Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

niedziela, grudnia 21, 2025

Najkrótszy dzień

Delektuję się nim wstawszy wcześniej niż trzeba. 

Mamy XXI wiek (brzmi mi echem niejasny cytat z jakiejś opowieści przecież mamy XIX wiek!), ale nie oznacza to, że każdy w Europie definitywnie uciekł od domowego niewolnictwa na tle którego Ja się nie znam na polityce, ale mąż powiedział, że ... jest zdaniem całkiem normalnie brzmiącym dla wypowiadającego (postęp to sprawa ulotna, będą się z nas kiedyś śmiały przyszłe pokolenia). Stąd też pochodzą, z tego zapyziałego zakątka męskiej władzy, tak myślę, pytania na złą melodię, co niewierzący obchodzą w czasie świąt Bożego Narodzenia. Potrzeba, aby podzielić świat na grupy my-oni, jakbyśmy nie byli wystarczająco oddzieleni, gdzie my to ci lepsi, ci "a mąż powiedział", "a córka taka mądra (onanizuje się do zdjęcia świętego Charliego Kirka)", "a proboszcz to na mnie przed kościołem czekał (jestem wybrany, jestem namaszczony, ludzie tak mi zazdroszczą, zerkają, mówią oj oj)" wynika z jakiegoś cierpienia, ale cóż, podstawowa zasada brzmi: nie rzucać się z pomocą na ludzi, którzy o to nie proszą. Od jakiegoś czasu poczynam obserwacje następujące: przesycony religijnym mistycyzmem język Irlandzkich kobiet nie dotyka mnie negatywnie. God bless you. Niech bless. Biorę bless jakim jest, nie odwracając monety słowa na wszystkie strony. Inaczej mam w Polsce: nakładam na siebie pewne ograniczenia w temacie wyrażania własnej duchowości, żeby mnie dusze nieszczęsne nie uznały za "poszukującą", żeby im nie zaszkodzić, nie utwierdzić w błędzie, żeby się do mnie nie przylepiły, nie zaczęły nade mną "pracować", żeby nie stać się centrum cudzej nadziei o niczym, albo milczącym słupem z grupy "my".

Winter Solstice live streaming Newgrange.

Winter Solstice live streaming Stonehange.

poniedziałek, stycznia 27, 2025

Wiersze na tę porę :)

Brodzę przez biografię Herberta, która przynajmniej do strony siedemsetnej składa się z rozmazanych, chaotycznie wypisanych niewydarzeń, synchronicznie czytając antologię jego tomików poezji. Ze "Smugi światła" ten wiersz jest najlepszy:

Stołek

W końcu nie można ukryć tej miłości 
mały czworonóg na dębowych nogach
o skórze szorstkiej i chłodnej nad podziw
przedmiot codzienny bez oczu lecz z twarzą
na której zmarszczki słojów sąd dojrzały znaczą
szary osiołek najcierpliwszy z osłów
sierść mu wypadła od zbyt długich postów
i tylko kępkę szczeciny drewnianej
czuję pod ręką gdy go gładzę rano

 wiesz mój kochany byli szarlatani
którzy mówili: kłamie ręka kłamie
oko kiedy dotyka kształtów co są pustką -

to byli ludzie źli zawistni rzeczom
świat chcieli złowić na wędkę zaprzeczeń

jak ci wyrazić moją wdzięczność podziw
przychodzisz zawsze na wołanie oczu
nieruchomością wielką tłumacząc na migi
biednemu rozumowi: jesteśmy prawdziwi 

na koniec wierność rzeczy otwiera nam oczy


— Zbigniew Herbert, 1956.

Od razu przywiódł mi na myśl inny wiersz, kogoś innego, niby o czymś innym. Ale jednak ...

Wild Geese

You do not have to be good.
You do not have to walk on your knees
for a hundred miles through the desert repenting.
You only have to let the soft animal of your body
love what it loves.
Tell me about despair, yours, and I will tell you mine.
Meanwhile the world goes on.
Meanwhile the sun and the clear pebbles of the rain
are moving across the landscapes,
over the prairies and the deep trees,
the mountains and the rivers.
Meanwhile the wild geese, high in the clean blue air,
are heading home again.
Whoever you are, no matter how lonely,
the world offers itself to your imagination,
calls to you like the wild geese, harsh and exciting—
over and over announcing your place
in the family of things.

— Mary Oliver, 1984.

środa, stycznia 15, 2025

Morze, 12:31

Gdy tak sobie szliśmy z moim Kochanym przed siebie, natknęliśmy się na wiele wyrzuconych przez fale szczątków. Było wśród nich całe mnóstwo muszli i pancerzyków, szkielet sporej ryby, oraz coś czego nie widziałam nigdy wcześniej. Kilkucentymetrowy, owalny kształt, z futerkiem/igłami mieniącymi się zielenią i błękitem. Mysz morska! Afrodita aculeata:

Fale musiały nieść tę akurat mysz już jakiś czas. Dopiero po powrocie do domu doczytałam, że jest to drapieżny wieloszczet bytujący tuż pod strefą przybrzeżną (lubi piaszczyste dna w których się zakopuje, żeby sobie tam spędzać czas swojego życia, dokazując i jedząc przysmaczki). Jeśli pojawia się na plaży, zazwyczaj nie było to w jego planach. Zapewne i w tym przypadku za niechcianą wędrówkę martwej myszy odpowiada zimowy sztorm. Takie oto środowe odkrycie.

niedziela, grudnia 15, 2024

Stopping by Woods on a Snowy Evening

Whose woods these are I think I know.
His house is in the village though;
He will not see me stopping here
To watch his woods fill up with snow.

My little horse must think it queer
To stop without a farmhouse near
Between the woods and frozen lake
The darkest evening of the year.

He gives his harness bells a shake
To ask if there is some mistake.
The only other sound’s the sweep
Of easy wind and downy flake.

The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep,
And miles to go before I sleep.

— Robert Frost, 1902.

                            Myślę, że wiem, czyje to lasy.
                            On ze wsi mnie nie dojrzy; czasem
                            Przystaję tutaj, aby w oku
                            Utrwalić leśne śnieżne zaspy.

                            Mój koń zdziwiony patrzy z boku:
                            Przystawać, gdy farm nie ma wokół,
                            Tuż przy jeziora zmarzłej toni,
                            W lesie, w noc najciemniejszą roku?

                            Dzwonkiem uprzęży lekko dzwoni,
                            Pytając, czy pamiętam o nim.
                            Prócz tego dźwięku tylko jasne,
                            Puszyste płatki wietrzyk goni.

                            W lasach głęboka, piękną zima,
                            Lecz ja obietnic mam dotrzymać
                            I wiele mil przejść, zanim zasnę,
                            I wiele mil przejść, zanim zasnę.

                            — tłum. Ludmiła Mariańska.

niedziela, stycznia 15, 2023

Keep swimming

Postanowienia noworoczne są, ale nie powiem (po co ludzi jeszcze bardziej frustrować; mogę napisać, że gdzieś w trakcie roku przeczytam książkę Harry'ego "Spare", po angielsku, bo potrafię, ale nie teraz, mój borze szumiący, jestem przywalona rzeczami do czytania). Rok na dobre się nie rozbujał, a ja już z tyłami, wszystko dużo na wczoraj, nie-teksty zieją dziurami po stronach, które miałam napisać, ale nie napisałam. Niemniej ludziska, Happy New Year! Co uważacie? Czy to jest ten rok w którym skończy się władza Breżniewa & Piss i sprzątanie się zacznie tej stajni Augiasza, czy też suweren jeszcze zechce nanieść trochę gnoju, żeby było więcej do sprzątania na później? (might be either way). Wojna w Ukrainie jest straszna. Fiutin do piachu! A nam trzeba płynąć, bo tylko żywi możemy coś zmienić. 

***

Na dobry początek roku
trochę baroku:

Freivogel & Voices of Music playing Vivaldi's L'inverno (data kompozycji 1723; nagranie z roku 2015-18)

Nathalie Stutzmann & Philippe Jaroussky singing Händel's duet Son nata a lagrimar from Giulio Cesare 
(kompozycja z roku 1724; nagranie z roku 2014).

Bremer Barockorchester playing Telemann's Sonata in D major, TWV 44:1 (nagranie z roku 2021).

wtorek, grudnia 21, 2021

The reason for the season

Z grubsza powodem jest oczywiście ruch obiegowy Ziemi, nachylenie jej osi oraz eliptyczny kształt orbity.

W szczególe powodem tych świąt jest przesilenie grudniowe. Najkrótszy dzień był obchodzony w różnych kulturach Starego Świata od zarania dziejów. Starożytni Rzymianie mieli swoje święto pojednania i wolności, Saturnalia. Wyznawcy kultu Mitry obchodzili Noc Yaldy, a wyznawcy kultu Jezusa Boże Narodzenie. Ludy północy miały Yul, Słowianie Święto Godowe. Oczywiście zaczyna się zima, ale co ważniejsze, Słońce kończy swoje zbyt leniwe, niemrawe szurania nad horyzontem i nabiera wigoru. Czekałam na to Stanie Słońca już bardzo, samej szurając po ciemku do pracy i po ciemku wracając. 

green tea.
Il Forno, Drogheda.
15/12/21.
cappuccino 
(somewhere on the left, you have to believe me ;)).
Caffè Nero, Drogheda.
early morning before work, 17/12/21.
green tea.
Ruby Ellen's Tea Room, Carlingford.
20/12/21.



W niepandemicznych czasach kilkanaście km od naszej wsi szczęśliwcy, którzy wygrali los na loterii, mogli tego poranka wejść do grobowca Newgrange i w ciemności czekać przed godziną dziewiątą, aż promień słońca odbędzie swą wędrówkę po komorze. Zapis tego dnia z zeszłego roku jest TUTAJ. Dzisiejszy pokaz właśnie przed nami, chmury są nisko, możliwe, że nie zobaczymy wędrowca. Ale Słońce i tak wzejdzie, każdego dnia wyżej i wyżej. Happy solstice :)

poniedziałek, grudnia 21, 2020

In a cup of ...




green tea.
Location: Stockwell Artisan Foods, No 1 Stockwell Street, Drogheda, Co. Louth.
Time: last Saturday, after queueing in front of An Post.

***
Mamy dziś nowe poruszenia — od północy jest 48-godzinny (z możliwością przedłużenia, bardzo chyba zresztą prawdopodobną) zakaz przyjmowania lotów ze Zjednoczonego Królestwa w związku z mutacją koronawirusa, która błyskawicznie namnaża się u naszych wschodnich sąsiadów. Zastanawiam się, czy to ostatnie podrygi, czy jeden z kolejnych akordów, gdyby okazało się, że szczepienie nie jest tak skuteczne, jak tego pragniemy i w zanadrzu nowy rok ma dla nas kolejne odsłony tego brazylijskiego serialu. Korzystamy z mężem z blasków życia wsioka i prowincjusza — dla mnie to żadna nowość, jestem wsiokiem ze szczęśliwego urodzenia i wewnętrznej potrzeby. Małżonek, chłop miastowy, sam sobie taki los wybrał kilka lat temu na wieść, że niewiele mu już zostało i warto byłoby zakotwiczyć gdzieś, gdzie jest ładnie. Tak więc pławimy się w przestrzeni i nieanonimowości, uciekać tłocząc się na dworcach nie będziemy, bo to do nas uciekają. Od czasu do czasu wyskakujemy na napitki, co widać powyżej (tego dnia siedzieliśmy za szafą). Czuję zew powrotu do domu w czasie zimowego przesilenia, ale trwam tutaj, choć w tej chwili moglibyśmy się z Kraciastym spakować i wyruszyć. Aż tak jednak spragniona nie jestem, żeby ryzykować przywiezienie do mojej ponadosiemdziesięcioletniej babci jakiejś zagranicznej francy, zostawiam takie hece tym, którzy lubią swoje rodziny mniej.

W taki to czas ponurych przemyśleń o bezpieczeństwie i śmierci zastaje mnie zima. U Słowian Szczodre Gody, Zimowe Staniesłońca. Na niebie nocnym można będzie obserwować koniunkcję Saturna i Jowisza, nie jest to zjawisko tak rzadkie jak pieją niedouczone portale pseudoinformacyjne, które przy okazji plotą coś trzy po trzy o jakichś energiach, ale dzisiaj "spotkanie" dwóch gazowych olbrzymów będzie naprawdę bliskie, 6 minut łuku (to ⅕ średnicy tarczy księżyca na niebie) — tak bliska koniunkcja była ostatnio w 1623 roku (tego samego roku przyjaciele wydali "Pierwsze Folio" dzieł Szekspira, w Clermont urodził się Blaise Pascal, a w Polszcze nadal rządził Zygmunt III Waza, ten gość z kolumny). Jutro koniunkcja też będzie widoczna, tylko trochę "luźniejsza". Patrzącym w niebo, oczekującym na nowe słońce, życzę dobrego tygodnia, obranego z trosk i smutków.

środa, listopada 25, 2020

In a cup of ...


flat white with caramel.
Location: The walled garden at Battle of the Boyne site, Oldbridge, Co. Meath.

Jutro w Stanach Thanksgiving day, tymczasem u nas w Tesco pojawiły się mince pies, a niektórzy sąsiedzi już przystroili swoje domy światełkami. Nie będę narzekała, że za wcześnie, że duch świąt, że dawniej było łohoho. Każdy ma swoje własne tempo. Dzień skróci się w ciągu najbliższych tygodni jeszcze z pół godziny, a za miesiąc wszystko ruszy do przodu. I tego się trzymam.

Podrzucam link do filmu z Lucy Worsley o świętach w czasach Henryka VIII Tudora, gdy symbole uważane dzisiaj za nieodzowne jeszcze nie zostały wymyślone.

piątek, stycznia 31, 2020

Der letzte Tag im Januar

Heute zeigen sich einige Wolken und Niederschlag ist nicht in Sicht, +13 °C.
Wir haben viele Gelbe Haarquallen am Strand gefunden. Wahrscheinlich waren sie schon längst tot.
Wie immer hoffe ich, dass sie schaffen es bis zum nächsten Hochwasser.

wtorek, stycznia 28, 2020

In a cup of ...




flat white.
Location: Costa Dundalk, Inner Relief Road, N52, Dundalk, Co. Louth.
Czas: 23rd, after 4 pm.

W trakcie styczniowej włóczęgi i dyskusji o sprawach różnych.

***
Nie ma żadnego powodu, że wybrałam akurat tę filiżankę, gdy było ich od ostatniego wpisu całkiem sporo (w samych Costach byliśmy trzy razy, sentyment mi się włączył do smaku ciasteczka popijanego kawą właśnie w tej sieci). Grzaliśmy się przy gorących napitkach także w szerszym gronie. Zdecydowanie dopadła nas zima, od dzisiaj to już na poważnie. Kraciasty nawet widział śnieg. Na Północy, w hrabstwie Tyrone, ale jednak. Ponieważ śnieg na wyspie to wydarzenie przez duży ŚY, zapisuję dla pamięci. Podobno wczoraj śnieg w hrabstwie Sligo był very bad, a u nas ma być w nocy coś jak 0°C. Yay! Całkiem możliwe, że się nam zima skończy do środy, ale zamiast wyprzedzać bieg wypadków, po prostu chłonę atmosferę i pozdrawiam sąsiadkę, która założyła na głowę najcieplejsza, różową czapeczkę.

środa, grudnia 18, 2019

piątek, grudnia 13, 2019

Jestem, jestem ...

Leciałam ze wschodu na zachód, były chwile, gdy mi się zdawało, że Słońce nigdy nas nie dogoni. Bzdura, dało radę bez nas.
Tymczasem nad Howth pięknie, jak zwykle, nawet w tak mglisty poranek. W domu Kraciasty pokazał mi, że w środę zrobił zdjęcie tego samego miejsca w wieczornej poświacie.

środa, stycznia 30, 2019

Chłód i zdradliwe słońce



Jeśli pamiętacie krowi obrazek, to jest to samo miejsce wczoraj - czysty, słoneczny widok na ośnieżone góry Cooley.

Zimno w Irlandii, moja mam na swoim profilu fb pokazuje mi śnieg na Dolnym Śląsku, ale tutaj pomimo braku opadów temperatura też daje w kość. Właśnie zagrzewam się przedpołudniową kawą i oglądam moją absolutnie ukochaną vlogerkę dreamer72fem. W tajemnicy powiem Wam, że od czasu do czasu zerkam też na patovlogi mexicano tv. I tak się zastanawiam, czy jeśli kiedyś będę w Białymstoku, znajdę tam coś więcej niż sekretne miejsca w których stoją puste butelki po piwie. Głęboko wierzę, że tak. Na razie, może jutro napiszę na Galaktycznej, co widzieliśmy wczoraj w hrabstwie Meath.
Trzymajcie się ciepło 😘

wtorek, stycznia 01, 2019

Nowy rok 2019

Witaj moja Mu w nowym roku 2019,

(...) i od samego rana musi mnie zemdlić, gdy czytam, że Kurski chwali się oglądalnością Sylwestra w Zakopanem, a faszysta zostaje wiceministrem. Mdli mnie, gdy na apele nieużywania fajerwerków większość pozostaje ślepa i głucha, albo gdy durnie cieszą się z zamrożenia cen energii, chociaż wiadomo, że i tak wszyscy za to zapłacą. Triumfalny, przyklejony uśmiech niejakiego Sławomira jest dla mnie symbolem tych czasów w Polsce. Chcecie przygłupa? Będę przygłupem, mówi Sławomir, pecunia non olet. I tak triumfy święcą cepy z genów i przekonania, i cepy zawodowe, które swój talent poświęcają dla kariery. A jeszcze czytam dyskusję o tym, czy należy gości pozbawiać butów i mnie tam nic do tego, jaki kto ma zwyczaj w domu, ale jak ktoś udawać próbuje paniusię w kapeluszu i z dębowym parkietem, któremu rzekomo zagrażają gościnne szpilki, a nie dociera do niej, że ściąganie butów w cudzym domu to zwyczaj chłopskiej biedoty, to mam ubaw po pachy. Tobie to wszystko mogę napisać Mu, bo jesteś krową ze wsi i wiesz różne rzeczy.

A ze spraw prywatnych, wczoraj odnalazłam niezgubiony telefon, oczywiście zostawiłam w pracy. Więc mogę Ci teraz pokazać jak pięknie było w zeszły piątek nad morzem w czasie bezwietrznego przypływu:



Taka ta nasza zima.
Z noworocznych postanowień tylko realne, innych nie zapiszę. Powstanie tu zakładka z książkami, które przeczytałam, żeby było widać jak mało i żeby było mi wstyd. Reszta życia będzie się wydarzać trybem zwyczajnym, przez zaskoczenie lub w krótkim planie. Przywitaliśmy nowy rok z miłym przy otwartym oknie, zielonymi herbatami, słuchając Davida Bowie, Grechuty i Piwnicy - poszła tylko jedna zabłąkana petarda, bo to prowincjonalny kraj z dużą ilością krów i dlatego tak mi się tutaj podoba. Przyjmij ode mnie życzenia wielu zielonych pastwisk z widokiem na morze i góry.

Twoja Mysz Futerkowa,
coraz bardziej przyprószona siwizną.

wtorek, grudnia 11, 2018

Sezon na zamarzanie baniek


Dzień wolny. Sezon na zamarzanie baniek nie tutaj.
W mojej Skandynawii pewnie, w mojej Kanadzie może.
Albo w mojej Polsce (jak widzisz, jest sporo miejsc, gdzie też mogłabym mieszkać)
Chociaż tego w mojej Irlandii nie widać, wiem, że zaczęła się zima, ponieważ
  • oglądam żubry online
  • marzę o smaku wigilijnych krokietów z barszczem
  • w zaskakujących momentach marznie mi nos
Dzień dobry 😁
_________________________________
Filmik, który widzicie teraz, to coś, co wkleiłam później, żeby było dobrze 😉