Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lata 90.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lata 90.. Pokaż wszystkie posty

sobota, marca 16, 2024

Klimacik raju

Są takie dni, kiedy ubieram się w dres i wychodzę, to niektórzy sąsiedzi po prostu śmieją się ze mnie i mówią – znowu ty idziesz biegać, po co, co ty z tego masz, lepiej byś zajął się robotą, ale jaką robotą? O co im chodzi, czy są zazdrośni, że nie mogą też iść pobiegać, proszę bardzo, niech też idą, nikt nikomu nie zabrania. Czasami zastanawiam się, co w tym jest złego, że ja biegam, dlaczego się śmieją. Mam takiego sąsiada, co prawie codziennie przychodzi do domu pijany, ma żonę i dzieci, ale nikt się z niego nie śmieje, czy to znaczy, że on robi dobrze, czy ja mam również przychodzić do domu pijany, żeby sąsiedzi powiedzieli, ten teraz robi dobrze.
— Mariusz Szczygieł, "Niedziela, która zdarzyła się w środę", str. 24, Czarne, 2017.

Powyższy cytat z mojej obecnej wieczornej czytanki (którą serdecznie polecam starszym, rówieśnikom oraz młodszym), cofnął mnie do Polski lat 90-tych, a może nawet nie tak daleko, bo rozważania, czy wypada chodzić z kijkami, albo spacerować z psem pamiętam jeszcze sprzed lat nastu i nie zaręczę, że nie są one faktem na obecnej polskiej wsi. Z wiekiem coraz bardziej ignorowałam zjawiska zaprzeczające mojej podmiotowości, potem wyjechałam na inną wieś, taką po której biega się i spaceruje z psem, może więc nie mam adekwatnego oglądu. Czyli mamy temat nr 1.

Temat nr 2. Rano inną miałam czytankę, krótką, ale też skłaniającą do kilku przemyśleń. Przeczytałam poranny tekst Berii o raku (nie mam Twittera, którego nową nazwę też ignoruję, posiłkowałam się przedrukowaniami z innych mediów). Ani przez chwilę nie miałam potrzeby wątpienia w chorobę Berii, moje myśli tylko na moment zatrzymały się na kuriozalnym wyznaniu ego-budującym jak to "nie mógł tak od razu rzucić wszystkiego" (jakbym panie nauczycielki czytała, które łudzą się, że są niezastąpione) oraz na dziwnie dobrze odżywionym wyglądzie pacjenta w trakcie leczenia onkologicznego (co sugeruje, że nie jest to zdjęcie aktualne). Co innego mnie dotknęło, poraziło, zawróciło do polskiej rzeczywistości. Otóż Beria najpierw odebrał wyniki swoich badań histopatologicznych, potem wygooglał sobie chorobę, a dopiero potem (przerywnikiem jest socrealistyczny opis myśli wzniosłych o sprawach najważniejszych) poszedł na konsultację lekarską. W ten ciąg wydarzeń wplótł się element zapewne zdumiewający większość Polaków, ponieważ konsultacja odbyła się tego samego dnia. Dla mas to zupełne s-f, ale nie o to chodzi. Człowiek dostał wyniki badań i został z nimi sam, żeby sobie mógł googlać. 

Słodki jeżu kolczasty, dziękuję Ci, że mój mąż, gdy nie był jeszcze moim mężem, wyjechał z tego (k)raju. Gdyby w nim został, najpierw dostałby wyniki i zostałby z nimi sam. Potem może jakieś konsultacje i normalne tempo refleksji nad guzem, już nie ministerialne. 

Prawdopodobnie nigdy byśmy się nie spotkali.

wtorek, stycznia 15, 2019

Szymborska, Nienawiść

Spójrzcie, jak wciąż sprawna, 
Jak dobrze się trzyma 
w naszym stuleciu nienawiść. 
Jak lekko bierze wysokie przeszkody. 
Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść. 

Nie jest jak inne uczucia. 
Starsza i młodsza od nich równocześnie. 
Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia. 
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym. 

Religia nie religia - 
byle przyklęknąć na starcie. 
Ojczyzna nie ojczyzna - 
byle się zerwać do biegu. 
Niezła i sprawiedliwość na początek. 
Potem już pędzi sama. 
Nienawiść. Nienawiść. 
Twarz jej wykrzywia 
grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - 
cherlawe i ślamazarne. 
Od kiedy to braterstwo 
może liczyć na tłumy? 
Współczucie czy kiedykolwiek 
pierwsze dobiło do mety? 
Porywa tylko ona, która swoje wie. 

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. 
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. 
Ile stronic historii ponumerowała. 
Ile dywanów z ludzi porozpościerała 
na ilu placach, stadionach. 

Nie okłamujmy się: 
potrafi tworzyć piętno. 
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą. 
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie. 
Trudno odmówić patosu ruinom 
i rubasznego humoru 
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie. 

Jest mistrzynią kontrastu 
między łoskotem a ciszą, 
między czerwoną krwią a białym śniegiem. 
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi 
motyw schludnego oprawcy 
nad splugawioną ofiarą. 

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa. 
Jeżeli musi poczekać, poczeka. 
Mówią, że ślepa. Ślepa? 
Ma bystre oczy snajpera 
i śmiało patrzy w przyszłość 
- ona jedna.

— z tomu "Koniec i początek", 1993.

niedziela, grudnia 02, 2018

What a Wonderful World

Sa takie wykonania, których się człowiek nie spodziewa,
słucha,
i potem już nie słyszy tej piosenki inaczej.

Nick Cave & Shane MacGowan —  What a Wonderful World.

Jutro poniedziałek, czyli moja niedziela.
Dobranoc.

piątek, lipca 13, 2018

Piątek trzynastego

Dzień dobry wszystkim
Już w domu
Chodzę boso po blogach.

Gdy czasem wspomnę Maję, to staje mi, oj staje
Na Ewy widok sam też wzwodzik mam
Gdy myślę o Małgosi, to jeszcze się podnosi
Lecz myśl o Krysi już, zabija wszelką chuć
Bo wzwód nie sługa stary, nie poradzisz nic.
 
słowa: Georges Brassens /tekst polski Filip Łobodziński, Jarosław Gugała
muzyka: Georges Brassens
Zespół Reprezentacyjny.

Zespół Reprezentacyjny - Maja.