Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, czerwca 02, 2025

Po drugiej turze

Mamy to, co mamy. Minimalna wygrana Alfonsa Nawrockiego, ale jednak wygrana.
Mówię sobie: nie mój wstyd, lecz trochę tego niewygodnego uczucia żenady będzie, gdy w tygodniu zacznę rozmawiać z Irami. Jak wytłumaczyć, że co drugiemu (głosującemu) Polakowi nie przeszkadza, gdy ktoś kradnie dom dziadkowi? 

W naszym obwodzie, w szkole O'Connella, wygrał Trzask (prawie 66 % głosów). W mojej rodzinnej gminie wygrał Nawrocki (55% głosów). Wczoraj pokazywałam mężowi zdjęcie koleżanki, z którą kiedyś siedziałam w jednej ławce w Liceum; matury nie zdała, dopiero kilka lat temu podjęła pracę, na FB intensywnie popierała kandydata PiS. Mąż po rzuceniu okiem: nooooo. Niskie, wiem. Nie ocenia się po okładce, nieprawdaż. Ale przecież komu można dać klucze do domu, gdy wyjeżdżamy, każdy z nas orientuje się niejako intuicyjnie.

PS. Tutaj poranne podsumowanie Gretkowskiej. Nie jestem tak emocjonalna w temacie, ale o tym, że nawet niektórzy wyborcy wstydzą się swojego kandydata, stąd takie a nie inne wyniki exit poll, to była wczoraj moja pierwsza, trwożna myśl.

PS 2. Tutaj nieco inny w tonie wpis Wajraka. Tak też można, podoba mi się :)

sobota, maja 24, 2025

Po pierwszej turze, przed drugą turą

Po opublikowaniu wstępnych wyników ostro o wyborach wypowiedziała się Środa, trochę później swoją opinię zapodał Twardoch. Zgadzam się z obojgiem, choć oni nie zgadzają się ze sobą: wynik Brauna jest alarmujący, pokazuje tendencje faszyzujące w narodzie, z drugiej strony, patrząc na sytuację z perspektywy lat, prezydent pisowy wzmacnia szanse polityków proeuropejskich w wyborach parlamentarnych roku 2027. Bo tak to już turla się ten świat.

Dalej, napisałam coś o USA oraz coś o Irlandii. Ale stwierdziłam, że wpadam w nurt określonej narracji i nie jest to sytuacja, które mi konweniuje, wykasowałam więc te kilka akapitów. Nie mam zamiaru jojczyć nad stanem umysłów Polaków, bo ten jeszcze dość dobrze wyczuwam, ani wyczekiwać na wyniki kolejnego głosowania z nadmiernym napięciem. Rozśmieszyły mnie nagłówki medialne, że Czaskowski teraz musi coś tam coś tam, bo inaczej spotka go tragedyja. Raczej powiedziałabym, że działać muszą wyborcy, bo Czaskowski, jestem tego pewna, będzie się miał w życiu dobrze bez tej prezydentury. Osobiście wolę mieć prezydenta proeuropejskiego, który zna języki, ale każdy z nas ma inne potrzeby i pragnienia: niektórzy podziwiają cwaniaków, imponują im ustawki, bliska jest im przemoc domowa, a wolność definiują opacznie. Nie zmienią tego wybory zakończone zwycięstwem Bążura; dalej będziemy się różnić, nadal dla wszystkich będę uprzejma, ale rozmowy z niektórymi ludźmi czynić będę krótkimi i niezbyt szczerymi, bo mamy ze sobą niewiele wspólnego i tak zapewne pozostanie. Jesteśmy z małżonkiem na wakacjach, zerkam z tej perspektyw na walkę na wyborcze banery i wyobrażam sobie starsze panie wychodzące z wieczornej mszy, uzbrojone w pisaki, wypisujące złośliwe uwagi przy wybranym kandydacie.

wtorek, maja 06, 2025

O memie z bunkra, technice oswajania oraz o panu Grzesiu

Przyznaję, trochę mi się pośmiechujkowało z najnowszej odsłony mema z bunkra, tym razem o trzech mieszkaniach Karola. Ale to dlatego, że obserwuję profil Sekcji Gimnastycznej traktując go jako codzienną porcję rozrywki. W ogólności jednak ślizgam się po wiadomościach pobieżnie, szuuu, szuuuu. Trend na krzykliwe nagłówki coraz mniej mające wspólnego z zawartością samego artykułu zdominowały portale informacyjne skutecznie odstraszając mnie od klikania w nie. Nawet na instagramie kasuję natrętne zaproszenia do Threads. Czytam tytuły, chwilę zmyślam sobie o czym to może być, jem śniadanie, idę do pracy. Jeśli to coś ważnego i utrzymuje się do popołudnia, wracamy do tego w poobiednich rozmowach z mężem — technika oswajania potworów działa.

Bardziej od przypadku mieszkaniowego Nawrockiego (wiedziałam kto zacz, ani trochę nie jestem zaskoczona) cieszy mnie, że Braunowi, który wycierał sobie butki flagą UE (taki gest dla różnych wolno kapujących, bo przecież unijnymi pieniędzmi sobie butków nie wyciera), zabrano immunitet. Lepiej późno niż wcale; pan Grzegorz albo wprowadza w błąd udając chorobę psychiczną, albo naprawdę potrzebuje pomocy. Pierwsze byłoby bardzo nieładne, drugie bardzo kłopotliwe dla najbliższej rodziny. Trzymam kciuki, żeby udało mu się w jakiś sposób nawiązać kontakt z rzeczywistością, czy to przez areszt, czy przez oddział zamknięty. Głosowanie za mniej niż dwa tygodnie, jestem prawie pewna, że do tego czasu nowy post o wyborach na tym blogu nie powstanie ;)

poniedziałek, kwietnia 28, 2025

O wyborach'25, znowuż ;)

Gdyż zrobiłam sobie test Latarnika Wyborczego i wyszła mi głowa konia ;) A konkretnie wyszło z tej zabawy, że najbardziej zgadzam się z Senyszyn (do wyboru było dwadzieścia tematów, które jakoś tam specyficznie zredagowano). Za panią Joanną była Biejat, Zandberg, Hołownia i Trzaskowski (ten ostatni 59% zbieżnych poglądów). Patrząc od dołu, najbardziej nie zgadzamy się z Jakubiakem, Karolkiem, co to dostał imię po papieżu, i z Mentzenem. Nic zaskakującego. Wśród tych na górze dla zasady odrzucam Hołownię. Taka jestem ;)

piątek, marca 28, 2025

Wybory'25

Przeczytałam właśnie, że PKW przyjęła 44 zawiadomienia o utworzeniu komitetów wyborczych kandydatów na Prezydenta RP, oraz odrzuciła 9 (termin mijał 24 marca). Czas na rejestrację samych kandydatów i zebranie 100 tys. podpisów ma deadline za tydzień. Patrzę sobie na tę listę, kiwam głową z lekkim uśmiechem, a czasem całą paszczą. Komitet pana Gienka odrzucili, ale komitet pana Włodka trwa na posterunku :D

Nie rozumiem, dlaczego lewica nie potrafi się zjednoczyć, żeby wystawić jedną osobę. Czy w ogóle dadzą radę w tym dziesięcioleciu, mocno wątpię, a szkoda, to byłaby dobra przeciwwaga dla prawicowych faszystów. Rozumiem, że sytuacja jest trudna: dla mojego pokolenia lewica nadal pachnie peerelem, dla młodszych niektóre postulaty zbytnio zbliżają się do postulatów PiS. Mentzena słucham (nawet jeśli jednym uchem), gdyż się nie da zignorować tych bredni. Człowiek, z podobnym deficytem co Pomarańczowy, ale ten przecież wygrał w Stanach, czyli potencjał do jednoczenia się grup z deficytami intelektualnymi i emocjonalnymi jest spory (Internet z pewnością odgrywa tu dużą rolę). Nie wiem czy to brak echa w mojej dziupli, ale Hołownia coś cichutko kandyduje, ciągle tylko Mentzen (bo jak coś powie, to ludzie klikają), Nawrocki, Trzaskowski, od czasu do czasu Braun, ale to wiadomo, w zastępstwie Korwina. Sondaży nie sprawdzam, na tym etapie funkcjonują głównie dla klików. Jakie są Wasze typy na pięćdziesiąt dni przed wyborami?

niedziela, lipca 21, 2024

Biden

Gdy się człowiek zaczyta kryminałem, umyka mu, co się dzieje na świecie (czasami to i lepiej), ale nawet już i do mnie dotarło, że Biden zrezygnował z kandydowania w kolejnych wyborach. Świetnie, nie tylko dlatego, że (wg mnie) był kandydatem bez właściwości, mającym małą siłę rażenia w zetknięciu z prostackim, więc dysponującym sporą grupą naturalnych odbiorców, Kukurydzianym Donaldem. Kandydatura Bidena pozwoliłaby na dowolne, napędzające się coraz bardziej, rozwijanie wątku ageistowskiego w kampanii wyborczej. O ile rasiści i mizogini muszą przebierać się za "nie jestem rasistą, ale ..." oraz "nie jestem mizoginem, ale ...", ageiści mogą pleść trzy po trzy ile wlezie bez właściwie żadnych konsekwencji. Dobrze się stało, szkoda, że tak późno. 

Oczywiście, nadal nasłuchuję ile wiemy (i co z tego wynika) o chłopaku, który strzelał do Pomarańczowego. Gdy się okazało, że strzelec był wyborcą republikańskim, coś tak jakoś ... emocje po prawej stronie opadły. Poza tym republikańscy koledzy Trumpa milczą na temat zaostrzenia przepisów dotyczących kontroli broni (jakże inna to reakcja w porównaniu do tej po próbie zamachu na Reagana; widać, że Republikanie walczą o każdy głos bez żenady grzebiąc w mule; głosów wsparcia od domowych przemocowców i cudaków ze sztucznymi rogami na głowach nikt się już nie wstydzi).

sobota, maja 18, 2024

Kolejne wybory i myśli luźne

O polityce nie chce mi się pisać. Już mi się to zdarzało, poprzednio było tak z powodu braku nadziei na szybkie zmiany. Zdarzenia ciekawe są, nie powiem, ale najwyraźniej jest mnie łatwo zadowolić. Gdy zagrożenie populistyczne zostało chwilowo zażegnane (nawet u sąsiada na południu niejakiego Fico ktoś próbował odstrzelić), moje zainteresowanie utarczkami międzypartyjnymi spadło znacząco. Kolejnym wpadkom Dudy myśli nie poświęcam, wyobraźta sobie. Ciekawa jest sprawa sędziego Szmydta, jedna z dziesiątek afer obnażających patologie funkcjonowania pisowskiego państwa z kartonu i błota. Także tutaj jednak czekam na więcej informacji, żeby sobie je rozważyć w moim czarnym serduszku.

Oczywiście, czytam rojenia strapionych życiem katechetek, ale dla mnie jest to tylko rozrywka (przecież nie mogłam oczekiwać, że zmiany polityczne pomogą komuś w umysłowym olśnieniu). Zastanawiałam się chwilę czy we wpisie nie rozwinąć tematu religii w szkołach, tylko, że nawet za bardzo w tej chwili nie mam opinii — bo młodzież robi świetną robotę i bardzo mnie w moich przemyśleniach pokrzepia: cokolwiek sobie konserwa umyśliła, młodzi mają boga w dupie. Im większy nacisk, tym większy bunt, wspaniale. Owszem, moje pokolenie nadal w dużej części tyłek KrK podlizuje, ciuła pinionszki na komunie i śluby kościelne, ale cuszzzz. Śmieję się z takich strapień, byle tylko takie mieli, pinionszki zaś nie moje, mogą wpadać do ścieku bez dna. Echa czterech projektów ws. aborcji do mnie doszły, nawet zaczęłam pisać na ten temat notkę z miesiąc temu, i ... skasowałam. Po raz kolejny: świat się zmienia, trzeba naciskać, drążyć, wierzyć w pomyślne zakończenie dramy. Aborcja na życzenie. Małżeństwa osób tej samej płci z prawem do adopcji dzieci. Finito. Ach, i jeszcze ciekawe są ruchy artystów, którzy występowali w pisowskiej telewizji narodowej, a teraz też by chcieli. Tylko, że na tych różnych imprezach spotkają się z kolegami, którzy przez kilka lat tam nie występowali z powodów oczywistych. Ojej, pewnie się stresują przez to (życie jest takie niesprawiedliwe).

Moi rodzice mają poczucie zbliżającej się wojny, jednak: gdy wybuchnie, wtedy będziemy tworzyć konstrukcje myślowe na ten temat, wcześniej nie warto (poza magazynowaniem puszek z mielonką i groszkiem niewiele mogę zrobić, tymczasem akurat na puszki nie mam w domu miejsca, książki muszą się gdzieś zmieścić). Na razie tyle wyczytałam, że jest kilka punktów wyborczych w Irlandii dla Polonii na wybory do Europarlamentu (9 czerwca). Listę warszawską już odnalazłam. Wiem, że na wybory idę, szukam nazwisk, które zapewnią konkretną bioróżnorodność (jacyś pisowcy też polecą do tej przebrzydłej Unii, dostawać wypłatę w znienawidzonym przez Prawdziwego Polaka euro, więc trzeba im dać dobrych kontrdyskutantów, żeby wstydu w Europie nie było).

piątek, kwietnia 12, 2024

Opary po wyborach

Nie przyleciałam na wybory, wybrałam spożytkowanie dnia wolnego na inny weekend i zrelaksowany pobyt w domu z rodzicami (plan się udał, pogoda dopisała, nastroje również). Osoby mieszkające za granicą mają utrudnione głosowanie w polskich wyborach lokalnych (nie można głosować korespondencyjnie, ten przywilej wymaga spełnienia dodatkowych kryteriów, takich jak np. niepełnosprawność) i nawet rozumiem logikę przepisu. Dlaczego nie poszli na wybory ludzie obecni na miejscu i nie zaistniał efekt wysokiej frekwencji z poprzedniego roku? Zdumiały mnie te zawyżone oczekiwanie (pompowane przez media). W przeszłości oddając głos w wyborach lokalnych częściej niż przy okazji wyborów wyższego szczebla miałam poczucie stawiania na mniejsze zło. I wiem skąd ten efekt: ponieważ niejednokrotnie polityków (oraz "polityków") lokalnych znałam osobiście. Popieram dwukadencyjność stanowisk wójta, burmistrza czy prezydenta miasta (ustawa z 2018 roku, wprowadzona przez PiS zresztą), bo znam od podszewki zawiesisty sosik lokalnej władzy (w takiej jednej okolicy dopiero teraz się "dowiedzieli", że nie można liczyć głosów w wyborach, jeśli brat kandyduje na burmistrza; cuś takiego, no wiecie państwo, a przecież na parapecie mam maryjkę z odkręcaną główką, i krucyfiks).

Pozytywy: w dolnośląskim sejmiku wojewódzkim odwrócił się trend. Porównanie wyników z roku 2018 i 2024 pokazuje jeszcze raz, gdzie/jak następują zmiany. Otóż, nie następują one w głowach twardego elektoratu. W roku 2018 na Dolnym Śląsku PiS wygrało mając 28,53% poparcia (KO — 25,77%), w zeszłym tygodniu PiS przegrało otrzymując 27,48% głosów (KO wygrało z poparciem 33,52% głosów). Zaryzykuję twierdzenie, że PiS-owi bardziej zaszkodziła wysoka śmiertelność wyborców podczas pandemii, niż jakieś głębsze tych wyznawców refleksje. Statystyka nie zawsze prawdę nam powie i bywa, że fałszywie pociesza. Tak to jest, bracia i siostry, czasami trzeba przyznać, że poziom czytelnictwa w Polsce podniósł się z powodu Remigiusza Mroza, więc cieszyć się tym faktem nie jest łatwo, a nawet do końca nie mam pewności, czy warto. Opowiedzcie jak Wy to widzicie w swoich regionach.

sobota, marca 09, 2024

Leniwe referendum

Miałam wspomnieć o irlandzkim referendum konstytucyjnym, więc wspominam dość rozwlekle. Miś ze mną.

Referendum odbyło się wczoraj, nie brałam w nim udziału, znam jednak osoby, które już przed pracą odwiedziły punkt wyborczy, poza tym dostaliśmy ulotkę informującą nas o tym, jakie zmiany artykułu irlandzkiej konstytucji z roku 1937 będą głosowane. Referendum obejmowało fragment artykułu 41 dotyczącego rodziny (kolorem zaznaczyłam proponowaną poprawkę 39, polegającą na dodaniu lub wykreśleniu zdania):
41.1.1° The State recognises the Family, whether founded on marriage or on other durable reltionships, as the natural primary and fundamental unit group of Society, and as a moral institution possessing inalienable and imprescriptible rights, antecedent and superior to all positive law.

41.3.1° The State pledges itself to guard with special care the institution of Marriage, on which the Family is founded, and to protect it against attack.
Osobna poprawka (nr 40) w tym samym artykule dotyczyła opieki. Poprawka zakładała wyrzucenie następujących punktów:
41.2.1° In particular, the State recognises that by her life within the home, woman gives to the State a support without which the common good cannot be achieved.

41.2.2° The State shall, therefore, endeavour to ensure that mothers shall not be obliged by economic necessity to engage in labour to the neglect of their duties in the home.
i zastąpienie ich tekstem o brzmieniu:
The State recognises that the provision of care by members of a family to one another by reason of the bonds that exist among them, gives to Society a support without which the common good cannot be achieved, and shall strive to support such provision.
Liczenie głosów nadal trwa, wydaje się jednak, że odrzucenie proponowanych poprawek jest całkiem możliwe. Poprawce 39 zarzucano, że rozmywanie definicji rodziny (w oryginale jest ona oparta na instytucji małżeństwa, w poprawce na "other durable relationships", co wprowadza sporą dowolność pojęcia) może być podstawą do nadużyć prawnych na polu np. dziedziczenia. W kwestii poprawki 40, argumenty przeciw były jeszcze ciekawsze. Jej twórcy twierdzili, że wycięcie wątku o centralnej funkcji pomocowej kobiet/matek w rodzinie ma usunąć z ustawy zasadniczej język będący podstawą do dyskryminacji ze względu na płeć (i taka dyskryminacja na rynku pracy rzeczywiście miała miejsce w Irlandii do lat 70-tych, a nawet później). Tymczasem argumentacja przeciwników poprawki 40 nie szła w kierunku ustalania pozycji kobiety, ale koncentrowała się na tym, jak brzmi tekst poprawiony. Pojawiły się głosy, że poprawka 40 może mieć negatywne konsekwencje dla osób starszych i niepełnosprawnych, nowy tekst sugeruje bowiem obowiązek wzajemnej opieki nad członkami rodziny. Cóż w tym złego? Polska głowa mogłaby tego nie wymyślić. Otóż, taki zapis mógłby otwierać państwu furtkę do zrzucenie niektórych form pomocy osobom niepełnosprawnym na barki najbliższych. Jest to ciekawy wątek, pokazuje bowiem, że Irlandczycy, choć nadal jeszcze żyjący w bardzo rozgałęzionych rodzinach, w sytuacji kryzysu oczekują przede wszystkim wsparcia od państwa, takiego wsparcia, które pozwoli im zachować względną niezależność.

wtorek, października 17, 2023

Świt, tylko jaki?

Wygląda na to, że Elizka przekazywała dość adekwatnie atmosferę panującą w Polsce, choć byłam sceptyczna. Czy naprawdę idzie nowe? Jakieś idzie, w snach nie spodziewałam się takiej frekwencji. Do archiwum wrzucam kwiatki z Sekcji Gimnastycznej, które przypominają (a jest ważne, aby o tym nie zapomnieć), kto powtarzał każde gówno rzucone przez polityków bloku rządzącego w stronę opozycji, niszcząc w ten sposób wiarygodność ważnej polskiej instytucji:





Finalnie, zakiwali się, ci i tamci, brunatna fala. No i cóż. Podobno samokrytyka została już przed towarzyszami złożona, a skoro towarzysz najważniejszy stwierdził, że on jako lider ponosi całą odpowiedzialność, dymisji nie będzie. 


Tymczasem ... "dochody państwa po sierpniu wyniosły 373,76 mld zł. W tym samym czasie wydatki przekroczyły 390 mld zł" ...

środa, października 11, 2023

poniedziałek, października 09, 2023

Tu jest Polska, ale tam też jest Polska

Z okazji książki (której jeszcze nie czytałam), wywiad z Rusinkiem-autorem zapodaję, ponieważ jego temat można interpretować także w kontekście zbliżających się wyborów.

Po pierwsze, "pamiętajcie o tym ryżym, bo to jest największe zagrożenie dla Polski" i "prawdziwy wróg naszego narodu", który "powinien pójść sobie", jak powiedział Jarosław Kaczyński. Pomijając gest wykluczenia z narodowej wspólnoty i groźbę banicji, co może się kojarzyć z retoryką narodowego socjalizmu w hitlerowskich Niemczech, były to słowa rozpaczliwie infantylne: tak mówią przecież nie poważni politycy, ale dzieci w przedszkolu. W szkole podstawowej już wiedzą, że nie wypada wyzywać kogoś ze względu na kolor włosów. (...)
Słowo "uchodźca" zostało przez pisowską propagandę potraktowane tak samo, jak przez nazistowską słowo "Żyd": uchodźca to ktoś obcy, niebezpieczny, potencjalny terrorysta, który chce zniszczyć naszą kulturę, a w dodatku przenosi choroby. To przecież retoryka "Der Sturmera". (...)
Zamiast mówić "tu jest Polska" — jak mówią na spotkaniach ze swoimi zwolennikami zarówno przedstawiciele rządu, jak i niestety opozycji — trzeba mówić "tu jest Polska, ale tam też jest Polska". Nie mam wątpliwości, że tak może powiedzieć wyłącznie strona opozycyjna.

Zgadzam się z Rusinkiem, że PiS na mniejszą skalę, ale w zasadzie toczka w toczkę, posługuje się retoryką znaną z Rosji. Nic dziwnego, zarówno rządy Fiutina, jak rządy Kaczyńskiego, są autorytarne, ich głównym celem jest scentralizowanie władzy, a bazą zarządzanie strachem (komentatorzy pisowi, poza powtarzaniem narracji Breżniewa kto nie jest Polakiem, głównie na różne sposoby odmieniają swoje lęki). Zgadzam się, że Polska pisowska też jest Polską, część naszej feudalnej historii karmi ten styl rządzenia. Ona tu zawsze była i nadal będzie po wyborach. Inspiracje do tych i innych przemyśleń w linku.

Dobrego tygodnia.

piątek, września 01, 2023

Wasze typy

Wczorajsze opublikowanie list wyborczych PiS obeszło mnie jedynie jako element humorystyczny (Breżniew kontra Koń w Kelcach, super pomysł). Jest raczej pewne, że na wybory nie przylecimy i będziemy głosowali z Dublina, więc interesuje nas warszawski okręg wyborczy nr 19. Wiadomo, że PRLbis i faszyści odpadają, reszta do rozważenia. A skoro piszę z domu rodzinnego siedząc w szlafroku wśród kocizny i piernatów, to pytanie dla rozrywki: na kogo myślicie głosować i dlaczego?

piątek, sierpnia 11, 2023

Czy popierasz wyprzedaż polskich przedsiębiorstw?

To ma być pierwsze pytanie w referendum, które 15 października będzie towarzyszyło wyborom parlamentarnym (tak powiedział Prawdziwy Wóc Narodu, sama słyszałam, przy okazji dowiedziałam się też, że "Niemcy chcą osadzić Tuska w Polsce, aby wyprzedawać wspólny majątek"; ok). 

Normalnie pytania referendalne określają na jakie zmiany prawne zgodziliby się obywatele (ratyfikacja umowy międzynarodowej, zatwierdzenie zmian w konstytucji, inne sprawy dużej wagi dla państwa), np. jedno z pytań referendum 2015 brzmiało: "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?". W takim razie, jeśli w październikowych wyborach zaznaczę tak w odpowiedzi na pytanie tytułowe, to co się wydarzy? Będzie okazja się przekonać :)

sobota, lipca 08, 2023

Przypowieść Salomona

Bardzo ciekawa historia przytoczona na stronie lekcjareligii.pl — do przeczytania i rozmyślań zachęcam. O czym opowiada przypowieść Salomona Morela (סלומון מורל)?

O tym, że traktowanie bycia ofiarą w kategoriach osiągnięcia moralnego, jest błędne i straszliwie naiwne. To, że ktoś mi zrobił krzywdę nie czyni mnie lepszym człowiekiem. Bzdurą jest wnioskowanie, że będę dobra z takiego to powodu, że na własnym przykładzie wiem, jak źle jest być ofiarą. Zbyt długie trwanie w roli ofiary krzywi kręgosłup moralny człowieka. Większość katów zazwyczaj sama doznała wcześniej przemocy. 

O tym, że sporą część naszego losu stanowią decyzje podjęte na podstawie dostępnych nam wyborów. Nie wybieramy z zestawu zmyślonych ideałów, ale z tego, co jest przed nami tu i teraz. To nie jest tak, że ludzie dołączający się do komunistów/faszystów zawsze dzielą ideały z grupą do której dołączają. Zazwyczaj wystarczy gniew. Albo sposobność. Albo pozytywne wzmocnienie. Albo bezmyślne płynięcie z jakimkolwiek napotkanym prądem umożliwiającym przeżycie (w sytuacji walki o przetrwanie nie ma miejsca na myślenie).

O tym, że trudne przeżycia kształtują charakter. I to wcale nie znaczy to, co nauczyciele chcieliby, żeby znaczyło. A skoro już wspominamy nauczycieli, warto dodać, że inne (czyli zbyt pobłażliwe albo zbyt surowe, w każdym razie nieadekwatne do danej sytuacji) traktowanie uczniów (czy kolegów po fachu), którzy mają ciężką sytuację życiową, głęboko tych uczniów (i kolegów po fachu) demoralizuje.

O tym, że psychika ludzka nie jest jak konstrukcja cepa, a etyka to nie jest łatwa nauka dla prostaków.

sobota, kwietnia 01, 2023

Idzie najlepsze

Na Placu Zwycięstwa w Warszawie i podczas kolejnych etapów pierwszej pielgrzymki do Polski papież nas zjednoczył i doprowadził do niepodległości. Dziś także potrzebna jest niepodległość ducha narodowego. Niewątpliwie będziemy się też modlić do świętego Jana Pawła II, by nas wspierał u Pana Boga, bo czasy są nadzwyczajne. Zostaliśmy bardzo mocno rozłupani. Chcemy, aby na Narodowy Marsz Papieski przybyli wszyscy i uznali Jana Pawła II za fundament narodowej tożsamości.
Tyle, oraz to, że "atak przeciwko dobrej pamięci Jana Pawła II został wykonany przez autorów i media cieszące się w niektórych kręgach autorytetem i popularnością, autentycznym odziaływaniem. Autorzy byli jednak pozbawieni historycznego warsztatu" powiedział  prof. Jan Żaryn, dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego (sama nazwa instytutu cycuś, zasługuje na pierwsza nagrodę, honorową). Jezus, król Polski, jest z PiS-u, matka jego, zawsze dziewica, również. Że Karol Wojtyła zapisał się do PiS-u, to już chyba nikt nie ma wątpliwości. Wszystko, co dobre, jest z PiS-em i dlatego ta partia wygra kolejne wybory, żeby mogło być jeszcze lepiej (chociaż wszyscy chyba wiemy, że trudno sobie to lepsze wyobrazić, skoro jest tak dobrze, jak mówią w telewizji narodowej). 

***
Jutro są urodziny mojej babci, pierwsze bez solenizantki. Rocznica śmierci Karola Wojtyły mnie nie obchodzi, chociaż pamiętam ten czas i uważam, że tvp bez reklam była ciekawym eksperymentem. Wojtyła jednak nie jest dla mnie autorytetem, a tym bardziej fundamentem czegokolwiek w moim życiu jako Polki, kobiety, partnerki czy migrantki. Pokazówki marszowe (takie jak jutrzejsze Narodowe Marsze Papieskie) bardzo są zgodne z ideami PRLbis, więc nieszczególnie mnie zaskakują, dziwią czy martwią. Wiadomo było, że partia obecnie rządząca oprze swoją kolejną kampanię wyborczą na kościele katolickim, do tej pory to działało, a nikt z tej partii (choćby częściowo myślący) nie wierzy w zaangażowanie najmłodszego pokolenia po stronie PRLbis. Młodzież mentalnie odjechała obecnemu ustrojowi, cyrki, występy, pokazówki są dla pokolenia mojej mamy, oraz dla tej części mojej generacji, która jest na tyle spaczona liźnięciem peerelowskiego konformizmu, że bogu świeczkę, a diabłu ogarek (tak na wszelki wypadek, i jeszcze odpukać w niemalowane). Zmiany i tak nadejdą, to pewne.

poniedziałek, września 05, 2022

Rzeczywistość 2

U sąsiadów kobieta została premierką, nic szokującego, 3 lata temu inna kobieta była brytyjską PM. Różnica istotna jest taka, że Theresa May reprezentowała pokolenie mojej mamy, podczas, gdy Liz Truss jest moją rówieśniczką. Dobry rocznik, że tak to ujmę. To piętnasty premier za monarchii Elizki II, może ostatni. Boris de Pfeffel ze swoim Syndromem Nieczesalnych Włosów narobił takiego gnoju, że w zasadzie każdy kandydat wydaje się lepszy. Jeszcze się okaże, czy Truss nie zaogni konfliktu brytyjsko-irlandzkiego. Odnoszę wrażenie, że kobiety na poważnych stanowiskach bywają bardziej od mężczyzn praktyczne, czyli jest nadzieja, ale ...

W Polsce tymczasem Breżniew pozbył się niefajnego z braci Kurskich z telewizji publicznej. Nie napiszę, że Kurski to kanalia, z sympatii do komentatora. Ale czy to nie fascynujące, jak bogaty jest nasz język? Nikczemnik, łachudra, wszarz, szubrawiec, zimna glista. Rozbrajają mnie reakcje, zarówno zaskoczenia, jak i okazywanej gdzieniegdzie radości. Jakby coś się zmieniło. Tyle razy była okazja obejrzenia "Alternatywy 4", że ludzie mogliby w końcu załapać zasady rządów PiS-u. 

W jakikolwiek komentarz polityczny nie zapuszczam nosa, wyskakuje zmora przyszłorocznych wyborów. Wybory, wybory. I odwieczne pytanie, czy Polonia powinna brać w tych wyborach udział. Brać? :)

niedziela, listopada 22, 2020

Głos z Polski

Eliza Michalik o stanie Polski na ten tydzień.

czwartek, listopada 05, 2020

Update w środku tygodnia

Zajrzałam właśnie na mapę, której od wiosny nie używałam, mapę królewską, która pokazuje, że zachorowania w Polsce dochodzą do pół miliona i całkiem realnym staje się, że wkrótce pierwszy raz będziemy w czymś naprawdę lepsi od Niemiec. Nie trzeba być skromnym, naród z troskliwie wybranymi rządzącymi będą autorem własnego sukcesu. Covidowi nayseyers przeszli niektóre stopnie żałoby i strzelają na oślep,"maseczka mnie dusi" miesza się się z chęcią rzucenia się na druty i "nie będzie mi nikt mówił o której godzinie mam robić zakupy".

Tymczasem nasza sąsiadka od dwóch dni pije. Już we wtorek przygotowała lekkie napoje wyskokowe z pianką i od samego rana czekała na wyniki wyborów w swoim kraju ojczystym. Dzisiaj o poranku, i to naprawdę kupa śmiechu, nadal nie wiadomo kto, Trump czy Biden (Trump i Kurski ogłosili, że Trump, ale może wstrzymajmy się jeszcze chwilę z odpalaniem gryla). O ile mam skłonność do popierania demokratów, w tym przypadku jestem chłodna. Pomarańczowy vs starszy pan z twarzą konferansjera telewizyjnego z lat 70-tych. Tą razą motywuję moje poglądy inaczej, po plebejsku. Odbijany.

Wiadomości o protestach kobiet przycichły. To jeszcze zapisuję parę haseł, które w ostatnich dniach się mi spodobały:

"Chociażbym szła Nowogrodzką, zła się nie ulęknę"

"PiS zginie w kartonach jak Hanka"

"Kto się w Polsce urodził, ten się w cyrku nie śmieje"

"Wody odeszły, rodzimy rewolucję

"Ten rząd jest potrzebny jak alarm w Mulitpli"

Feel free to add anything on the topics ;)

wtorek, października 27, 2020

Zapis czasu

Zasłyszaneczytane:

"Na górze róże, na dole akacje
***** *** i Konfederację"

"Kurier Warszawski", 1914, nr 78, str. 2-3.

"Chcesz decydować o życiu innych, to kup sobie, k*rwa simsy"

"Nawet mefedron ma lepszy skład niż rząd"

"Następny parasol otworzymy wam w dupie"

"Jarek adoptuj chore dziecko, Andrzej się nie liczy"

"Bosak ogląda porno do końca, bo myśli, że będzie ślub"

"Godek, odblokuj mnie na fejsie"

"Jarek, jeśli ktoś cię wienzi i każe czytać z kartki mlaśnij czy razy"

"Jest tak źle, że przyszli nawet introwertycy"