Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

piątek, lipca 05, 2024

W filiżance ...

Dom, Kot, Jelenia Góra, napitki w Karkonoszach, suszarnia i Wrocław. To jeszcze filiżanki, kubki, szklanki sprzed tygodnia i dwóch. Według starego, słusznego zwyczaju, trzeba chwilę posiedzieć. Pięknie było. Dekompresja zakończona.

 

wtorek, czerwca 25, 2024

Wszystko przemija, zło również

Kilka dni temu wróciłam z gór. Nie straciliśmy w tym czasie kontaktu z realiami świata, ale wróciłam odrodzona. 

Ten krótki filmik został zrobiony w minioną środę w intrygującym miejscu, schronisku PTTK, nomen omen, „Odrodzenie". Jak to w regionie noszącym nadal ślady po Wielkiej Migracji, jego historia nie jest prosta. Budynek będzie niedługo obchodził stulecie istnienia, powstał w czasach Republiki Weimarskiej, za kanclerza Gustawa Stresemanna — nosił wówczas nazwę „Rübezahl” i był schroniskiem dla młodzieży, kilka lat później przejętym przez Hitlerjugend. W czasie drugiej wojny światowej odpoczywali tutaj niemieccy oficerowie. W marcu roku 1990 na tarasie widokowym "Odrodzenia" pozowali dziennikarzom Wałęsa i Havel, ówcześni prezydenci (w tamtym czasie nad Polską nadal roztaczał się smród spalenizny po ZSRR, a granica pomiędzy naszymi krajami była niemetaforyczna, stali na niej uzbrojeni żołnierze, spotkanie to było więc wielce symboliczne). 

W mijającym tygodniu przez trzy dni wędrowaliśmy grzbietami i dolinami, przekraczając granicę nie niepokojeni przez nikogo. Rozdawaliśmy "dzień dobry" i "ahoj" nie głowiąc się zanadto, czy nasze stopy są właśnie na Dolnym Śląsku, czy u naszych południowych sąsiadów (zamiast wypatrywać uzbrojonych facetów pilnujących linii na mapie, uważaliśmy raczej, żeby sobie nie skręcić stopy). Polska przystąpiła do Układu z Schengen w 2007 roku, wychodzi więc na to, że zaraz osiągnie pełnoletność całe pokolenie, które nie pamięta innego kraju, otoczonego kordonem zasieków z każdej strony. Pewnie wydaje się tym młodym ludziom, że przynależność do cywilizacji zachodniej jest czymś oczywistym, a czasy, gdy Kraj Rad przytulał nas szczelnie do własnego piekła to być może ciekawa, ale mało wiarygodna opowieść. Tymczasem, nic nie jest dane na zawsze —  w czasie wojny za naszą wschodnią granicą recepcja tej prawdy na szczęście nieco wzrasta. Na szczęście, bo po pierwsze musimy sobie zdawać sprawę, że aby była szansa na podtrzymanie odpowiadającego nam stanu, potrzebujemy aktywnie dokonywać określonych wyborów. Po drugie, jest z tym związana nadzieja  — każdy tyran upadnie (przeminął Hitler, przeminie i Fiutin). 

Robić swoje i mieć nadzieję. 

wtorek, czerwca 04, 2024

Fasiągi do Morskiego Oka

Po wielu latach gadania coś ruszyło. A dokładniej, ruszył pierwszy bus-elektryk do Morskiego Oka. I tu mamy taki komentarz z netu:
Krystyna, seniorka: Do Włosienicy dotarłam fasiągiem. Konie, które jeżdżą do Morskiego Oka, to konie pociągowe, są nawykłe do wysiłku. To jest dla nich normalność. Górale dbają o swoje konie. Widziałam, jak jeden przecierał zwierzę szmatką, poił je. Afera zrobiła się po tym, jak fiakier uderzył konia w pysk, ale właśnie tak się cuci konia. Niemowlaka, by złapał pierwszy oddech, uderza się w pupę. Osoby, które są przewrażliwione na punkcie ekologii, zwierząt, mają chyba jakąś odmienną wizję świata. Natomiast uważam, że pomysł z busem elektrycznym jest dobry, ale jako dodatek. Powinien być dostępny dla turystów na stałe. Nie jestem jednak za tym, żeby całkowicie zastąpił fasiągi.
Można powiedzieć: bo zawsze znajdzie się jakaś Krystyna. 

Myślę, że nadal spora rzesza obywateli boksuje się z ideą wakacji i wolnego czasu. Ludzie drodzy, chciałoby się zakrzyknąć, wizyta w Tatrach i zobaczenie Morskiego Oka nie jest obowiązkiem! Życie to nie jest lista zadań do odhaczenia: dzieci odhaczone, Morskie Oko odhaczone, pies rasy york nabyty (ale po taniości, okazja była). Nie ma takiego obowiązku! Nie byłam nad Morskim Okiem i jest spoko (a pamiętam taką sytuację, że gdy wspomniałam koleżance o wyprawie w Karkonosze, ona zrobiła phi, bo Tatry to są prawdziwe góry, przy czym sama nie weszła ani tu, ani tu). Nie wzruszają mnie historie o tym, że komuś ciężko iść, więc musi biedak podjechać akurat fasiągiem. Bo nie ma i nie było obowiązku odwiedzenia Morskiego Oka! Jest to jedynie przejaw naszej wolnej woli. To w jakim stylu jej używamy, świadczy po prostu o naszym kalibrze.

środa, stycznia 25, 2023

Trochę kultury

Dobrze, gdy mówią dobrze, nawet jeśli to tylko Oscary. "IO" Skolimowskiego znalazł się wśród pięciu filmów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii film nieangielskojęzyczny. Irlandczycy też się cieszą — w tej samej kategorii została nominowana "Cicha dziewczyna" zrobiona w całości po iryjsku. U Irlandczyków radość na tym się nie kończy, bo inny film ichniej produkcji (tym razem w języku angielskim), "Duchy Inisherin" z Colinem Farrellem, dostał aż dziewięć nominacji. Bez względu na nagrody (od kilku lat śledzę sprawy z minimalnym zaangażowaniem), wszystkie trzy filmy na pewno obejrzę w swoim czasie z moim Miłym.

Z wiadomości dobrych/złych (to zależy od gustu): wieści z poznańskiego UAM-u są takie, że Zenon Martyniuk, który wszystko nam wyśpiewa (głównie z playbacku), nie wystąpi w auli tegoż uniwersytetu. Nie miałam czasu na czytanie argumentów za/przeciw występowania jakiejś osoby w danym miejscu z uwagi na poziom miejsca/poziom osoby/poziom słuchaczy. Gust jest moim zdaniem sprzężony z intelektualnymi możliwościami przetwarzania bodźców. Aula UAM-u widziała w swojej historii wiele. Czy jeśli Martyniuk nie wystąpi w auli uniwersytetu, będzie to oznaczało zwycięstwo kultury wysokiej? Myślę, że dnia następnego większość Polaków odnajdzie siebie na poziomie intelektualnym z którym zasnęli dnia poprzedniego. 

Są jeszcze wieści złe z pewnością: kilkanaście dni temu na Baldy, najwyższym szczycie gór San Gabriel w stanie Kalifornia, zaginął Julian Sands. Wzniesienie niższe od Śnieżki daje popalić trudnością szlaków i zmienną pogodą, ostatnio warunki były na niej fatalne. Chyba nie ma już nadziei. Sands pozostanie dla mnie Georgem Emersonem.

Jak tam u Was, kochani? Co Was cieszy, martwi, smuci w związku z kulturą (filmem, literaturą, muzyką, sztuką, wydarzeniami)?

poniedziałek, kwietnia 26, 2021

Zastępcze zmartwienie Związku Podhalan

Związek Podhalan jest pewny, że film “zrodzi emocje i będzie prowadził do społecznych
napięć bowiem obrazy zdarzeń w nim pokazanych nie są jednoznacznie czarne lub białe”
mówi łonet. Nie wiem, czy film wykorzystujący motyw Goralenvolk będzie w ogóle wart wspomnienia ze względów artystycznych, ale mam wrażenie, że Związek Podhalan przegapia większe problemy regionu skupiając się na tym, że kierpcowej mitologii rzekomo może zaszkodzić niewidziany przez nich jeszcze film Marcina Koszałki, jeśli nie dość głęboko będzie wchodził im w dupę (może nawet nie być motywu, jak przygrywają na skrzypeczkach papieżowi! I co Wy na to?). Tymczasem kierpcowa mitologia cuchnie — przemocą domową, chciwością fiakrów i właścicieli działek w Zakopcu, którzy podpalają własne dziedzictwo, patriarchatem, sylwestrem w tvp i podrabianymi oscypkami.

czwartek, marca 18, 2021

In a cup of ...

(Twinings) rooibos & honey with essence of spiced fig.
Location: Slieve Foy, Co. Louth.
Time: yesterday after 3 pm.

Można siebie zapytać na cholerę człowiek się tak męczy — dzisiaj boli mnie każdy mięsień. Święto Patryka spędziliśmy wlokąc się w trójkę po górach, ze Stanleyem w plecaku, a nawet dwoma. Jeszcze mi szumi w głowie, może to górski wiatr, może wspomnienie miniudaru, który mi strzelił po drodze.

***
Chciałam coś napisać o pandemii i nawet zabrałam się za szukanie liczb, ale utknęłam na artykule o mobbingu na wrocławskiej AST. Zadumałam się nad tym jak to widzi oskarżona kobieta — nie mam wątpliwości, że jest zdumiona, przekonana, że wszystko robi najlepiej i wcale nie ma pupilków, a teraz to pokolenie takie wydelikacone jej nie docenia, bo za dobra jest i generalnie ludzie za dobrze teraz mają, chociaż to dawniej było lepiej. Zmęczona jestem, ale możemy o tym pogadać, jeśli chcecie.

piątek, stycznia 01, 2021

niedziela, lipca 19, 2020

In a cup of ...

black tea with a hint of honey.
Location: on top of Slieve Binnian, Co. Down, Northern Ireland.
Time: yesterday around 2:30 pm.

niedziela, lipca 12, 2020

In a cup of ...



strawberry tea.
Location: on top of Croagh Patrick, Co. Mayo.
Time: yesterday afternoon.



green tea.
Location: Passione Da Simone, 5 Market Ln, Bridge Street, Cahernamart, Westport, Co. Mayo.
Time: yesterday evening.

Dochodzimy do siebie po wczorajszej wędrówce. Wejście na górę Patryka mam na ten rok odhaczone, pogoda dopisała, towarzystwo również, a po gehennie wejścia i zejścia wpadliśmy jeszcze na pyszny, późny obiad do Westport. Śliczne są te zachodnie miasteczka. Rano obudziłam się fizycznie połamana i w szampańskim nastroju. Podrzuciłam mojej mamie serduszko na facebooku z okazji tego, że już wstała, aligancko się odpierniczyła i poszła z tatą zagłosować na Trzaska. Oczywiscie jestem ciekawa wyników wyborów, choć nie spodziewam się usłyszeć wiążących liczb dzisiaj. Niemniej rozmasowując zakwasy nasłuchuję wieści z Polski.

wtorek, lipca 07, 2020

In a cup of ...



black tea with a hint of honey.
Location: Slieve Foy, Co. Louth.
Time: yesterday after 4 pm., hiding from the wind.

Było lepiej niż dwa lata temu, choć uważałam, że nie mam kondycji. Wzięliśmy ze sobą Stanleya, który nam przeniósł drogocenny płyn w odpowiedniej temperaturze, bo nie ma to jak gorąca herbatka na górze. Na razie nóżki mie w dupe weszli, a zaraz wskakujemy w autko i lecimy do poczty głównej w Dublinie. Wczoraj, zanim wybyliśmy na hiking, listonosz przyniósł nam nareszcie karty wyborcze. Nad mężem nie stałam, ale mówi, że też głosował na Trzaska. Nie chcemy, aby te głosy się zmarnowały, więc dostarczamy je jak najbliżej konsulatu. Mam nadzieję, że w niedzielę również ogarnie Was entuzjazm.
Dzień dobry 😊

sobota, czerwca 22, 2019

In a cup of ...



jasmine tea.
Location: Slieve Donard, Co. Down, Northern Ireland.
Time: yesterday after a looong walk.

Jeszcze o tym napiszę, na razie na Galaktycznej miałam siłę wymodzić coś o poprzedniej wycieczce na Gullion. U Wolanda jest nowy tekst, polecam. Nadal mnie trzyma hejt na Bonara za to, że po prostu jasno przypomina jakie są standardy zatrzymywania podejrzanych. U Revelsteina czytam, co tam u księdza Tymka. Podobno zsyłają go do Oświęcimia. Mój bosze 😞 A z rzeczy, które mnie bawią, jak patrzę na to zdjęcie, to widzę, że zabraliśmy Stacha na wycieczkę 😀 Stachu, co Ty na to?

czwartek, czerwca 20, 2019

In a cup of ...


jasmine tea.
Location: car park under Slieve Gullion, Co. Armagh, Northern Ireland.
Time: today after 3 pm.

Nasza rozgrzewka przed wyższymi górami ...



...chwilowo nie mam ochoty pisać innych postów niż pokazywanie Wam kubków. Wymyślanie tytułów najwyraźniej nastręcza mi sporo trudności. Właśnie dostaliśmy od sąsiadki korzenie kalii do wkopania przed domem ... Kraciasty przygotowuje makaron. Bez makaronu ani rusz, skoro dzisiaj Boże Ciało 😄

***
Jeszcze przed wyjazdem rozmawialiśmy z Kraciastym o sprawie zabójstwa dziesięciolatki. Komentarze w sieci na temat prawdopodobnego zabójcy, podniecanie się tym, jak go przywitają więźniowie. Podniecanie się - to chyba właściwe sformułowanie. W Polsce, gdzie nadal uważa się klaps za metodę wychowawczą, gdzie każda niewydolna wychowawczo pijaczyna i łachmyta wzrusza się tym jak bardzo kocha swoje dziecko (i swoją matkę, matka też jest święta), ludzie lubią ekscytować się tym, co by zrobili takiemu mordercy dzieci. Jakby mieli jeszcze jakieś inne osiągnięcia życiowe. Kraj Prawdziwych Wrażliwców.

środa, października 10, 2018

10.10.18

Przeżywałam w styczniu wyprawę ratowniczą Urubko i Bieleckiego na Nanga Parbat, po Mackiewicza i Revol. Dzisiaj otrzymuję epilog:

Zdobycie dziewiątej najwyższej góry północno-zachodnią ścianą Diamir jest faktem.
Dokonali tego Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol, 25 stycznia tego roku, chwilę po zachodzie słońca. Mackiewicz nie był już w stanie zejść.

***
Dwa dni wolne, słoneczko świeci przez okno,
Kraciasty odpoczywa po długiej podróży zakończonej nad ranem.
Zaraz zaparzę w nowym, mosiężnym imbryczku czarną herbatę.
Już już chcę pisać Wam "dobrego dnia"
(skoro siedzę w szlafroku to musi być wcześnie), gdy zauważam, że jest po południu ... 😺

piątek, września 28, 2018

Krajobraz z krowami


No dobrze. To jest zasadniczo byk.
Pomyślałam, że pokażę coś ładnego po tym jakże angażującym nerwowo, ostatnim temacie.
Na lewo chowa się mały port do którego wpływają kutry wypełnione krewetkami, w tle morze irlandzkie i pasma gór Cooley i Mourne, na prawo krowie kupy. Za mną kilka osób, które siedzą na drewnianych ławach i patrzą na te krowy, kupy, morze i góry.

Zdjęcie zrobiłam dzisiaj po południu, gdy pojechaliśmy do portu po świeżą rybkę.
Wdech, wydech. Nie zważajcie na kupy, można się przyzwyczaić. 

Poza tym właśnie obejrzeliśmy fajny film, który też polecam.
"Whiplash" (2014) o graniu na perkusji.

Dobranoc, pchły na noc.

wtorek, lipca 10, 2018

In a cup of ...


czarnej herbaty.
Miejsce: Schronisko PPTK "Dom Śląski", pok. nr. 8, Karkonosze.
Czas: wczoraj po godzinie 9 wieczorem.

Po 14 km marszu z Jagniątkowa chciałam umrzeć. W drodze muchomory i wełnianki. Po 19 km stwierdziłam, że nie umrę i napiję się herbaty.


czarnej herbaty.
Miejsce: Schronisko PPTK "Dom Śląski", Karkonosze.
Czas: dzisiaj rano.

Przed wyjściem na szlak czerwony mały rzut oka na górę. Nie tym razem, moja droga. Powrót wśród naparstnic, chmury coraz niższe. Nie wiem dlaczego ludzie w takiej sytuacji mówią "nie czuję nóg". Bolą. Ale sza, dobranoc.