Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra rysunkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra rysunkowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 05, 2025

A może nauka?

 U Teatralnej wersja polska, to u mnie oryginał:


O histerii na temat edukacji zdrowotnej w polskiej szkole rozpętanej przez Episkopat czytałam, a jakże. O aferze z okazji pierwszego września w Starachowicach, również (jakoś ten temat ze mną współgra, przecież w Polsce organizowałam te nieciekawe kretynizmy pt. apel szkolny). A Batyr Tadeusz z wizytą w Watykanie? Również wiem. No smutno trochę, nic nie poradzimy. Jeśli chodzi o szkołę, mam tu na miejscu własną wersję. Prezydenta też mamy, takiego trochę hobbita, ale kształtu się nie wybiera (za to bycie złodziejem czy kłamcą i owszem, panie Batyr). Ponieważ zajęta jestem niebywale takimi trywializmami jak praca, w skrócie jeno napomknę, co mnie ostatnio fascynuje. A fascynuje mnie np. cykl Milankovica i jego wpływ na zmiany klimatu. TUTAJ, po angielsku, rozmowa Neila deGrasse'a Tysona z kolegami o nauce naukowej, bez bajek.

piątek, marca 04, 2022

Putinnienie Polski i this is the end


 


Putinnienie Polski ... czy ktoś ma wątpliwości, że się odbywało? Pewnie parę pań/panów/gender niesprecyzowany prowadzących blogi, którzy pieli w temacie wiadomym, że nasz lokalny Breżniew przemówił. Zamach na konstytucję, obrona życia nienapoczętego, wyróżnianie finansowe i ideologiczne jednej grupy religijnej, stuprocentowe przejęcie narracji w telewizji publicznej, naskakiwanie na LGBT, opluwanie Unii Europejskiej — wszystko to, jakbyśmy byli bratnim narodem tupiącym w za dużych butach za Matuszką Rosiją, toczka w toczkę, tylko w mniejszej skali.Gdyby nasza ojczyzna nie była wypierdkiem, który, podobnie jak przed poprzednią pełnometrażową wojną, o zamorskich koloniach może jedynie pomarzyć, te wszystkie brudasy i pinokie skwapliwie okupowałyby za pomocą młodego pokolenia cudzą elektrownię atomową. A przecież wybraliśmy ich, oni zostali przez nas wybrani. Staram się o tym nie zapominać za każdym razem, gdy przychodzi mi do głowy, żeby wkur**wiać się na Rosjan. Nie jesteśmy od nich o wiele lepsi i powinniśmy całkiem nieźle ich teraz rozumieć.




źródło: the seattle times

Do tego pajace z Konfederacji, które już nie wiedzą pod co się podczepić, żeby zaistnieć. Ja tylko przypominam, że ponieważ w Polsce to kobiety głównie zajmują się wychowywaniem dzieci, to kobiety są odpowiedzialne za pokolenie tych megalomańskich, mizoginistycznych szkodników, którym wszystko podstawiały pod nos. Brunatna maź łatwo wybija w takich czasach, jak nasze. Niechże ich covid ...

Á propos pandemii, w tym tygodniu w Irlandii zniesiono obowiązkowe maseczki. W tym czasie zachorowała jedna osoba z mojej pracy. Powiedziałabym, że ok. połowa pasażerów autobusu nadal nosi maseczki, nie widać jakiegoś walnego rozprężenia, choć i owszem, we wtorek słyszałam radosne obwieszczenie jaka to straszna ulga móc wyglądać normalnie, i że panie będą się znowu mogły malować, więc chyba narobią w majtki ze szczęścia. Ponieważ jednak rozmowa toczyła się pomiędzy dwoma mężczyznami, którym nie dałabym się zaopiekować chomikiem, z łatwością uznałam ich niską wartość opiniotwórczą (może błędnie, jeśli tak, to my bad, sir/ma'am/whatever).




Też się boję.

Irlandia przyjmie podobno z 20 tys. uchodźców z Ukrainy, pierwsi właśnie się pojawili. Dzień zaczynam od sprawdzenia, czy jeszcze istniejemy, w końcu guzik nuklearny jest chowany pod poduszkę przez paranoika wypasionego na dwóch latach pandemii. Nie uważam, że to koniec świata jaki znamy, jest w tym wszystkim smutna kontynuacja naszych własnych działań jako mas. A piosenka to tylko skojarzenie — Czas Apokalipsy, helikoptery, wariaci ...

The Doors — The End.

PS. Bardzo mi się podobała relatywna konfuzja pod poprzednim postem. Czy to jest o nas, czy o nich? Czy to dobrze, czy niedobrze? Zgodzić się czy nie? Co poetka miała na myśli? Rewelacja, będę tak częściej ;)

sobota, kwietnia 10, 2021

Umarł książę

Prawie nasz. Tuż tuż, kilka kilometrów na północ ma to donioślejsze znaczenie. Filip, książę Edynburga, hrabia Merloneth i baron Greenwich zmarł na zamku Windsor w piątek rano, na dwa miesiące przed swoimi setnymi urodzinami.

Mój stosunek do monarchii jest dość zniuansowany. Architekturę i parki szanuję, czynnik ludzki, szczególnie brytyjski, tak operetkowy, nie budzi mojego zachwytu, gdy się w tym bardziej zagłębiam. Z drugiej strony lubię "Sekretny dziennik Adriana Mole'a lat 13 i 3/4", czasy regencji, historię, tweedy, kapelusze, pieski na małych nóżkach.



Bez monarchii można żyć wygodnie, wielu urzędom jest oszczędzone kłopotanie się postaciami w randze Majora Majora Majora Majora, których mętna funkcja wymaga odpowiedniej oprawy, obstawy i produkcji kolejnych medali za istnienie. Podglądam czasami losy księcia Harry'ego, jego próby uwolnienia się ze złotej klatki i hejt jaki na niego za to spada ze strony "poddanych". Sympatyzuję. Na dzisiaj, jak to podsumował jeden ze znajomych znajomej, still too much dead Phil everywhere.

wtorek, lutego 02, 2021

Wiosna

Ponownie Imbolc. Są mitologie, które lubię i takie, których nie lubię. 
Jak się tak człowiek zastanowi nad pewnymi aspektami znanych opowieści z lotu ptaka, to:

 
"Wiesz, co musimy zrobić?
Trzeba nam stąd wypierdalać, tyle ci powiem"



Gorzej jak jesteś stąd, i co zrobisz, jak nic nie zrobisz.
Święto owczego mleka ku czci Triumfującej lub Wzniosłej, córki Dagdy, zapowiadało u Irów wiosnę. Brigid poetka, Brigid lecząca, Brigid kowali — możliwe, że te jej przydomki są pozostałością po Brigid, która występowała u Celtów jako Trójca. Łączy się ją także z tradycją keeningu, lamentacyjnego śpiewu nad zmarłymi. Czytam sobie o boginii i lamentuję aaaaaauuuuuaaaaaammmmmmm. Przyjemne, jak wiele zajęć nie wbijanych do głowy, nieobowiązkowych, nie oznaczonych uryną kolejnych krystyn plugawych, czy (ostatnio) czarnków i bortniczuków. Co muszę? Dzisiaj i tutaj na szczęście nic :) Ciekawym podrzucam link do cudownych aborcji wykonanych przez katolickich świętych, w tym przez Brigid z Kildare (synkretycznie wstawioną przez KrK na miejsce irlandzkiej bogini wiosny):
Mocą wiary najpotężniejszej i niewysłowionej pobłogosławiła kobietę, która po ślubie czystości popadła w młodzieńczą pożądliwość, i łono jej spuchło od ciąży; a po tym, jak poczęcie zniknęło, bez porodu i bólu, przywróciła ją zdrową do pokuty.
Czagalaga, znak krzyża i fetus znika, dziewica zaś oddala się chwaląc Pana. To tyle w temacie opublikowania w zeszłym tygodniu orzeczenia TK z października 2020. Nawet sobie zaintonowałam na koniec czagalaga, czagalagalaga, czagalagaa-aaa-aaa!

Czyli u nas już wiosna, z wiosną małżonek jak zwykle podążył na tomografię komputerową. Lockdown przedłużono do marca, więc nie mogłam z nim pojechać, bo i tak mnie nigdzie nie wpuszczą. Pogoda dalej nieciekawa, choć zauważam, że dzisiaj jest cieplej. W oddali słychać ryk morza, raz poruszone nie daje się łatwo uspokoić. Wymyśliłam sobie, że w kwietniu przylecę na chwilę do Polski, po ponad roku przerwy. Kupiłam dla nas bilety (nie nadwyrężając się finansowo, vouchery z zeszłego roku czekały na to od miesięcy) i usiłuję podtrzymać optymizm. Nie zarażajcie się tam, ok?, bo runie mój misterny plan nad którym kompletnie nie panuję.

czwartek, lipca 23, 2020

Powroty i czekania

Przeglądając dzisiaj starego bloga,
prowadzonego w czasach, gdy jeszcze (choć trudno to sobie wyobrazić) Kraciasty nie siedział w szlafroku w naszej kuchni, a ja rano nie robiłam mu podwójnego espresso,
zdałam sobie sprawę, że wystarczyło kilka lat, aby
słowa lemingi i lemingarnia zostały wyparte przez termin lewactwo,
disco polo zdobyło status muzyki narodowej,
zaś temat, że ludzi nie należy dzielić oraz, że w związku z tym, kto chce zostać Polakiem to musi to i tamto, zyskał na znaczeniu i teraz jest już nie drugorzędnym argumentem, ale główną myślą goebbelsowskiej retoryki.

Potrafię pisać tak długie zdania, gdyż


Przed południem zadzwoniłam do babci,
tłumaczyłam jej, że Polski nie ma na zielonej liście i dlatego musi na nas jeszcze trochę poczekać,
a to czekanie może się wydłużyć jak kolejka do wyciągu na Kopę z której zdjęcia dane mi było zobaczyć. Tłum młodych ludzi nieprzestrzegających dystansu, ubranych jak na jarmark, albo dyskotekowe dansy, sapiących sobie w karki. Może to było kiedy indziej, gdzie indziej, po prostu w innym życiu. Nie wierzę. Jako nie-bardzo-zły nauczyciel nie chcę wierzyć, że można być aż tak głupim, na dodatek w moich górach (pamiętaj, aby nie dzielić narodu, oni na pewno wszyscy stali w tej kolejce, bo mają reumatyzm i raka, podpowiada mi drżąco głos przygłupiego symetrysto-polikorektnesa). W każdym razie z powodu pandemii, której w Polsce nie ma, nie ma Polski na irlandzkiej zielonej liście. W związku z tym złocące się jesienią Góry Izerskie ze swoimi lasami oddalają się zamiast przybliżać. Bardzo jestem tym rozżalona i kibicuję firmom farmaceutycznym, aby zbiły miliony miliardów na szczepionce antykowidowej jak najszybciej, a najlepiej już.

wtorek, maja 19, 2020

In a cup of ...




black coffee.
Location: home.

Przy kawie patrzę jakie to dziwy są na tym świecie. Jest ich cała masa, tak, że człowiek, wędrując i przyglądając się, nigdy nie będzie się nudził. Zmartwychwstania, cisi wielbiciele, socjotechniki, efekt Streisand ...


... i na dodatek jeszcze, człowiek słucha, co mówi Terlikowski i ... się z nim zgadza, teściowa jest miła, a kolejki przed ogrodniczym są większe niż przed spożywczym. Czyżby czasy ostateczne? U nas jest dziś podobno cieplej niż w Los Angeles. Tęsknię za kawiarniami. Ślę w Kosmos życzenie.