Tuesday, February 19, 2019

"Mów mi Marianna" i sytuacja osób transpłciowych w Polsce.

(...) i sobie o tym zapomniałam, droga Mu, co miałam Ci onegdaj napisać, a to już luty po półmetku. Otóż, dokument Bielawskiej, nagradzany w Polsce i na świecie, miał pod koniec stycznia pójść w polskiej TV. Nie poszedł, chociaż tak przewiduje umowa (TVP jest współproducentem). Do tej pory nie widzę w sieci żadnego uzasadnienia. Oczywiście wiem, że penisy ich twarde tylko na widok "prawdziwej" kobiety. Znalazłam za to wywiad z główną bohaterką, Marianną, która była Wojtkiem do 47 roku życia. Możesz go przeczytać TUTAJ (wywiad Anny Tatarskiej dla gazety.pl). A powiem Ci, że ja czytam ze zjeżonym futerkiem. Sędziowie decydujący o losach człowieka, nie znają podstawowych zagadnień z tematu, który aktualnie procedują. Rodzice kochają wybiórczo i są w stanie w imię "miłości" niszczyć drugiego człowieka. Dzieci się odwracają, bo wstyd coś powiedzieć znajomym (ale, gdy w domu jest pijący alkoholik, gdy sama pijesz, bo depresja iwogle, Polacy zrozumieją, pożyczą cukru, skomentują Ci na blogu, że oni też od czasu do czasu lubią sobie golnąć). Przez to wszystko do głowy piosenka Kultu mi się przyczepiła i teraz taki mam soundtrack na wtorek. A zaczęłam od Bacha i miało być kulturalnie.

Uściski,
Twoja Mysz mrucząca ... polska, mieszkam w polsce ...

Monday, February 18, 2019

In a cup of ...



americano.
Location: Belle's Tea Room, Main Street, Blackrock, Co. Louth.

My Kraciasty and me were going to Dundalk for shopping, with a short stop at a tea room in Blackrock. We photographed the coast and the clouds rolling over the mountains on the north. The tea room was packed when we got there, full of the smell of coffee and loud voices.

A przy tej okazji uświadomiłam sobie śmieszną rzecz. Kilka dni temu napisałam na Galaktycznej o naszej Doris. Dzisiaj, po nadbrzeżnym szwendaniu się, kawie i zakupach spożywczych, z okazji pełni księżyca zajechaliśmy pod koniec podróży na plażę. Mogliśmy tam obserwować, jak do hangaru wjeżdża łódź ratunkowa:



Pięknie, tylko ... to nie jest Doris, co zauważyłam dopiero teraz. W hangarze śpi inna emerytka, "Her Majesty the Queen" ... i na zdjęciu na Galaktycznej widać to bardzo wyraźnie (z boku jest nazwa). Z jakichś powodów mój umysł zignorował tę informację skupiając się na tym, że niewyraźny numer na burcie mógł być numerem 12-31. Mógł być, ale nie jest. To numer 12-30 😊 Taka historia. Gdzie jesteś, Dooooris 😱?!!

Sunday, February 17, 2019

In a cup of ...



green tea.
Location: Carlingford Arms Pub & Restaurant, Newry St, Liberties of Carlingford, Carlingford, Co. Louth.
Time: Feb. the 6th.

It was a lovely afternoon in one of the most beautiful towns in this part of Ireland. We met our friend who had just finished her work and had together tasty lunch in one of the pubs. Ojeżu, I need to get my nails done!

 


americano.
Location: Stockwell Artisan Foods, No 1 Stockwell Street, Drogheda, Co. Louth.
Time: Our Valentine's Day lunch.

W różowej butelce jest woda z kranu. Woda z kranu, mleczko, kawa. Do tego wciągnęliśmy obiad. Był też spacer po zimnym mieście, za rączkę i w dziwnych czapkach. 

Wracając zaś do dzisiaj (wiem, że czytelnicy, rozproszeni elementem obrazkowym, miewają problemy z podążaniem za chronologią fabuły), nie wyszliśmy z domu ani na moment na zwiad wysyłając w zastępstwie kota. Obejrzeliśmy dwie płyty z "Za chwilę dalszy ciąg programu", poza tym Rysiu z okazji kociego święta sam się obsłużył i ściągnął kawałek podsmażanego kurczaka z patelni, słusznie wnioskując, że jesteśmy zajęci. Kraciasty pisze komentarze czasami zbyt wiele spodziewając się po swoich rozmówcach, ja patrzę jak wieje na świecie.

Dzień kota.

Ryś zamieszał w kuwecie,
jest dzień kota na świecie. 
Ładnie zacząć go trzeba,
gryz kaczuszki bez chleba, 

potem spacer pod domem,
ze wzniesionym ogonem. 
Bryza morska napiera,
nie pomaga w spacerach,

więc po paru kółeczkach,
wraca się do łóżeczka,
i uprawia sny kocie.
o mruganiu i płocie.

Ludzie miasta i wioski,
(także specjalnej troski)
niechaj każdy pamięta,
dziś dzień kociego święta!

***

Tako rzecze Zaratustra. Od jakiegoś czasu pracowałam w niedziele, więc doceniam wolne (brawa, burzliwe oklaski). Walentynki i inne dni niepracownicze spędziliśmy uroczo, może zresztą wieczorem wkleję tu jakąś filiżankę lub kubek. W międzyczasie w Polsce kolejna żałoba narodowa (miejmy nadzieję, że bitwa na pogrzeby na razie zakończona). Wierszyk powyższy pisałam ponad 10 minut i po cierpieniach twórczych pora na śniadanie 😃 Witajcie w niedzieli, Ave. Co tam u Was?

Tuesday, February 12, 2019

Mamy wolne!

Czyli aktualnie u mnie niedziela.
Wykokosiłam się z łóżka nawet całkiem wcześnie, dojadłam wczorajszy obiad, przejrzałam XIX-wieczne dagerotypy i zdjęcia tomboyowej mody z lat 40-tych. Kraciasty włączył Soykę i od tego zaczęłam słuchać Czesia Mozila ...

W ostatnich dniach umarli: Clive Swift, znany społeczeństwu jako Ryszard z "Co ludzie powiedzą", ulubionego serialu mojej mamy, ale przecież także autor piosenek; i Albert Finney, znany w Polsce o wiele mniej niż na to zasługuje, który swego czasu nie przyjął od królowej ani Orderu Imperium Brytyjskiego, ani szlachectwa, uznając je za przejawy snobizmu.

Do poprzedniego tematu biedroniowego ... nie rozumiem również zarzutów o to, że Wiosna ma rozbijać głosy dla zjednoczonej opozycji. Jeśli ta opozycja ma twarz Schetyny lub modnej ostatnio Kopacz bredzącej o dinozaurach, mówię nie! Głos oddany na Biedronia jest także głosem przeciw PiS. A dlaczego nie jest to głos oddany na PO, członkowie tej partii niech sami się nad tym zadumają ... z ostatnich dni chociażby, peowska propozycja jakichś saturnaliów z okazji 40 rocznicy pierwszej pielgrzymki Wojtyły do Polski. Czytam ... nie wierzę.


Bo tak już jest, że drogo płaci
Ten, który wybrał nic nie tracić
(...)
I mówią mi,
Że Ty, że Ty chcesz więcej
I cóż, i cóż, że to co masz
Dla Ciebie jest w sam raz

Friday, February 8, 2019

Biedroń.

Nie wiem, co myśleć.
Jako prezydent Słupska wydawał mi się sprawny, ale czy na dalszy rozwój na arenie politycznej będzie miał szansę ktoś o kim memuje się głównie, że gej i że w czyn chce wprowadzić rozdział Kościoła od państwa?

Jedno i drugie jest dobre,
jest też Biedroń antidotum na obrzydłego mi już Schetynę,
który po erze Tuska pogrąża PO.
A jednak nie wiem, co myśleć. Na razie nie widzę wiosny.

Wednesday, February 6, 2019

In a cup of ...



green tea.
Location: Cafe Lemonade, Matthews Ln S, Lagavooren, Drogheda, Co. Louth
Time: yesterday before work.

For Kraciasty it was the first meal of the day.
To sum up: rainy weather, a limping cat and a cat litter box in a trunk. All's well that ends well.

Po wtorku ponownie nastąpiła środa. Siedzimy i wcinamy ruskie pierogi ze śmietanką, ale wbrew pozorom o polityce napiszę później.

Wednesday, January 30, 2019

Chłód i zdradliwe słońce.



Jeśli pamiętacie krowi obrazek, to jest to samo miejsce wczoraj - czysty, słoneczny widok na ośnieżone góry Cooley.

Zimno w Irlandii, moja mam na swoim profilu fb pokazuje mi śnieg na Dolnym Śląsku, ale tutaj pomimo braku opadów temperatura też daje w kość. Właśnie zagrzewam się przedpołudniową kawą i oglądam moją absolutnie ukochaną vlogerkę dreamer72fem. W tajemnicy powiem Wam, że od czasu do czasu zerkam też na patovlogi mexicano tv. I tak się zastanawiam, czy jeśli kiedyś będę w Białymstoku, znajdę tam coś więcej niż sekretne miejsca w których stoją puste butelki po piwie. Głęboko wierzę, że tak. Na razie, może jutro napiszę na Galaktycznej, co widzieliśmy wczoraj w hrabstwie Meath.
Trzymajcie się ciepło 😘

Tuesday, January 29, 2019

In a cup of ...



green tea.
Location: Esquires Coffee House, 13 West St, Downtown Drogheda, Drogheda, Co. Louth, A92 NCA4
Time: yesterday afternoon.

Sometimes my tongue is twisting and sometimes I'm absent-minded and think about other things while talking to people. That is why once in a while I can't order food like a normal person 😁 After lunch I bought my first 24 eyeshadow palette and a cat bowl (for some time we have a guest - pretty often a big, piebald cat is dropping by for breakfast or dinner, or both).

Przez kilka ostatnich dni Kraciasty pracował dość intensywnie i stęskniło się nam za włóczeniem się bez celu. Dobrze jest po prostu chodzić ze sobą.

Sunday, January 27, 2019

74 rocznica wyzwolenia Auschwitz.

Do słów pana premiera dodam, że to piekło stworzył niedowartościowany naród, który właśnie wstawał z kolan.

Thursday, January 24, 2019

Thank you, David ...



***
a poza tym tego dnia w roku 1943, w szpitalu św. Pankracego w Londynie,
zmarł Glyndwr Michael, walijski włóczęga pochodzący z zagłębia górniczego Aberbargoed,
który po śmierci wypłynął obok hiszpańskiej Huelvy jako major William Michael.
Wziął w ten sposób udział w operacji brytyjskiego wywiadu pod kryptonimem "Mincemeat".
Operacja miała na celu przekonanie Niemiec, że kolejnym celem Brytyjczyków jest Grecja (a nie Sycylia).
Tak oto, Glyndwr (woda w dolinie), który odszedł był z tego świata za pomocą trutki na szczury,
                                                                 został majorem pochowanym z żołnierskimi honorami.
Człowiek, którego nie było. Y Dyn Na Fu Erioed.
Puenta tej historii? Jego grobem w Hiszpanii opiekuje się obecnie ... konsulat Niemiec.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...