wtorek, sierpnia 04, 2026

Dramy sierpniowe, guru i rozmowy krzepiące

Sierpień.
Znowu rozczulają się ludzie nad przegranym powstaniem, lecą na autopilocie program obowiązkowy.

Z innej beczki, nie jestem zdziwiona atakiem na Woydyłło po jej wypowiedzi na temat Świątek. Uwielbienie łatwo przeradza się w nienawiść. Byliśmy z Kraciastym na występie Woydyłło w Dublinie. Miałam nadzieję na jasny przekaz na temat uzależnień (jasnych przekazów nigdy dość, zawsze pojawia się ktoś, kto mruga oczkami i macha rączkami na wieść, jakie zachowanie w stosunku do uzależnionego daje mu szansę na wyzdrowienie — nie, nie chodzi o zastąpienie alkoholu marihuaną, albo przynoszenie alkoholu do domu, żeby delikwent pił w czterech ścianach, oprany i wytłumaczony przed sąsiadami), ale akurat tamtego dnia dostaliśmy coś innego; publiczność łaknęła wzniosłego banału. Bywa że wzniosłość szkodzi przedmiotowi kultu, szczególnie gdy wierni zapominają, że specjalista wychodzący poza swoją dziedzinę ma prawo grubo się mylić. Cóż. Widzę tu podobieństwo do dram z Tokarczuk — z jej dwóch kontrowersyjnych wypowiedzi ("literatura nie jest dla idiotów" i "kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?") wybieram tę pierwszą, drugą uznaję za infantylną. Mam ustaloną opinię na temat tego, kto dyskutuje z ChatemGPT, więc trochę się martwię o Noblistkę.

A skoro o SI, zaciekawił mnie przypadek Christian Faith Madison z Alabamy, który torpeduje pewną automatyczną narrację. 29-letnia Christian przez kilka miesięcy traktowała ChatGPT jako przyjaciela i powiernika. SI robiła to, co robi zazwyczaj, zgadzała się ze swoją rozmówczynią, bo tak działa w tej konkretnej roli złotoustej wyszukiwarki banałów. Obecnie rodzina zmarłej Christian (gdyż nie ma już młodej kobiety wśród żywych) oskarża OpenAI o namówienie jej do samobójstwa. Zazwyczaj przy okazji mowy o sektach, związkach z toksycznymi ludźmi, opowieść zmierza do udowodnienia relacyjnego źródła problemu: to druga strona opętuje, przymusza, stosuje manipulacje, lub przynajmniej nie pomaga jak należy (o jakże byłbym inny, gdyby świat nie był taki jaki jest!) — publiczność szuka winnego i znajduje go. W przypadku ChataGPT po drugiej stronie jest maszyna. Maszyna nie ma intencji, ma program, którego głównym zadaniem jest konwersacyjność, podtrzymanie wymiany informacji z osobą zazwyczaj przeciętną, która chce się poczuć ważna, wyjątkowa, rozumna i po stronie racji. Skarżący zarzucają, że SI tworzyła fałszywe poczucie więzi ... pytanie brzmi w takim razie jakie jest niefałszywe poczucie więzi? Ludzie sami, uporczywie i konsekwentnie, wybierają sobie środowisko — tyle mi mówi ten przypadek.

14 komentarzy:

  1. Ty zwróciłaś uwagę na to, że specjalista wychodzący ze swymi stwierdzeniami poza swoją dziedzinę specjalistą być przestaje, a ja dodam, że nawet specjalista może się zwyczajnie wypalić i tkwić w miejscu mieląc to, co już wie i kilka razy powtórzył. Nie jest niczym nowym, że nauczyciel może pomóc do pewnego momentu, a później wnosi już niewiele, trzeba się przerzucić na kogoś z innym spojrzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Wolandzie, w każdym razie specjalistą być nie musi. Zdarza się, że człowiek bardzo dobrze się zna na czymś wykraczającym poza uprawiany zawód, ale to nie jest takie częste i nawet nie ma sensu tego od ludzi oczekiwać. Dla mnie żenuą jest, że gdy jakiś sportowiec ma gorszą formę (zakładam, że o to chodzi przy okazji Świątek, choć tak naprawdę nie wiem, bo ani mnie ona ziębi, ani grzeje, nie śledzę jej poczynań i sukcesów), więc jacyś ludzie zbierają się w studiu i o tym pierdolą, bo są jacyś inni ludzie, którzy chcą takie rzeczy oglądać. Wojdyłło najprawdopodobniej znalazła się w takim właśnie programie, w którym rozmawia się o niczym z "ekspertami", czyli z kimś kto ma aktualnie wolne, rzucając nazwiskami mającymi przyciągnąć widza. No i pospolite ruszenie nastąpiło w tym temacie, gdyż teraz "Ida, Idzia", tak jak kiedyś "Adam, Adaś". Na dodatek Wojdyłło nie wycofała się ze swojej wypowiedzi z sensem.

      Usuń
  2. Pani W sprawia poniekąd wrażenie że nadanża ( nie poprawiać) za współczesnym światem, jest wszak energiczna i mówi szybko i głośno. Ale gdzieś jej peron odjechał, zasłuchała się w własny głos i uwierzyła, że jest AUTORYTETEM a twardy wszystko ludzie łykną i jak minionki zrobią uuuuuuuaaaaałłł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Rybeńko, Woydyłło na pewno na tym etapie jest przyzwyczajona do pozycji ekspertki. Rozmowy z nią często nie są rozmowami, tylko monologami z widownią. I widownia tego oczekuje, ale tutaj nastąpiło zderzenie fandomów -- twórcy programu nie docenili ile osób uznaje Idę, Idziunię za ulubionego członka rodziny, najlepszą córkę, która wygrywa dla nich (nie mam złudzeń, że pokolenie średnie jako masa ruszyłoby z takim samym zapałem w obronie kogoś mniej znanego, w końcu takiego samego języka wielu 50/60-latków używa w stosunku do własnych dorosłych dzieci).

      Usuń
    2. Zapewne poruszenie byłoby mniejsze, gdyby nie chodziło o Igę. Ale chamstwo wypowiedzi pani W nie byłoby przez to ani trochę mniejsze.

      Usuń
    3. @Rybeńko, a może nawet wcale by go nie było w przestrzeni publicznej. Nie sądzę aby nagle pokolenie 50+ samo z siebie dostrzegło podłość pewnych wypowiedzi. Jeszcze 30 lat temu byłaby to dla publiczności normalna rozmowa oceniająca. Pozytywy? Zachodzi uczenie się od młodych.

      Usuń
    4. No ja 60 plus i bardzo dostrzegam, moje rówieśniczki znane mi i nie zakochane w Idze i tenisie także

      Usuń
    5. @Rybeńko, nie wiem jak jest z tymi rówieśniczkami nie zakochanymi w Idzie, ale ogólnie dostrzegam rosnącą zdolność starszego pokolenia do oceniania wypowiedzi w przestrzeni publicznej w podobny sposób jak to robi pokolenie młodsze (pod warunkiem, że nie chodzi o np. ocenę kompetencji rodzicielskich, wtedy opinie będą diametralnie różne, bo starsi, nawet jak to nie o nich, często wybiorą obronę własnego pokolenia). Dostrzeganie, że dana wypowiedź nie jest fajna, upupia kogoś, jest jak najbardziej okej, ale ta reakcja podlega zmianom w czasie i zależy od norm społecznych (to tak a propos "chamstwo wypowiedzi pani W nie byłoby przez to ani trochę mniejsze" — 30 lat temu dla tych samych pań sprawy miałyby się prawdopodobnie nieco inaczej). Sociale uczą, trendy można podłapać po prostu przeglądając Internet.

      Usuń
  3. Prawdę mówiąc nie widziałam oryginału programu, a tę gównoburzę wszędzie w necie.
    Specjalista też powinien mieć w sobie trochę pokory, nie jest osobą wszechwiedzącą, nawet jeśli tak mu się wydaje. Inna sprawa, że teraz trzeba bardzo uważać, prowokatorów nie brakuje.
    Pozdrawiam, Moniko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @moja-enklawo, nie oglądałam całej rozmowy, widziałam napiętnowane fragmenty. Wojdyłło mówiła o Idze tak, jak zdarza się jej mówić o postaci X czy Y, dodanie nazwiska wzmocniło przekaz, natomiast autorzy programu nie doszacowali poziom kultu jaki dotyczy niektórych sportowców. Czy ja wiem, czy trzeba uważać — jeśli jest się pewnym danej opinii oraz przekonanym, że ona coś wnosi, warto jest się nią podzielić. Ale czy opinia Wojdyłło, że Świątek jest "głupiutka" coś wnosi? Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. W wypowiedzi Ewy W. zabrakło dwóch słów - "moim zdaniem" i wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Ma prawo myśleć to co wyartykułowała, bo każdy z nas coś o kimś myśli, kogoś ocenia, ma swoje zdanie nawet jeśli jest nie po myśli ogółu, tylko większość tego typu komentarze i uwagi wymienia w bardzo wąskim gronie - z psiapsią przy kawusi, z partnerem gotując obiad czy z panią Zosieńką w czasie spaceru z psem.
    Może E.W. z racji wykonywanego zawodu i lat obserwacji różnych jednostek dostrzega w pannie Ś. coś, czego inni nie widzą, nie potrafią wychwycić itd.? Może jej błędem było wydanie opinii głośno, przy konkretnej osobie? Bo chyba nie byłoby całej afery gdyby wydała taką opinię opisując anonimową osobę X. czy Y.
    A młodzi? No cóż... Czytałam komentarze na IG i niektórzy przegryzliby gardło W. nie dlatego, że dostrzegłi nietakt, tylko dlatego, że "tak wypada".
    Ja od siebie dodam, że to co napisałam to moje zdanie 😉🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, wspomniany przez Ciebie zwrot nie pojawił się w wypowiedzi Woydyłło prawdopodobnie dlatego, że w ogóle rzadko się on u niej pojawia :)

      Ba, każdy myśli sobie co chce oraz napiernicza o świecie w warunkach prywatnych jak chce. To przestrzeń publiczna nakłada pewne rygory, fakt, że od niedawna, bo może nawet nie od pokolenia, faktem jest również, że rygory kultury słowa niestety dla odmiany przestały dotyczyć polityków (np. kłamstwo o którym wszyscy wiedzą, że jest kłamstwem, stało się normą). Woydyłło została zaproszona do programu na luźną pogawędkę (przecież nikt nie diagnozuje ludzie w czasie wywiadu w TV), cokolwiek sobie o Idze myśli, jej obowiązkiem było użycie mniej antagonizującego słownictwa — jest inteligentną kobietą i na pewno umie dobrać synonimy, które tak obrażają, że większość nie skuma ;) Stało się inaczej.

      Zauważam, że niektórzy po prostu dołączają się pod trend (nie mają własnej opinii, czekają co powiedzą inni, i wtedy albo potakują, albo protestują).

      Usuń
  5. Wojdyłło podobnie, jak inne trendy osoby mnie nie ruszają, żaden psycholog, terapeuta ksiądz, autor, psychiatra, papież, tenisistka ani inna pani nie będzie moim guru. i podmiotem kultu 😂
    W kwestii obchodzenia rocznic Powstania Warszawskiego. Nie będę wchodzić w dyskurs polityczny czy powinno czy nie powinno było wybuchnąć, jestem historykiem i sprawy nie upraszczam. a jest dość skomplikowana. Wiadomo, że KGAK w oczywisty sposób postąpiła samowolnie, nie podporządkowując sie rządowi w Londynie...że powstanie miało być ostatnim zrywem, krzykiem rozpaczy, aktem niezgody na Jałtę...
    Zawsze, co roku włączam syrenę strażacką w mojej wsi, bo w tym zrywie zginęło wielu członków mojej rodziny. A hołd oddaję pomordowanym, a nie ideom politycznym.
    Warszawiacy są rozsiani po całej Polsce i świcie, więc nic dziwnego, że w taki wielu miejscach ... Kiedyś stałam na rynku w Krakowie w którym również ruch zamarł na jedną minutę...w hołdzie. i TAK uważam, że każde polskie miasto i wieś może jedną minutą syren i zatrzymania oddać cześć tym wszystkim, którzy w stolicy zginęli. I polskiej stolicy zwanej w świecie Feniksem. która też zginęła. Należy im się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Teatru, ja w ogóle nie mam guru. Uznaję, że różni ludzie są ekspertami w pewnych dziedzinach, a w innych ich opinie mają wagę podobną do moich opinii, więc nie zamierzam nikogo słuchać z rozdziawioną gębą, jakby wyrażał prawdy objawione :D Cała ta sytuacja pokazała, że wprawdzie Woydyłło niektórych kręci, ale Świątek kręci większą ilość osób, bo wygrywa i puszczają to w tv, więc rozdzieranie szat "w zastępstwie" było niemalże pewne.

      Stwierdzenie czy powstanie powinno czy nie powinno wybuchnąć nie jest uproszczeniem — wielu historyków ma całkiem wyraziste opinie na ten temat. Ale mnie nie chodzi o jego sensowność, tylko o to, że było to lokalne przegrane powstanie, którego odbiór rozdmuchuje się i pompuje wraz z oddalaniem się samego faktu historycznego. Już pisałam o reakcji mojej babci, gdy w łagrach spotkała dziewczyny z powstania (nie była to szczególnie pochlebna opinia dziewczyny ze wsi, znającej trudy życia). Syreny w Warszawie w godzinę W — jak najbardziej jako upamiętnienie grozy czasu i miejsca (mnie włosy na głowie stanęły dęba). Syreny w Pcimowie — rozmywanie tej grozy, akompaniament do grilla. To jak T-shirty z napisem "Pamiętamy" — powstańcy ich nie zakładali, to gadżet dla niepowstańców, których tam nie było i którzy z pewnością niczego nie pamiętają.

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.