Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lipca 21, 2024

Biden

Gdy się człowiek zaczyta kryminałem, umyka mu, co się dzieje na świecie (czasami to i lepiej), ale nawet już i do mnie dotarło, że Biden zrezygnował z kandydowania w kolejnych wyborach. Świetnie, nie tylko dlatego, że (wg mnie) był kandydatem bez właściwości, mającym małą siłę rażenia w zetknięciu z prostackim, więc dysponującym sporą grupą naturalnych odbiorców, Kukurydzianym Donaldem. Kandydatura Bidena pozwoliłaby na dowolne, napędzające się coraz bardziej, rozwijanie wątku ageistowskiego w kampanii wyborczej. O ile rasiści i mizogini muszą przebierać się za "nie jestem rasistą, ale ..." oraz "nie jestem mizoginem, ale ...", ageiści mogą pleść trzy po trzy ile wlezie bez właściwie żadnych konsekwencji. Dobrze się stało, szkoda, że tak późno. 

Oczywiście, nadal nasłuchuję ile wiemy (i co z tego wynika) o chłopaku, który strzelał do Pomarańczowego. Gdy się okazało, że strzelec był wyborcą republikańskim, coś tak jakoś ... emocje po prawej stronie opadły. Poza tym republikańscy koledzy Trumpa milczą na temat zaostrzenia przepisów dotyczących kontroli broni (jakże inna to reakcja w porównaniu do tej po próbie zamachu na Reagana; widać, że Republikanie walczą o każdy głos bez żenady grzebiąc w mule; głosów wsparcia od domowych przemocowców i cudaków ze sztucznymi rogami na głowach nikt się już nie wstydzi).

poniedziałek, stycznia 22, 2024

Neurogeneza i zęby

O terrorze praworządności nie będzie tym razem. Ogólnie napiszę, że wygląda to jakby prezydent Duda nie wiedział co ma robić i co ma mówić. Dla mnie to typowy objaw u ucznia-przyklejki, który chciałby kogoś zadowolić, ale w świecie jest za dużo zamieszania i nie wiadomo komu wejść bez wazeliny. 

Zmieniając temat na ciekawszy, czytałam ostatnio interesującą książkę o zdrowiu naszego centralnego procesora, "Tak działa mózg" Joanny Podgórskiej. Poza gąszczem informacji trudnych do zapamiętania (np. nazw różnych neuroprzekaźników i leków), utrwaliła mi się myśl, że neurogeneza (proces powstawania nowych komórek nerwowych) ma w mózgu miejsce cały czas i nie ustaje w starszym wieku, jeśli tylko damy jej szansę. Poza dietą, neurogenezie pomaga styl życia oparty na aktywności intelektualnej, ale także fizycznej. I tu ciekawa sprawa: warto sobie życia nie ułatwiać! Z innych źródeł wiedziałam już, że im jesteśmy starsi, tym powinniśmy chodzić więcej (a nie mniej!), natomiast Podgórska uświadomiła mnie, że nawet tak trywialna sprawa jak gryzienie jest ważna dla zdrowia mózgu. Pozbywanie się zębów własnych i przechodzenie na papki nie jest dobrym pomysłem, ponieważ wysiłek włożony w gryzienie realnie motywuje mózg do rozwoju. Inaczej: bezzębność przybliża do demencji! Do demencji przybliża też powtarzalność, brak gotowości do zmiany, ponieważ życie monotonne usypia neurony i osłabia neuroplastyczność. Innym aspektem naszej aktywności mającym wpływ na neurogenezę jest jakość snu. Jedna z hipotez mówi, że faza REM (w której śnimy) jest okresem, gdy następuje trening neuronów. Bez kilku faz REM w ciągu nocy spada nam umiejętność odczytywania sytuacji społecznych (np. mimiki) oraz umiejętność zarządzania własnymi emocjami. Potrzebujemy 7-8 godzin w którym będzie kilka cykli REM i nREM - we śnie odbywa się swego rodzaju aktualizacja pamięci o wydarzenia z poprzedniego dnia, mózg wywozi śmieci (usuwany jest nadmiar toksycznych białek) i utrwala ślady pamięciowe. Nie bez powodu bezsenność pojawia się we wczesnych stadiach alzheimera.

I jeszcze jedna wisienka: jakość snu jest powiązana z wiarą w zjawiska paranormalne. Osoby, które gorzej śpią częściej wierzą w: duchy/demony, możliwość komunikacji ze zmarłymi, istnienie kosmitów, doświadczenie śmierci (NDE), oraz częściej doświadczają ogólnych halucynacji i omamów wzrokowo-słuchowych. Powód: niewyspana kora przedczołowa pogarsza nasz kontakt z rzeczywistością.

Dodatkowo, dowiedziałam się z lektury jak działa kawa - nie usuwa zmęczenia, ale opóźnia działanie adenozyny (sygnalizatora spadku energii), ponieważ cząsteczki kawy są bardzo do adenozyny podobne i mogą łączyć się z jej receptorami. Ciekawe, prawda? Książkę polecam, poza tym życzę Wam Kochani dobrego nowego tygodnia :)

piątek, stycznia 05, 2024

Emerytura

Nawiązując do kwestii ekonomicznych z poprzedniego wpisu, od 1 stycznia w Irlandii zmieniły się zasady przechodzenia na emeryturę. Osoby, które osiągnęły 66 rok życia (w Irlandii jest to wiek emerytalny dla obojga płci) będą mogły opóźnić składanie wniosku o Emeryturę Państwową aż do 70 roku życia, przy czym każdy rok zwłoki (w przypadku kontynuowania pracy) oznaczać może realny wzrost tygodniowej stawki emerytalnej po przejściu na emeryturę.

Temat emerytur w Polsce jest zagadnieniem kontrowersyjnym, obciążony błędnymi przekonaniami. Przede wszystkim nie postrzega się pracy jako sytuacji wnoszącej dobrostan w ludzkie życie, choć na poziomie psychologicznym rzeczywiście tak jest. Nie mówię tu oczywiście o pracy traktowanej pracoholicznie, priorytetowo, gdy jest ona jedynym źródłem poczucia wartości i zastępuje prywatne więzi oraz rozmowy z innymi istotami ludzkimi o emocjach (oboje z mężem znamy taki przypadek i wiemy jak to dewastuje życie, jak każdy nałóg zresztą). Nie postrzega się jej jako źródła dobrostanu, ponieważ krajanie potrafią w pracy uczynić z życia piekło. Im kto bardziej niedowartościowany lub prześladowany w domu, tym bardziej chce to sobie odbić w sytuacji hierarchicznej wobec ludzi na niższych stanowiskach. Nie mówimy tu tylko o panach :) Powiem więcej, przemoc psychiczna jest domeną pań, stąd tak chętnie niższy wiek emerytalny jest przez panie wykorzystywany do ucieczki od "koleżanek".

W Polsce jest też nadal silna skłonność do nadmiernego cenienia rzeczy o których sądzimy, że są "za darmo". Spora część społeczeństwa uważa, że emeryci dostają pieniądze za nic (w wielu głowach nie łączy się to z faktem wypracowania sobie składek), w związku z tym osiągnięcie wieku emerytalnego funkcjonuje jako sposób na robienie innych w wała: teraz będę sobie siedział, a ktoś będzie mi płacił. Takie wyobrażenie dotyka też osoby na rencie (stąd powszechna w Polsce zawiść do rencistów po których nie widać na pierwszy rzut oka choroby -- otrzymywanie renty wybacza się tylko tym co do których nie ma wątpliwości, że można ich potraktować z litością). Z powyższego powodu wiek emerytalny łatwo stał się polityczną kartą przetargową i sytuacją w której można było zarzucać oponentowi, że każe pracować Polakom do śmierci. "Dobry" rząd daje niski wiek emerytalny (teraz nie myśl o wysokości emerytury, myśl o tym, że dostaniesz coś za darmo, znowu będziesz cwańszy od innych).

Innym zjawiskiem jest mitologizacja emerytury jako części życia w której wreszcie będzie można robić najfajniejsze rzeczy i mieć czas dla siebie. Tymczasem obowiązuje tu zasada podróżnicza: gdziekolwiek jedziesz, zabierasz siebie ze sobą. Jeśli przed emeryturą nie podtrzymywaliśmy pozytywnej więzi z ludźmi, nie pielęgnowaliśmy hobby i nie umieliśmy zorganizować sobie czasu wolnego, te zjawiska nie pojawią się magicznie po przejściu na emeryturę. Po pracy zostaje otchłań, którą zapełnia telewizja, narzekanie, że świat nie działa tak jak dawniej i kontynuowanie wykonywania pozapracowniczych obowiązków połączonych z wyręczaniem domowników (obiad, sprzątanie). Pojawia się Człowiek, Który Nie Wie Co Ze Sobą Zrobić, a wraz z nim czepianie się innych, że za szybko, za głośno, za jakoś albo nie dość jakoś robią coś, splecione ze szczególną niechęcią w kierunku ludzi najmłodszych (ostatnio odbyłam rozmowę o tym, czy w bloku mieszkalnym dzieci mogą w dzień płakać albo hałaśliwie się bawić -- ja uważam, że mogą, bo są to normalne przejawy życia, ale nie wszyscy podzielają moją opinię ;)). 

Jest całkiem możliwe, że i w Polsce podniesienie wieku emerytalnego wkrótce nastąpi. Ciekawa jestem jak to przyjmą obywatele, których mentalność często kręci się wokół wspomnianych wyżej tematów (praca jako źródło stresu, darmoszka, mit czasu wolnego). 

środa, grudnia 06, 2023

Bezpieczeństwo na drogach

Ostatnio moja mama zaczęła się zastanawiać, czy UE faktycznie zamierza przeforsować prawo wymuszające na kierowcach 70+ dodatkowe badania i testy. Taki pomysł pojawił się m.in. gdzieś w tym roku, w listopadzie (słusznie) negatywnie wypowiedział się o nim taoiseach Leo Varadkar. Oczywiście różne kraje mają różne przepisy, ale generalnie idea dodatkowych badań i testów dla osób starszych jest niczym więcej jak prześladowaniem ze względu na wiek ubranym w troskę o poprawienie bezpieczeństwa na drogach, idea o tyle durna, że jej jedyną pewną konsekwencją jest wykluczenie komunikacyjne. Myślę, że pomysłodawcy projektu są motywowani przede wszystkim wyobrażeniem, że seniorzy będą słabo protestować - w przeciwieństwie do młodych mężczyzn czy osób z trwałymi uszkodzeniami uwagi (np. z ADHD), które z technicznego punktu widzenia, dla dobra społeczeństwa, można by od razu pozbawiać możliwości zdawania na prawo jazdy (a przecież nikt normalny nie zaproponuje takiego przepisu). Podobno na tę chwilę procedowany przez UE pomysł wprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich dla seniorów jeżdżących samochodem został wycofany z dalszych obrad. Ageizm jest jednym z niewielu uprzedzeń nadal tolerowanych w cywilizowanym świecie, więc temat najpewniej powróci. 

Tymczasem dwa dni temu Żandarmeria Wojskowa znowu śmiertelnie potrąciła żubry (piszę "żubry", bo tym razem dwa). Podobno żołnierze mają profilaktykę w formie pogadanek o tym, że należy przestrzegać zasad ruchu drogowego. Komedia i kabaret. Powiem szczerze - nie szanuję munduru.

piątek, maja 12, 2023

Osobowość autorytarna

Ostatnio mocno siedzę w temacie, więc napiszę Wam w skrócie charakterystykę (przy okazji dowiecie się o czym kminię, gdy długo mnie tu nie ma). Teorią autorytaryzmu psychologia zajmuje się już czas jakiś i łatwo jest zgadnąć mocne ku temu przesłanki z przeszłości. Oczywiście wojna, oczywiście dojście kaprala do władzy, and such. Jednostka autorytarna zsumowana z wielu badań na ten temat to taka, która: jest bezrefleksyjnie przywiązana do tradycji (czyli konwencjonalizm) i ma w sobie dużo agresji w kierunku ludzi, którzy konwencje naruszają (autorytarna agresja); ma skłonność do bezkrytycznego akceptowania autorytetów (autorytarna uległość), odrzuca introspekcję (zastanawianie się nad sobą, albo, o zgrozo, chodzenie do psychoterapeuty, to wg niej głupoty), myśli sztywnymi kategoriami (chętnie pielęgnuje przesądy, stereotypy, czarno-białe widzenie świata), ma zgeneralizowaną niechęć do innych ludzi i łatwo atakuje słabszych (przy czym bohateryzuje siłę), przykłada nadmierną wagę do seksualności (także przez zaprzeczanie jej) oraz ma tendencję do projektowania własnych negatywnych odczuć na świat. Oczywiście autorytaryzm autorytaryzmowi nierówny, powiedzmy, że Wam streściłam jedną z koncepcji, która nawet skończyła się stworzeniem narzędzia do mierzenia tak pojmowanej osobowości autorytarnej (chodzi o Skalę F Adorna, jak kto ciekawy). To trochę już sprawa historyczna, są nowe sposoby mierzenia zjawiska, ale do brzegu. Pomyślcie o starości. Z jednej strony konwencja mówi, że starszych należy szanować, prawda? Z drugiej strony starszy wiek jest związany z utratą siły, zaburzeniem hierarchii (w systemie hierarchicznym ten ma władzę, kto ma siłę ją utrzymać, w końcu ci na dole nie będą czekali bez końca na swoją kolej), czyli z tym czym autorytarna osobowość pogardza. To takie pytanie na weekend: skoro człowiek autorytarny gardzi słabością, ale szanuje tradycję, to będzie on cenił starszych ludzi/starość, czy raczej odwrotnie, nie za bardzo?

niedziela, stycznia 10, 2021

5 lat minęło

Bez względu na aktualny stan skupienia Bowie często towarzyszy mnie i Kraciastemu w podróżach, 
albo budzę się z jakimś jego utworem w głowie (ostatnio "Boys Keep Swinging"). 

Wiele z jego aranżacji jest tak specyficznych, 
że ich covery mówią więcej o imitatorach, niżby oni sami chcieli nam powiedzieć (patrz, Nirvana).

Dwa dni temu skończyłby 74 lata 
(btw, jakkolwiek to brzmi absurdalnie, uświadomiłam sobie teraz, że w kwietniu 74 strzeli Iggy'emu).

Wiek to tylko liczba, mówią jedni, 
inni zaś dodają pocieszająco (widocznie pocieszenia potrzebują), że każdy się starzeje.
Nie każdy. Przewrotnie, niektórzy z nastoletniości przechodzą od razu w zgrzybiałą pierdzielowatość i potem już, prawdę mówiąc, starzeć się nie ma co.

Blackstar, 2015.

Where Are We Now?, 2013.

Wild is the Wind, 1981.

Ziggy Stardust, live, 1973.