Na miesiąc przed ogłoszeniem wybgranych, kogo my tam mamy na liście kandydatów? W większości nieznane mi nazwiska. Na jednym z bukmacherskich portali internetowych (OLBG) zakłady na dzisiaj wyłaniają następującą stawkę: Can Xue (Chiny), Haruki Murakami (Japonia), Cristina Rivera Garza (Meksyk), Enrique Vila-Matas (Hiszpania), Gerald Murnane (Australia), Mircea Cărtărescu (Rumunia), Thomas Pynchon (USA), Ludmiła Ulicka (Rosja), Ersi Sotiropoulos (Grecja), Margaret Atwood (Kanada), Michel Houellebecq (Francja). Ha, tylko Murakamiego czytałam. Raz. Jego Norwegian Wood nieszczególnie mi podeszło jako dzieło zbyt wystylizowane na Zachód (choć z drugiej strony jest to zgodne z japońską skłonnością do mimikry, żywienia się zapożyczeniami kulturowymi). Atwood oczywiście kojarzę, podobnie jak Houellebecqa, ale trwam w stuporze, może być, że ich teksty czekają aż do nich dorosnę, zgrzybieję. Jest też inny kontekst, np. taki Murnane jest w Polsce nieznany, bo jak miałby być — dopiero w zeszłym roku po raz pierwszy go u nas wydano, uczyniło to wydawnictwo Czarne w ciekawej serii "nowa klasyka*". Inne nazwiska kołujące nad tematem: Amitav Ghosh (Indie), Salman Rushdie (UK, o tym potencjalnym Noblu słyszę od lat), Anne Carson (Kanada), Jamaica Kincaid (Antigua/USA), Pierre Michon (Francja) ... lista jest oczywiście znacznie dłuższa, ciekawe, czy znajduje się na niej laureat tegorocznego Nobla.
Ktokolwiek okaże się zwycięzcą, nagroda będzie wystarczającą inspiracją, żeby zerknąć w tekst, sprawdzić, co takiego zobaczyli w nim szwedzcy akademicy.
Ha! Zadziwiające, że chociaż raz jestem lepszy :D Oprócz Murakamiego czytałem kilka powieści Atwood. To w czach, gdy byłem jeszcze w miarę młody i miałem większe ambicje w podciąganiu się do poziomu mądrzejszych znajomych. Z ostatnich laureatów Nobla jedna Annie Ernaux (Nobel 2022) przypadła mi mocno do gustu*. Rankingiem i spekulacjami bukmacherów zacznę się bardziej interesować dopiero w początku października, chociaż Nobel dla Boba Dylana nastawił mnie do tej nagrody jakoś bardzo nieufnie.
OdpowiedzUsuń_______
* Czasem podejrzewam, że ja jednak wolę kobiety-pisarki.
@Dariuszu, nie mam ambicji w podciąganiu się do czegokolwiek, sama jestem sobie sterem (szkoda mi, że czasu mało, a dobrej literatury takie multum). Noble cieszą mnie, bo zazwyczaj oznaczają pieniądze włożone w nowe tłumaczenia i wydania. Ogólnie też ostatnio odnoszę wrażenie, że bardziej wolę pisarki (lubię Dylana słuchać, ale jego Nobla wyparłam ;)).
Usuń