Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, kwietnia 13, 2026

Wiadomości z tygodnia

W Irlandii trwają protesty mające na celu obniżenie cen paliwa. Oczywiście dołączyła się skrajna prawica, która wprawdzie jest przeciwko kontroli rządu, gdyż wolność, ale żąda, żeby rząd coś zrobił, ponieważ to nie ona jest w rządzie. Irlandzkim kolokazjom to zapewne wystarcza.

Węgrzy się obudzili. Dosłownie.

No i co ten Leoś w Watykanie wyprawia? :D

Z psychologicznego poletka: jak to się stało, że się stało to, co się stało w/z USA? W artykule The Irish Times autor przywołuje pięć mechanizmów, które mogą wykoleić politykę państwa: iluzja kontroli, podstawowy błąd atrybucji (kulturowo motywowany: ludzie Zachodu przeceniają czynnik indywidualny), spadek IQ w grupie, iluzja wyższości, kompleks boga.

środa, sierpnia 06, 2025

Ponownie taki, na jakiego zasługujemy

Jeśli cokolwiek pociesza w związku z dzisiejszym wydarzeniem (wszak jednego prezydenta kompromitującego kraj za granicą zamieniamy na drugiego, znacznie groźniejszego — obydwaj panowie są oportunistami, ale Batyr w poszukiwaniu walidacji ma większą skłonność do szurania po dnie społeczeństwa) to perspektywa dalszego rozkładu lokalnego KrK. Pożenienie tronu z ołtarzem odbija się polskiemu KrK czkawką; przykład kandydatury Hołowni w ostatnich wyborach pokazał, że jednoczesne odwoływanie się do katolicyzmu i do demokracji nie jest dla Polaków wiarygodne, nawet, gdy kandydat ma potencjał do stan-upów. Albo demokracja, albo teokracja i autorytaryzm — różnica niekoniecznie wydaje się docierać do obywateli na drodze świadomego przyswojenia, ale coś podskórnie mówi im "noł noł". Ostatnie półtora roku sprawiło, że jakby nie było o co, albo z czym walczyć, młodzież wróciła do grania w gry. Tymczasem utrzymywanie zdrowia, to zajęcie bez końca. Trzeba robić swoje, trzeba spacerować.

Przy okazji, dowiedziałam się dopiero dzisiaj!, że Agata Duda jako żona prezydenta miała swój profil na Instagramie, dość dziwny, bo niezweryfikowany. Pani Duda umieściła tam m.in. kilka pożegnalnych memów, które zaopatrzyła w podpis "z przymrużeniem oka". Żebym wiedziała, że trzeba się śmiać. Co uznałam za równie symptomatyczne: na profilu nie można było zostawiać komentarzy. Nauczycielka.

***

David Bowie - Changes.

poniedziałek, lipca 21, 2025

Brunatna Góra 2

Wiesław Mering w homilii brunatnogórskiej sprzed tygodnia: „rządzą nami ludzie, którzy sami siebie określają jako Niemcy".

Antoni Długosz podczas apelu brunatnogórskiego: "przyjmowanie nielegalnych migrantów nie mieści się w porządku miłosierdzia" oraz "Dziś chcemy modlić się za obrońców naszych granic, tych w mundurach, ale również wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic, tych, którzy bezinteresownie organizują patrole. To odpowiedź polskich parlamentarzystów i patriotów zatroskanych sytuacją z zachodniej granicy, gdzie niemieccy policjanci przerzucają na naszą stronę nielegalnych emigrantów".

Normalny zwyczajem jest w Polsce, że księża wydłubują sobie z otworów wydalniczych własne interpretacje Biblii czy ogólnie interpretacje tego, co reprezentowane przez nich państwo watykańskie aktualnie uznaje za trendy. Najwyraźniej zwyczajem jest również, że lokalne przemowy wydobyte z anusa nie docierają do przełożonych w centrali, gdyż królestwo papieskie rozległe jest i lokalnym kacykom pozwala się na fiku miku dla świętego spokoju tak długo, jak długo kasa się zgadza. A co, jakby napisać oficjalne pismo?

W Watykanie rządzi obecnie człowiek podobny do imperatora Palpatine’a, więc nie wstrzymuję oddechu, myślę wręcz, że sprawa spłynie. Ale nieco już odstałe posunięcie MSZ z napisaniem interwencji do Watykanu na powyżej zacytowanych panów było przednim pomysłem. Warto było, chociażby po to, żeby wyczytać tu i ówdzie podszyte strachem oburzenie. Prof. Andrzej Kobyliński wskazał, że świętym prawem demokracji jest wolność słowa. Demokracji owszem. Ale kościół rzymskokatolicki demokracją??? Przecież obydwa wystąpienia prezentowały komentarz do Słowa Bożego, wskazówki dla wiernych w instytucji rządzącej się prawami monarchii absolutnej. Profesor filozofii takie rzeczy? Rozumiem, że gdy przed prof. stoi ks., bierze się te niezachwiane opinie z tego samego miejsca, z którego koledzy po fachu biorą homilie i apele (siadaj, piątka). 

Grzegorz Ryś powiedział ostatnio coś innego na temat migrantów, podał interpretację alternatywną. Już go "przyjaciele" jedzą, nie wątpię, że przy tym bolejąc i pochylając się.

wtorek, lipca 15, 2025

Brunatna Góra

Brunatna Góra, nazywana przez niektórych jasną, po raz kolejny przyjęła w weekend pielgrzymkę fanów Radio Maryja. Media Rydzyka reprezentują ten odłam polskiego katolicyzmu, który wzorując się na kalifatach, życzyłby sobie ścisłego połączenia tronu z ołtarzem, i najpewniej nie zaszłabym umyślnie w te zakątki (obłąkane wpisy staruszek na granicy załamania nerwowego nie są wystarczającą zachętą), gdyby nie oświadczenie Bąkiewicza, który uświadomił mi, że z tego miejsca w weekend udzielono poparcia działaniom ROG, czyli przemocowym grupkom polskich rasistów na granicy z Niemcami. Ciemność :I

niedziela, lipca 13, 2025

Efekt Nawrockiego?

W Polsce bardzo sporo osób ma niskie poczucie własnej wartości, za co w dużej mierze odpowiada Kościół. Religia katolicka jest oparta na przeświadczeniu, że człowiek jest mały i grzeszny, a bez Boga nic nie znaczy. Nawrocki był przedstawiany jako kandydat z "dołów społecznych", były "dobry chuligan", chłopak, któremu udało się przebić. Z kolei Trzaskowski był tym wykształconym, czującym się lepszym od ludu. Myślę, że w jakiejś mierze z tego względu Polacy, którzy sami myślą o sobie źle i mają niską samoocenę, zagłosowali na kandydata PiS. Teraz część społeczeństwa zaczyna to dostrzegać i upatrywać przyczyn tych kompleksów we wpływie Kościoła. I jest na ten Kościół zła
— Krzysztof Gwizdała, twórca serwisu apostazja.eu. Artykuł na temat wzrostu zainteresowania apostazją jest sprzed miesiąca. Ciekawe, na ile trend jest tylko faktem medialnym i czy się utrzymuje.

czwartek, kwietnia 24, 2025

Przyjaciele

Wychodzi na to, że znowu FB Dehnela mnie inspiruje. No nic nie poradzę. Tzn. wróć, to żadna inspiracja, autor napisał streszczenie historyczne, a ja zrobię kopiuj-wklej (dlategóż nadmieniam, że pisownia oryginalna):

Jak już najechały te wagony lukru na śmierć Franciszka, to nieliczne głosy sprzeciwu w nim toną. Za granicą mamy wojnę, w granicach mamy setki tysięcy uchodźców wojennych, umarł jeden z najpotężniejszych współpracowników propagandowych Putina, a tu smuteczek. I niekiedy jakieś "no tylko nie rozumiałam, czemu on poparł tę rosję, może dlatego, że w Ameryce Południowej nie lubią USA". Otóż nie - stąd przypomnienie, jak to działało. 
We wrześniu 2012 roku, jeszcze za samej końcówki Ratzingera, podpisano dokument między putinowską cerkwią a polskim kościołem, który oficjalnie nazywał się ładnie „listem o pojednaniu”. Ze strony rosji podpisał go patriarcha Cyryl, stary współpracownik KGB, przyjaciel Putina, który teraz błogosławi napaść na Ukrainę. Ze strony Polski podpisał abp. Michalik (ten od „dzieci lgnących” do księży-pedofilów, obrońca pedofila z Tylawy). Odczytano go w Polsce we wszystkich kościołach. Przy okazji Michalik słodził, że Cyryl taki „kulturalny i odważny”. 
W rzeczywistości dokument ten był paktem przeciwko zachodnim wartościom demokracji i praw człowieka. Wśród „wyzwań” stojących przed współpracującymi ze sobą polskim kościołem katolickim i putinowską cerkwią miało być „promowanie aborcji, eutanazji i związków homoseksualnych” i to, że „współczesny świat propaguje konsumpcjonistyczny styl życia, usuwa tradycyjne wartości i symbole religijne z przestrzeni publicznej". Hierarchowie obiecali sobie współpracę w „przeciwdziałaniu tym zjawiskom” oraz dodali, że „szczególną nadzieję upatrują tu w młodzieży". 
Czyli odbyło się to dokładnie tak, jak w XVIII wieku z Targowicą: kościół katolicki, nienawidzący zachodu za "rozpasanie" i gorszącą "wolność jednostki" zawiązał współpracę z Rosją, która może trochę przemocowa, ale jednak "umie zrobić porządek". To, że ruble popłynęły jak w XVIII wieku - to skądinąd też wiemy. 
* 
Zaraz potem, w 2013, w rosji ma miejsce seria homofobicznych napadów i morderstw, patriarcha Cyryl mówi, że równość małżeńska to „znak Apokalipsy”, a Putin wprowadza „zakaz propagandy homoseksualnej”. W Polsce pojawia się wówczas „wojna z gender”; biskupi realizują propagadę Kremla, publikując „list o gender”; powstaje Ordo Iuris (o którym Marta Lempart nie może mówić, kto je finansuje), karierę rozpoczynają takie tuzy, jak Kaja Godek, Dariusz Oko (wydaje wtedy pierwszą ze swoich homofobicznych książek „Bóg kocha homoseksualistów”). Niebawem Andrzej Duda, zapytany, czy podpisałby ustawę „zakazu propagandy homoseksualnej” jak ta putinowska, odpowiedział, że tak, taką „dobrą” ustawę by podpisał. Z tego wyrasta potem „naukowiec” z katolickiego „uniwersytetu” minister Czarnek i kuratorka Nowak: w końcu cerkiew i kościół „szczególną nadzieję upatrują w młodzieży”. Na okładce Terlikowski w fotoszopowanej muskularnej zbroicy miał "bronić Polski przed homoimperium". w 2015 Franciszek powiedział, że "ideologia gender jest jak broń nuklearna, która może zgładzić niezliczone ludzkie istnienia". 
* 
Później poszło to wyżej, już na poziomie szefostwa. Wtedy, dwa lata po aneksji Krymu, 12 lutego 2016 roku papież Franciszek i zbrodniarz wojenny patriarcha Cyryl podpisali w Hawanie dokument o kolaboracji. Jego punkty były jasno nakreślone, dokument jest powszechnie dostępny po dziś dzień, choćby tu:
https://opoka.org.pl/.../deklaracja-hawana_12022016.html
 
A zatem: przywódcy to "bracia", a katolicy i prawosławni będą od teraz współpracować. 
Prześladowania chrześcijan nie ustają - są mordowani w Syrii (kto tam bombardował, nie rosja z czasem?) - od tego deklaracja płynnie przechodzi do tego, że w Rosji po dekadach ateizmu taka wspaniała wolność religijna. A tymczasem w innych krajach - konkretnie w zjednoczonej Europie - zeświecczenie, które jest "zagrożeniem wolności religijnej", a chrześcijanie są "spychani na margines" i "dyskryminowania". 
Dalej pakiet wspólnej walki ideologicznej z prawami kobiet, osób LGBT i innych:
1. walki o tradycyjną, patriarchalną rodzinę, wyłącznie małżeństwo sakramentalne, wyłącznie hetero, a nie "inne formy współżycia".
2. walki z prawem do aborcji i eutanazji, a także z in vitro
 
Na koniec jest deklaracja zawieszenia wzajemnego prozelityzmu, historyczne potępienie unitów (że to było niedobre, no ale teraz te wspólnoty mają prawo istnieć), a także bardzo ciekawy i na okrągło pisany ustęp o zajętych przez rosję częściach Ukrainy, że generalnie wierni mają uszanować tę aneksję i bratersko współpracować, jak gdyby nigdy nic. 
* 
Polityka Franciszka wobec agresji rosji na Ukrainę była od samego początku realizacją tej umowie o kolaboracji. Putin wprost mówił, że wojna jest po to, żeby chronić społeczeństwo przed "paradami równości". W przemówieniu z okazji „włączenia” ukraińskich ziem do Rosji, osuwając się w dziaderski bełkot, opowiadał, że robi to, żeby dzieci nie były przymuszane do zmiany płci, żeby miały mamę i tatę, a nie „rodzica 1 i rodzica 2, a nawet 3”, przy okazji powołał się na Jezusa oraz powiedział: „Musimy bronić kultury i wartości – miłość do człowieka, miłosierdzie i współczucie.” Na rosyjskich listach proskrypcyjnych Ukraińców, którzy mieli być zaaresztowani i zamordowani po wkroczeniu wojsk, byli - obok dziennikarzy czy polityków - ukraińscy działacze LGBT. 
Podobnie jak w Polsce, gdzie kościół poszedł z PiSem (i za finansowanymi kremlowskimi rubelkami rozmaitymi "inicjatywami obrony rodziny"), tak i kościół powszechny pod przewodnictwem cynicznego jezuity Franciszka poszedł z rosją, bo to mu się po prostu opłacało i nadal opłaca.

Zostawiam. Może kogoś to zaciekawi. 

czwartek, lipca 28, 2022

Obraza uczuć religijnych

Uczuć religijnych nie ma, ktoś ich strasznie oszukał, taka moja pierwsza myśl. 

Jak zapewne słyszeliście, partia Berii zbiera podpisy pod obywatelskim projektem zwiększającym kary za obrazę uczuć religijnych. W prasie "zainteresowanej" jest to przedstawiane jako inicjatywa chroniąca KrK Jędraszewskich, strasznie podobno ostatnio cierpiący z powodu prześladowań. Pracowałam w Polsce ponad 5 lat temu, można by więc powiedzieć w innej epoce, stąd możliwe, że obraz KrK, który wtrąca się do laickiej szkoły i wyciąga swoje macki po najmłodszych może być obrazem zdezaktualizowanym (jak coś wiecie, powiedzcie). Jeśli zapytacie, jak to jest z obrazą w Irlandii, odpowiem, że w porządku, ludzie starają się być dla siebie mili. Do niedawna przepis dotyczący obrazy uczuć religijnych był zapisany w Konstytucji, np. gdy w 2016 roku Stephen Fry udzielił tego wywiadu w RTÉ:


(odpowiadał w nim na pytanie, co by powiedział bogu po śmierci, gdyby sie okazało, że on jednak istnieje). Wówczas irlandzka policja po dłuższym dochodzeniu oświadczyła, że nie znaleziono wystarczającej liczby osób, które poczuły się obrażone. W 2019 roku zapis o blasfemii po referendum został usunięty z irlandzkiej Konstytucji. 

Jak już napisałam, w prasie inicjatywa partii Berii jest przedstawiana jako celująca w ochronę KrK, i tak oczywiście jest, bo inne wyznania nikogo (w sensie ani partii obecnie rządzącej, ani Breżniewa, ani hardcorowych wyznawców KrK) w najmniejszym stopniu nie obchodzą. Warto więc zaznaczyć, że proponowane zmiany wcale nie wzbudziły ekstazy u Ordo Szuris, choć niby powinny. A dlaczego?, pyta Krystyna z Barbarą. A dlatego, że (choć to może się wydawać niektórym zaskakujące i kuriozalne) w prawdziwym życiu inne religie naprawdę istnieją. Dziwne, c'nie? Ordo Szuris vel Prawnicy Talibanu chwalą oczywiście kierunek, ale przestrzegają przed konsekwencjami nieostrożnie sformułowanych paragrafów. Bo co się stanie, jeśli proponowane prawo, w prasie nie tylko katolickiej przedstawiane jako ochrona "prześladowanego" KrK, faktycznie obejmie również inne religie, "które po spełnieniu warunków formalnych musiały zostać wpisane do rejestru Kościołów i innych związków wyznaniowych poprzez decyzję administracyjną, a powaga ich dogmatów, obrzędów i funkcjonowania może budzić uzasadnione wątpliwości w opinii społecznej"? Ach, jo, powiedział Krecik.

wtorek, stycznia 11, 2022

Logika dziadersa

Widzimy, że ludzie nie chcą mieć dzieci. Lub tylko jedno, i nie więcej. Wiele, wiele par nie ma dzieci, ponieważ nie chcą, albo mają tylko jedno - ale mają dwa psy i dwa koty ...tak, psy i koty zastępują dzieci. To zabawne, ale taka jest rzeczywistość. I to zaprzeczenie ojcostwa i macierzyństwa umniejsza nas, pozbawia nas człowieczeństwa.
— powiedział bezdzietny (przynajmniej formalnie) Jorge Mario Bergoglio (papież Franciszek). 

Dziaderstwo międzynarodowe komentowane w wielu językach. Odkopywanie argumentu z egoizmu i posiadania zwierząt domowych ... powiem tak, facet jest po filozofii i prowadzeniu wykładów z literatury i psychologii (nie pytajcie jaka to ścieżka edukacyjna), wiem, że mógłby wymyślić coś głębszego, coś z czym warto byłoby podjąć dyskusję. Moim zdaniem, spojrzał na ludzi zebranych przed sobą i stwierdził, że n i e   m u s i. You're being rude to your own kind, mister pope. Oh, yes, you are, and I see you, mister pope.

niedziela, października 03, 2021

Opętanie, czyli zarabianie na szatanie

Nadal dość niezwykłym wydarzeniem jest racjonalne traktowanie zaburzenia zwanego potocznie opętaniem, więc podrzucam link do artykułu Oskara Nawalnego na łonecie "Cała prawda o egzorcyzmach w Polsce", bo raz coś tam na ten temat nie brzmi jak artykuł sponsorowany przez KrK przedsoborowy.

Cała prawda? Sądzę, że to czubek góry lodowej, ale jest przynajmniej wspomnienie realiów. A te są takie, że w obrośniętym mitologią przypadku Annelise Michel rzadko mówi się o padaczce skroniowej jako przyczynie jej stanu, bo nie jest to wystarczająco ojdyrydy-kabum. Równie rzadko pisze się, że opętanie jako zaburzenie ma swoje uwarunkowanie kulturowe — objawy, które normalnie podlegają leczeniu tak, jak każde inne, są podtrzymywane przez otoczenie interpretujące te objawy w kategoriach mitologicznych. Powtarzalność faktu, że opętania pojawiają się w środowiskach (ultra-)wierzących po prostu nie jest przypadkiem. W rodzinach i społecznościach, których członkowie wyznają kult niewiedzialnych przyjaciół, chorzy z jednej strony dostosowują się do świata wyobraźni, który ich otacza, a z drugiej strony częściej nie otrzymują adekwatnej pomocy psychologicznej. Mitologiczni interpretorzy zaburzeń psychicznych nie stawiają sobie za główny cel zaszkodzenie choremu. Wg mnie, celem nadrzędnym jest potwierdzenie, że obiekty wiary naprawdę istnieją i kontaktują się z naszym światem — innym dość spektakularnym efektem tak wywróconych oczekiwań jest kanonizowanie osób zaburzonych psychicznie, że podam przykład Francesco Forgione (znanego jako o. Pio) czy Heleny Kowalskiej (znanej jako św. Faustyna). Ciekawym załamaniem tej nie-logiki jest, że gdy chory twierdzi jakoby był bogiem, zarówno duchowni jak i wierni zazwyczaj szybciej rozpoznają taką osobę jako zaburzoną psychicznie (z czego by wynikało, że postać szatana ma w zbiorowej wyobraźni pozwolenie na większą ekspresję istnienia od postaci boskiej). Oczywiście popkultura nie pomaga przetwarzając historie zaburzeń psychicznych na horrory i biografie na pograniczu fantazy. Ale to mnie akurat nie dziwi, popkultura przeżuwa wszystko, dopiero nasza reakcja na te papki, traktowanie fikcji jako reportażu staje się źródłem błędów poznawczych, ignorancji i życzeniowego podejścia do rzeczywistości.

czwartek, sierpnia 12, 2021

Czytam. Oraz filiżanki

Pani Witek analizująca bardzo dokładnie wniosek o reasumpcję i pan Kukiz mylący guziki, a z rana na łonecie Brunatna Mgła ciesząca się ze swojej poprawki i co to niby poprawka ma za cuda zdziałać, chociaż sami wstrzymali się od głosu, żeby jakby co, to jakby co, no wiesz, myśmy nie głosowali za.

Pan Czarnek twierdzący, że uczniowie chcą poznać bliżej osobę Wyszyńskiego Stefana. Myślę że to jest oczywiste, a już dla takiej nauczycielki jak ja, która widziała wypracowania próbne gimnazjalistów sprzed kilku lat, w większości wymieniających jako autorytet własny papieża Jana Pawła II (który nazywał się też Wojtyła Karol, pozostał człowiekiem, i był wielki, bo dawał ludziom pieniądze), to jest najoczywistsza oczywistość, że chcą.

W Kanadzie Mironiuk Marcin, z zawodu ksiądz, w polskojęzycznej parafii dzielący się swoimi przekonaniami na temat masowych grobów przy szkołach dla rdzennej ludności oraz mordu w Jedwabnem: Polacy nie mordowali, a dzieci umierały z powodu gruźlicy, SĄ raporty. Tak jak są świadkowie cudów całymi rzeszami, tak jak "widziałem na własne oczy", tak jak uczy się tych chłopców w seminarium bajdurzyć z pewną miną, bo przecież przychodzący po zbawienie nie (za)pytają.

Zaprawdę powiadam Wam, to tylko trzy z wielu tematów, które przeczytałam dzisiaj po polsku. Po angielsku zaś u mnie nowa autobiografia Sinéad O'Connor (TUTAJ autorka odpowiada w The View na kilka pytań). Trudno jest być normalnym, gdy wychowuje człowieka dom przemocowy. I może to nawet mądrzej mówić wszystkim jestem wariatem, niż być tym z rodzeństwa, który dostał wpierdol, ale ogarnia, a nocą zapada się w otchłani noszonej pod schludnym ubraniem.

Widzę teraz, że akapit pierwszy jest najkrótszy ale to dlatego, że nie mam słów, wyprztykałam się w tym temacie.

W tym tygodniu mamy z Kochanym czwartą rocznicę bycia i życia.

***

green tea.
Location: Aisha's Cafe & Bistro, 4 Wellington Quay, Downtown Drogheda, Co. Louth.
Time: lunch time, last Saturday.

flat white.
Location: Simona Cafe, 54 St Laurence St, Lagavooren, Drogheda, Co. Louth.
Time: in the morning, last Tuesday.
green tea.
Location: Forge Field Farm Shop, Termonfeckin, Co. Louth.
Time: yesterday.

czwartek, lipca 08, 2021

In a cup of ... i szczypta kontrowersyi



green tea.
Location: Fitzpatrick's Bar, Rivervale, Doolin, Co. Clare.
Time: yesterday around 1 pm.

Mężowie są różni, mój jedzie o kilka godzin wcześniej w kierunku pracy, żeby pójść ze mną na klify Moheru. A skoro już jesteśmy niedaleko, zaliczyliśmy obiad w lokalnym pubie. Nadal są obostrzenia i nie można jeść wewnętrz restauracji (miało się to zmienić w tym tygodniu), na szczęście wczoraj było dla nas miejsca w sam raz w pubowym ogródku. Dzisiaj rano Taoiseach (premier) Martin ogłosił, że 2 mln obywateli jest zaszczepiona w pełni, wśród dorosłych rezydentów Irlandii 70% przyjęło przynajmniej jedną dawkę. Jestem w tej drugiej grupie, podczas wczorajszej podróży dostałam wiadomość tekstową z informacją kiedy i gdzie będę szczepiona drugim Pfizerem.

Krowa z klifów:


***
Z komentowania polityki się nie wymiksowuję, po prostu mam inne spojrzenie. Ostatni tydzień w polskiej blogosferze to powrót Tuska do ojczystego bagienka. Uważam go za polityka światowego formatu, jednego z niewielu jakich mamy na tym poziomie, który (bez żartu) ciągle się uczy (choćby angielskiego). Myśl "po co mu to?" natychmiast odrzuciłam czując, że pachnie to patronizującym demoludem. Dla zabawy. Bo przecież nie dla ratowania Ojczyzny, co jest tak samo bezsensowne jak głupio i napuszenie brzmi. Choćby po to, aby poczęstować paru kmiotów ciętymi ripostami, które musiał trzymać za zębami, gdy był przewodniczącym RE. Dla zabawy, i niech tak będzie.

Drugi temat też jest zgrany. Może nie powinnam tak pisać, gdy chodzi o palenie kościołów w Kanadzie. A może powinnam. Bo przecież w polskiej prasie niewielu zainteresowałaby kwestia dziecięcych grobów, gdyby nie palenie kościołów. Poważnie, ilu blogerów tknęłoby temat bez tej sensacji? Wszystko to już było. W Kanadzie akurat były szkoły z internatami wykorzeniające rdzennych mieszkańców z pomocą kościołów chrześcijańskich (na wiki można poczytać o Canadian Indian residential school system), w Irlandii groby przy domach Matki i Dziecka (kościołów nie palono, wieszano przy nich dziecięce buciki, więc Polaków obeszło to dopiero, gdy buciki pojawiły się i w Polsce — interpretacja wiernych? Obraza uczuć religijnych). Każda instytucja pozbawiona kontroli jest zdolna do potworności. Element religijny sprawiał, że kontrole odkładano w nieskończoność tworząc atmosferę absolutnej bezkarności, a urzędnicy (zakonnice, księża) torturowali w imieniu boga i nie wątpię, że byli w tym szczerzy jak złoto, ponieważ 1) każdy bóg mówi to, co sobie chwilowo ukaprysi jego wyznawca, stąd tak wielu jest ekspertów od słowa bożego, a relatywnie tak niewielu od nauki, 2) żadna religia nie czyni ludzi lepszymi, ona daje im poczucie przynależności, co sprawia, że lepiej się czują. Ale o tym też już pisałam.

To może (dzisiejsze) morze?
Zamiast odsypiać krótką noc, rano wybrałam się na spacer, bo u nas też jest pięknie:

środa, stycznia 13, 2021

Trochę o błonach (historycznie) i tym, że najważniejsza jest rodzina

Piszę do Was z otchłani lockdownu. Ziew. Nie wiem, czy jesteśmy jeszcze na górce, chyba schodzimy, za kilka dni zapewne wzrośnie liczba śmierci, w każdym razie plan szczepień nie jest tak spektakularny, gdy sobię uświadomię, że jest nas w Republice z 5 milionów. Sporo, zanim sprawdziłam sądziłam, że cztery. Szkoły pozostają zamknięte, podczas gdy do tej pory ich otwarcie było priorytetem.

Irlandia żyje nie tylko lockdownem. Światło dzienne ujrzał właśnie raport z 5-letniego dochodzenia na temat funkcjonowania na terenie Republiki tzw. Mother and Baby Homes, które istniały w kraju pomiędzy latami 1922-98. Teoretycznie zajebiście, samotne kobiety w ciąży miały przystań, cnie? Nowo powstały kraj był siedliskiem biedy i kołtuństwa, opieka nad ciężarnymi była na pewno niezbędna ... Tia, w raporcie jest też Tuam — Dom w Tuam prowadzony przez Siostry Miłosierdzia i masowe nieopisane groby (znaczy wyrzucone na śmietnik ścierwa) dzieci od niemowlęctwa do lat trzech — nie wiem, czy Wam to coś mówi. Śmiertelność dzieci w tych domach była wysoka, w zasadzie z raportu wynika, że wylądowanie niezamężnej matki w domu matki i dziecka do lat 60-tych oznaczało poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Już lepiej było zwiać na torfowiska. Przewiną matek było, że nie zachowały błony między nogami do najświętszego sakramentu. Kwiatuszka nie zachowały, nie szanowały się, ya know. Dlatego państwo irlandzkie im pomagało. Gdyż bardzo martwiło je brak błon. Wiele z tych ośrodków było prowadzonych przez domy zakonne, przez te lepsze kobiety, z wyglancowanymi błonami. Dzieci nie tylko w takich ośrodkach umierały, ale były też przedmiotem przemocy fizycznej, psychicznej, eksperymentów i handlu (nielegalnych adopcji — o tym wątku opowiada np. "Tajemnica Filomeny"). Oczywiście KrK (oraz kościół protestancki, wcale nie lepszy) nie był w tym sam, państwo siedziało po uszy w procederze, rodziny samotnych matek były często jak przeniesione z ciemnogrodu, wyposażone w wodę święconą magicznymi znakami odpędzały złe duchy (część ciąż to efekt zerowej edukacji, alkoholizmu, gwałtu, którego nie rozpoznawano jako gwałt ze względu na wspomnianą zerową edukację). 

Czasy się zmieniły, teraz duchowni wraz z zaangażowanymi wiernymi, omadlają każą blastulę twierdząc, że zyg zyg wymazujemy i tylko buciki zawieszane przy wejściach do kościołów przypominają o tym, co było. W związku z raportem premier zapewne będzie przepraszał irlandzkie rodziny w imieniu Republiki. Wiele dzieci z tych ośrodków mówi teraz: a pocałuj się w nos. Tym obecnie żyje Irlandia.

A nawiązując jeszcze do rodziny, ciemnogrodu i roli państwa w oświeceniu społeczeństwa, w USA stracono Lisę Montgomery, chociaż kilka dni temu wydawało się, że kara śmierci zostanie jej zamieniona na dożywocie. 16 lat temu Montgomery zabiła dziewczynę w ciąży (stan Missouri), żeby sobie przywłaszczyć jej dziecko. Dziennikarze piszą  "straszna zbrodnia" sugerując tym, że są też zbrodnie niestraszne. Zbrodnia. W każdym razie Lisa Montgomery miała różne psychiczne problemy, których prawdopodobnie dałoby się uniknąć. Prawdopodobnie, bo takie szczęście miała jej przyrodnia, starsza siostra, którą na czas (rok 1969) umieszczono w rodzinie zastępczej. Ale Lisa została z mamusią. Jest specjalna, głęboka więź z mamusią, prawda?  No i co, że mamusia mieszka w przyczepie, przecież jak powie, że kocha, to kocha, cnie? Przypadki, gdy instytucje państwowe mają wszelkie środki, aby ocalić dziecko przed przemocą ze strony bliskich, ale nic nie robią, bo nie ma klimatu, doprowadzają mnie do rozpaczy. To jak cofać się przed ocaleniem czyjegoś świata. Zabierać dzieci do rodzin zastępczych, czy nie? I dlaczego nie, na bogów?

poniedziałek, listopada 23, 2020

"Mama by tego nie przeżyła"

Piotr Szeląg, doktor prawa kanonicznego, były duchowny z archidiecezji gdańskiej, opisując rządy Sławoja Leszka Głódzia, mówi wprost: – Kościół gdański działa jak dysfunkcyjna rodzina alkoholika. Teraz, gdy się wydało, że tata pijak prześladuje dzieci, zadziałały klasyczne mechanizmy: wyparcie, zaprzeczenie, ucieczka.

— z artykułu Artura Nowaka w Wyborczej.

Instytucji, która destabilizuje swoim wpływem polską politykę, miażdży także  jednostkę, i to nie tylko jednostkę protestującą dziś na ulicach miasta w Strajku Kobiet. KrK miażdzy swoich członków, tych, którzy przyszli do instytucji z ideałami. Artur Nowak ma w to wgląd bezpośredni — jako alkoholik widział na terapii niejednego ksiedza, który opowiadał o pustce i samotności kapłaństwa, jako prawnik pomagał osobom opuszczającym tę instytucję i borykającym się z rzeczywistością.

Starsze pokolenie księży kompensuje wewnętrzne napięcia nadmiernym rygoryzmem w trakcie spowiedzi i na kazaniach. Skutkiem tych zmagań jest wyniszczenie.

Kościół Gulbinowiczów i Dziwiszów w ostatnich miesiącach, tygodniach, dniach tracił oficjalnie twarz (jeśli tak można nazwać mordy). Z mojej perspektywy widzę Polaków jako naród podszyty antyklerykalizmem w którym myślą przewodnią jest dwulicowość wobec instytucji mogącej mu szkodzić — KrK od zawsze był przedmiotem niewybrednych żartów o księżach pijakach i sprośnych satyrach, ale jednocześnie nadrabiano to narracją oficjalną, w której przedstawiciele władzy na różnych szczeblach obkicowywali biskupów jak nietykalne świątki. W takim świecie zarzut wobec kandydata na prezydenta, że nie posyła dzieci na religię był zarzutem autentycznym, albowiem KrK się do polityki nie wtrąca, ale matuchny uczęszczające na msze, wrażliwe, przeżywające, wiedzą z nauczania kościelnego wszystko co trzeba: jak głosować i kto jest be, albowiem:

Kiedy biskup przemawia, nawet Chrystus musi milczeć.

Ten czas się kończy, świat się Polakom przemienia. 

Dlaczego księża odchodzą? Mnie bardziej dziwi dlaczego nie odchodzą. Jeśli w seminarium wieczorem trudno zasnąć, bo pukają spragnieni koledzy, i ktoś z tego powodu rezygnuje z dalszej edukacji teologicznej, to powinniśmy dziwić się temu, kto odchodzi, czy temu, kto zostaje?

(...) wielu duchownych przed ostatecznym krokiem powstrzymują zwyczajne względy praktyczne. Mają zapewniony dożywotnio wikt i opiekunek, nie interesują ich banalne czynności dnia codziennego: odkurzanie, wynoszenie śmieci, płacenie rachunków za prąd, ścieranie kurzu. Ministranci i siostry zakonne ubierają ich do mszy. Są jak przerośnięte dzieci. Perspektywa, że trzeba się na nowo ogarnąć, wziąć za siebie odpowiedzialność, często ich przerasta.
Autor zwracając uwagę na odejścia księży wskazuje jeden wątek, który od lat jest dla mnie oczywisty. Choć nie mogę się pochwalić dużą liczbą znajomych duchownych, prawie wszyscy, których poznałam, mieli bardziej niż ścisły związek ze swoimi matkami. Tatusiowie nieobecni. Jeśli nie wchodziło w grę osierocenie przez ojca w dzieciństwie, to dochodziło do osierocenia poprzez używki. Tendencja osamotnionych kobiet do biegania do kościoła i szukanie partnera na zastępstwo w postaci księdza, najlepiej nieco młodszego, co podreperowuje niskie poczucie wartości, pławienie się w jego uwadze jest zjawiskiem nie tylko polskim — Irlandki robiły to samo, tarcie udami do mężczyzn w koloratkach to po prostu międzynarodowy standard. A synowie ciągną za nimi głowiąc się, co muszą zrobić, żeby skapnęło i na nich ciut matczynej miłości, bo podobieństwo do tatusia im nie pomaga. Brutalne? To jak inaczej opisać to, co widzimy wszędzie: nadprogramową liczbę kobiet na mszach i księże niedojdy szukające matek zastępczych w postaci gospodyń? Rzut religijności u samotnych matek po trzydziestce i u singielek-nie-z-wyboru po czterdziestce? Tak sobie myślę jak ogromną mocą uwalniającą i promieniującą na otoczenie byłoby w tym kontekście używanie z miłością do samej siebie wibratora. 
Do czytania tego i innych tekstów Nowaka zachęcam.
Miłego tygodnia.

wtorek, listopada 10, 2020

Don Stanislao

Obejrzałam, droga Mu, tak jak mi poleciłaś. (...) ale dobrze wiesz, że czytałam już na ten temat wiele i (prawie) nic mnie nie zaszokuje. Widzę więc policzki wieprzowe stosujące te same triki co zawsze, i oczka nad nimi maleńkie, świdrulki zdumione, że AD 2020 triki te nie działają. Kij tam jednak z nimi, nie mój to świński pasterz. Ale o tych, którym przewodzi myślę. Na kolejny po dwóch odsłonach sekielskich reportaż na temat rzeczywistości kościoła widzę dziś dwie podstawowe reakcje wiernych. Reakcja pierwsza — udawanie, że reportażu nigdy nie było, czyli metoda à la donstanislao. Reakcja druga — przeobrażenie. Oto na naszych oczach Karol Wojtyła, (poprzedź każdy rzeczownik przymiotnikiem "wybitny") papież, filozof, poeta, orator, poliglota, dramaturg, pedagog, taternik i aktor niezawodowy, staje się w nowej narracji porażonym Parkinsonem tatuńciem-wariatuńciem. Okazuje się, że tak jak dla postsowietikusa enigmatyczna jest idea wolności, tak dla wyznawcy katopolo zbędna jest idea kontaktu z rzeczywistością, nazywana w niektórych kręgach prawdą. Obydwie szczytne idee przegrywają z korzyściami doczesnymi, z zupą, z wkładką mięsną, z pokrzepiającym zapewnieniem o życiu wiecznym. Ryś, biskup pomocniczy nic nie słyszał ... nie, po prostu nie. Nie wierzę! I tak widzisz, raport na temat Theodore McCarricka jest już dostępny, ale nie chcę go dzisiaj czytać (ja wiem, że piszę Ci, jak mnie to nie interesuje, a potem i tak o tym czytam, ale na dzisiaj naprawdę wystarczy).

Mysz pilnująca swoich myszy.

czwartek, października 29, 2020

Rola kobiety

Mój Kraciasty śpi. Pomimo koronowych zawirowań dostał kilka zleceń i prowadzi życie nocnego zabójcy (nad ranem otwiera drzwi kluczem, wita się z kotem, pakuje zakupy do lodówki, daje kotu jeść, ściąga z siebie ubranie, nago idzie do łazienki, przed snem przychodzi po pocałunek). Zanim to się jednak stało, ze złości na to, co się w Polsce dzieje, mąż przeczytał do końca książkę, którą kiedyś mu referowałam. Książka leży teraz pełna niebieskich karteczek indeksujących, na których wypisane są skróty myślowe, czasem wulgaryzmy. Przewertowałam ją o poranku przy pierwszej herbacie. Na fragmencie zaznaczonym kiedyś przeze mnie (podkreślam ołówkiem) widnieje znacznik z adnotacją "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy". Fragment brzmi:

Z pism Jana Pawła II i jego następców wynika, że Kościół oczekuje od kobiet tylko roli matki. Dopuszcza jeszcze dziewictwo, które jednak też jest macierzyństwem, ale duchowym. Zakonnice mogą nim objąć poprzez modlitwę nawet całą ludzkość. 
Co pewien czas Kościół boleje nad tym, że kobiety nie mogą o niczym decydować. Mówi wówczas o potrzebie zmiany, o geniuszu, o specjalnym miejscu w dziejach ludzkości. Ale władzą się nie podzieli.
— Marta Abramowicz, "Zakonnice odchodzą po cichu. Wydanie specjalne", str. 150, Krytyka Polityczna, 2017.

niedziela, października 25, 2020

Historie rodzinne

 (...) i czytam słowa Matki Bożej z Akita, kolejnej gaduły, która się po setkach lat od powstania Nowego Testamentu w końcu wyrobiła w mowie:

Aby świat mógł poznać Jego gniew, Ojciec Niebieski przygotowuje karę dla ludzkości. Wiele razy interweniowałam z Synem, by złagodzić gniew Ojca. 

Czy można się dziwić, droga Mu, że ta mitologia wchodzi bez zbędnych pytań, szybko i naturalnie, osobom, których ukochany ojciec/dziadek pił, a ukochana matka/babcia codziennie modliła się w kościele o jego niepicie? Sigh. A nie musi tak być. Można zadać pytania. Zawsze można.

Mysz z suchego domu.

PS. Dla współuzależnionych może być Al-Anon. I nie wciągajmy w to dzieci!

piątek, października 23, 2020

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przerywania ciąży

Tę wiadomość słyszeli zapewne już wszyscy, choćby niechcący. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem pani Przyłębskiej orzekł, że przepisy dotyczące aborcji w przypadku ciężkich wad płodu są niezgodne z Konstytucją, co oznacza, że jedna z trzech przesłanek do przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce została właśnie tylnymi drzwiami anulowana w trybie przyspieszonym. W reakcji na tę "niespodziewaną" wiadomość partia rządząca ogłosiła, że zaczną się prace nad przepisami wspierającymi kobiety zmuszone do urodzenia dzieci, którym w innych warunkach taki los byłby oszczędzony. Nie mam powodu przypuszczać, aby te pracy różniły się czymś od tego, jak Polska zareagowała na pandemię i jak sobie z nią radzi. Powstanie komisja i będzie obradowała. 

Wracając do samego orzeczenia TK, uzasadniono je powołując się na "art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3". W żadnym z nich nie ma nic na temat tego, że płód jest uważany za obywatela Rzeczpospolitej. Artykuły te jednak w rozumieniu pani Przyłębskiej wystarczają do ograniczenia prawa do własnego ciała kobiet, obywatelek Rzeczpospolitej, o których ochronie mowa w Konstytucji (przy czym zakładam, że hasło "człowiek" odnosi się także do kobiet, chociaż orzeczenie TK stawia pod znakiem zapytania takie moje rozumienie Konstytucji).

Myślę, że po tej decyzji jaśniejsza się stała dla niektórych walka toczona o TK, te niezrozumiałe skandowania o sądy, informacje o protestach ulicznych psujące uroczą bańkę poranka z dziatwą przed telewizją śniadaniową. Kaczyński stchórzył przed czarnymi parasolkami i potrzebował kogoś innego jako parawanu dla swojej szarej eminencji. Aby stanowić narzędzie przydatne dla urojeń partii, Trybunał musiał być polityczny, a nie kompetentny (jest to zresztą ważna cecha przy wyborze polityka PiSu wiodącego w danym sezonie, jeśli jeszcze się nie zorientowaliście dlaczego tyle jest w tym ugrupowaniu złotoustych, bredzących jak potłuczeni). Wyrok zapadł w pełnym składzie, z odrębnymi zdaniami dwóch sędziów, w tym głosem sprzeciwu prof. Kieresa, jedynego sędziego wybranego przed 2015 rokiem. Prawo stanowione tą drogą oznacza, że następcom nie będzie łatwo zmienić przepis po wymianie rządu. Najpierw trzeba będzie czekać na zmiany osobowe w TK.

To co by tu jeszcze? Skoro motywacja polityczna, a nie logiczna, to skądże łuna? Z połączenia tronu z ołtarzem, wbrew Konstytucji, ale za zgodą Suwerena, któremu to nie wadzi. Pomysł na kochanie dzieci nienarodzonych to flagowe hasło nowego KrK, kościoła stetryczałego, pozbawionego władzy militarnej. W Biblii, na którą KrK się powołuje (może coraz mniej, bo prym wiodą zmyślanki różnych Faustyn, ale jednak), nie ma nic na temat ochrony nienarodzonych, lepiej nawet, wynika z niej jasno, że utrata ciąży jest warta tyle, co utrata każdej innej własności. Płód nie jest tam uważany za człowieka. Ta kwestia pojawia się w tradycji KrK nowożytnego, i to całkiem nie od czapy. Im mniej się władcy świeccy słuchają Watykanu, tym intensywniej Watykan zbiera pieniążki na biednych, chorych i nienarodzonych, tym prężniej działają misje w dawnych koloniach. Do kolonii droga dłuuuga, wiele rzeczy może zdarzyć się po drodze, pan Wesołowski mógłby poświadczyć tę moją opinię. A skoro Kościół, to kobiety. Wszędzie kobiety. Jedna chowa za sobą tchórza w brudnych butach, inne na swoich barkach wynoszą na ołtarze świętych, umacniając kult, który jest przeciwko nim. Same to sobie robimy.

Wiele reakcji dzisiaj czytałam, bardziej wściekłych, mniej wściekłych, ale zatrzymałam się na tej, na fb Wajraka:

Tak wiem, można się było tego spodziewać, ale to co zrobiono kobietom, to na co je skazano jest poza skalą jaką ogrania przyzwoity człowiek. Jedyne pocieszenie jest takie, że laicyzacja naszego kraju przyśpieszy i będą mieli u nas drugą Irlandię szybciej niż myślą. Trzymajcie się dziewczyny jesteśmy z Wami.

Chodzi o to, że będzie inaczej, gdy kobiety same przestaną siebie gnoić, nie wcześniej. Moje pokolenie czeka na nowe pokolenie z nadzieją.

poniedziałek, listopada 04, 2019

Czytam ...

[w tle gra nam 7 VooVoo] mam nowy paszport, faktycznie jest w nim ukryte jakieś pfe, nie umiem zlokalizować, czy to ta ohydna wklejka z danymi, która grozi odpadnięciem po kilku otwarciach na granicy, czy bóg honor ojczyzna naokoło tandetnego szlaczka wokół zdjęcia. Nowy paszport mus było mi mieć, to mam. Odebrałam go w Dublinie, przy okazji chciałam zajrzeć do Muzeum Historii Naturalnej, ale za bardzo lało na spacery w kusej kiecce, więc wróciliśmy do kota. Marzą nam się czerwone drzwi wejściowe, ale na razie ze względów praktycznych marzy nam się nowy bojler. Stary wysiadł z okazji 2 listopada, Kraciasty ekspresowo kupił grzejnik bezolejowy i farelkę. Kolejny dzień wolny od pracy w następny wtorek. Czy pisałam już, że listopad to mój najmniej ulubiony miesiąc?

niedziela, października 06, 2019

In a cup of ...




green tea & ...




flat white.
Location: Windsor Bar & Restaurant, Dublin St, Townparks, Dundalk, Co. Louth.
Time: yesterday, early afternoon.

Wcześniej pojechaliśmy na coś w rodzaju rozmowy o pracę, potem jeszcze trzeba było naprawić tłumik w samochodzie i zrobić zakupy spożywcze. Pojechaliśmy potem na urodzinowy obiad (chowder i inne dobroci), a jeszcze później na drzemkę przed wieczorną wizytą u przyjaciół. Na tapecie tym razem był dokument PBS "Dark Secrets of the Vatican". Można obejrzeć, choć uważam, że Sekielski zrobił to dużo lepiej.

poniedziałek, czerwca 24, 2019

Dulszczyzna ma się dobrze

Gdy się nie mówi, tzn. że nie ma.
Tak się składa, że Michał Macherzyński zrezygnował z bycia księdzem akurat w czasie, gdy czytam "Dzieci księży" Marty Abramowicz. Lektura miło do ludzi nie usposabia — dulskość, małoduszność, we łbie może być nasrane, byle rączki były złożone przykładnie. Przypadek tego akurat księdza jest jak światełko mówiące: są dobrzy księża, nie robią z gęby cholewy bredząc o wartości rodziny, dupą nie trzęsą, gdy przychodzi miłość, nie kłamią, nie zmyślają, nie zasłaniają się "dobrem" Kościoła (chcę wierzyć, chcę w to wierzyć). Tymczasem okazuje się, że takie postawienie sprawy wielu wiernym nie odpowiada. Woleliby oni, żeby było po cichu (pomijam panie, które gilała między nogami myśl, że ks. Michał do nich głównie się na mszy uśmiecha — że takich nie brakowało, tego jestem pewna na 100%). Bo im to niewygodnie wiedzieć. Chcą być okłamywani, chcą pomagać w kłamstwie. Dlaczego tak? Zachodzę w głowę ...

Prawda nas wyzwoli, mówisz, a jakbyś powiedział: sranie nas wyzwoli.

Żeby do końca nie było negatywnie, moja droga Mu, Tokarczuk odebrała honorowe obywatelstwo Wrocławia. O! Taka nagła zmiana tematu.

Mysz Futerkowa.