustynnienia Irlandia chce zdziczeć" Eda O'Loughlina, o renaturyzacji, do poczytania, ale zdjęcia też piękne. 

poniedziałek, czerwca 12, 2023

Mówić czy nie mówić?

Przeczytałam dzisiaj artykuł pewnego rodaka-twardogłowca mieszkającego w Irlandii, który ostatnio miał okazję korzystać z uprzejmości tutejszej służby zdrowia. Różne rzeczy czytać lubię, nic mnie nie zmoże. Otóż rodak odkrył, że przy rejestracji w szpitalu pytają delikwenta o wyznanie — "piewcy nowoczesności [w Polsce] dostaliby apopleksji",  zawyrokował. Może i apopleksji, ale czyżby "piewcy nowoczesności"? Bo co jest w tym złego, że będąc chorą mogę oficjalnie zaznaczyć, żeby nie nachodził mnie ksiądz. Jak sądzicie, lepiej jest mówić kim się jest, czy nie mówić? 

I zaraz niby bez związku przypomniała się mi blogowa rozmowa niedokończona w której ktoś ma pretensje do męża Agaty Mróz, że nie przyjął pośmiertnego odznaczenia dla żony od Lecha Kaczyńskiego. Skoro ona już mówić nie może, to oznacza, że medal by przyjęła. Beatyfikację zresztą też można zrobić. Chyba nie doceniam tych plusów milczenia. Ach. 

***

flat white/cappuccino.
Loaf Cafe, Inchicore, Dublin.
10/06/23.

poniedziałek, lutego 06, 2023

Lá Fhéile Bríde

Krowy na plaży: 

Nils Kreuger, "Cows on the Beach"/"Kor stranden", 1909, szwedzki pejzażysta.

i jeszcze jedna, dodatkowa krowa:

Nikolai Astrup, "Foxgloves"/"Revebjeller og bjøkestammer", 1909, norweski kolorysta.

Dzięki składam Kawiarennikowi, to on tego poranka jakże pięknego zwrócił moją uwagę na dwóch skandynawskich malarzy. W Irlandii pierwszy raz mamy bank holiday z okazji dnia św. Brygidy (który był oczywiście 1 lutego), tej od krzyży robionych z trawy. Zwyczajowo przenosi się u nas dni wolne na piątek lub poniedziałek. Z wprowadzeniem kolejnego dnia wolnego wszystkie cztery celtyckie święta mają teraz swój czas odpoczynku w kalendarzu (oprócz Imbolc są to Beltane, Lughnasadh i Samhain).

Opowiadajcie, co tam u Was.

piątek, stycznia 27, 2023

Sprawa Enocha

Na wyspie nic się nie dzieje, a w każdym razie nie tak dużo, jak gdzie indziej. Więc sprawa Enocha to jest duża sprawa. Enoch Burke jest irlandzkim nauczycielem, a przynajmniej do niedawna nim był. Pracował w Wilson's Hospital School w hrabstwie Westmeath dopóki nie wszedł w konflikt z zasadami traktowania uczniów i sytuacja nie zaczęła eskalować. Otóż Enoch został zawieszony w swoich obowiązkach w wyniku dochodzenia dyscyplinarnego, po tym jak w czerwcu zeszłego roku publicznie wdał się w nagabującą dyskusję z ówczesnym dyrektorem na temat tego, że nie ma zamiaru nazywać ucznia nowym imieniem, ani używać wobec niego przyimka "they" (uczeń właśnie przechodził tranzycję płci; Enoch biegał za dyrektorem tak, że konieczna była interwencja innych osób). Zaznaczam, że szkoła jest prowadzona przez Kościół Irlandii (Church of Ireland, autonomiczną prowincję Kościoła Anglikańskiego), a konfrontacja nastąpiła po mszy. Pomimo zawieszenia Enoch kontynuował pojawianie się w szkole. W związku z tym zachowaniem szkoła złożyła wniosek do Sądu Najwyższego o wydanie wobec ex-nauczyciela zakazu pojawiania się w szkole. Tak też się stało, a ponieważ Enoch wielokrotnie łamał ów zakaz, we wrześniu wylądował w więzieniu, z którego wyszedł po czterech miesiącach. Obecnie pan Burke znowu zaczął pojawiać się w szkole w hrabstwie Westmeath. Władze szkolne próbowały go izolować w szatni lub na zewnątrz budynku. Na tę chwilę od dzisiaj grozi mu €700 mandatu dziennie, jeśli będzie nadal zawracał ludziom głowę. Enoch jest ewangelicznym chrześcijaninem i głosi, że bycie transseksualnym jest sprzeczne z Biblią. Sam, tak jak jego liczne rodzeństwo, był edukowany w domu. Do szkoły przywozi go ojciec.

Z ciekawostek dodam, że rodzina Burke jest znana od kilkunastu lat z protestów na podłożu religijnym dotyczących homoseksualizmu i gender. Combo dogmatyczności, homeschoolingu i mocnego zainteresowania głowy rodziny seksem jednopłciowym ... aż ciarki chodzą po plecach.