Najpierw zeszedłem na ulicę
schodami,
ach, wyobraźcie sobie,
schodami.
Potem znajomi nieznajomych
mnie mijali, a ja ich.
Żałujcie,
żeście nie widzieli,
jak ludzie chodzą,
żałujcie!
Wstąpiłem do zupełnego sklepu;
paliły się lampy ze szkła,
widziałem kogoś – kto usiadł,
i co słyszałem?… co słyszałem?
szum toreb i ludzkie mówienie.
No naprawdę
naprawdę
wróciłem.
— z tomu "Obroty rzeczy", 1956.
Może jest to sympatia przedwczesna i pochopna, ale obserwując Borisa Johnsona na twiterze przez kilka ostatnich dni, doszłam do wniosku, że do tego patafiana Trumpa sporo mu jednak brakuje. Mam nadzieję, że się chłop wygrzebie. Zerknijcie tej nocy na księżyc. Jest piękny.