Sunday, September 22, 2019

In a cup of ...




czarnej herbaty.
Miejsce: Zagroda Guciów, Guciów 19, 22-470 Guciów, lubelskie.
Czas: 12 września, środa ...

... tego dnia pakujemy manatki i jedziemy w kierunku Biłgoraju, potem lecimy do Puław przez ... Dragany i Lublin. To pierwsze miejsce może nie być Wam znane, ale zaraz, za chwilę to naprawimy. Post o naszej podróży mi się supła, będzie na Galaktycznej pewnikiem jutro rano, ale Norbert już mnie ubiegł, więc polecam jego post o naszej wizycie w Draganach.

***

Po dwóch dniach słonecznych, niedziela rozpoczęła się deszczem i mgłą. Teraz lepiej. U Rysia zauważyliśmy sporą ranę, może po pogryzieniu, lub bardziej po jakimś wypadku na płocie. Chyba ma kilka dni. Ale przynajmniej Ryś już się na nas nie gniewa, spał z nami cała noc. Uff.

Saturday, September 21, 2019

In a cup of ...




zielonej herbaty.
Miejsce: Padwa, Stanisława Staszica 23, 22-400 Zamość, lubelskie.
Czas: 10 września, wtorek,  po 13-tej ...




zielonej herbaty.
Miejsce: Arte, Rynek Wielki 11, 22-400 Zamość, lubelskie.
Czas: 10 września, wtorek,  po 15-tej ...

***

Ryszard pojawił się wczoraj późno i nadal jest trochę obrażony. Rozumiemy go. Tkwię we wspomnieniach, choć praca też już była, i dzisiaj również pomykam na kilka godzin. Na Galaktycznej pierwsza część podróży poślubnej. Wspaniały to był czas.

Thursday, September 19, 2019

In a cup of ...



flat white.
Miejsce: Costa na Lotnisku Kopernika we Wrocławiu, ulica Graniczna 190.

Moje stado dzisiaj około trzeciej. Miasto żegnało nas deszczem i gniewnymi chmurami, za to lot był spokojny i dość klarowny. Bardzo wyraźnie widzieliśmy góry Snowdonii. Nie ominie Was dalsza część filiżankowa z podróży poślubnej, ot, chciałam zaznaczyć, że otworzyliśmy dom i czekamy na kota. Richard, gdzie jesteś?

In a cup of ...




czarnej herbaty.
Miejsce: Zagroda Guciów, Guciów 19, 22-470 Guciów, lubelskie.
Czas: 10 września, wtorek, jemy śniadanie przed włóczęgą ...

... w tle jogurt malinowy i Karolek wystawiający łepek z plecaka.

***

Tak było, nadal wspominam poślubny czas, kolejna odsłona będzie zapodana z innego miejsca. Teraz siedzę w domu na Dolnym Śląsku, za oknem czuć jesień, a ja wcinam kanapkę z ogórkiem małosolnym z Lidla i pakuję walizki. Po południu wracamy do Irlandii i kota Ryszarda. Szykuje się post z podróży poślubnej, w głowie jest plan tekstu o "cudownych" mumiach, a na Galaktycznej już wisi tekst o samym ślubie, nic długiego, takie "specyfikacje". Jutro czas wracać do pracy, jak zwykle strasznie mało zrobiłam czy załatwiłam. Uczę się spać z obrączką 😀

Tuesday, September 17, 2019

In a cup of ...




podwójne espresso z bitą śmietaną i sosem pomarańczowym.
Miejsce: Lodziarnia Fragola, plac Świętego Michała, 37-500 Jarosław, podkarpackie.
Czas: 9 września, po południu.

Trzeba było nam spocząć na chwilę. Padło na to urokliwe miasto, tego dnia o tej porze w letargu ...




zielonej herbaty z melisą i lawendą.
Miejsce: Zagroda Guciów, Guciów 19, 22-470 Guciów, lubelskie.
Czas: 9 września późnym wieczorem ...

... w końcu dojechaliśmy do pierwszego noclegu na wschodzie. Zamojszczyzna przywitała nas kompletnym mrokiem. Po dłuższym poszukiwaniu bazy, jasny pokój na pięterku pod gontem, prysznic i dojadamy kanapki zrobione przez ciocię z opolskiego.

Monday, September 16, 2019

In a cup of ...




zielonej herbaty.
Miejsce: u cioci, gmina Praszka.
Czas: 8 września  ...

Tydzień temu zaczęliśmy naszą podróż ...

Saturday, September 7, 2019

In a cup of ...



flat white.
Location: illy at Alcock and Brown, Terminal 1, Dublin Airport.
Time: Thursday around 4 pm.

... czekamy sobie.

zielonej herbaty z pomatrańczą i limetką.
Miejsce: trzebnicki salon fryzjerki.
Czas: wczoraj przed południem.

Farbujemy się i bajerujemy o różnych rzeczach.





zielonej herbaty.
Miejsce: św. Jadwigi 29c, Trzebnica.
Czas: wczoraj po południu ...

... ofarbowani, przystrzyżeni i w stylizacjach nie na to miasto. Mnie jeszcze czekają ludzkie paznokcie. Słońce, jest pięknie.




herbaty ... nie wiem jakiej, bo się stresuję.
Miejsce: Markiza, Bochenka 49, Trzebnica.

Leje. Bukiet jesienny. Chwilę mnie tu nie będzie.

Saturday, August 31, 2019

In a cup of ...



green tea.
Location: Stockwell Artisan Foods, No 1 Stockwell Street, Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday, after 3 p.m.

Rzutem na taśmę złowiliśmy nasze ulubione miejsce otwartym. I widać na zdjęciu, że wszystko wróciło do normy. Kraciasty już jest w domu, nazwoził książek i filmów, skosił trawnik, wygłaskał kota, rano podwiózł mnie do pracy. Jeszcze kilka dni i wyruszamy w podróż razem, żeby dołączyć do zielonej sukienki.

Tuesday, August 27, 2019

Mamy wtorek,

jeszcze trochę wtorku. Sekielski podzielił się njusem, że pozbył się 4/5 żołądka, media w Polsce delektują się korkiem na A4 (gdzie mój Kraciasty był osobą swoją własną), a nasza mała wioseczka jest w irlandzkich gazetach i radiu z powodu wojny gangów. Kot leży o tej porze na biurku odrabiając tym moją popołudniową nieobecność w domu. Ja zaś jestem bardzo kontenta z nowego pomysłu - prześlę parę groszy pewnej autorce próbującej wydać swoją książkę ... mam nadzieję, że ją to ucieszy 😊 Dla radości Czytelników natomiast ładne obrazki:


zdjęcia są ze strony Maks Viktor Antiquarian Books

Saturday, August 24, 2019

Update późnosobotni.

Około jedenastej wypuściłam kota w mrok. Nie ma wiatru, tylko odgłosy morza słychać gdzieś w oddali. Piję herbatę i sobie dumam siedząc w szlafroku. Takie dumanie przed snem. Wrzuciłam post na Galaktycznej o Bobisi i nastrój mam nostalgiczny, bo grzebałam na komputerze w zdjęciach z ostatnich 12 lat. Niby nic takiego się nie zmienia, ale jak nie patrzysz, zmiany zachodzą nieuchronnie. I to nieuchronnie wcale nie jest takie straszne, w końcu niektórzy przysparzają szczęścia pojawiając się w naszym życiu, a inni z niego znikając. Myślę o zwierzętach, jaki jest sens tych wszystkich krótkich spotkań ... ich życie, młodość, dorosłość, starość widzimy zazwyczaj, jeśli nie liczyć zwierzęcych matuzalemów, jak na dłoni. Czego możemy się od nich nauczyć? W zaświaty nie wierzę ... wędrówka dusz? ... to wszystko za bardzo jest naciągane. Dzisiaj wychodząc ze sklepu w ostatniej chwili skręciłam, żeby nie rozdeptać pająka. Przyszło mu być pająkiem i w związku z tym robił co mógł. Gdybyśmy chcieli się z tego uczyć, świat wyglądałby trochę inaczej ...

I proszę ... filiżanka również.

rzeczywistość współpracuje. Kraciasty jest już pod opieką Malinki. Obrączka kupiona online pasuje tak, że łatwo wchodzi, trudno schodzi. Natomiast na lotnisku miły mój znalazł narzutkę z alpaki, co się nada na ślub. Alpaka jest z Kerry 😊, ciekawe jak ma na imię. Poza tym słońce świeci drugi dzień i jest z 22 stopnie, czyli jak na warunki irlandzkie mamy upał. Wczoraj praca bardzo miła (przez okno zaglądał do mnie pied wagtail, pliszka siwa, mały, ciekawski ptaszek), taksówkarz zaśpiewał mi przez słuchawkę piosenkę w której występuje moje imię, a tak w ogóle postarałam się dzień zacząć dobrze -



green tea.
Location: Cafe Lemonade, Matthews Lane South, Drogheda Beside Tesco Extra just off Donore Road,
                   Drogheda, Co. Louth.
Time: yesterday, before noon ...

z pawłową 😈
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...