Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, czerwca 29, 2025

Pride

Pride w Budapeszcie, wbrew Orbánowi.
Cieszę się, że to piękne miasto ma progresywnego burmistrza, Karácsony Gergely.
Dobry przykład.

Wyrażać swoje poglądy pod ostrzałem jest i trudniej i łatwiej.
Trudniej, bo możliwe są negatywne konsekwencje.
Łatwiej, bo jest silniejsza motywacja.
W czasie, gdy demokracja działa jak należy, wiele rzeczy uznajemy za oczywiste. Prawo wyborcze kobiet. Prawo reprodukcyjne. Prawo do rozwodu. Prawo do opieki ze strony państwa. A przecież są to umowy zależne od politycznej atmosfery i stanu demokracji.

W Irlandii emerytury pojawiły się przed powstaniem Republiki, w roku 1908*.
Kobiety mogą głosować dopiero od 1937 roku.
Kobiety mogą pracować w sektorze publicznym będąc mężatkami dopiero od roku 1973.
Dekryminalizacja homoseksualizmu — rok 1993.
Prawo do rozwodu — legalizacja po referendum'95 (technicznie, dopiero w roku 1997).
Uznanie małżeństw jednopłciowych — rok 2015.

Za każdym z tych punktów stoją działacze, którym zależało. To nie społeczeństwo jako całość pracowicie umacniało swój status prawny, ale garstka, której chciało się w jego imieniu wypowiadać, protestować, lobbować, narażać na krytykę i nieprzyjemności w życiu prywatnym, pchać koła historii do przodu — to garstka wpłynęła pozytywnie na dobrostan wszystkich, nawet tych, którzy oficjalnie się z nią nie zgadzali. Czyż nie jest miło mieć dzisiaj emeryturę albo prawo do tego i owego? Zanim to nastąpiło, ktoś musiał być odważny.

* podobno pierwszy taki współczesny system zapomóg dla osób starszych to wynalazek Niemców za pana Bismarcka. 

wtorek, czerwca 25, 2024

Wszystko przemija, zło również

Kilka dni temu wróciłam z gór. Nie straciliśmy w tym czasie kontaktu z realiami świata, ale wróciłam odrodzona. 

Ten krótki filmik został zrobiony w minioną środę w intrygującym miejscu, schronisku PTTK, nomen omen, „Odrodzenie". Jak to w regionie noszącym nadal ślady po Wielkiej Migracji, jego historia nie jest prosta. Budynek będzie niedługo obchodził stulecie istnienia, powstał w czasach Republiki Weimarskiej, za kanclerza Gustawa Stresemanna — nosił wówczas nazwę „Rübezahl” i był schroniskiem dla młodzieży, kilka lat później przejętym przez Hitlerjugend. W czasie drugiej wojny światowej odpoczywali tutaj niemieccy oficerowie. W marcu roku 1990 na tarasie widokowym "Odrodzenia" pozowali dziennikarzom Wałęsa i Havel, ówcześni prezydenci (w tamtym czasie nad Polską nadal roztaczał się smród spalenizny po ZSRR, a granica pomiędzy naszymi krajami była niemetaforyczna, stali na niej uzbrojeni żołnierze, spotkanie to było więc wielce symboliczne). 

W mijającym tygodniu przez trzy dni wędrowaliśmy grzbietami i dolinami, przekraczając granicę nie niepokojeni przez nikogo. Rozdawaliśmy "dzień dobry" i "ahoj" nie głowiąc się zanadto, czy nasze stopy są właśnie na Dolnym Śląsku, czy u naszych południowych sąsiadów (zamiast wypatrywać uzbrojonych facetów pilnujących linii na mapie, uważaliśmy raczej, żeby sobie nie skręcić stopy). Polska przystąpiła do Układu z Schengen w 2007 roku, wychodzi więc na to, że zaraz osiągnie pełnoletność całe pokolenie, które nie pamięta innego kraju, otoczonego kordonem zasieków z każdej strony. Pewnie wydaje się tym młodym ludziom, że przynależność do cywilizacji zachodniej jest czymś oczywistym, a czasy, gdy Kraj Rad przytulał nas szczelnie do własnego piekła to być może ciekawa, ale mało wiarygodna opowieść. Tymczasem, nic nie jest dane na zawsze —  w czasie wojny za naszą wschodnią granicą recepcja tej prawdy na szczęście nieco wzrasta. Na szczęście, bo po pierwsze musimy sobie zdawać sprawę, że aby była szansa na podtrzymanie odpowiadającego nam stanu, potrzebujemy aktywnie dokonywać określonych wyborów. Po drugie, jest z tym związana nadzieja  — każdy tyran upadnie (przeminął Hitler, przeminie i Fiutin). 

Robić swoje i mieć nadzieję. 

środa, lipca 19, 2023

Wolność, którą mamy na myśli

Z początku wielu pocieszało się myślą, że zwycięstwo syste­mu autorytarnego zawdzięczać należy szaleństwu nielicznych osobników; szaleństwo to doprowadzi samo w porę do ich upadku. Inni, dufni w siebie, wierzyli, że Włochom czy też Niemcom zabrakło dostatecznie długiego okresu wrastania w demokrację, i dlatego należy spokojnie odczekać do chwi­li, kiedy osiągną oni polityczną dojrzałość demokracji zachod­nich. Jeszcze innym powszechnym złudzeniem, może najnie­bezpieczniejszym, było przekonanie, że ludzie pokroju Hitlera podstępem tylko i oszustwem zawładnęli ogromnym aparatem państwowym; że oni i ich satelici sprawowali rządy wyłącznie za pomocą siły, a cała ludność była jedynie bezwolnym obiektem zdrady i terroru. 

W następnych latach błędność tych wywodów okazała się oczywista.
— Erich Fromm, "Ucieczka od wolności" (tłum. Olga Ziemilska & Jan Andrzej Ziemilski), str. 22, Czytelnik, 1993.

***
It started to be (kind of) my table in the morning.

13/07/2023.

***

Z przyjemnością wróciłam do tej książki po prawie trzydziestu latach. 30! Ponownie okazała się użyteczna, i niestety (o zgrozo) aktualna. 

Mam luźne skojarzenie z wydarzeniem w Poznaniu, może dlatego, że czytając o nim ciągle widzę przed sobą słowo wolność. Jeden młody "wolnościowiec" zabił drugiego młodego "wolnościowca" zaręczonego z dużo młodszą partnerką o której nie sądzę, aby wspierała inne idee, jak tylko te wyznawane przez narzeczonego (od tego są dużo młodsze partnerki). "Wolnościowczyni", bez wątpienia. Fromm pisząc swoją książkę w najciemniejszych czasach nazizmu wspominał, że tuż po pierwszej wojnie światowej ludzie autentycznie sądzili jakoby była to ostatnia wojna na drodze do walki o demokratyzację życia i zwycięstwo wolności ... jak to mówi moja koleżanka z pracy, done and dusted. Dzisiaj "wolnościowcy" sprowadzają demokrację do broni palnej w każdym domu i obniżenia podatków. Mój komentarz do tej czerstwej sytuacji: Argh!

piątek, grudnia 16, 2022

Akwarium

W Berlinie pękło największe cylindryczne akwarium świata, AquaDom znajdujące się w hotelu Radisson Blu (Berlinie, doprawdy, co za nowobogacka głupota). 

O ile jako tako potrafię przetrawić rozumem logikę budowania dużych zbiorników wodnych w celach edukacyjnych i ochrony gatunków, o tyle akwaria w hotelach, restauracjach, a nawet sklepach rybnych (ryby zjadam, ale nie znajduję przyjemności w ich torturowaniu) nie są przez mój mózg przyswajane bezkonfliktowo. Brew mi podnoszą również niektórzy akwaryści-amatorzy, którzy sądzą, że spoczywa na nich mniejsza odpowiedzialność stworzenia odpowiednich warunków do życia zwierzętom, które zachcieli nabyć drogą kupna, niż np. na właścicielach psów. Nietrudno więc się domyślić, że poranne wiadomości natychmiast podminowały mnie swoim antropocentryzmem. W zbiorniku było ok. 1500 morskich stworzeń, tymczasem pierwsze notatki prasowe informowały o tym, że wylała się woda i (uwaga!) mogą być poszkodowani. Może jakiś człowiek został ranny, albo zamokły mu buty, lub ktoś spóźnił się do pracy. Trzeba było czekać cały dzień na o wiele bardziej istotne komunikaty, że kilkadziesiąt ryb przeżyło w zagłębieniach wypełniających się wodą po wypadku, a jeszcze później, że może 400-500 okazów da(ło) się ocalić w mniejszych zbiornikach pod hotelowym lobby. Wiem oczywiście, że wojna, że są różne zmartwienia, ale mój mózg dziwaka bardzo mocno rozdziela sytuacje, kiedy istnienia mogą wybrać (i niech nie pierdolą, że nie mogą), a kiedy nie mogą wybrać, bo ktoś wybrał za nich w sposób zdecydowany i oczywisty (w takiej sytuacji jest większość zwierząt, innych niż człowiek, rzuconych w świat ludzi).

Á propos ludzi, którzy uważają, że żyją w akwariach: zdaje się Wam, keep swimming, keep swimming, przed siebie. Zobaczycie, że nie. 

sobota, grudnia 25, 2021

Inspiracja świąteczna

Fausty mnie ostatnio wciągnęły (obecnie słucham Goethego), pomna zachęty promotorki "Drodzy państwo, tekst jest trudny, ale jesteśmy osobami inteligentnymi" (o ile lepiej się czuję faktycznie nie będąc adresatką owej przygany) rozsmakowuję się w szczegółach. Np. ten fragment, jeden z wielu jakże psychologicznie trafnych, ciągle wywołuje u mnie uśmiech:
Schildknapp urodził się w jednym z miast śląskich, jako syn urzędnika pocztowego, nie najniższej wprawdzie kategorii, lecz bez możliwości dalszego awansu na wyższy szczebel służby administracyjnej, w sferę radców rządowych, zarezerwowaną dla ludzi ze stopniem naukowym. Stanowisko takie nie wymaga świadectwa dojrzałości ani uprzednich studiów prawniczych; osiąga się je po paru latach służby przygotowawczej przez złożenie egzaminu na referendarza. To była kariera Schildknappa seniora; a ponieważ był człowiekiem dobrze wychowanym, o nienagannych formach i towarzysko również ambitnym, zaś hierarchia pruska albo go wykluczała z wyższych sfer miasta, albo, jeśli w drodze wyjątku do nich dopuszczała, karmiła go tam upokorzeniami, wadził się ze swym losem i stał się wiecznie niezadowolonym śledziennikiem, który złym humorem mścił się na najbliższych za swe nieudane życie. Rüdiger, syn, opowiadał nam nader plastycznie przy czym komizm przekładał nad szacunek jak społeczne rozgoryczenie ojca zatruwało życie jemu, a także matce i rodzeństwu i to tym dotkliwiej, że ze względu na kulturę tego człowieka przejawiało się ono nie w grubiańskiej kłótliwości, lecz w subtelnym cierpiętnictwie i efektownym roztkliwianiu się nad samym sobą. Przychodził na przykład do stołu i już przy zupie owocowej natrafiał zębem na pestkę wiśni, uszkadzając sobie koronę. Popatrzcie mówił drżącym głosem, rozkładając ręce tak właśnie jest, tak się ze mną dzieje, to do mnie podobne, taki już mój los, tak widocznie być musi! Cieszyłem się na ten posiłek, miałem nawet apetyt, dzień jest upalny, a po tej chłodnej zupie owocowej obiecywałem sobie orzeźwienie. I oto musiało mnie to spotkać. Dobrze, sami widzicie, że nie mam prawa do radości. Rezygnuję z obiadu. Idę do swego pokoju. Smacznego! kończył załamującym się głosem i odchodził od stołu, wiedząc, że na pewno im nic smakować nie będzie, gdyż pozostawił ich w głębokim przygnębieniu.
— Tomasz Mann, "Doktor Faustus" (tłum. Maria Kurecka & Witold Wirpsza), str. 219-220, Czytelnik, 1960.

Święta kulinarne, które właśnie trwają, święta kutii, sałatki jarzynowej i ciast wszelakich, niewątpliwie mogą nas wzbogacić o więcej podobnych obserwacji.

niedziela, stycznia 27, 2019

74 rocznica wyzwolenia Auschwitz

Do słów pana premiera dodam, że to piekło stworzył niedowartościowany naród, który właśnie wstawał z kolan.

wtorek, października 23, 2018

Church on time, du du du du, church on time ...

Dwa dni wolne zakończone, jutro do pracy rodacy,
w związku z tym podryguję razem z Davidem Bowie, który
był gender zanim to jeszcze stało się modne:

David Bowie - Modern Love.

Czy widzicie ten krajobraz?
Zazwyczaj na horyzoncie widać góry.
Ale nie dzisiaj.
Niedaleko od nas mgła wbiła się w ląd na wiele kilometrów,
dopiero późnym popołudniem w zatoce pojawił się mały kuter, żeby zbadać sytuację ...

Na spacerze wrzuciłam do wody zamieszkałą muszlę ślimaka
i jednego omułka, który zamknął się szczelnie w swojej twierdzy czekając na przypływ.



Poza tym wczoraj obejrzeliśmy z Kraciastym "Upadek".
Der Untergang.
Schyłek oderwanego od rzeczywistości wodza, w którego wierni patrzą jak w obraz.
Inspiracja powyborcza.

piątek, września 14, 2018

In a cup of ... / Pappbecher ...



Kaffee.
Der Ort: Berliner Bar, Flughafen Schönefeld, 12521 Berlin, Deutschland.
Der Zeit: gestern Vormittag.

Unsere Reise war wirklich ermüdend. Hier sitzen wir und warten ein paar Stunden auf einen Flug nach Dublin. Flughafen Schönefeld ist schrecklich, zu klein, ganz kalt und veraltet. Seltsam.

Zanim wylądowaliśmy w Dublinie, jeszcze w domu sporo innych kubeczków, w zeszły poniedziałek zielona herbatka w Bezie, dzień przed wylotem również zielona w naszym Młynie ...



... szczegółów nie opiszę, za bardzo mam teraz stopy na krześle. Pomiędzy egzaminami przyjemne lenistwo, dobre były te dwa tygodnie. Dom już się nagrzał, miałam dzisiaj mieć wolne, ale ni z gruchy ni z pietruchy wylądowałam w pracy. Miły mój właśnie postawił mi przed nosem sałatkę do steków, bo gdy ja tu sobie klikam on gotuje po dziewiątej wieczorem obiad. I kto ma najwspanialszego faceta na świecie, kto?