Tony Bennett — The Way You Look Tonight (2021).
piątek, lipca 21, 2023
20 komentarzy:
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
https://youtu.be/_OFMkCeP6ok?si=vgGz_bwAqcClGUaC
OdpowiedzUsuń@Asenato, słuchaliśmy tego z Wolandem ("Body and Soul" z Amy Winehouse), gdy wybierałam piosenkę do wpisu :)
UsuńŚwietny gość, świetny głos.
https://youtu.be/9ayelb6WZ9g?si=wE_TCiUrEt1w3bin
Usuńhttps://youtu.be/gU8CDn9QJZM?si=i5eWCjiFnhQGE2Q8
UsuńI po prawdzie tak by można wszystkie
Do "I Left My Heart in San Francisco" z Garland i "A Wonderful World" z K.D. Lang dodam jedną z moich ulubionych wersji "Fly Me to the Moon" oraz "Yesterday I Heard the Rain" z Alejandro Sanzem (mało w Polsce znanym, ale polecam).
UsuńFly me to the moon
UsuńTo jednak jak dla mnie Doris Day
https://youtu.be/M_CRJNKvWsk?si=dJfCJROV8vsuDgzk
@Asenata, też spoko, chociaż bardziej popowa. Miała ciekawy głos, ale w filmach zazwyczaj grała idiotki (inna sprawa, że w Hollywood nie było w tamtym czasie wielkiego wyboru dla kobiet).
UsuńDoris Day jako idiotka?
UsuńNo nie ,ja się z tym absolutnie nie zgadzam 😉
Ona była z tych aktorek, które wzbudzały sympatię. Nie była typem piękności, przez co miała w sobie taką zwyczajność, która rozsiewała pozytywne emocje.
Nie grała w filmach wybitnych, ale przecież nie samą wybitnością człowiek żyje.
I lubię słuchać jej piosenek
https://youtu.be/IKumQCTNJOY?si=1yU0uOMJSu1Be7Dh
https://youtu.be/JRp1LZOk05o?si=NDVsEvjC6xBpDOSv
@Asenata, niestety kinematografia z ery klasycznej (złota epoka holyłudu) miała dla kobiet niezbyt ciekawe propozycje aktorskie. Idiotka (najczęściej blond), femme fatale, stara baba (vel wiedźma), żona i matka (ekscytująca jak owsianka) to były najczęstsze archetypy kobiece (wiem oczywiście, że Bette Davis czy Katharine Hepburn były klasą samą dla siebie, ale mam na myśli ogół, a nie wyjątki). Można oczywiście dyskutować, ile zmieniło się w tym temacie od lat 50-tych. Uważam, że fantastycznie zagranych ról kobiecych zaczęło z czasem przybywać, bo było CO grać (nie wiem, czy obserwujesz mojego bloga prywatnego, tam piszę jakie stare filmy polskie oglądam od czasu do czasu ... role kobiece w tych produkcjach to często pukanie od spodu - mam na myśli scenariusz, nie wykonanie).
UsuńDoris Day była bardzo ładną i utalentowaną kobietą, ale powtarzalny wzór ról, które jej dobierano, był nawet wówczas zauważalny. Oscar Levant powiedział "znałem Doris jeszcze zanim została dziewicą". Nom.
"Idiotka (najczęściej blond), femme fatale, stara baba (vel wiedźma), żona i matka (ekscytująca jak owsianka)"
UsuńJakby nie patrzeć wymieniłaś całe spectrum ról do zagrania, w których można było wykazać swoje umiejętności aktorskie 😉
Hollywood rządziło się i rządzi swoimi prawami, teraz idzie ku lepszemu.
Kobieta jeżeli chodzi o role zawsze miała pod górkę. Miało na to wpływ kilka czynników.
Greta Garbo,Barbara Stanwyck ,Ingrid Bergman,Jane Wyman ....i tak by można wymieniać.
To są jednak aktorki, które na trwale zapisały się na kartach filmu
Ich role trzeba rozpatrywać na tle dawnego stylu filmowego.
Doris Day tak ja większość aktorów wpadła w pewną szufladkę Ale moim zdaniem dobrze się w niej odnalazła.
Oscar Levant??
Nie kojarzę
@Asenata, wymieniłam spektrum, i owszem. Ale jeśli jedna aktorka gra w kółko ten sam profil, to nie jest żadne spektrum :) Hollywood w tamtych czasach miało wiele gwiazd, które nie umiały grać, więc mogły tylko powtarzać swoje role z wcześniejszych filmów.
UsuńOglądałam kilka filmów z Doris, większość miały to do siebie, że nie pamiętam o czym były :). Poza tym Hitchcock i ponowne wykorzystanie tego, że aktorka umiała śpiewać. Zdaję sobie sprawę, że dawniej był inny styl. Jest wiele świetnych starych filmów, zazwyczaj bez udziału Doris Day.
Levant - pianista/kompozytor, od czasu do czasu też aktor, np. w "Amerykaninie w Paryżu".
A trochę tak około tematu ... gdybyś miała wymienić 5 najlepszych amerykańskich filmów, powiedzmy z lat 1940-1965, to jakie by to były tytuły?
Mając dwadzieścia lat nie zagra się matki. A mając czterdzieści -podlotka.
UsuńJednak przez całe swoje aktorskie życie jest możliwość zagrania wszystkich kolejnych etapów przemian kobiecego życia.
" wiele gwiazd, które nie umiały grać"
O kogo chodzi?
Doris Day po prostu lubię.
"Jest wiele świetnych starych filmów, zazwyczaj bez udziału Doris Day."
Tak samo można by napisać o każdej aktorce, każdym aktorze.
"5 najlepszych amerykańskich filmów"
Chyba nie ma trudniejszego pytania
W profilu mam wpisane- "Garsoniera", "Rio Bravo", "Dwunastu gniewnych ludzi"
-"Pół żartem, pół serio"
-"Afrykańska królowa"
Raczej nie da się z tak obszernego okresu wybrać tylko pięć filmów.
Nie ma jak 🤔
I czy najlepsze równa się ulubione.
@Asenata, no ba! Ale ... Doris granie dziewictwa trochę sobie przedłużyła ponad miarę i sens (z tego, co pamiętam). W nowszych czasach (obecnie zniknięta) Meg Ryan miała podobny problem (bardzo ją i jej filmy lubię, ale faktem jest, że wpadła w komedie jak śliwka w wiadomo co).
UsuńO kogo chodzi? Za dużo by wymieniać. Część amantów z tamtych lat to drewienka wprost dramatyczne (od razu przychodzi mi do głowy Cary Grant, w sumie nie wiem dlaczego najpierw on, bo nie był przecież wyjątkiem od reguły i nie ma sensu go wyróżniać).
Niby można tak napisać o każdym, ale jednak nie. Dobrym sprawdzianem jest zerknięcie na listę filmów z Doris kogoś takiego jak ja (czyli osoby z mojego pokolenia). Naprawdę rozbrajające jest to, że akurat ja oglądam stare kino i wiem (filmweb mi podpowiada, bo zawsze zostawiam oceny), że oglądałam kilka jej filmów. Tymczasem, gdy spoglądam na jej filmografię pamiętam wyłącznie fabułę "Człowieka, który wiedział za dużo". Reszta to w kółko to samo, nie tylko powtarzalne w kategoriach fabularnych, ale raczej bez znaczenia w historii kinematografii. Oczywiście to nie oznacza, że nie warto tego oglądać (jestem fanką oglądania przeciętnych filmów z epoki, uważam, że sporo można się z nich dowiedzieć).
"Garsoniera", "Pół żartem, pół serio" ... i od razu dwa filmy Billy'ego Wildera. Też o nich wczoraj pomyślałam. Gdzieś wysoko byłby "Bulwar Zachodzącego Słońca" oraz "Stalag 17". A poza Wilderem "Tramwaj zwany pożądaniem". Z Hitchcocka "Psychoza". Tylko, że to już 6. "Dwunastu gniewnych ludzi" oglądałam niedawno ... dobry, jednak film się trochę zestarzał.
Z perspektywy tak odległego czasu okazuje się, że ulubionymi są filmy, które były dobre lub/i popularne. Mogły być tylko popularne (dzięki temu zostały zapamiętane i ocalone), ale jeśli były tylko dobre (bez popularności), nawet nie wiemy, że warto byłoby o nich porozmawiać. Więc ... najlepsze nie równa się ulubione, ale nic innego nie mamy ;)
Meg Ryan chyba te operacje poprawiające urodę zaszkodziły.
UsuńAmant ma zniewalać umysły pań 😉 Cary Grant chyba był w tym dobry.
Nie ma możliwości pamiętania dokładnie fabuły filmów, które od lat nie są powtarzane.
Para Doris Day i Rock Hudson myślę zapisała się jednak w pamięci widzów.
Nie da się wybrać piątki, bo za dużo dobrych filmów.
Na to czy film jest w ulubionych ma znaczenie to czy był dobry czy popularny.
Ale też wpływają na to czynniki indywidualne, nieraz nie zrozumiale dla innych
@Asenata, kariera Meg Ryan ucierpiała rzekomo z powodu romansu Russellem Crowem, choć może po prostu miała dość obsadzania jej w pewnym typie ról i wypisała się z tego biznesu (co tabloidy oczywiście interpretują sensacyjnie). Teraz głównie gra w niezależnych produkcjach i reżyseruje, może to dobrze (niczego nowszego w jej wykonaniu nie oglądałam, więc nie mam opinii).
UsuńW temacie zniewalania oddaję głos na William Holdena ;) Zachwytów nad Carym Grantem nie pojmę najpewniej nigdy.
Piątka była tak na poczekaniu, wiadomo - niektóre filmy i dzisiaj robią wrażenie, inne wygrywają na listach mocą sentymentu.
Z pewnego typu ról się po prostu wyrasta.
UsuńHolden?
No raczej nie za bardzo.
A przy okazji zobaczę co tam u Stefanie Powers.
Tak, ten sentyment ma duże znaczenie.
Ludzie się zwyczajnie starzeją. Jeśli opierają swoją karierę na młodym wyglądzie, w pewnym momencie nie zostaje im nic.
UsuńZupełnie zapomniałam, że Powers była partnerką Holdena przez kilka lat :)
A w temacie sentymentu, tak lubiłam "Bulwar Zachodzącego Słońca", że w zamierzchłych czasach kupiłam drogie i słabo dostępne w Polsce cd z muzyką z musicalu :D (z Patti LuPone).
Są różne okresy w życiu, nie zawsze uda się zaistnieć w każdym z nich.
UsuńWszędzie potrzebne jest trochę szczęścia, czy trafi się na odpowiednie role.
Jeżeli chodzi o "Bulwar Zachodzącego Słońca"
Ostatnia scena utkwiła mi w pamięci. Zresztą chyba jak wszystkim.
https://youtu.be/SA9lFsiut2Q?si=E9BMNAppRlKABfkz
godny wiek, trochę pożył chłopisko...
OdpowiedzUsuńczyżby lipiec był w tym roku dobrym miesiącem na umieranie?...
p.jzns :)
@PKanalia, 96 lat nie w kij dmuchał. Jeszcze kiedy sobie pomyślę, że ostatni występ na scenie miał 2 lata temu (wstawiony filmik też jest mniej więcej z tego czasu), a przecież Alzheimera zdiagnozowano u niego już w 2016 roku, to naprawdę ... piękna kariera, nadal duże grono fanów jego muzyki, ale także przyjazne otoczenie, które umożliwiło mu kontynuowanie robienia tego co lubił najbardziej, tak długo, jak się dało.
Usuń