Najsampierw trzeba sobie zadać pytanie, czy cipka obraża? Penis to wiadomo, od czasów starożytnych miał różnorakie konotacje, jedna z nich kazała się bliźnim grzecznie acz stanowczo odpi**dolić. Uważam, że przez to dobre penisy są zupełnie niepotrzebnie napiętnowane i krzywdzone. Czy pokazanie cipki ma podobne znaczenie i tylko to jedno?
 |
| Sheela na gig, XII-wieczna rzeźba na kościele w Kilpeck, Herefordshire, Anglia. |
W warszawskim Teatrze Dramatycznym zmienił się dyrektor, od 1 września jest nim reżyserka teatralna, Monika Strzępka. W wigilię tego faktu zainaugurowano jej dyrektorowanie wydarzeniem nazwanym
Sabatem Dobrego Początku. Podczas przedstawienia, które za przekazem mediów wyobrażam sobie jako pochód bachantek, we foyer teatru postawiono cipkową instalacje rozmiarów słusznych autorstwa
Iwony Demko, rzeźbiarki z Sanoka. Przy okazji pochodu i niesienia owego dzieła, nie dało sie pominąć wrażenia, że kształt przedstawionej wulwy jako i żywo może się kojarzyć z kształem rzeźb Matki Boskiej. Trzeba przyznać, że zrobienie z tego imby i rozpropagowanie teatru jest w Polsce łatwe, pozostawiam każdemu decyzję, czy gustowne. Oczywiście, kto się oburzył? Różne OdRzeczy, Prawnicy Talibanu i brunatni chłopcy z Konfederacji. Bez nich długo bym się o tym nie dowiedziała, bo do stolycy mam daleko i w tamtejszych teatrach nie bywam.
Mam w związku z tym kilka wątpliwości, oprócz kwestii gustu (nie lubię tandety), zastanawiam się czy to jest emenacja radykalnego feminizmu, jak chcieliby to wydarzenie widzieć krytycy. Wg mnie nie, bo jeśli łączyć happening z czarnymi marszami w obronie wolności i praw kobiet, marsze parasolkowe nie mają wiele wspólnego z radykalnym feminizmem (prawa kobiet nie są radykalne, są zupełnie zwykłe), podobnie nie jest żadną radykalnością twierdzenie, że kobiety mają narządy rozrodcze. W temacie skojarzeń religijnych, poza takimi zwrotami jak "sabat" czy "pochód bachantek", niektóre przedstawienia Matki Boskiej w ikonografii przypominają cipkę, a nie odwrotnie. Jakby nie kombinować i tematu nie odwracać, cipka i jej kształt cipkowy były pierwsze. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że prowokacja była zamierzona i bez większego wysiłku spełniła swoją funkcję. Czy to jednak obraża mnie jako kobietę (bo sabat, bo bachantki, bo sprowadzenie kobiety do sfery seksualnej)? Szczególnie to ostatnie w ustach polskiej prawicy brzmi żałośnie. Kobieta wg radykałów jest sprowadzona do roli biologicznej — ponieważ rodzi, ma "specjalne" miejsce w boskim planie. Musi potakiwać, usługiwać, słuchać, bo przecież cipka determinuje u kobiety wszystko: emocje, rozwój mózgu, role społeczne. Nie ważne, że biologia wpływa na rozwój człowieka w sposób skomplikowany i trudny do rozgryzienia, dla radykałów życie jest proste jak konstrukcja cepa, cipka = wiadomo, co się z tym wiąże. I tacy ludzie twierdzą, że pokazanie wulwy, z której WSZYSCY wyszliśmy, seksualizuje kobiety oraz je obraża.
Pytanie dodatkowe: czy zetknęliście się we wspomnianym uniwersum radykałów z problemem seksualizacji mężczyzn, który spędzałby panom sen z powiek?