środa, maja 08, 2024
Eurowizja
Jak nigdy, sprawdziłam, co tam panie było wczoraj na Eurowizji, i przeżyłam całkiem miłe zaskoczenia. Irlandia zrobiła na mnie wrażenie (Bambie Thug), podobnie jak JuKej (Olly Alexander, o jakże gay), oba występy telewizyjnie perfekcyjne. Podobali mi się także Finowie mrugający do słuchaczy okiem w klimacie lat 80'tych (Windows95man), poza tym Ukraina, we własnym języku i ze słowiańskim zaśpiewam (alyona alyona & Jerry Heil). Luna, reprezentantka Polski wizualnie mocno zalatująca "starą" Lady Gagą wykonująca piosenkę o niczym nie przebiła się ani do ucha, ani do oka. Nie miałam oczekiwań, więc nic nie boli.
20 komentarzy:
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nie oglądałam i nie przeżywam, jak dla mnie, dziwny to konkurs, jakoś nie polubiłam...
OdpowiedzUsuń@jotka, nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek naprawdę pilnie śledziłam. W oglądanie paru tegorocznych wykonawców wkręcił mnie występ Bambie Thug. Luna niestety traciła oddech (chociaż próby nawiązania walki z innymi wykonawcami były widoczne).
UsuńA Tali z Luksemburga?
OdpowiedzUsuń@Rybeńka, posłuchałam. Początek nawet ciekawy, nie wiem po co nagle pojawił się język angielski (wolałabym nie być do końca pewna o czym to jest :D). Wizualnie dość tradycyjnie (tutaj również rozwinięcie mnie interesujące od początku, szału ni ma).
UsuńTo moja znajoma to nie jestem zbyt obiektywna.
UsuńAle Eurowizja to w ogóle nie moja bajka
@Rybeńka, o proszę, sześć stopni oddalenia w działaniu ;D
UsuńW moim tekście miało być "rozwinięcie mnieJ interesujące".
Finów próbowałem obejrzeć i nie dałem rady do końca. Nie moja bajka.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, trwa to z 3 minuty, ale ok. Finowie przypominają mi wykonawców typu Weird Al Yankovic (przynajmniej nie traktują poważnie Eurowizji, która muzycznie nie jest festiwalem najwyższych lotów).
UsuńMoniko, dobre skojarzenie z Weird Al Yankovic. Reszta to tytul "No Rules". Ja tez nie ogladalam do konca od poczatku zreszta. :))) Gusta sa rozne. Humor tez.
Usuń@Echo, obejrzałam do końca za drugim podejściem, za pierwszym odtworzyłam kilka pierwszych sekund i końcówkę :D Nie powiedziałabym, że humor Windows95man jest moim poczuciem humoru, raczej jest to coś innego niż typowe, eurowizyjne zadęcie (w tym sensie ich występ jest przynajmniej łatwiejszy do zapamiętania).
UsuńPrawde mowiac to ja No Rules slyszalam i ogladalam juz w konkursie przed wyborem do Eurowizji. Glosno bylo o wykonawcach: panowie poznali sie dopiero przy realizacji planu wystepowego. Pan, ktory wokaluje jest autorem piosenki i jest w porzadku. Drugi pan to raczej z innej branzy, bardziej wizualnej i w cywilu tez lubi byc goly i wesoly, tez w porzasiu. Cala konstrukcja ma jednak swoje juju czyli jajo, z ktorego wykluwa sie pierwszy mieszkaniec kraju. To legendarne jajo kaczki Sotki, ktora zniosla jajo na drzewie i z niego cos sie wyklulo nieopierzone, troche dziecinne (to moja wersja Kalewali). Potem mijaly lata, wieki, ery i wynaleziono niebieska tkanine na spodnie, ktore nastepnie zostaly postrzępione i wyprane, znicowane na tyle, ze jeno kuse spodenki zostaly do przywdziania. A nazwa zespolu Okno95mezczyzna nie pasuje zupelnie do lat 80.
Usuń@echo, no proszę, zawsze warto dopytać, bo może się okazać, że ten kto się wzbrania, wie więcej niż ten, który zagaja temat ;D
UsuńDla dzieciaków urodzonych po roku 2000 zarówno lata 80-te, jak i rok 95 to prehistoria, czerpią z obydwu nurtów czasowych swobodnie je mieszając i mając w nosie, że to dla mnie jakaś różnica (mam na myśli literalnie dzieciaki, które widzę na ulicy ubrane w klimacie mojego nastolęctwa, a nie wykonawców piosenki eurowizyjnej).
Ja mowie prawde, nie odgladalam do konca od poczatku bo znalam to co prezentuja. Czekalam z pewnym zainteresowaniem co w tym roku beda wybierac do finalu. Jeszcze nie wiem czy ogladne finalowe wystepy. Moze tak a moze nie. Dla mnie nie ma to znaczenia ale gdy mowi sie o tym glosno to i ja slysze. I wpadl mi w oko Twoj tekst.
Usuń@Echo, a z czym miałabyś niby łgać? Natomiast z pewnością wiesz więcej. W ogóle nie zgłębiałam tematu Windows95man, kto on i jaka była idea występu. Obejrzałam sobie urywki, that's it (wymiękłam przy Turcji i już mi się nie chciało dalej przewijać). Modę na lata 80/90 obserwuję od kilku sezonów wśród alternatywnej młodzieży - aż serce rośnie :)
UsuńTo sobie odsłucham Finów, bo ja tak wybiórczo i raczej po fakcie, bo pamięć o Eurowizji u mnie ulotna😉
OdpowiedzUsuńGdyby nie hejt (przed i po) to bym w ogóle nie odnotowała, że się odbyła. Coś nie mamy szczęścia w typowaniu kto ma reprezentować PL.
@roksanno, ogólnie nie przepadam za festiwalami, a Eurowizja kojarzy mi się z muzycznym kiczem i nijakością. Stąd zreflektowałam się po fakcie, gdy w polskich mediach przeczytałam, że jest hejt na Lunę, itakdali. Jak już zaczęłam słuchać tego i owego, to nawet coś mi się spodobało. Ale fanką nie zostanę ;)
UsuńO mateczko, nawet nie wiedziałam, że to jeszcze istnieje. :)))
OdpowiedzUsuń@JoAnno, istnieje, istnieje. Ktoś, o dziwo, ogląda :D
UsuńNie oglądałam tego nigdy, ale w tym roku doszły mnie słuchy o skandalicznym zachowaniu ekipy z Izraela i upolitycznieniu imprezki, no to poczytałam o tym i owym.
OdpowiedzUsuńM
@don'tblink, właśnie o upolitycznieniu wiem niewiele, może dlatego, że skupiłam się na kilku dość przypadkowo wysłuchanych piosenkach, natomiast nie śledziłam akcji od początku do końca.
Usuń