Phisiologus dicit quod herinatius figuram habet porcelli lactentis. Hic deforis totus est spinosus. Sed tempore vindemiarum ingreditur in vineam, et ubi viderit uvam bonam, ascendit super vitem et exacinat uvam illam, ita ut cadant omnes racemi in terram. Deinde descendit et volutat se super illos ita ut omnes racemi figantur in spinis eius, et sic portat escam filiis suis.Lubię. Czas dojrzałych winnic to nie jest, ale ten rok w pandemii zasuwa jak wyścigówa i ani się nie obejrzę, jak będą zbiory. W międzyczasie będą wybory prezydenckie — muszę przyznać, że zmiana z Kidawy-Błońskiej na Trzaskowskiego dla mnie robi różnicę.
Jest w tej kampanii sprawa, która ogromnie mnie bierze pod włos, mąż może potwierdzić, że zaczynam o tym nadmiernie ględzić za każdym razem, gdy temat się nasunie. Sprawa Jolki Rosiek, która od miesięcy wyznaje miłość Dudzie i ostatnio sprawa Izy Pek, która się rozrzuca esemesami w gazetach. Jola po pierwsze kocha - w tajemnicy, ale tak, że o tym tajemnym związku wszyscy wiedzą. Po drugie, próbuje PAD-owi pomóc. Ma misję uwolnienia swojej miłości od różnych problemów, bo PAD ją kocha i nigdy nie chciał być prezydentem. Skąd Jola wie, że PAD ją kocha? Bo on na nią spojrzał, nie wiemy czy na żywo, czy spojrzał ze zdjęcia. Jolka ma oversharing — niech tylko dziennikarz ją zagada, to ona wyśle wszystko, swój adres, dyplom szkoły zawodowej, nie ważne co. Czy to normalne? Iza z kolei to inna broszka - jeździ jako groupie ze starszymi panami i wymienia się z każdym, kto tego chce, wiadomościami tekstowymi. Widać, że szuka akceptacji, flirtuje i błyska kroczem, po czym, gdy któryś skorzysta przekonany o chwilowości tej znajomości, ze wściekłością tygrysicy Iza publikuje prywatne rozmowy w akcie zemsty, żeby pokazać ... nie wiadomo co. Bo, że zadawała się z gośćmi bez kręgosłupa wszyscy wiedzą, Iza nie czyta gazet? Czy jej zachowanie jest normalne? O co mi chodzi ... Jolka brzmi jak stalker z psychozami, Iza jak bardziej pospolity przypadek — chyba każdy z nas przypomina sobie jakąś dziewczynę z nadmierną ekspozycją krocza, która nie zdaje sobie sprawy, że obiektywnie tak to wygląda. Fanka typu "ach, jesteś taki mądry", na spotkaniu z udziałem obydwu płci wybierająca faceta, któremu nie daje spokoju, bezustannie szukająca walidacji, bezustannie zerkająca w lustro, która gdy płacze, to w zasadzie ryczy jak słonica, żeby jej ból był doceniony. To brzmi przynajmniej jak zaburzenie osobowości. I tu dochodzę do sedna mojego wkurwu. Dlaczego osoby z ewidentnymi problemami natury psychicznej są używane w walce wyborczej? System je wypluje i pozostawi samym sobie. Dlaczego społeczeństwo, blogerzy, nie wysyłają takiego sygnału: to nie jest normalne zachowanie, im coś dolega, dajcie im spokój?

