Dużą przyjemność sprawia mi ostatnio przeglądanie cudzych zdjęć z czasów analogowych. Przy tej okazji natrafiam na ciekawe projekty, takie jak ten realizowany przez Lindę Rich (1949), Joan Clark Netherwood (1932-2021), Elinor Cahn (1925-2020), the East Baltimore Documentary Survey Project 1975-81. Najmłodsza z nich prowadziła zajęcia w MICA w Baltimore, dwie pozostałe były jej uczennicami. Poniżej kilka przykładów fotografii zrobionych przez te panie "po sąsiedzku", w okolicach East Baltimore drugiej połowy lat 70.:
![]() |
| Joan Clark Netherwood, Rosemary and Raul Marconi in their Italian import shop, Italian Canta, Highlandtown, 1978. |
![]() |
| Elinor Cahn, Fashion discussion. Luzerne Avenue neighbors, 1979 |
![]() |
| Linda Rich, St. Patrick's Day at the Irish Pub, Highlandtown, 1978 |
Być może w dobie bezsensownego poprawiactwa (odkąd istnieje fotografia, istnieje retuszowanie, oczywiście wiem o tym, ale nie o retusz ludzką ręką tu chodzi), powrót do fotografii czarno-białej jest jakąś linią obrony. Lubię.
Poniżej starsza fotka, nieostra, i tak dalej, i tak dalej, którą zaraz jakiś fafanduła zechciałby poprawić (nawet znałam takiego jednego, który eony lat temu, w innym życiu, wykasował zrobione przeze mnie zdjęcia w przekonaniu, że skoro nieostre, znaczy zepsute). Autorką jest Lady Morrell (1873-1938; ta od Kochanka Lady Chatterley), obiektem wiadomo kto.
![]() |
| Ottoline Morrell, czerwiec 1924. |
Albo lepiej, nieostry kot innej zmarłej pani (1907-1997):
![]() |
| Dora Maar, Chat Savoie I, 1935. |



.jpg)

O tak, AI wszystko ładnie wyostrzy i jeszcze pokoloruje :D
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, pytanie tylko po co? Rzeczywiście ludziom często się wydaje, że czas spędzony nad danym zadaniem polepsza wynik. Tę prawidłowość można zauważyć już w szkole: siedziałem i pisałem a pisałem = jest to lepsze od pięciu zdań kolegi, ale na temat. Podobnie: siedziałem nad zdjęciem i poprawiałem = wyglądam na nim lepiej. Tymczasem w fotografii najwięcej dzieje się przed i w trakcie naciskania spustu migawki.
UsuńZ SI jest jeszcze ten problem, że "poprawiając" stare, zniszczone fotografie program przy okazji zmienia rysy twarzy postaci — przybliża je do aktualnych kanonów. Dlatego, choć na MyHeritage mam możliwość pokolorowania zdjęć czy ożywienia ich, nie robię tego, bo efekt końcowy jest zwykłym oszustwem, nie przedstawia moich przodków. Normą jest na przykład, że przy uśmiechu SI wstawia każdemu takie same, "amerykańskie" zęby.
Do fotografii czarno-białej mam wielki sentyment, bo mój tato sporo fotografował, należał do ITF i brał udział w konkursach, czasem z sukcesem.
OdpowiedzUsuńMój mąż także swego czasu poświęcał się fotografii i zaszczepił pasję uczniom na kółku, co do dziś dobrze wspominają.
Zdjęcia czarno-białe mają więcej głębi, klimatu, dają pole dla wyobraźni, a ile w nich odcieni szarości!
@jotko, u mnie pociąg do klimatu czarno-białego wynika pewnie też z telewizorni czarno-białej w czasach dziecięctwa. Tak jak napisałaś, jest w tym przestrzeń dla pracy wyobraźni.
UsuńI pomyśleć, że większość tych ludzi już z nami nie ma: (
OdpowiedzUsuń@ClaudiaMorningstar, i kota też.
UsuńŻyjemy w niesamowitych czasach — rozwój fotografii pozwala nam zobaczyć jak autentycznie wyglądali ludzie z przeszłości, choćby nawet 150 lat temu.
To zdj. nr 2 przypomniało mi jedną z wycieczek szkolnych. Siedzieliśmy sobie na jakimś cokole pomnika czy fontanny, nie pamiętam, w kilka osób. I podszedł chłopak z aparatem, mógł być starszy od nas o kilka lat i zapytał, czy może nam zrobić zdjęcie, bo lubi fotografować ludzi. Nie wiem co aż tak go zachwyciło w naszej grupie - rozwalone dookoła plecaki, my upoceni po marszu w słońcu, czekaliśmy na autokar. Nawet nie wiadomo do czego mu te zdjęcia były przydatne (o ile w ogóle), ale jakość nikt nie zaprotestował, tylko wszyscy dziarsko wyszczerzyliśmy zęby 🤦♀️
OdpowiedzUsuń@Aśka, to rzeczywiście nietuzinkowe zdarzenie, bo młodzież zazwyczaj się jakoś tam chowa, albo jak pozuje, to zaś nieszczęście z warami.
Usuń