a było tak:
najpierw wierciłam się całą noc, żeby wstać o szóstej
i zaspanymi oczami zobaczyć Kraciastego w spodniach w kant i takich piękny glanach,
że dech zapiera.
potem Rysiu biegł za mną, wołając "gdziejedzieszgdzie?"
następnie było morze zupełnie rozmazane i towarowiec wyglądał na nim
jakoś tak romantycznie.
następnie kawa w pracy, bo mózg mi nie chciał zaskoczyć.
osiem godzin później, starszy pan zrobił w autobusie irlandzką aferę, czyli nie tak bardzo,
ale też nie na trzeźwo, że jechał do D. a jest w drodze do C.
następnie jeszcze będąc w czapce rozmawiałam z sąsiadką i Rysiu poznał mnie po głosie,
więc pognał bardzo zadowolony pod nasze drzwi.
ręczniki powoli kończą się prać,
pizza z grzybami i mascarpone zapachniała.
kot niespokojnie zajął miejsce pośrodku łóżka i pyta, gdzie jesteś Kraciasty,
bo jeszcze nie dostał jedzonka od Ciebie,
czyli kolacja się nie liczy.
piątek, lutego 22, 2019
6 komentarzy:
Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.
***
Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
...tego się nie robi kotu...
OdpowiedzUsuńto prawda, Rysiu najpierw obraził się na pralkę, bo za głośno chodziła, a teraz cupnął na tapczanie. tak naprawdę to wiadomo, że przywlecze się do łóżka i zajmie miejsce Kraciastego, ale na razie udaje, że nie jest nachalny.
UsuńGdy się jest długo w związku to bycie słomianą wdową jest niefajne...bywało, że wcale sie nie wysypiałam w takim wielkim łóżku:-)
OdpowiedzUsuńMoże nawet nie trzeba długo. Jestem padnięta :I.
Usuńmnie kota podpadła dziś w nocy... zachciało jej się wyjść, zapodała to bębniąc w szybę pobudkowo, co akurat jest normalne, tylko tym razem żartów jej się zachciało, bo gdy wstałem otworzyć okno zmieniła nagle koncepcję i pobiegła do drzwi pokoju... ale ja akurat miałem chwilowy brak poczucia humoru, więc sierściuch wylądował na parapecie po tamtej stronie okna... komunikacja to podstawa i skoro się zażyczyło wyjścia na dwór, to się wychodzi...
OdpowiedzUsuńale to już jest historia, w tej chwili czarne futro rozlało się na kaloryferze i cała sprawa poszła w zapomnienie...
p.jzns :)...
U mnie księciunio najpierw na noc do łóżka nie przyszedł i czekał na Kraciastego, potem od czwartej rano pacał mnie po głowie, bo chciał "fafetkę". Kiedy ją w końcu dostał pół godziny temu, skorzystał z kuwety i walnął mi się w nogach, więc ja wory pod oczami, a on ... chrapie.
Usuń