Sunday, February 24, 2019

Mój chłopak-zboczeniec.



Kupuje książki i legalne płyty, nawet, gdy nie ma ich gdzie upchnąć w walizce.
W celach edukacyjnych wieczorem puszcza mi punka i inną rockową klasykę.
Chodzi ze mną po muzeach w glanach,
na dodatek w te glany wpuszcza spodnie z kantem, które sam sobie prasuje.
I w góry też ze mną chodzi, chociaż mógłby użyć argumentu metalowej rurki w kręgosłupie.
Kiedy jestem zmęczona po pracy, w niebieskim fartuszku gotuje mi obiady.
Ma czapkę-uszankę, której uszami powiewa, gdy podskakuje,
- a to jest nieuniknione, skoro trzymając się za ręce nucimy "Zaczarowany ołówek"-
oraz szelki na każdą okazję.
I macha do mnie energicznie nakryciem głowy, gdy odjeżdżam od niego komunikacją miejską
(co teraz, na szczęście, nie za często następuje), żeby wszyscy pasażerowie wiedzieli, że jest mój.
Nie boją się go dzieci i zwierzęta,
i on też nikogo się nie boi, ani pana, który podaje chemię,
ani swojej mamy.
Jest dorosły, i płacze, gdy jest mu smutno, a śmieje się, gdy jest wesoły.
Więc nie śmieje się już z własnej, przeszłej głupoty, bo głupota to smutek.
Pisze wiersze i długie teksty - zna dużo słów i rozumie ich znaczenie,
a kiedy zrobię mu kawę lub herbatę, siedzimy przy stole i on te długie zdania wypowiada.
Tylko czasami są to zdania o kociej kuwecie i narzucie na tapczan,
częściej o polityce, psychologii, wielkich ideach ...
i jeszcze, na szafie ma przylepione gitarowe akordy,
i wiele rzeczy go wzrusza, i wtedy widać, że jest wzruszony
(wcale tego nie ukrywa - już Ci napisałam, że nikogo się nie boi).
Mój chłopak-zboczeniec.

28 comments:

  1. Dobrze, że Go takiego masz i nawzajemnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też tak myślę, trafiło mi się jak myszce kłosek zboża :D

      Delete
  2. No popatrz, a ja - wystarczy, że spojrzę na dziecko i już ryczy :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mówię o małych dzieciach - moje jest duuuże.
      Ja po prostu nie lubię (cudzych) dzieci i one to chyba widzą.

      Delete
  3. Piękne wyznanie miłości! Brawo wy!

    ReplyDelete
  4. Pięknie o nim piszesz
    Życzę Ci żebyś za 30 lat też tak o nim pisała:))

    ReplyDelete
  5. I jak ja mógłbym nie czuć się szczęśliwy? Dobrze mi :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czekamu na męski punkt widzenia!

      Delete
    2. Moja dziewczyna zachwyca się każdym drobiazgiem. Może to być szalik, drzewo, kot, opowieść. Chodzi więc ze mną w góry, do kina, teatru, na spacer- nad morze, nad rzekę lub choćby dookoła wsi i zawsze znajdzie coś szczególnego: okno, drzwi, krzak, zwierzątko, wrak.... Potem ze mną rozmawia o tym, co widzieliśmy, długo i z uwagą. Często zastaje nas przy tym noc. Lubi poznawać, więc wszystkie te drobiazgi śledzi później w internecie, zbiera informacje i dzieli się ze mną swoimi odkryciami. I jeśli o czymś wam napisze na blogu, to dlatego, że to sprawdziła. Jakże to nie odpowiada osobom, które zamiast faktów, cenią wiarę w swoje wyobrażenia i bronią ich, jak Kmicic Częstochowy.
      Ludzie też ją interesują. Tak zalety, jak i zaburzenia. Dużo o tym rozmawiamy.
      Sama zachwyca również. Nie policzę ilu „zatroskanym” znajomym zdała się „za młoda” dla mnie- taka Smerfetka w śmiesznej czapeczce i kolorowych trampkach z wełny. Eeeeech, zawsze mnie bawi to ich zakłopotanie, gdy się w końcu dowiadują, że jest tylko 4 lata młodsza niż ja, a po prostu wygląda tak, jak im się wydawało, że można wyglądać jedynie w dalekiej przeszłości i że w zasadzie to już nieprawda. A ja biorę moją „dziewczynkę” za rękę i odchodzę z nią niespiesznie, szczęśliwy, dumny...
      Moja dziewczyna ciągle się uczy, czyta i obserwuje. Chcesz jej zrobić przyjemność, to daj jej książkę do ręki, pozwól przeczytać, a potem o niej porozmawiaj.
      Wspiera mnie w moich pasjach. Cieszy ją, gdy może w nich uczestniczyć, być blisko gdy piszę, robię zdjęcia, film..., woli poznawać, niż kontrolować..., pisałem już, że ciągle się czegoś uczy.
      Moja dziewczyna ceni kontakt z emocjami, wie co czuje, nazywa to, dzieli się tym. Wie, że wszystko ma swoją przyczynę i choć niekoniecznie jest „po coś”, to wiele może zmienić przez to, co z tym zrobi... i robi tak, by zmieniać to, co chce zmieniać, a utrwalić to, co chce zachować. Wie, że nie można mieć wszystkiego, więc dokonuje świadomych wyborów. Nie tchórzy przed zmianami.
      Cieszą ją radość i zdrowie bliskich, a martwią ich troski i choroby. Nie ma znaczenia, czy to dwunogi, czy czworonogi. Śmieje się lub płacze, nikogo przy tym nie oszukując, zwłaszcza siebie samej. Chyba wiem, dlaczego, ale skupmy się na faktach, a nie moich przypuszczeniach. A gdy jest przy mnie, to wszyscy wiedzą, że jest ze mną :-)

      Delete
    3. No i pięknie! Napiszę jeszcze raz - brawo wy! 😀

      Delete
  6. "pan, który podaje chemię"... znaczy: ekspedient w sklepie spożywczym?...
    w małym sklepie, bo w dużych to ją sobie już sami podajemy z półki...
    p.zjs :)...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widocznie w Irlandii jest inny zwyczaj, bo ten sklep trochę taki większy, bez Kraciastego zgubiłabym się za pierwszym razem i nie wiem, czy odnaleźliby mnie do wiosny :D

      Delete
    2. aha... czyli to Kraciasty jest tym "panem podającym chemię"... podchodzicie do półki, pokazujesz palcem co, po czym On sięga i podaje Tobie... rozumiem...

      Delete
  7. Trzy pytania: dlaczego zboczeniec, jaką chemię i jak wytrzymujesz te decybele?
    Interesujący typ, ten twój chłopak...

    ReplyDelete
    Replies
    1. 1) z wielu różnych powodów, nie każdy mogę wymienić, ale zawartość jego walizki w podróży powrotnej to porno intelektualne.
      2) taką, która zna się ze wspomnianą rurką.
      3) sama mam kilka procent ubytku na którymś uchu (nie wiem, którym - laryngolog mi zawsze przypomina) i to pewnie pomaga. Poza tym słucham też Bacha ;)

      Delete
  8. Pięknie to o was napisałaś! Życzę dużo szczęścia i samych radosnych chwil ^^
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    ReplyDelete
  9. Kiedy miłość jest w Was..to nie ma w Was, ani zawiści ,lęku,ani zemsty.Kiedy dwie osoby są dla siebie stworzone ,bo odpowiada im wszystko co robią ,a nawet jak nie,to godzą sie wzajemnie w tym co ich łączy..Jest to piękne.Tylko trzeba potrafić ,by wyhodować szczęście .Jak połączymy wszystkiego po trochu ,to jest bardzo finezyjny bukiet szczęścia.::))czego Wam życzę♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Świat byłby lepszy, gdyby każdy zajmował się swoimi sprawami mniej więcej w taki sposób: najpierw prywatne szczęście (szczęście, a nie pielęgnowanie kiły-mogiły), potem problemy sąsiadów, współpracowników i świata. Czuję, że od tego i tych problemów zewnętrznych byłoby mniej.

      Delete

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim.
Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, take your time.
***

Please, DO NOT comment as Anonymous.
Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated.