Monday, September 10, 2018

In a cup of ...


zielonej herbaty.
Miejsce: Polskie Smaki, Piłsudskiego 74, Wrocław.
Czas: piątek, po południu.

Po cmentarnym spacerze, herbata i na deser cukierek z nietoperzem.
Zaczyna się sezon samych przyjemności i pewnie żal mi będzie wyjeżdżać, gdy pogoda jest taka dogodna, słoneczno-dyniowa. Kocham jesień, mam wtedy urodziny, mogę się opatulać w kocyki bez zwracania na siebie uwagi. Sezon halloweenowy jest the best.

kawy (drip z czegoś południowoamerykańskiego)
Miejsce: Kawiarnia CIŻ Cafe, Pawła Włodkowica 9, Wrocław.
Czas: piątek, po południu.

Jeszcze jedno wspomnienia z miejsca o którym już pisałam. Do kawy miodownik, ale dość nietypowy, nie spodziewałam się takiego smaku i konsystencji. W plecaku Karolek, który od przyjazdu tutaj zwiedza ze mną świat i pilnuje, żebym nie pogubiła dokumentów. 
Szana Towa! 😘

Dzisiaj za chwilę wpadnę do starej pracy, potem spotkanie z koleżankami na obiedzie. 
Tylko założę kapelusz.

12 comments:

  1. Autentycznie nie wiem czy lubię czas Halloween, to już jakby zbyt późna jesień. Ale dobrą kawkę w przytulnej knajpce i przyjemnym towarzystwie – jak najbardziej.

    PS. mam dla Ciebie propozycję wręcz nie do odrzucenia ;) Spokojnie, żadne tam matrymonalia. Jest jakiś namiar na Ciebie? Możesz podać u mnie w komentarzu pod ostatnim wątkiem o wiejskich nauczycielach. Jak poznam, np. adres mailowy – skasuję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ponieważ to dość późna jesień, jest coś ciepłego w kolorze dyni i zabawach haloweenowych dla dzieci. Coś co z jednej strony oswaja śmierć, a z drugiej nieco rozjaśnia długie, prawie zimowe wieczory.

      Wróciłam właśnie do domku, wypiję herbatę, zastanowię się i wtedy się odezwę :)

      Delete
    2. Zapomniałem dopisać, że za odmowę się nie pogniewam.
      PS. Możesz też odpowiedzieć na moim profilu

      Delete
  2. Replies
    1. Fakt, taka kapiąca. Pierwszy raz tak ją piłam :D

      Delete
  3. A ja lubię zimę. Pewnie dlatego, że jestem zimorodkiem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie lubię marznąć, a zmarzluchem jestem okropnym ... co oczywiście nie znaczy, że trzeba marznąć zimą. Dość często mi się jednak zdarzało, gdy dojeżdżałam do pracy :)

      Delete
    2. Mam odwrotnie - nie znoszę, gdy jest mi gorąco i cierpię okrutnie, gdy jestem żywcem spopielana.

      Delete
    3. Nie odpowiadają mi żadne skrajności i wydaje mi się, że z wiekiem jestem też coraz mniej odporna na gorąco. Po prostu nie lubię się męczyć :)

      Delete
    4. O, "nie męczyć się" to najpierwsze z przykazań!

      Delete
  4. Takie cukierki pamiętam z dzieciństwa, ale nie były z nietoperzem, raczej z kwiatkiem, słoneczkiem...
    Takiej kawy jeszcze nie piłam, choć widziałam w jakimś programie, jak parzą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nadal mam je w torbie, jeden jest z owocami, ale to ten nietoperz nastawił mnie świątecznie :D Drip to zwykły, przelewowy sposób parzenia kawy, ostatnio znowu modny.

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.