Tuesday, March 19, 2019

Pytanie do czytelników: teatr.

Sezon 2015/16 pod znakiem protestów w związku ze spektaklem "Śmierć i dziewczyna" - zaczęło się we Wrocławiu.  W zeszłym roku pod miejskim ratuszem w Słupsku modlitwy i zbieranie podpisów pod petycją w sprawie odwołania "Klątwy" wystawianej przez Nowy Teatr. Ostatnio rzeszowski Teatr Maska miał problemy z "#chybanieja" - spektakl został oprotestowany przez kurię. Z kolei radny PiS, jest wzburzony sztukami wystawianymi w Teatrze Osterwy w Lublinie, "Braćmi Grimm dla Dorosłych" i ... "Panem Tadeuszem". Był w tym teatrze 2 lata temu i twierdzi, że "przyjemnie nie było".

To tylko kilka przykładów z brzegu. Pytanie: Po co ludzie chodzą do teatru?
A może cytat z klasyka "w życiu bym do teatru nie poszedł ..."?

16 comments:

  1. Miś wiecznie żywy:DDD

    Mnie w teatrze najbardziej fascynuje gra aktorska
    Przyznaję, że niestety Warlikowski itp mógłby dla mnie nie istnieć, nie znam się
    Ale dobry zagrany spektakl to dla mnie uczta
    Nawet jak to zwykła farsa

    ReplyDelete
    Replies
    1. To ja się przyznam, że Warlikowski nadal dla mnie nie istnieje, nie bywamy zazwyczaj w tych samych teatrach :)

      Bareja, ze swoim zmysłem obserwacji, wielkim twórcą był.

      Delete
  2. Może został przymuszony, ten radny ;)
    Dla mnie to najczęściej uczta z gry aktorskiej: gesty i słowa, które bardziej dotykają, przenikają, nierozproszone przez obrazy, jak podczas filmu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie porusza bliskość wszystkiego i aktualna obecność, obserwacja procesu "dziania się" sztuki. Chociaż teatr tv też mogę obejrzeć z przyjemnością :)

      Delete
  3. Z teatrem jest jak z ekonomią, czy astronomią. Każdy sobie może pieprzyć, co mu ślina na język przyniesie, ale decyzje o tym, czym się zajmować w tych dziedzinach, nie powinny należeć do takiego przygłupa jak radny Ryba, który był ostatnio w teatrze 2 lata temu i jak twierdzi, "przyjemnie nie było". Przyjemnie to sobie może zrobić prawą ręką, ewentualnie (jeśli zapłaci), może złożyć to w ręce profesjonalistek, ale to nie z funduszy publicznych, tylko prywatnych musi sobie pan radny zorganizować. Fundusze publiczne wydawane na teatr nie są po to, by mu było przyjemnie, a po to, by się zastanowił nad problemami poruszanymi w sztuce- nie muszą być one ani miłe, ani zgodne z jego wizją Świata, mają poruszyć przestrzeń między uszami. Po to teatr oddaje się w ręce profesjonalistów, a nie buraków chodzących blokować dostęp do teatru, żeby z wielowiekowej twórczości dramatycznej wydobyć ponadczasowego ducha i skupić się na sprawach, które liczą i dziś.
    Ponieważ protestujący z uporem maniaka drą ryja, że protestują, bo teatr jest utrzymywany ze środków publicznych, chcę zwrócić uwagę na kwestię formalną: Teatr jest jedynie dofinansowany (nie utrzymywany) z publicznych pieniędzy, jeśli w ogóle jest, a protestujący głuptak często jest pasożytem, który nie zarabia, więc nie płaci podatków ani na teatr, ani na służbę zdrowia, ani na edukację, ani na nic (płacący podatki nie mają czasu bronić innym spędzania wolnego czasu tak, jak by chcieli, n.p. w teatrze).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teatr jest tworzony przez artystów dla osób pragnących zostać widzami. Jeśli ktoś nie pragnie zostać widzem ... to nie wiem jak mogę mu jeszcze pomóc.

      Teatr to jest też takie coś, że idziemy na sztukę, której fabułę i zakończenie (niejednokrotnie) znamy. (Tak mi się wydaje, że) widzowie oczekują zaskoczenia, przeżycia, odkrywczości, twórczego rozmachu. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że chodzi o "przyjemnie".

      Delete
  4. Ja chodzę, by poczuć się wyjątkowo, by mieć aktorów na żywo, by móc podyskutować z innymi o sztuce i interpretacji reżysera...
    Chodzenie do teatru nie jest obowiązkowe, więc jeśli ktoś boi się szoku lub obrazy uczuć, nich siedzi w domu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wydaje mi się, że wielu protestujących w czasie protestów było najbliżej teatru w całym swoim życiu :)

      Delete
    2. Bardzo możliwe, nawet minister Gliwiński wypowiadał się o sztukach, których nie widział...

      Delete
    3. Co jest szczególnie żenujące, gdyż on akurat (chwilowo) z tej sztuki żyje.

      Delete
  5. po co ludzie chodzą do teatru?... a skąd ja to mogę wiedzieć?.... mnie możesz jedynie zapytać, po co ja chodzę do teatru?... chyba po to samo, po co chodzę na koncerty: aby doświadczyć czegoś na żywo, niepowtarzalnego...
    film mogę przewinąć i kontemplować sobie jakiś wybrany moment nawet kilkanaście razy... na żywo nie ma takiej opcji... uwaga musi być skupiona a la longue, a co przegapię, tego już nie odgapię, na pewno tego, co się dzieje, a raczej zadziać może we mnie... to już jest kręcące samo w sobie, a to przecież nie wszystko, raptem jeden tylko aspekt sprawy...
    p.jzns :)...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz rację, że powinnam też zapytać "po co Wy ...?", ale moje pytanie w takiej formie w jakiej jest, jest o tyle zasadne, że (tak przypuszczam) protestujący wydają się mieć jakąś ideę, dlaczego inni (jeśli nie oni sami) chodzą do teatru.

      Pan Ryba był w teatrze 2 lata temu i nie było ładnie. Ładnie, czyli jak? Czy ludzie chodzą do teatru na ładne rzeczy? Czy to jest coś takiego jak "oglądam seriale, bo po ciężkiej pracy chcę się zrelaksować"? ...

      Delete
    2. ani mi w głowie polemizować z motywacjami pana Ryby, bo jest sporo ludzi, którym chodzi jedynie o to, by w sztuce było "ładnie" i tylko do "ładnie" ją sprowadzają... i wszystko jest okay, niech sobie takie "pany Ryby" tak mają, mnie to nie przeszkadza, problem w tym, że "panom Rybom" przeszkadza, że inni mają inaczej i tworzą sobie stan jakiejś dziwnej paniki z tego powodu...
      jak zwykle sprawa sprowadza się do lęku... to jest tak, jak z kolorem czapki... skoro pan Ryba nosi (np.) czapkę czerwoną, to wydaje mu się, że wszyscy muszą takie nosić, a ten, kto nosi zieloną z pewnością chce go zgwałcić i obrabować... tedy chodzi z kałachem i wymusza na innych, by nosili czerwone czapki, albo zostaje posłem i postuluje powszechny obowiązek noszenia takich czapek...

      Delete
    3. Lęk ... zabrałam kiedyś młodzież do teatru. Z oporami (młodzieży), bo mieli niesprecyzowane, traumatyczne doświadczenia z "młodości" i wynikało z nich, że teatr to nudy. Poszliśmy we Wrocławiu na wystawiany od wczesnego paleozoiku "Mayday". Adolescenci byli zachwyceni, chcieli więcej, nie mogli uwierzyć, że w teatrze też można się śmiać. Wykonałam pierwszy krok pracy u podstaw. Mam nadzieję, że ktoś tam drąży tę skałę. "Przyjemnie" nie jest źle, ale to etap dla emocjonalnych przedszkolaków. I nie ma tu nic do rzeczy, że potem te dzieci idą do pracy i zapuszczają wąsy, w związku z czym "dla mnie coś łatwego, bo muszę odpocząć". Emocjonalność trzeba w sobie rozwijać całe życie ... wiem, wiem - ciągle spotykamy na swojej drodze efekty emocjonalnego niedo...robienia. No właśnie, nie jest nam wtedy zazwyczaj miło. Dlatego oglądać trudne rzeczy warto.

      Ale jak ten lęk, że ktoś jest inny łatwo przebrać w troskę o niego :) Co mi przypomina, że w piątek, zanim wyjdę na Polskę, muszę pofarbować odrosty.

      Delete
  6. Nie wiem po co inni chodzą do teatru... mogę jedynie odpowiedzieć czego ja tam szukam.
    Otóż oczekuje pobudzenia do wysiłku intelektualnego, poszerzenia mojej wyobraźni, poruszenia emocji. Bywam bo odczuwam potrzebę, przynajmniej raz na jakiś czas, takiej uczty dla oka i umysłu. Wracając do krucjat różańcowych pod teatrami ... cóż "klapy na oczach", "klapy na mózgu "... szkoda słów. Jeśli prowadzeni za rękę przez swego kapłana czują się bezpieczni to ich miejsce w świątyni . Tych ,którzy potrafią myśleć samodzielnie nie zepsuje nawet najbardziej kontrowersyjne przedstawienie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krucjata różańcowa ... to jest ciekawe zjawisko w zestawieniu z kontekstem, czyli np. modleniem się w okolicach jakiegoś wydarzenia, któremu modlący się chcą zapobiec. Jest logicznie jasne, że "gdyby Bóg chciał" mu zapobiec to by zapobiegł, podobnie jak gdyby chciał uratować dziecko od śmierci spowodowanej rakiem, to stałoby się to zupełnie zwyczajnie tu i teraz. Piszę w cudzysłowie, bo chcę podkreślić, że dla mnie to postać literacka, niemniej jednak nawet postacie literackie zazwyczaj rządzą się zasadami logiki (kto wie zresztą, czy nie bardziej). Ktoś mi kiedyś zarzucił, że komplikuję, gdy inni rozumieją uproszczenie ... no i chyba na tym doskonałym rozumieniu uproszczeń kłopot polega. To, co jest uproszczeniem, często bywa fałszem.

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.