czwartek, lipca 08, 2021

In a cup of ... i szczypta kontrowersyi



green tea.
Location: Fitzpatrick's Bar, Rivervale, Doolin, Co. Clare.
Time: yesterday around 1 pm.

Mężowie są różni, mój jedzie o kilka godzin wcześniej w kierunku pracy, żeby pójść ze mną na klify Moheru. A skoro już jesteśmy niedaleko, zaliczyliśmy obiad w lokalnym pubie. Nadal są obostrzenia i nie można jeść wewnętrz restauracji (miało się to zmienić w tym tygodniu), na szczęście wczoraj było dla nas miejsca w sam raz w pubowym ogródku. Dzisiaj rano Taoiseach (premier) Martin ogłosił, że 2 mln obywateli jest zaszczepiona w pełni, wśród dorosłych rezydentów Irlandii 70% przyjęło przynajmniej jedną dawkę. Jestem w tej drugiej grupie, podczas wczorajszej podróży dostałam wiadomość tekstową z informacją kiedy i gdzie będę szczepiona drugim Pfizerem.

Krowa z klifów:


***
Z komentowania polityki się nie wymiksowuję, po prostu mam inne spojrzenie. Ostatni tydzień w polskiej blogosferze to powrót Tuska do ojczystego bagienka. Uważam go za polityka światowego formatu, jednego z niewielu jakich mamy na tym poziomie, który (bez żartu) ciągle się uczy (choćby angielskiego). Myśl "po co mu to?" natychmiast odrzuciłam czując, że pachnie to patronizującym demoludem. Dla zabawy. Bo przecież nie dla ratowania Ojczyzny, co jest tak samo bezsensowne jak głupio i napuszenie brzmi. Choćby po to, aby poczęstować paru kmiotów ciętymi ripostami, które musiał trzymać za zębami, gdy był przewodniczącym RE. Dla zabawy, i niech tak będzie.

Drugi temat też jest zgrany. Może nie powinnam tak pisać, gdy chodzi o palenie kościołów w Kanadzie. A może powinnam. Bo przecież w polskiej prasie niewielu zainteresowałaby kwestia dziecięcych grobów, gdyby nie palenie kościołów. Poważnie, ilu blogerów tknęłoby temat bez tej sensacji? Wszystko to już było. W Kanadzie akurat były szkoły z internatami wykorzeniające rdzennych mieszkańców z pomocą kościołów chrześcijańskich (na wiki można poczytać o Canadian Indian residential school system), w Irlandii groby przy domach Matki i Dziecka (kościołów nie palono, wieszano przy nich dziecięce buciki, więc Polaków obeszło to dopiero, gdy buciki pojawiły się i w Polsce — interpretacja wiernych? Obraza uczuć religijnych). Każda instytucja pozbawiona kontroli jest zdolna do potworności. Element religijny sprawiał, że kontrole odkładano w nieskończoność tworząc atmosferę absolutnej bezkarności, a urzędnicy (zakonnice, księża) torturowali w imieniu boga i nie wątpię, że byli w tym szczerzy jak złoto, ponieważ 1) każdy bóg mówi to, co sobie chwilowo ukaprysi jego wyznawca, stąd tak wielu jest ekspertów od słowa bożego, a relatywnie tak niewielu od nauki, 2) żadna religia nie czyni ludzi lepszymi, ona daje im poczucie przynależności, co sprawia, że lepiej się czują. Ale o tym też już pisałam.

To może (dzisiejsze) morze?
Zamiast odsypiać krótką noc, rano wybrałam się na spacer, bo u nas też jest pięknie:

14 komentarzy:

  1. W Polsce chyba już ludzie zapomnieli o wirusie, bo ledwie w sklepach maseczki widuję...a podsłuchany na szlaku chłopiec tłumaczył komuś, że przecież na wakacje nie zabiera się maseczek!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sieci czytam różne relacje maseczkowe z Polski, na plus i na minus, więc pewnie obydwie sytuacje występują. Natomiast nie pierwszy raz słyszę /czytam czego się nie robi na wakacjach (lub też w czasie wolnym) i odnoszę takie wrażenie że Polacy dość często dzielą swoje życie na trudny, toksyczny, wyczerpujący (niepotrzebne skreślić) czas pracy i tzw. wakacje, na których koniecznie trzeba robić rzeczy bezmyślne i tzw. wyluzowane (obowiązkowo poparzyć się słonecznie, obowiazkowo choć raz się upić, obowiązkowo oddalać od siebie myślenie). Osobiście wolę mniej zajebu w pracy i bardziej refleksyjny czas wolny, żeby nie było aż takiego kontrastu.

      Usuń
    2. Mnie się wydaje, że myślenie nie jest popularną czynnością. Nie uważam się za głupią, ale sama czasem wolę nie myśleć, bo jak pomyślę, to wtedy należałoby zgodnie z przemyśleniem zadziałać. Więc nie myśleć jest wygodniej. Zarówno w czasie zwykłym, jak i wakacyjnym.
      Strasznie mnie frustrują takie odkrycia jak w Kanadzie. Ta totalna bezkarność, i to przeświadczenie o własnej wyższości. Naprawdę, chciałoby się jakoś przekłuć ten balon zarozumiałości, ale on jest bardzo dobrze zaimpregnowany.
      I nie że tam, daleko, w Kanadzie, nordyckie kraje europejskie też nieźle dały popalić Lapończykom i Innuitom, a ruscy chyba też tych wszystkich narodów syberyjskich specjalnie nie poważali. I nie poważają.
      A jeżeli chodzi o maseczkowe ograniczenia, to ostatnio zdarzyło mi się zapomnieć. Kiedy trzeba było w tych namordnikach chodzić wszędzie i zawsze, to pamiętałam, a teraz co i rusz łapię się na tym, że trzeba założyć. Na szczęście mam przy sobie.

      Usuń
    3. @Agniecha, teoria z praktyką niekoniecznie idą w parze, więc gdy piszesz, że należałoby zadziałać ... niby tak. Ale "świat" w tej materii co innego mówi, a co innego robi, nie byłabyś z tym na marginesie ;)

      Poczucie wyższości, bo porównywanie, bo ocenianie — ewolucyjnie jest to jakiś tam instynkt. Mnie konkretnie chodzi o oddawanie edukacji formacyjnej ośrodkom religijnym wyposażając je w społeczne pierdolando "od duchownego więcej się wymaga i więcej się (moralnie) dostaje". Praktyka pokazuje, że ani nie wymagamy więcej (tylko czego innego — znam najrozsądniejsze osoby zachwycone tym, że ksiundz do nich podszedł i powiedział "cześć", jakby był człowiekiem), ani nie dostajemy moralnie lepszego produktu końcowego (duchowni potrzebują nadzoru może nawet bardziej, ze względu na wkładaną im we własnych ośrodkach formacyjnych pierdologię o tym, że są inni, czyli lepsi, stąd przecież np. zwrot per "pan" ich "obraża").

      W samochodzie mamy cały czas jednorazówki. Nazwy "namordniki" nie lubię, bo kojarzy mi się z rozżaleniem małego dziecka, że w przedszkolu nie można biegać z siusiakiem/pisią na wierzchu. Osobiście uważam, że państwo nie powinno przymuszać do noszenia maseczek. Ale to tylko mój idealizm wynikający z przekonania, że ludzie potrafią zadbać o siebie, bo ja się takimi otaczam.

      Usuń
    4. jakoś nigdy nie odbierałam noszenia maseczki jako przymus przez państwo. To tak jak na budowie zakładasz kask, bo takie są przepisy bhp i już... etc... jest pandemia, więc są stosowne obostrzenia i tyle.

      Usuń
    5. @roksanno, porównanie dobre, a przecież znam ludzi, którzy na tej budowie żołądkują się gdy im ktoś zwróci uwagę, i bawią się w kotka i myszkę z majstrem (zakładają kask gdy majster patrzy, ściągają gdy nie patrzy), oraz szukają wsparcia w walce z "donosicielami".

      Usuń
  2. "jeny, jak oni się boją tego Tuska, w tvp-info hejtują gościa a la longue"...
    tyle się z grubsza dowiedziałem od znajomej, która jest o wiele bardziej "telewizyjna" ode mnie, sprawdziłem włączając pudło u siebie w randomowych momentach, na tej konkretnej stacji i potwierdziło się... może teraz już trochę mniej, paroksyzm przerażenia nieco przygasł, ale pierwsze kilka dni po pojawieniu się Tuska na polskim boisku politycznym to była istna histeria...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam wiadomości o smażeniu Tuska w telewizji narodowej na blogach, i tyle wiem, co tam przeczytam. On jest postacią której boi się obóz rządzący, chociaż przekonanie o "wielkościopodłości" Tuska obóz rzadzący sam wykreował. Mnie się wydaje, że już więcej wątpliwości mają suporterzy PO czy koalicji, niż poddani PiS, którzy uważają Donalda za zuo, ale nie jakieś tam podrzędne, tylko właśnie Wielkie. Moje wyobrażenie jest takie, że Tusk wraca do domu, włącza sobie wiadomości Kurwizji i popijając herbatę liczy ile razy w czasie programu padło jego nazwisko.

      Usuń
  3. Mnie wystarczyła lektura "27 śmierci Toby'ego Obeda", więc to co się dzieje w Kanadzie nie jest zaskoczeniem, tylko konsekwencją, którą odnotowałam we własnych myślach.
    Tusk wrócił dla ratowania PO. Jego dziecka... przy okazji może zyska Polska. Może. Fakt, brakuje polityków takiego formatu, choć jest sporo polityczek i polityków młodszego pokolenia, którzy dają radę ;)
    Cudna modelka z tej krowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O książce słyszałam, najpewniej kupię przy okazji pobytu w Polsce. Ale takie rzeczy dzieją się wszędzie. Aż mi skóra cierpnie, gdy czytam o nowych misjach w odległych częściach świata. Z tak daleka kto ich tu usłyszy?

      Z tym ratowaniem PO to nie wiem, jakoś tego nie widzę, tym bardziej, że po stronie opozycyjnej jest np. Trzaskowski, człowiek niegłupi, medialny, pasujący do obecnych czasów. Gdzieś po drodze Hołownia niestety zupełnie mnie do siebie zniechęcił, parę polityczek też dało plamy. Nie wiem, co myśleć o polskiej opozycji, nie chcę negatywnie, ale widzę chaos.

      Krowy, siła spokoju :)

      Usuń
    2. Też widzę chaos.
      A z tym ratowaniem, chodzi bardziej nie o wynik wyborczy, a o to, że ludzie odchodzą i wkradł się marazm.
      Trzaskowski robi swoje- korpus młodych, to fajna inicjatywa. Ale czy się uda?
      Opozycja jaka jest każdy widzi, ale to w narodzie jest największy problem.
      Hołownia to typ narcyza. Obawiam się, że z racji tego iż wrócił Tusk i skończy się przechodzenie posłów do jego klubu, więc najbardziej traci on na tym powrocie, to nie będzie skory do współpracy, a prędzej do polaryzacji tych ugrupowań.
      Lewica jest do bani! A szkoda.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Twoimi uwagami nieomal w 100%, nie tyle na podstawie tego, co wiem, bardziej na bazie tego, co czuję. Hołownię zapamiętałam sobie z czasu jego kandydatury prezydenckiej, jego lawirowanie pomiędzy światopoglądem katolickim a walką o głosy młodych mnie nie przekonało. I gdzie się podział Biedroń? Wiosna zniknęła. Wiele mnie omija :)

      Usuń
  4. Aby Tusk częstował kmiotów ciętymi ripostami, to dla mnie za mało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakieś tam swoje wyobrażenie o tym, co polityk powinien robić. A w końcu jest to, co jest. Nie wiem, czy Tusk zrobi pozytywną różnicę w obecnym życiu politycznym w Polsce, może ma już inne priorytety.

      Usuń

Bardzo proszę NIE komentuj jako Anonim. Nie toleruję spamu i wulgaryzmów. Komentarze są moderowane, więc take your time. Jeśli uporczywie piszesz nie na temat, w końcu zrobi Ci się przykro (mam doktorat z rugowania trolli i jęczybuł). Dodatkowo: jeśli podejrzewam, że komentarz został napisany z pomocą AI, nie puszczam go — tobie nie chce się pisać, mnie nie chce się czytać.

***


Please, DO NOT comment as Anonymous. Talk sense. Spam messages and filthy language won't be tolerated (I have a PhD in silencing trolls & crybabies, summa cum laude). In addition: I block comments that look like AI created — you have no time to write yourself, I have no time to be bothered, it's as simple as that.