I tu przyszła mi na myśl Bogumiła-Konstancja-Co-Wydała już prawie 500 tomików wierszy. Czy nie jest być może tak, że wielcy cyzelują każde słowo, a mali się nie krępują i wychodzi im to na dobre? Nie mają np. kłopotu z używaniem AI i przedstawianiem tego jako własnych tekstów, bo uznają, że ich czytelnicy są za głupi, żeby to rozpoznać. Albo nawet nie: nie uznają, bo sami są za głupi na takie przemyślenia, więc na ich blogach głupi z głupim rozmawia, czyli jest rozmowa. A rozmowa, kontakt, ekspresja siebie to przecież dobra sytuacja. Czyli głupie i mierne może rodzić jakieś dobro. W pewnym sensie mierna Bogumiła Konstancja jest tylko o krok od wielkiego Fossego: oboje robią swoje. Taka myśl na weekend, przypominajka bezustanna: trzeba robić swoje, mniej się zastanawiać, co ludzie pomyślą?
sobota, listopada 08, 2025
Pisarz czy kasjer w Netto?
I tu przyszła mi na myśl Bogumiła-Konstancja-Co-Wydała już prawie 500 tomików wierszy. Czy nie jest być może tak, że wielcy cyzelują każde słowo, a mali się nie krępują i wychodzi im to na dobre? Nie mają np. kłopotu z używaniem AI i przedstawianiem tego jako własnych tekstów, bo uznają, że ich czytelnicy są za głupi, żeby to rozpoznać. Albo nawet nie: nie uznają, bo sami są za głupi na takie przemyślenia, więc na ich blogach głupi z głupim rozmawia, czyli jest rozmowa. A rozmowa, kontakt, ekspresja siebie to przecież dobra sytuacja. Czyli głupie i mierne może rodzić jakieś dobro. W pewnym sensie mierna Bogumiła Konstancja jest tylko o krok od wielkiego Fossego: oboje robią swoje. Taka myśl na weekend, przypominajka bezustanna: trzeba robić swoje, mniej się zastanawiać, co ludzie pomyślą?
czwartek, sierpnia 11, 2022
Zaburzenia tożsamości
Się zdarzają. I inaczej niż kilka lat temu, sądzę, że w związku z zaburzeniem tożsamości płciowej w młodym wieku nie powinno się podejmować działań radykalnych i nieodwracalnych.
Gdy kilka lat temu Anna Grodzka była często na tapecie ze względu na pełnioną funkcje polityczną, urosło we mnie przekonanie, że tranzycji należy dokonywać możliwie najwcześniej, żeby uniknąć późniejszych trudnych (do przewidzenia i odwrócenia) konsekwencji. Czytając przypadki takie jak Keiry Bell, coraz bardziej przychylam się do stwierdzenia, że zakładając późniejsze trudne konsekwencje braku działania, pomijałam w swojej głowie inne, równie trudne, wynikające ze zbyt wczesnej tranzycji. Mając mniejszą wiedzę psychologiczna, nie brałam pod uwagę rzeczywistości z którą stykałam się na co dzień w swojej pracy: problem zawirowania tożsamości (nie tylko płci, ale ogólnie) jest u nastolatków powszechny jak jajecznica na śniadanie, większość z tego wyrasta. Podawanie hormonów, które trzeba będzie brać do końca życia, jako lek na chwilowe problemy, jest z punktu widzenia psychologii rozwoju pójściem na łatwiznę, tym rażącym, że psychologowie doskonale wiedzą (bo uczą się o tym na studiach), że część diagnoz wieku dziecięcego po prostu znika (tak jest np. z ADHD i dysleksją).
niedziela, marca 07, 2021
Zabawa językowa w niedzielę rano
Adiunktka, akademiczka, architektka, biolożka, czeladnica, docenta/docentka, doktorka, dyrektorka, etnolożka, filozofka, inżynierka, kierownica, kolejarka, krytyczka literacka, ministra/ministerka, monterka, naukowczyni, pediatrka, politolożka, polityczka, profesorka/profesora, psycholożka, reżyserka, socjolożka, wykładowczyni.
Przedszkolanka, czyli ... przedszkolak?
sobota, września 26, 2020
Imiona
Przeglądając archiwum prywatnego bloga zauważyłam jak bardzo muszę kombinować, żeby ponazywać kolejne osoby, które przewinęły się przez moje życie. Znam dziesiątki Asiek, mam z tuzin bliższych mi Ew lub Ewelin. Gdy czytam wpisy sprzed kilku lat, czasami nie jestem już w stanie odróżnić o którą z nich mi chodziło. Uzmysłowiłam sobie rano stojąc nad zlewem w kuchni (używam mycia naczyń jako czynności medytacyjnej), że Indianie nazywali członków swojego plemienia opisowo, żeby ich od siebie odróżnić, zapamiętać, imieniem odzwierciedlić charakter człowieka. W naszej kulturze wyglada to tak, jakby się osobę chciało natychmiast zapomnieć, rozbełtać w miksturze innych takich samych imion. W każdym razie tak to działa, z biegiem moich lat coraz mniej Asiek wystaje z mojej pamięci poza ogólną aśkowatość, coraz częściej, gdy kogoś wspominam włączam pstrykanie palcami, tak ludzie są od siebie mało odrożnialni. Przez babcię Manię jako dziecko nie dowiedziałam się jak to jest odwracać się w szkole za każdym razem, gdy ktoś wypowiada moje imię mając na myśli kogoś innego. To teraz mam. Nie pasuję do niczego :)
wtorek, lutego 19, 2019
"Mów mi Marianna" i sytuacja osób transpłciowych w Polsce
Uściski,
Twoja Mysz mrucząca ... polska, mieszkam w polsce ...