Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, lipca 02, 2026

Słabeusze, schizmatycy i sposób na księdza

Niedawna rozmowa Jaruzelskiej z Millerem: najpierw wyśmiewali, że obecnie ludzie są tacy delikatni, na psychoterapie chodzą, potem przeszli do tematu samobójstwa syna byłego premiera (też Leszka, nie starczyło dla niego osobnego imienia), następnie Miller mówił coś o tym, że nigdy nie miał dla syna czasu. Kropki w żaden sposób się nie łączą. Jak dla wielu ludzi z jego pokolenia.

Tymczasem lefebryści zrobili schizmę. Wczoraj bractwo Św. Piusa X, pomimo sprzeciwu papy z Watykanu, wyświęciło czterech biskupów, tym samym zaciągających na siebie ekskomunikę. Niedawno skończyłam drugie czytanie "Imienia róży" Eco, więc odczuwam, że wszystko zeszło na psy ;) nawet drama religijna nie to co dawniej, fabuła słaba, zwroty akcji emeryckie. Jedna sytuazione warta jest jednak zauważenia/obśmiania: podczas wczorajszej imprezy konsekracyjnej w szwajcarskim Écône nagle zaczął padać deszcz, co o tyle miało znaczenie, że wszystko odbywało się na otwartej przestrzeni, tylko szyszki w sukienkach ozdobnych pod baldachimem, wiadomo, tradsi. Burza jako znak? Nie, zwykła burza. Gowd nic nie chciał im powiedzieć tą razą — tak mówią panowie, którzy przy każdej okazji liczyli Watykanowi błyskawice i przewrócone krzyże.

Jeszcze cytat z najnowszej Rudzkiej, dobrej bardzo:
Najpierw tylko trochę się stawiał. Krzyczał, wierzgał. Nagle, jak grom z jasnego nieba, przestał się opierać. Jakbym go ściągnęła w święconą wodę.
Może myślał, że go tylko gładko na lustrze położę. Ale ksiądz to nie panna marzanna. Ja z księdzem żadnej wiosny świętować nie będę. To go dalej w wodę ciągnę, bokiem się ustawiłam, dla lepszego uchwytu.
Daleko w rzekę weszłam. Tylko tyle, żeby luźno cały łeb z karkiem pod wodę wsadzić. I go w wodę, przyklepać po plecach. Pyskiem do dna poszedł. Nogi wystawały z rzeki jak krzaki, muł żarł.
Wróciłam na brzeg, w spokoju, nawet się nie zmachałam. To była sztanga z gówna. Jeszcze takiej nie dźwigałam, dałam radę.
Z kultury poważam kulturę fizyczną.
Patrzę, człapie przez wodę. Dobrze podtopiony, smarka i płacze.
Wreszcie wylazł, rzeką się zrzygał i poszedł.
— Zyta Rudzka, "Tylko durnie żyją do końca", str. 192, W.A.B., 2025.

niedziela, grudnia 21, 2025

Najkrótszy dzień

Delektuję się nim wstawszy wcześniej niż trzeba. 

Mamy XXI wiek (brzmi mi echem niejasny cytat z jakiejś opowieści przecież mamy XIX wiek!), ale nie oznacza to, że każdy w Europie definitywnie uciekł od domowego niewolnictwa na tle którego Ja się nie znam na polityce, ale mąż powiedział, że ... jest zdaniem całkiem normalnie brzmiącym dla wypowiadającego (postęp to sprawa ulotna, będą się z nas kiedyś śmiały przyszłe pokolenia). Stąd też pochodzą, z tego zapyziałego zakątka męskiej władzy, tak myślę, pytania na złą melodię, co niewierzący obchodzą w czasie świąt Bożego Narodzenia. Potrzeba, aby podzielić świat na grupy my-oni, jakbyśmy nie byli wystarczająco oddzieleni, gdzie my to ci lepsi, ci "a mąż powiedział", "a córka taka mądra (onanizuje się do zdjęcia świętego Charliego Kirka)", "a proboszcz to na mnie przed kościołem czekał (jestem wybrany, jestem namaszczony, ludzie tak mi zazdroszczą, zerkają, mówią oj oj)" wynika z jakiegoś cierpienia, ale cóż, podstawowa zasada brzmi: nie rzucać się z pomocą na ludzi, którzy o to nie proszą. Od jakiegoś czasu poczynam obserwacje następujące: przesycony religijnym mistycyzmem język Irlandzkich kobiet nie dotyka mnie negatywnie. God bless you. Niech bless. Biorę bless jakim jest, nie odwracając monety słowa na wszystkie strony. Inaczej mam w Polsce: nakładam na siebie pewne ograniczenia w temacie wyrażania własnej duchowości, żeby mnie dusze nieszczęsne nie uznały za "poszukującą", żeby im nie zaszkodzić, nie utwierdzić w błędzie, żeby się do mnie nie przylepiły, nie zaczęły nade mną "pracować", żeby nie stać się centrum cudzej nadziei o niczym, albo milczącym słupem z grupy "my".

Winter Solstice live streaming Newgrange.

Winter Solstice live streaming Stonehange.

piątek, listopada 14, 2025

O bezmyślności


— Anthony de Mello, "Śpiew ptaka", str. 81, Verbinum, 1990. 

Sama książka jako zbiór anegdotek taka sobie, ale powyższy przykład bezmyślności skrytej za racjonalizacją trafny.

piątek, października 31, 2025

O obecności

i oczywiście Mistrz Eckhart ma rację, że człowiek równie dobrze może spotkać Boga w stodole, jak w kościele, i ma rację, że wielu z tych, którzy nie wierzą w Boga, w rzeczywistości wierzy, natomiast ci, którzy robią rozmaite rzeczy, ażeby pokazać, że wierzą w Boga, wierzą po prostu w coś innego niż Bóg, w bożka, bo wierzą w dobre uczynki, w pokutę i post, w sakramenty, liturgię, w to, że taki czy inny sposób życia zaprowadzi ich bliżej Boga, tak, większość tych, którzy są w środku, jest na zewnątrz, a większość tych, którzy są na zewnątrz, jest w środku, pierwsi będą ostatnimi 

(...) 

no i myślę, że dość już tego, i wołam Bragego, i on się podrywa z miejsca, gdzie leży przy moich stopach, i patrzy na mnie, i jego oczy błyszczą w ciemności
Ja nic z tego nie rozumiem, mówię
i Brage patrzy na mnie tymi błyszczącymi oczami, tymi swoimi psimi oczami, i zamykam oczy
Mój kochany Brage, mówię

— Jon Fosse, "Nowe imię" (tłum. Iwona Zimnicka), str. 59 i 62, ArtRage, 2025.

sobota, sierpnia 23, 2025

Rozdział kościoła od państwa w Zakopanem

Informacja o petycji w sprawie rezygnacji z modlitw odbywających się na początku sesji rady miasta Zakopane nieco mnie zaskoczyła. Mam wyobrażanie tego regionu jako miejsca przemocowego i podatnego na spekulacje (no nic nie poradzę, kochani, że taki macie PR), ale znam też teorię rozdziału kościołów od państwa; widocznie chcę sobie wyobrażać, że teoria generalnie jakoś jest przekuwana w praktykę, że ktoś zauważa absurdy braku spójności. W tym przypadku ktoś zauważył niespójność ... w połowie sierpnia 2025.

Lubię rytuały, sama mam swoje rytuały, rozumiem, że ludzie ich potrzebują. Zresztą, nasza potrzeba gatunkowa nie odbiega tu bardzo od potrzeb innych zwierząt (nasza koteczka, Maryjka, domaga się głaskania o pewnych porach dnia, np. na powitanie, a ostatnio wykonuje rytualne poranne i wieczorne lizanie mnie po twarzy). Rytuały regulują emocje, budują wspólnotę, pomagają w odczuciu sensu, gdy mamy problem z budowaniem tego sensu w inny sposób lub budowaniu go samodzielnie. Łączenie polityki z rytuałem religijnym bardzo silnie zazębia się jednak z aspektami negatywnymi obrzędów: presją grupową, programowaniem przekonań, budowaniem zależności od grupy, przede wszystkim zaś jest to pożywny substrat pod wykluczenie. 

Żeby nie być tylko negatywną, ktoś z regionu złożył petycję; jest wola zmiany, jest ten jeden (?), który wstał i powiedział "a ja nie" (patrz: badanie Solomona Ascha na temat wpływu osoby o odmiennym zdaniu w grupie na spadek konformizmu u innych).

wtorek, lipca 15, 2025

Brunatna Góra

Brunatna Góra, nazywana przez niektórych jasną, po raz kolejny przyjęła w weekend pielgrzymkę fanów Radio Maryja. Media Rydzyka reprezentują ten odłam polskiego katolicyzmu, który wzorując się na kalifatach, życzyłby sobie ścisłego połączenia tronu z ołtarzem, i najpewniej nie zaszłabym umyślnie w te zakątki (obłąkane wpisy staruszek na granicy załamania nerwowego nie są wystarczającą zachętą), gdyby nie oświadczenie Bąkiewicza, który uświadomił mi, że z tego miejsca w weekend udzielono poparcia działaniom ROG, czyli przemocowym grupkom polskich rasistów na granicy z Niemcami. Ciemność :I

niedziela, lipca 13, 2025

Efekt Nawrockiego?

W Polsce bardzo sporo osób ma niskie poczucie własnej wartości, za co w dużej mierze odpowiada Kościół. Religia katolicka jest oparta na przeświadczeniu, że człowiek jest mały i grzeszny, a bez Boga nic nie znaczy. Nawrocki był przedstawiany jako kandydat z "dołów społecznych", były "dobry chuligan", chłopak, któremu udało się przebić. Z kolei Trzaskowski był tym wykształconym, czującym się lepszym od ludu. Myślę, że w jakiejś mierze z tego względu Polacy, którzy sami myślą o sobie źle i mają niską samoocenę, zagłosowali na kandydata PiS. Teraz część społeczeństwa zaczyna to dostrzegać i upatrywać przyczyn tych kompleksów we wpływie Kościoła. I jest na ten Kościół zła
— Krzysztof Gwizdała, twórca serwisu apostazja.eu. Artykuł na temat wzrostu zainteresowania apostazją jest sprzed miesiąca. Ciekawe, na ile trend jest tylko faktem medialnym i czy się utrzymuje.

sobota, listopada 23, 2024

Pamięć

Coś tam pisałam, że następnym razem będzie coś ciekawego, ale (ha ha), może kiedy indziej, bo dwa inne tematy mnie aktualnie nurtują i jestem ciekawa, co o tym myślicie. Pierwszy temat jest związany ze zwyczajami funeralnymi. Jak wiadomo, jakiś czas temu rozstała się z życiem Jadwiga Barańska, jak może niewiadomo, aktorka została już z tydzień temu pochowana w Los Angeles. Z kolei trzy dni temu w Kościele Środowisk Twórczych przy placu Teatralnym zorganizowano mszę w intencji zmarłej. Na tejże mszy Magdalena Zawadzka wyraziła swoje zaskoczenie, że tak niewiele osób zjawiło się w kościele. Przyznam, że wprawiło mnie to (jej zaskoczenie) w lekką konsternację. Możliwe jest oczywiście, że Barańska po prostu z wiekiem miała coraz mniej znajomych — szczególnie gdy człowiek przekracza 90 rok życia, strat towarzyskich jest więcej niż zysków. Ale też pomyślałam sobie: przecież środowiska twórcze nie są za bardzo religijne. Rozumiem, że poszłabym na pogrzeb, bez względu na to, jaki to obrządek, gdybym chciała osobiście pożegnać człowieka, który osobiście jest tam właśnie żegnany. Natomiast sytuacja w której po pogrzebie organizuje się pożegnanie w kościele, jest dla mnie sygnałem, że jest to zgromadzenie dla osób wierzących. Co jako ateistka miałabym tam robić? Nadal pamiętam sugestie teściowej, która przypominała dzieciom, kiedy są WYKUPIONE msze za teścia. Jej się naprawdę musiało wydawać, że uczestnictwo ateistów we mszy ma sens. Que?

Drugim tematem, który mnie ostatnio nurtuje jest zbliżająca się premiera książki Patrycji Volny, aktorki i córki Jacka Kaczmarskiego. Ma to być książką o dorastaniu w rodzinie w której jest przemoc. Mąż już mi ją wpisał na listę podchoinkową. Żeby się zorientować, czy temat jest ciekawy, zerknęłam na parę wypowiedzi o tej sprawie i oczywiście uderzyły mnie te, które martwią się kalaniem wizerunku "barda". Bo wprawdzie jakoś tam ludzie łączą nieuporządkowanie mentalne i alkoholizm z artyzmem ("jestem artystą, no taki mam nieporządek" — ciągle się ten wątek pojawia w różnych formach i nawet osoby, które lubię, wydają się sądzić, że jak się napiją, wzrasta ich kreatywność; przez litość zmilczę), ale w swoich wyobrażeniach pozostają na warstwie słownej zjawiska, na symbolu, na byciu takim trochę krejzi. Nieuporządkowanie umysłowe i alkoholizm mają swoje realne, obrzydliwe reprezentacje: niemoralność, bierna i czynna agresja, przemoc nakierowana na słabszych, molestowanie, smród ciała, sprawy wydalnicze. Dla rodziny to są konkretne wydarzenia o których mają prawo mówić na tej podstawie, że życie partnerów czy rodziców dotyka naszego własnego życia, kształtuje je. Kaczmarski był wspaniałym twórcą i (najwyraźniej) niewspaniałym człowiekiem w życiu prywatnym, w czym problem postronnych? Mam takie poczucie, że skłonność do hagiografizowania cudzego życia wskazuje na jakąś słabość umysłu. 

piątek, września 06, 2024

Janion melancholijna i filiżanki

Jako, że dopadła mnie melancholia powakacyjna bez wakacji (byliśmy gdzieś indziej raptem pięć dni w porywach, liście pod stopami tak szeleściły, że jesień, panie bratku, jak w mordę strzelił), polecam stary wywiad Katarzyny Bielas z prof. Marią Janion odkurzony drzewiej z okazji 25-lecia urodzin Wysokich Obcasów, "Odrzucam religię jako pocieszenie. Zostaje trwanie. Tylko to i nic więcej"

Wydaje mi się, że nigdy jeszcze nie byliśmy pod tak silnym naciskiem kultury masowej, która przedstawia taki obraz życia, jakbyśmy tego życia w ogóle nie tracili. Stwarzanie obrazu życia bez utraty to jej podstawowe oszustwo.

Oraz filiżanki warszawskie jeszcze Wam pokażę:

zielona herbata
płowy Ursynów
29/08/24
trochę wody dla ochłody
Cukiernia Sowa, Kazury 1
29/08/24
kawa bardzo zacna
Filtry, Niemcewicza 3
30/08/24
kawa i herbata jeszcze zacniejsze
Androny, Wąwolnicka 1a
30/08/24
herbata grillowana
zielone podWarszawie
31/08/24

sobota, lutego 17, 2024

Przycinanie

Przełożeni mają kompleksy i nie mogą znieść, że ktoś może być od nich mądrzejszy. Możesz być mądry, bogobojny i dobrze wykształcony, ale o tym, co z tobą będzie, czy będzie cię stać na lekarza i dentystę, decyduje ten, kto ma władzę. Lepiej idź na kompromis. Wcale nas nie dziwi, że w tych kościelnych realiach zamiast poważnej literatury teologicznej ciągle są u nas hagiografie mające dopieścić przełożonych.

Jak się wydaje, jest to zjawisko głęboko zakorzenione w polskiej mentalności, szczególnie chłopskiej, ukształtowanej przez wieki szlacheckiego ucisku (nie oceniamy jej, lecz opisujemy). Większość dzisiejszego kleru katolickiego wywodzi się właśnie z tej klasy społecznej. Owszem, wielu dawniejszych chłopów zdołało przepracować mentalność niewolnika i twórczo współtworzy dzisiaj polską kulturę. Jednak w Kościele katolickim znaleźli schronienie właśnie ci, dla których owa mentalność okazała się wyjątkowo skutecznym narzędziem przetrwania. Może jest to paradoks, ale wydaje się nam, że komunistyczna przeszłość również utrwaliła mentalną strukturę poddaństwa władzy kościelnej, którą uosabiały autorytarne rządy kardynała Stefana Wyszyńskiego (...). Co gorsza, właśnie w tej swojej "odmienności" większość polskich księży upatruje źródła dumy, Jest przekonana, że ich groteskowo bezrefleksyjna i bliska religijnego fundamentalizmu wiara jest istotą katolicyzmu.
— Artur Nowak, Stanisław Obirek, "Gomora", str. 156-157, Agora, 2021.

Jeszcze nie skończyłam tej lektury, ale powyższy cytat ciekawie zazębił się w mojej głowie z "dyskusją", którą prowadziłam wczoraj (w sumie nie była to dyskusja, dlatego w cudzysłowie). Obyczajowo temat jest szerszy. Rozglądanie się na boki, zastanawianie się czy inni zaaprobują nasze wybory, doradzanie ludziom, żeby się nie wychylali, to może ktoś ich pochwali jest przecież obecne nie tylko w strukturach rodzimego KrK, ale w prawie każdym innym aspekcie życia w Polsce. Szczególnie narażone na kontakt z tym zjawiskiem są kobiety, pouczane nie tylko przez mężczyzn, ale przede wszystkim przycinane przez inne kobiety. I tak jak w kościele, posłuszeństwo wodzowi/grupie nie przyczynia się do naszego rozwoju, tylko do wzrostu frustracji, powszechności miernoty i bylejakości.

***

In the photo: Costa, 9 Hazelcroft Terrace, Finglas South, yesterday morning.

niedziela, sierpnia 20, 2023

Autyzm i religia

Pod wpływem obserwacji różnych osób zaczęłam się zastanawiać jak ludzie autystyczni radzą sobie będąc jednocześnie wierzącymi. I wynikło mi, że radzą sobie słabo. Moja dedukcja szła w tym kierunku, że z jednej strony szczególnie osoby ze spektrum diagnozowane do niedawna jako Aspergerzy, mają skłonność do powtarzalności i fiksacji. Znam ich sporo, więc wiem, że nie tylko lubią uporządkowany plan dnia, ale mają także wieloletnie, uporczywe "krasze" na jakąś postać (sąsiada, który ledwo ich zna, drugorzędowego aktora, drugoligowego osobnika z japońskiej kreskówki, albo bohatera z jednej, wielokrotnie czytanej książki). Zaczyn do pozytywnego związku autyzmu z religią niby jest, w końcu chodzi o to, aby być zapatrzonym ślepo w Niedostępne. Myślę sobie jednak, że fiksacja na powtarzalności i przewidywalności to podstępna sytuacja. Z jednej strony może i modlitwy przestają być tak nudne, ale z drugiej Autyzm chciałby po modlitwie zobaczyć ciąg przyczynowo-skutkowy, a skoro (jak wiemy ;)) modlitwy nie działają, to dla autystyka, bardziej niż dla nie-autystyka, musi być widoczny brak ciągu owego między "modlitwą o ..." a wydarzeniami dnia. Poszperałam w badaniach, które wyjaśniłyby mi, dlaczego znam wielu niewierzących autystyków, a nieliczni wierzący są tak dramatycznie niezadowoleni z samych siebie. I takie COŚ mi się znalazło.

Mentalizacja to zdolność do rozumienia siebie i innych (także bogów, jak widać).

piątek, kwietnia 14, 2023

Lhamo Dondrub i inne dziadersy

Zaczęłam czytać "Bielmo" Gutowskiego, ale odstawiłam książkę na jakiś czas, bo mam ważniejsze sprawy (które są ważniejsze, ponieważ są moje własne), więc na razie nie mam nic do dodania poza tym, co dodałam ;). Teraz przeróżne myśli wróciły z powodu cyrkulacji sławetnego już w mediach społecznościowych wystąpienia przy-wódce duchowego, który kazał chłopcu ssać swój język. Jeśli chodzi o za i przeciw, to cytat z Lebowskiego się nadaje do wielu rzeczy: Yeah, well, you know, that's just, like, your opinion, man. A skoro tak, to poniżej moja opinia na ten temat, skopiowana (bo taka jestem zarobiona) z komentarzy u @Wolanda, który napisał posta na inny temat (więc też można poczytać):
Dopuszczam oczywiście myśl, że to niewłaściwa interpretacja tego, co jest inaczej kodowane w obcej nam kulturze. Ale (...) już od dłuższego czasu powstrzymuję się od zapodawania cytatów z Lhamo Dondruba (dzięki temu wpisowi dowiedziałam się, jak gościu ma naprawdę na imię, bo wyszło szydło z worka, że Tenzin to też ksywa), choć w przeszłości z dwa-trzy się mi podobały. Ta zmiana we mnie jest związana z rozciągniętą w czasie refleksją jak niewiele się różni reakcja wiernych wyznania, które bardzo dobrze znam, z reakcjami w pobliżu takich osób "świętych alternatywy" jak np. Lhamo. Wdupowlazłość, rechotanie z nieśmiesznych żartów, pozwalanie tej osobie na zbyt wiele i przykładanie do jej czynów innej, bardziej pobłażliwej miary. Fajnie podsumowała to Paulina Młynarska, która miała okazję rozczarować się joginami. Wszystko to stare (lub młode, to tym smutniej) capy udające, że im nie staje, wyniesione na piedestał przez biedaków szukających sensu życia. Nie kupuję już tego, choćby nie wiem w jak alternatywnym opakowaniu.

sobota, kwietnia 01, 2023

Idzie najlepsze

Na Placu Zwycięstwa w Warszawie i podczas kolejnych etapów pierwszej pielgrzymki do Polski papież nas zjednoczył i doprowadził do niepodległości. Dziś także potrzebna jest niepodległość ducha narodowego. Niewątpliwie będziemy się też modlić do świętego Jana Pawła II, by nas wspierał u Pana Boga, bo czasy są nadzwyczajne. Zostaliśmy bardzo mocno rozłupani. Chcemy, aby na Narodowy Marsz Papieski przybyli wszyscy i uznali Jana Pawła II za fundament narodowej tożsamości.
Tyle, oraz to, że "atak przeciwko dobrej pamięci Jana Pawła II został wykonany przez autorów i media cieszące się w niektórych kręgach autorytetem i popularnością, autentycznym odziaływaniem. Autorzy byli jednak pozbawieni historycznego warsztatu" powiedział  prof. Jan Żaryn, dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego (sama nazwa instytutu cycuś, zasługuje na pierwsza nagrodę, honorową). Jezus, król Polski, jest z PiS-u, matka jego, zawsze dziewica, również. Że Karol Wojtyła zapisał się do PiS-u, to już chyba nikt nie ma wątpliwości. Wszystko, co dobre, jest z PiS-em i dlatego ta partia wygra kolejne wybory, żeby mogło być jeszcze lepiej (chociaż wszyscy chyba wiemy, że trudno sobie to lepsze wyobrazić, skoro jest tak dobrze, jak mówią w telewizji narodowej). 

***
Jutro są urodziny mojej babci, pierwsze bez solenizantki. Rocznica śmierci Karola Wojtyły mnie nie obchodzi, chociaż pamiętam ten czas i uważam, że tvp bez reklam była ciekawym eksperymentem. Wojtyła jednak nie jest dla mnie autorytetem, a tym bardziej fundamentem czegokolwiek w moim życiu jako Polki, kobiety, partnerki czy migrantki. Pokazówki marszowe (takie jak jutrzejsze Narodowe Marsze Papieskie) bardzo są zgodne z ideami PRLbis, więc nieszczególnie mnie zaskakują, dziwią czy martwią. Wiadomo było, że partia obecnie rządząca oprze swoją kolejną kampanię wyborczą na kościele katolickim, do tej pory to działało, a nikt z tej partii (choćby częściowo myślący) nie wierzy w zaangażowanie najmłodszego pokolenia po stronie PRLbis. Młodzież mentalnie odjechała obecnemu ustrojowi, cyrki, występy, pokazówki są dla pokolenia mojej mamy, oraz dla tej części mojej generacji, która jest na tyle spaczona liźnięciem peerelowskiego konformizmu, że bogu świeczkę, a diabłu ogarek (tak na wszelki wypadek, i jeszcze odpukać w niemalowane). Zmiany i tak nadejdą, to pewne.

środa, marca 29, 2023

O teologii

Cierpiąc z powodu bezustannie kurczącego się kocyka czasu, podrzucam do przemyśleń taki wywód z niedawno przeczytanej lektury:

Nigdy, ale to nigdy nie zapomnę w tym kontekście jednego z konwersatoriów z ekologii na moim obecnym Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Każdy ze studentów miał przygotować trwające mniej więcej kwadrans wystąpienie o jednym z gatunków ssaków chronionych w Polsce. Przygotowałem referat o wilkach. Wstrząsu doznałem, gdy utytułowany starszy i  zasłużony profesor, naukowiec, z wielkim szacunkiem i  zainteresowaniem odniósł się do mojej, studenta pierwszego roku, wiedzy. Rozmawiał ze mną jak z  kolegą ekspertem, przyznawszy, że wilki nie są jego dziedziną i  chętnie się czegoś ode mnie dowie. 

Nie zapomnę tego, bo tak potworny to był kontrast ze sposobem traktowania nas na wykładach z bełkotu, jakim jest teologia. Dziedzina, w której niczego nie trzeba udowadniać, wystarczy mieć autorytet wynikający z tego, że się spędziło ileś tam lat na KUL-u czy w  Rzymie, z  tego, że jest się wyżej czy niżej w łaskach biskupa, a wtedy każde zdanie, które się wypowie, jest i  musi być przez podwładnych traktowane jako święta prawda. Autorytet zaś swoich twierdzeń udowadniać nie musi.

— Robert Samborski, "Sakrament obłudy", str. 92, Krytyka Polityczna, 2022.

sobota, października 22, 2022

Tron, ołtarz, hagiografia

Nie żebym łonet uznawała za jakoś niesamowicie opiniotwórczy, raczej jego układ (nielicznych) informacji poprzetykanych wątpliwymi historyjkami i zabobonem odzwierciedla stan zjełczenia społeczeństwa, ale wspomnę, że IBRiS zrobił dla tego portalu informacyjnego sondaż metodą CATI z pytaniami dociekającymi, jak Polacy po 2 latach oceniają wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Wyniki statystyczne są pokrzepiające. Już nawet elektorat PiSu nie wie co powiedzieć (32% uznało że to ani źle, ani dobrze), a tylko 4,9% pytanych stwierdziło, że decyzja pseudoTK była bardzo dobra. Dodatkowo Polacy trafnie wskazali, kto jest za ten wyrok odpowiedzialny (poza nimi samymi, dokonującymi durnych wyborów przy urnie): Kaczyński i KrK. Słusznie, bo tak właśnie jest. Tron i ołtarz, kult jednostki, w tle Julia Pionek Przyłębska (element niedecyzyjny, doskonale zastępowalny).

Czy religia zawsze musi szczytować kultem jednostki? Do końca tego nie wiem, ale z pewnością wierni przed Tenzinem Gjaco też się płaszczą, chociaż niby jest taki cool równy brachol. A pamiętacie naiwną wiarę tłumu, że Karol Wojtyła potrafi mówić dziesiątkami języków obcych, bo powiedział w nich "heloł"? Dochodzą słuchy, że w Iranie, w którym od połowy września wybuchają zamieszki związane ze skandalicznym traktowaniem kobiet przez religijnych tradycjonalistów (zaczęło się od śmierci Mahsy Amini skatowanej za nieprawidłowo założoną chustę i obcisłe spodnie) zmarła 15-letnia Asra Panahil, uczennica z miasta Ardabil pobita przez funkcjonariuszy ichnich służb bezpieczeństwa, ponieważ była jedną z tych, które w szkole odmówiły odśpiewania pieśni pochwalnej na cześć przywódcy duchowego, Alego Chamanei. Urzędnicy oczywiście zaprzeczają, mówią, że chorowała na serce, rodzina twierdzi co innego. Nie mam wiedzy z pierwszej ręki, na teraz uznaję tę śmierć za autentyczny przypadek, wątek tragiczny i niesprawiedliwy, natomiast motyw samouwielbienia duchownych/polityków jest mi znany i co do jego istnienia nie mam wątpliwości żadnych. Irańczycy wyraziście ilustrują zagadnienie "po co jest religia?". Żeby se jakiś chłop mógł bogiem polerować jaja, żeby wierni mogli mu oliwić oliwą najświętszą penisa i wznosząc modlitwy niby do boga, całować w zastępstwie cztery litery Hanka śpiewając mu przy tym pieśni. Po to jest religia, gdy zerkamy na nią z politycznego punktu widzenia, nie ma znaczenia czy Samouwielbiony jest duchownym per se, czy po prostu Jednostką Niezbędną, jak pan Breżniew.

A propos, polerowania jaj, przejdźmy do hagiografii. Wiecie, że krakowski aktor, lat 75, Jerzy S., w stanie po spożyciu alkoholu potrącił motocyklistę (nie zbiegł z miejsca wypadku, jak się emocjonowano, niemniej fakt spożycia i potrącenia pozostaje)? Wiecie. Pomijając rzekomy hejt prawicy (nie widziałam go, bo po prostu mam takie zasady życiowe, że do szamba nie zaglądam), myślałam, że się przewrócę, jak kilka razy łonet próbował podgrzać kotlet publikując wypowiedzi Różne Różnych o upadku autorytetu moralnego. Stuhr jest wspaniałym aktorem, wypowiada się także w tematach polityczno-społecznych (bo ma do tego prawo, jak każdy z nas), ale żeby czyniło go to Autorytetem Moralnym (czyli w polskim słowniku Autorytetem We Wszystkim)? Czytam właśnie "SPATiF. Upajający pozór wolności" Aleksandry Szarłat i powiem Wam, że przeważające w lekturze głosy o tym, jakie to było doskonałe źródło edukacji kulturalnej, jakie tam chodziły autorytety, rozwalają mnie na łopatki. Jeśli nawet ludzie kultury histerycznie szukają autorytetów w towarzystwie osób podpitych, czyli z definicji mających dużo do powiedzenia, ale niewiarygodnych, to feudalna potrzeba hierarchii oraz hagiograficzne podejście do osób choć trochę bardziej rozgarniętych w czymkolwiek ma się dobrze i to jest dla nas wszystkich bardzo źle. W związku z tym na wiszący jakiś czas na łonecie link z tematem, jakoby gwiazdy wspierały Stuhra nawet nie chciało mi się kliknąć, ani go Wam nie zapodam. Stuhr jest takim samym obywatelem, jak kużden inien. Zawinił, niech dostanie karę i nie łkajmy. Czy umysł feudalny domagający się hagiografii może to w końcu pojąć? Niedobrze mi się robi, jak słucham, że każdy czasami prowadził po alkoholu, więc o co ten szum, ponieważ, że zacytuję samą siebie, skoro już to napisałam u @boja:

Nikt nikogo nie usprawiedliwia za pozostawienie niespłukanego gówna w publicznej toalecie, przyjmijmy tę samą narrację w temacie jazdy po alkoholu, bo czas najwyższy wznieść się cywilizacyjnie o oczko wyżej.

piątek, sierpnia 19, 2022

Rushdie jednooki

Jeśli złym jest pomysłem sięganie po książki na okoliczność, że ich autora właśnie zaatakował religijny maniak, to grzeszę brakiem stylu. Obiecałam sobie, że trzeba nadrobić czytelnictwo kontrowersyjne, które ma zadatki na moje “podobanie się”. Rushdie jest pisarzem postkolonialnym (jak Naipaul), bliskim nurtowi realizmu magicznego (jak Marquez), czyli może być dobrze. “Dzieci północy” i “Szatańskie wersety” idą na listę.

Jestem na etapie postanowienia, więc na teraz myśl o czymś pokrewnym. Relatywnie często spotykam się z argumentem, że osoby krytykujące KrK nie byłyby tak odważne w krytyce islamu, bo wiadomo. Jest w tym założenie, jakoby katolicyzm był ofiarą własnej wspaniałości, która nie pozwala się bronić i wymaga nadstawiania drugiego policzka, oraz coś w deseń “islamiści to gwałciciele kóz, ale w duszy szanuję (rechu, rechu)”. Tymczasem ilość fizycznych ataków na krytyków czy wolnomyślicieli ze strony chrześcijan ma niewiele wspólnego z (wyobrażoną) supremacją idei chrześcijańskich nad islamem. Obydwie religie głoszą rzeczy podobne i odwołują się do tego samego boga. To, co je różni, to poziom psychopatologicznego zbudynienia w jakim żyją przywódcy duchowi i poziom uległości władz świeckich wobec baśni z mchu i paproci. Jeśli tylko rządzący zbliżają się do baśni zbyt mocno i snując swoje historie wyrażają poparcie dla przemocy, nie ma znaczenia o którym z tych dwóch kultów mówimy. Chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych atakują lekarzy klinik wykonujących terminacje ciąży, ponieważ pod parasolem republikańskich polityków nagle zdaje się im to sensownym i zgodnym z prawem sposobem spędzania wolnego czasu. Chrześcijanie afrykańscy bez problemu dokonują niegodziwości w imię religii, bo taki mają klimat. Oskarżony o zaatakowanie pisarza, Hadi Matar, uważa pewnie, że zrobił dobrze. Urodził się w Kalifornii, w rodzinie libańskich migrantów. Domyślam się, że jak wielu 20-latków z cywilizowanych krajów, sporo czasu spędzał w sieci, w dziale spersonalizowanych pokemonów (jedni pół dnia siedzą na forum fanów Tolkiena, inni skrolują samoafirmacje fanów Konfederacji — kimkolwiek by nie byli, gdy nie do końca wylogują się z mrzonek, z powodu kilku komórek zapętlonych na ideach, w realu może się odiwanić mała tragedia grecka). Na pewno na początku przeczytał, że wyznaje islam, religię pokoju.

czwartek, lipca 28, 2022

Obraza uczuć religijnych

Uczuć religijnych nie ma, ktoś ich strasznie oszukał, taka moja pierwsza myśl. 

Jak zapewne słyszeliście, partia Berii zbiera podpisy pod obywatelskim projektem zwiększającym kary za obrazę uczuć religijnych. W prasie "zainteresowanej" jest to przedstawiane jako inicjatywa chroniąca KrK Jędraszewskich, strasznie podobno ostatnio cierpiący z powodu prześladowań. Pracowałam w Polsce ponad 5 lat temu, można by więc powiedzieć w innej epoce, stąd możliwe, że obraz KrK, który wtrąca się do laickiej szkoły i wyciąga swoje macki po najmłodszych może być obrazem zdezaktualizowanym (jak coś wiecie, powiedzcie). Jeśli zapytacie, jak to jest z obrazą w Irlandii, odpowiem, że w porządku, ludzie starają się być dla siebie mili. Do niedawna przepis dotyczący obrazy uczuć religijnych był zapisany w Konstytucji, np. gdy w 2016 roku Stephen Fry udzielił tego wywiadu w RTÉ:


(odpowiadał w nim na pytanie, co by powiedział bogu po śmierci, gdyby sie okazało, że on jednak istnieje). Wówczas irlandzka policja po dłuższym dochodzeniu oświadczyła, że nie znaleziono wystarczającej liczby osób, które poczuły się obrażone. W 2019 roku zapis o blasfemii po referendum został usunięty z irlandzkiej Konstytucji. 

Jak już napisałam, w prasie inicjatywa partii Berii jest przedstawiana jako celująca w ochronę KrK, i tak oczywiście jest, bo inne wyznania nikogo (w sensie ani partii obecnie rządzącej, ani Breżniewa, ani hardcorowych wyznawców KrK) w najmniejszym stopniu nie obchodzą. Warto więc zaznaczyć, że proponowane zmiany wcale nie wzbudziły ekstazy u Ordo Szuris, choć niby powinny. A dlaczego?, pyta Krystyna z Barbarą. A dlatego, że (choć to może się wydawać niektórym zaskakujące i kuriozalne) w prawdziwym życiu inne religie naprawdę istnieją. Dziwne, c'nie? Ordo Szuris vel Prawnicy Talibanu chwalą oczywiście kierunek, ale przestrzegają przed konsekwencjami nieostrożnie sformułowanych paragrafów. Bo co się stanie, jeśli proponowane prawo, w prasie nie tylko katolickiej przedstawiane jako ochrona "prześladowanego" KrK, faktycznie obejmie również inne religie, "które po spełnieniu warunków formalnych musiały zostać wpisane do rejestru Kościołów i innych związków wyznaniowych poprzez decyzję administracyjną, a powaga ich dogmatów, obrzędów i funkcjonowania może budzić uzasadnione wątpliwości w opinii społecznej"? Ach, jo, powiedział Krecik.

niedziela, października 03, 2021

Opętanie, czyli zarabianie na szatanie

Nadal dość niezwykłym wydarzeniem jest racjonalne traktowanie zaburzenia zwanego potocznie opętaniem, więc podrzucam link do artykułu Oskara Nawalnego na łonecie "Cała prawda o egzorcyzmach w Polsce", bo raz coś tam na ten temat nie brzmi jak artykuł sponsorowany przez KrK przedsoborowy.

Cała prawda? Sądzę, że to czubek góry lodowej, ale jest przynajmniej wspomnienie realiów. A te są takie, że w obrośniętym mitologią przypadku Annelise Michel rzadko mówi się o padaczce skroniowej jako przyczynie jej stanu, bo nie jest to wystarczająco ojdyrydy-kabum. Równie rzadko pisze się, że opętanie jako zaburzenie ma swoje uwarunkowanie kulturowe — objawy, które normalnie podlegają leczeniu tak, jak każde inne, są podtrzymywane przez otoczenie interpretujące te objawy w kategoriach mitologicznych. Powtarzalność faktu, że opętania pojawiają się w środowiskach (ultra-)wierzących po prostu nie jest przypadkiem. W rodzinach i społecznościach, których członkowie wyznają kult niewiedzialnych przyjaciół, chorzy z jednej strony dostosowują się do świata wyobraźni, który ich otacza, a z drugiej strony częściej nie otrzymują adekwatnej pomocy psychologicznej. Mitologiczni interpretorzy zaburzeń psychicznych nie stawiają sobie za główny cel zaszkodzenie choremu. Wg mnie, celem nadrzędnym jest potwierdzenie, że obiekty wiary naprawdę istnieją i kontaktują się z naszym światem — innym dość spektakularnym efektem tak wywróconych oczekiwań jest kanonizowanie osób zaburzonych psychicznie, że podam przykład Francesco Forgione (znanego jako o. Pio) czy Heleny Kowalskiej (znanej jako św. Faustyna). Ciekawym załamaniem tej nie-logiki jest, że gdy chory twierdzi jakoby był bogiem, zarówno duchowni jak i wierni zazwyczaj szybciej rozpoznają taką osobę jako zaburzoną psychicznie (z czego by wynikało, że postać szatana ma w zbiorowej wyobraźni pozwolenie na większą ekspresję istnienia od postaci boskiej). Oczywiście popkultura nie pomaga przetwarzając historie zaburzeń psychicznych na horrory i biografie na pograniczu fantazy. Ale to mnie akurat nie dziwi, popkultura przeżuwa wszystko, dopiero nasza reakcja na te papki, traktowanie fikcji jako reportażu staje się źródłem błędów poznawczych, ignorancji i życzeniowego podejścia do rzeczywistości.

czwartek, sierpnia 12, 2021

Czytam. Oraz filiżanki

Pani Witek analizująca bardzo dokładnie wniosek o reasumpcję i pan Kukiz mylący guziki, a z rana na łonecie Brunatna Mgła ciesząca się ze swojej poprawki i co to niby poprawka ma za cuda zdziałać, chociaż sami wstrzymali się od głosu, żeby jakby co, to jakby co, no wiesz, myśmy nie głosowali za.

Pan Czarnek twierdzący, że uczniowie chcą poznać bliżej osobę Wyszyńskiego Stefana. Myślę że to jest oczywiste, a już dla takiej nauczycielki jak ja, która widziała wypracowania próbne gimnazjalistów sprzed kilku lat, w większości wymieniających jako autorytet własny papieża Jana Pawła II (który nazywał się też Wojtyła Karol, pozostał człowiekiem, i był wielki, bo dawał ludziom pieniądze), to jest najoczywistsza oczywistość, że chcą.

W Kanadzie Mironiuk Marcin, z zawodu ksiądz, w polskojęzycznej parafii dzielący się swoimi przekonaniami na temat masowych grobów przy szkołach dla rdzennej ludności oraz mordu w Jedwabnem: Polacy nie mordowali, a dzieci umierały z powodu gruźlicy, SĄ raporty. Tak jak są świadkowie cudów całymi rzeszami, tak jak "widziałem na własne oczy", tak jak uczy się tych chłopców w seminarium bajdurzyć z pewną miną, bo przecież przychodzący po zbawienie nie (za)pytają.

Zaprawdę powiadam Wam, to tylko trzy z wielu tematów, które przeczytałam dzisiaj po polsku. Po angielsku zaś u mnie nowa autobiografia Sinéad O'Connor (TUTAJ autorka odpowiada w The View na kilka pytań). Trudno jest być normalnym, gdy wychowuje człowieka dom przemocowy. I może to nawet mądrzej mówić wszystkim jestem wariatem, niż być tym z rodzeństwa, który dostał wpierdol, ale ogarnia, a nocą zapada się w otchłani noszonej pod schludnym ubraniem.

Widzę teraz, że akapit pierwszy jest najkrótszy ale to dlatego, że nie mam słów, wyprztykałam się w tym temacie.

W tym tygodniu mamy z Kochanym czwartą rocznicę bycia i życia.

***

green tea.
Location: Aisha's Cafe & Bistro, 4 Wellington Quay, Downtown Drogheda, Co. Louth.
Time: lunch time, last Saturday.

flat white.
Location: Simona Cafe, 54 St Laurence St, Lagavooren, Drogheda, Co. Louth.
Time: in the morning, last Tuesday.
green tea.
Location: Forge Field Farm Shop, Termonfeckin, Co. Louth.
Time: yesterday.

czwartek, lipca 08, 2021

In a cup of ... i szczypta kontrowersyi



green tea.
Location: Fitzpatrick's Bar, Rivervale, Doolin, Co. Clare.
Time: yesterday around 1 pm.

Mężowie są różni, mój jedzie o kilka godzin wcześniej w kierunku pracy, żeby pójść ze mną na klify Moheru. A skoro już jesteśmy niedaleko, zaliczyliśmy obiad w lokalnym pubie. Nadal są obostrzenia i nie można jeść wewnętrz restauracji (miało się to zmienić w tym tygodniu), na szczęście wczoraj było dla nas miejsca w sam raz w pubowym ogródku. Dzisiaj rano Taoiseach (premier) Martin ogłosił, że 2 mln obywateli jest zaszczepiona w pełni, wśród dorosłych rezydentów Irlandii 70% przyjęło przynajmniej jedną dawkę. Jestem w tej drugiej grupie, podczas wczorajszej podróży dostałam wiadomość tekstową z informacją kiedy i gdzie będę szczepiona drugim Pfizerem.

Krowa z klifów:


***
Z komentowania polityki się nie wymiksowuję, po prostu mam inne spojrzenie. Ostatni tydzień w polskiej blogosferze to powrót Tuska do ojczystego bagienka. Uważam go za polityka światowego formatu, jednego z niewielu jakich mamy na tym poziomie, który (bez żartu) ciągle się uczy (choćby angielskiego). Myśl "po co mu to?" natychmiast odrzuciłam czując, że pachnie to patronizującym demoludem. Dla zabawy. Bo przecież nie dla ratowania Ojczyzny, co jest tak samo bezsensowne jak głupio i napuszenie brzmi. Choćby po to, aby poczęstować paru kmiotów ciętymi ripostami, które musiał trzymać za zębami, gdy był przewodniczącym RE. Dla zabawy, i niech tak będzie.

Drugi temat też jest zgrany. Może nie powinnam tak pisać, gdy chodzi o palenie kościołów w Kanadzie. A może powinnam. Bo przecież w polskiej prasie niewielu zainteresowałaby kwestia dziecięcych grobów, gdyby nie palenie kościołów. Poważnie, ilu blogerów tknęłoby temat bez tej sensacji? Wszystko to już było. W Kanadzie akurat były szkoły z internatami wykorzeniające rdzennych mieszkańców z pomocą kościołów chrześcijańskich (na wiki można poczytać o Canadian Indian residential school system), w Irlandii groby przy domach Matki i Dziecka (kościołów nie palono, wieszano przy nich dziecięce buciki, więc Polaków obeszło to dopiero, gdy buciki pojawiły się i w Polsce — interpretacja wiernych? Obraza uczuć religijnych). Każda instytucja pozbawiona kontroli jest zdolna do potworności. Element religijny sprawiał, że kontrole odkładano w nieskończoność tworząc atmosferę absolutnej bezkarności, a urzędnicy (zakonnice, księża) torturowali w imieniu boga i nie wątpię, że byli w tym szczerzy jak złoto, ponieważ 1) każdy bóg mówi to, co sobie chwilowo ukaprysi jego wyznawca, stąd tak wielu jest ekspertów od słowa bożego, a relatywnie tak niewielu od nauki, 2) żadna religia nie czyni ludzi lepszymi, ona daje im poczucie przynależności, co sprawia, że lepiej się czują. Ale o tym też już pisałam.

To może (dzisiejsze) morze?
Zamiast odsypiać krótką noc, rano wybrałam się na spacer, bo u nas też jest pięknie: